serce pękło mi na milion kawałków.....
#1
16 grudnia 2014 roku (wtorek) - rutynowa wizyta u ginekologa (8 tydzień ciąży). Badanie USG - brak akcji serca płodu i słowa lekarza "nie widzę bicia serca a to już 8. tydzień- proszę przyjść w niedzielę do szpitala powtórzymy USG". Niedziela 21 grudnia 2014 roku i znowu USG "nadal nie widzę bicia serca" stwierdza lekarz. "Zrobimy badanie z krwii beta HCG a we wtorek rano Pani powtórzy to badanie. Jak nam spadnie to znaczy, że ciąża obumarła. Proszę w razie czego być naczczo". Z płaczem poszłam do poradnii kobiet w tym szpitalu - pobrali mi krew i godzina oczekiwania na wynik. Ponad 32 tysiące. Poniedziałek minął pod znakiem zapytania,noc nieprzespana - we wtorek wracamy z mężem do szpitala - powtórka beta HCG i czekamy ...... Lekarz wezwał mnie do gabinetu, jego słowa "niestety beta HCG spadło" to był wyrok - wyrok śmierci mojego dziecka. Już wiem, że ono nie żyje - 9 tydzień ciąży. "Przyjmę Panią na oddział i przeprowadzę zabieg łyżeczkowania". Nawet nie powtórzyliśmy USG (Boże, dlaczego nie powtórzyliśmy, dlaczego o to nie poprosiłam"..... Wszystko było tak szybko - dostałam globulki dopochwowe na wywołanie krwawienia (lekarz liczył na to, że poronię samoistnie i nie będzie trzeba przeprowadzać zabiegu) NIESTETY tak się nie stało. Uśpili mnie i wyskrobali ze mnie moje ukochane maleństwo. Po zabiegu,mój lekarz - dr. Andrzej przyszedł i mi wytłumaczył co dalej - NIKT NIC NIE WSPOMNIAŁ O MOŻLIWOŚCI POCHÓWKU - DOBRZE, ŻE ZOSTAŁAM O TAKIEJ MOŻLIWOŚCI POINFORMOWANA PRZEZ ZNAJOMĄ, KTÓRA TEŻ PORONIŁA, BO ZOSTAWIŁABYM SWOJE DZIECKO W SZPITALU. Na obchodzie inny lekarz - Jan - zadowolony, że mam już dokumenty do wypisu. Zapytałam go, co mamy z mężem zrobić aby móc odebrać płód do pochówku - "Jaki płód??" - mówię, że moje dziecko - wydarł się na mnie krzycząc: "Jakie dziecko, jaki płód, czy pani na głowę upadła, to nie był płód, to nie było żadne dziecko - to był zlepek tkanek" ..... zmroziło mnie - wdałam się z lekarzem w dyskusję- to rozwścieczyło gobardziej....Moje dziecko,moje kochane dziecko - potraktowane jak zlepek tkanek. Codziennie myślę o tym jakie by ono było, jakiej było płci (jesteśmy przed badaniami genetycznymi), jak by wyglądało?? Ja nie mogę sobie znaleźć miejsca - a przecież mam córeczkę, którą muszę się zająć. Obraziłam się na Boga, nie mogę jeść, nie mogę pić - tylko płacz..... i ten ból w sercu i te modlitwy aby moje serce przestało bić. Przecież ktoś musi zając się tym małym dzieciątkiem, którego serduszko nawet nie zabiło. Dlaczego, co się stało, dlaczego ono umarło ...... ;(
Odpowiedz
#2
Agato, skoro tu jesteś to znaczy, że straciłaś swoje maleństwo jak każda z nas. Według mnie bez znaczenia czy jest się w 5 tygodniu czy 24 (tak jak byłam ja), dzidziuś to dzidziuś. W moim przypadku maleństwo było bardzo chore, miało wiele wad wrodzonych czego lekarze na początku ciąży nie widzieli. O tym, że mój chłopiec nie będzie miał szans na przeżycie, jeżeli w ogóle dożyłby porodu dowiedziałam się 12 grudnia. To był szok. Po amniopunkcji, czyli pobrania płynu owodniowego do badań na kariotyp dziecka, dowiedziałam się, że to chłopiec. Na wynik niestety musiałam czekać prawie 3 tygodnie i wtedy (o ie by żył) trzeba byłoby myśleć co dalej. Niestety na usg dowiedziałam się, że akcja serduszka została zatrzymana. Badało mnie dwóch lekarzy i obaj to potwierdzili. Następnego dnia zostałam przyjęta do szpitala, bym urodziła martwe dziecko. Zrobiłam to, również dostawałam tabletki na skurcze. Kiedy było po wszystkim czułam jakiś wewnętrzny spokój, nie wiem skąd on był. Myślałam, że będzie łatwo, że szybko zapomnę. Teraz niestety ciągle płaczę jak o tym pomyślę. Często nieznana jest przyczyna śmierci maluszków. Wydaję mi się, że możesz zrobić badanie genetyczne, ale może się okazać, że nic ono nie wykaże, ponieważ Twój dzidziuś był jeszcze malutki. Jedyne co mogę osobiście poradzić ze swojej strony to, że Bóg widocznie tak chciał. Może przełożył narodziny malucha na inny czas tak jak i u mnie. Trzymaj się ciepło.
Odpowiedz
#3
karolina93, właśnie strasznie boję się tego, że badanie genetyczne nie wykarze jakiej płci było dzieciątko,chociaż czytałam, że w 9. tygodniu płeć jest widoczna gołym okiem ale USG nie jest w stanie jej pokazać. Bardzo chcemy z mężem pochować naszą kruszynkę. Jeśli badanie USG nic nie wykaże, bo okazałoby się, że moje dziecko umarło znacznie wcześniej -co wtedy?? Bez znajomości płci szpital nie wystawi mi odpowiedniego dokumentu do Urzędu Stanu Cywilnego żebyśmy godnie pochowali naszego małego Aniołka. Ja jestem święcie przekonana, że to była córeczka ..... ale czy moje odczucia wystarczą??
Odpowiedz
#4
Agata bardzo mi przykro, że do nas dołączyłaś.
Dla Twojego Aniołka (*) a dla Ciebie dużo siły w tym trudnym czasie.
Odpowiedz
#5
(Sun, 11 Stycznia 2015, 19:30:46)Agata89 napisał(a): karolina93, właśnie strasznie boję się tego, że badanie genetyczne nie wykarze jakiej płci było dzieciątko,chociaż czytałam, że w 9. tygodniu płeć jest widoczna gołym okiem ale USG nie jest w stanie jej pokazać. Bardzo chcemy z mężem pochować naszą kruszynkę. Jeśli badanie USG nic nie wykaże, bo okazałoby się, że moje dziecko umarło znacznie wcześniej -co wtedy?? Bez znajomości płci szpital nie wystawi mi odpowiedniego dokumentu do Urzędu Stanu Cywilnego żebyśmy godnie pochowali naszego małego Aniołka. Ja jestem święcie przekonana, że to była córeczka ..... ale czy moje odczucia wystarczą??

Nie chcę zabierać Ci nadziei, ale musisz przygotować się iż badanie genetycznie w rezultacie może nic nie wnieść. Z tego co się orientuję, ale też jestem świeża w tych sprawach to możesz chyba walczyć o swoje i mimo wszytko dzieciątko zabrać ze szpitala, by je pochować. Nie wiem jak to jest ze strony szpitala, słyszałam, że są problemy właśnie co do rubryki odnośnie płci. Kiedyś podobno wystarczyło właśnie odczucie matki, teraz - nie wiem. Ja jak mówiłam znałam płeć, jednak nie zdecydowałam się na pochówek, brak mi po prostu sił na to. Tak czy inaczej myślę, że nie powinnaś odpuszczać jeśli zależy wam z mężem by maluszka pochować. Musicie dopilnować, by wszystkie niezbędne informacje szpital wypełnił. Bo ciało maluch macie prawo zabrać.
Odpowiedz
#6
karolina93 - dzięki tej stronie trafiłam na adres Pracowni Cytogenetycznej w Krakowie, która wykonuje takie badania. Niestety oni wykonują badania na świeżym materiale a moje dziecko jest już w formalinie. Ale od Pani doktor z którą rozmawiałam wiem, że w Prokocimiu jest genetyka molekularna i tam na 100% ustalą mi płeć dziecka. Więc jestem pełna nadzieji Smile
Odpowiedz
#7
Agata89 tak bardzo mi przykro, że dołączyłaś do naszego grona Aniołkowych Mam.
Dla Twojego Aniołka (*)
Odpowiedz
#8
Agata89 widzisz, warto walczyć o swoje. Tego nauczyły mnie użytkowniczki tego forum. Bardzo się cieszę, że się uda. Pewnie będziesz musiała poczekać trochę na wynik, ale nie przejmuj się. Trzymam wobec tego kciuki ! Smile
Odpowiedz
#9
karolina93 - dziękuję - na razie czekam na wynik badania histopatologicznego a potem na wynik badania genetycznego 2 tygodnie.
Odpowiedz
#10
karolina93 - dzisiaj odebrałam wynik badania genetycznego - miałam synka Sad Sad
Odpowiedz
#11
To tak jak ja, Agatko Sad Czułam od początku, że to chłopiec.
Czy pochowałaś synka, udało się? Mam nadzieję, że tak.
Wierzę, że wszystko w porządku? Długi czas Cię nie było.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości