Dziękuję za kolejny dzień
#1
W listopadzie 2005 roku napisałam na poczta@poronienie.pl list zatytułowany \"Wyczerpany limit szczęścia\", nie chciałam pisać na forum, bo jeszcze Was uczestniczki forum nie znałam. W liście opisałam jak kiedyś usłyszałam, że nie będę mogła mieć dzieci, jak pół roku później a dwa miesiące po zabiegu laparoskopii byłam już w ciąży, jak choć ciąża była zagrożona urodziłam cudowną córkę, która w kwietniu będzie obchodziła 8 urodziny.
A później szczęście wyczerpane w czerwcu 2003 roku strata dziecka w 7 t.c.
W odpowiedzi wuchowa życzyła mi m.in. szczęścia bez limitu...
Kiedy 17.01 robiłam test ciążowy i zobaczyłam dwie kreseczki byłam szczęśliwa...przez 1 minutę, później przyszedł strach, który skutecznie hamował moją radość. 22.01. zobaczyłam to co najgorsze, pojechałam do szpitala i zadzwoniłam do męża: \"Przyjedź do szpitala, ja mocno krwawię, to jest koniec.\" To był 4 t.c., ale wbrew mojemu przekonaniu, moje dziecko nie umarło żyje i rośnie teraz mamy już skończone 9 tygodni.
Chociaż nie wiem co będzie dalej jestem szczęśliwa, że mam już tak dużo. Codziennie rano powtarzam \"Boże dziękuję Ci za kolejną noc\" i wieczorem \"Boże dziękuję Ci za kolejny dzień\". Nie myślę co będzie, biorę każdy kolejny dzień jak dar...
Pozdrawiam Was wszystkie bardzo, bardzo gorąco
i choć muszę dużo odpoczywać i leżeć i zaglądam na forum rzadko proszę bądźcie ze mną.
Odpowiedz
#2
szczęścia bez limitu...
Ducha1

będę myślała obiecuje, jak myślę o naszych ciężarówkach z innego postu, pogładź brzuszek od znajomych \"foremek\" i niech Maluch rośnie, a Ciebie niech nie opuszcza wiara w to, że cuda się dzieją w około nas. bardzo gorąco pozdrawiam i obiecuje ciepłe myśli.

Może przeniesiesz się do wątku naszych ciężarówek.... Na pewno lepiej niż ja są w stanie zrozumieć Twoje lęki i na pewno jak ja, cieszą się Twoim szczęściem i życzą \"bezpiecznych\" i spokojnych kolejnych miesięcy.
Odpowiedz
#3
Ducha1, doskonale cie rozumie i wiem z własnego doświadczenia że każdy kolejny dzień, az do urodzenia dziecka, jest tym darowanym, tym o który tak bardzo sie martwimy. I nie ważne czy to początek ciazy jak u ciebie, czy połowa jak u mnie lęk pozostaje i nie pozwala sie tak do końca cieszyć z ciąży. Nie martw sie,nie jesteś sama, jest nas tu kilka w takiej samej sytuacji, będe o tobie myślała i wpadnij czasem na nasz wątek, ( tak sie boje) serdecznie zapraszam.
Jak zaczynałam go pisać na samym początku to byłam w 6 tc i bałam się komukolwiek o tym mówić, ale na forum jakoś łatwiej, tym bardziej że zawsze jest ktoś kto cie zrozumie i napisze kilka ciepłych słów.( jak choćby nasza niezawodna AGA)
Przesyłam ciepłe buziaki!!!
Odpowiedz
#4
ducha1

az sie poryczalam czytajac Twoj post.

Zagladajac na forum myslalam, co tam u Ciebie sie dzieje, czy cos podczytujesz, czy nie... czy jestes z nami...

A tu taka niespodzianka.

A zyczenia nadal jak najbardziej aktualne: szczescia bez granic.

Monika
Odpowiedz
#5
Moniko! Faktycznie mnie nie było. Najpierw od razu jak się dowiedziałam weszłam na forum, żeby napisać, ale się wycofałam. A później to już szybko się działo, szpital - prawie tydzień pobytu, potem leżenie w domu. Teraz zaczynam już trochę dreptać po domu stąd mój wpis.
Po raz kolejny dziękuję Ci i dziękuję Wam dziewczyny za życzenia.
A szczęście trwa kolejny dzień....
Odpowiedz
#6
Ducha1 duzo sily i odwagi...
Ode mnie tez poglaszcz Maluszka Smile niech rosnie Smile
Wlasnie wyszlo sloneczko Smile
Odpowiedz
#7
Kochana Ducha! Cieszę się razem z Tobą!To wspaniała wiadomość!!Dbaj o siebie i maleństwo.Jestem z Wami myślami.Zyczę Wam kolejnych szczęsliwych dni i mięsięcy
Odpowiedz
#8
Ducho, wiem dokładnie jak to jest kłaść się wieczorem i modlić o opiekę choćby do rana i tak samo rozpoczynać dzień (jestem w 17 tc). Wiem ile wart jest każdy dzień ciąży, w którym nic złego się nie wydarzyło. Ja czasami mam wrażenie, że każdego dnia wyrywam moje maleństwo losowi bo codziennie błagam, żeby mi go nie odbierano. Na razie się udaje, nie wiem jednak czy da się wytrzymać taką presję przez 9 miesięcy bo czasami już nie mam siły, ale to musi być możliwe. Trzeba wykrzesać z siebie wszystkie siły jakie tylko są. Życzę Ci więc dużo, dużo siły i niech dzidzia rośnie zdrowo.
Odpowiedz
#9
Dołaczam się do życzeń i ciepłych myśli o wszystkich \"foremkowych ciężarówkach\". Wiemy ze strony, że już wiele z nas dało radę przejść przez te trudne i wyjątkowo długie 9 miesięcy. Mam nadzieję, że kiedyś ja będę się z Wami dzielić swoimi lękami, ale jeszcze częściej radosciami \"nudnej\" ciąży.
Pozdrawiam!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości