Ukarana za bycie mamą
#1
Nie wiem gdzie mogła bym opisać swoja historię więc przedstawiam ją tutaj:

Moja historia zaczyna się w dniu kiedy poczułam że chcę być mamą a jednocześnie w dniu kiedy w ZAKŁADZIE PRACY NR.1 , zmieniając oddział i dyrektora usłyszałam po raz pierwszy pytanie , które miałam usłyszeć jeszcze nie raz \" kiedy planuje Pani zajść w ciążę?\"
Niestety nie znałam odpowiedzi na to pytanie , bo w przeciwieństwie do mojego pracodawcy nie myślałam jeszcze o mojej ciąży w tak zaplanowany sposób.
Kolejne pytanie od tego samego dyrektora usłyszałam kilka miesięcy później.
Pani dyrektor postawiła mnie i moje 3 koleżanki w rządku i każdej z nas zadawała pytanie : \"kiedy planujecie zajść w ciążę?\" . Usłyszałam wtedy że koniecznie musimy jej powiedzieć o tym minimum pół roku wcześniej , dodała że jeśli tego nie zrobimy będzie na nas zła.
W innym oddziale moje 2 koleżanki zaszły w ciążę , usłyszałam wtedy od innej Pani dyretor że będzie mi podawała do śniadania tabletki antykoncepcyjne... wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy jak te słowa zapadną mi w pamięć i jak bardzo będą bolesne.
Jedna z moich koleżanek usłyszała , że lepiej żeby nie zachodziła teraz w ciążę ponieważ straci wszystko to , co wypracowała w ciągu ostatniego roku.
Był to czas kiedy byłam gotowa i bardzo chciałam zajść w ciążę, niestety nie było mi to dane ze względu na moją chorobę.
Był luty 2014. Postanowiłam wtedy że czas na zmianę pracy. Mimo tego że miałam umowę na czas nieokreślony , a była dla mnie ona ogromnie ważna , postanowiłam zmienić zakład pracy.
W marcu podczas rekrutacji po raz kolejny w ZAKŁADZIE PRACY NR.2 usłyszałam pytanie związane z moimi planami macierzyńskimi.
W kwietniu zostałam zatrudniona w ZP nr 2.
W lipcu 2014 udało mi się zajść w ciążę. Byłam nowym pracownikiem , nie zrobiłam tego z premedytacją. Ale jednocześnie byłam do granic szczęśliwa.
Moja umowa była zawarta na 7 miesięcy tj do końca listopada 2014.
Kolejne umowy z pracownikami zawsze zawierane były na kolejny rok.
Ja od razu przyznałam się do tego że jestem w ciąży , chcąc być fair. Jedncześnie wiedziałam że nie pójdę na zwolnienie lekarskie, bo czułam się bardzo dobrze.
Byłam bardzo dobrym pracownikiem , a za pierwszy kwartał pracy bez planu sprzedażowego otrzymałam uznanie w formie nagrody pieniężnej za duże zaangażwanie w pracę.
W kolejnym kwartale ( posiadałam już plan sprzedażowy ) mój wynik wynosił 130 % i był najlepszy w oddziale. Byłam bardzo zaangażowana w pracę i rozwój oddziału , zawsze chętnie wspierałam dyrektora w organizowanych akcjach promocyjnych. Jestem pewna że każdy pracownik oraz dyrektor mógł by się wypowiedzieć o mnie w samych superlatywach.

Moja umowa została przedłużona do dnia porodu, a więc do kwietnia ( tj. 5 miesięcy ) a nie na rok tak jak zazwyczaj miało to miejsce
W październiku otrzymaliśmy bardzo złą informację nt. stanu zdrowia naszego dziecka.
Wada rozwojowa- krytyczna. Od razy poinformowałam mojego pracodawcę o tym , o czym zostałam poinformowana podczas badań prenatalnych - koniecznym może okazać się zakończenie ciąży.
Usłyszałam wtedy że na pewno wyolbrzymiam \" urodzi Pani ślicznego bobaska i do nas wróci\"
Bardzo liczyłam na taki scenariusz.
Niestety podczas badań w Łodzi okazało się , że wada jest bardzo ciężka. Nasze dziecko nie ma szans na przeżycie.
14.11.2014 ciąża została zakończona.
17.11.2014 udałam się do pracodawcy w celu poinformowania o zaistniałej sytuacji.
Bardzo podniosły mnie na duchu słowa jakie usłyszałam . Pracodawca zapewniał , że chce ze mna nadal pracować. Kiedy dojdę do siebie mogę wrócić. Zapewniał że nie ma jeszcze rzadnej osoby na moje miejsce.
Jednocześnie ( 2 dni po śmierci mojego synka! ) zapytał kiedy i czy planuję kolejne dziecko...
Oczywiście zgodnie z prawdą ( nigdy już nie powiem prawdy ) odpowiedziałam że tak , chcę kiedyś być mamą. Tak jak większość kobiet w moim wieku.
Dwa dni później dowiedziałam się że niestety ale już jest ktoś zatrudniony. Jeśli nadal będę chciała mogę się postarać o pracę w kwietniu , ale nie są mi w stanie niczego zapewnić.
Zrozpaczona zadzwoniłam do dyrektora regionu ( rozmowę słyszała moja mama , gdyż przełączyłam ją na tryb głośnomówiący )
Dyrektor poinformował , że niestety nie mam szansy na powrót teraz ( mimo wcześniejszych obietnic ) ale mogę się starać w kwietniu. Niestety nie jest mi w stanie niczego obiecać.
Dodam że mój urlop macierzyński kończy się 8 stycznia.
Dyrektor dodał bardzo miłym głosem , że przecież nie może mnie polecić innym dyrektorom w sytuacji kiedy będę chciała w przyszłości zajść w ciążę.

Dodam ze również i w tym zakładzie jedna z moich koleżanek otrzymała jasną informację:
\"Nie otrzyma Pani umowy na czas nieokreślony ponieważ jest Pani w takim wieku , że może Pani zajść w ciążę \"

Oczywiście rozumiem działania , moja umowa była przedłużona do dnia porodu i formalnie firma wywiązała się z niej.
Jednak zupełnie nie rozumiem polityki pro rodzinnej , nie rozumiem tego czemu jestem karana za to że chcę być mamą.. nie rozumiem mobbingu , jaki jest stosowany.
Sama jestem osobą , ponadprzeciętnie empatyczną , jednak w tej sytuacji liczyłam chociaż na odrobinę zrozumienia. Byłam pracownikiem , któremu nie mozna było zarzucić niczego.
Idealnie wywiązywałam się z obowiązków.
Czy to że kiedyś chciałabym ponownie zajść w ciążę , wyklucza mnie z rynku pracy?
Czuję się zrozpaczona i niepotrzebna....
Odpowiedz
#2
Celinko, tak bardzo mi przykro! Spotkała Cię taka tragedia, a pracodawca jeszcze postanowił Cię dobić. Wprost nie mogę uwierzyć w ich postawę - przecież to jest nielegalne i ociera się o mobbing. Może powinnaś to gdzieś zgłosić, bo to oczywista dyskryminacja, a prawo w Polsce tego zabrania. Ja bym nagrywała to, co mówią na dyktafon i wysłała do mediów, bo to się w głowie nie mieści. I nie daj sobie wmówić, że ciąża wyklucza Cię z rynku pracy, mi się wydaje, że po prostu miałaś pecha, a może to taka branża? Mnie nigdy potencjalny czy obecny pracodawca nie pytał o plany ciążowe, a przeszłam kilka rozmów w Polsce i pracowałam tam kilka lat. Nikt mnie nie pytał, czy jestem mężatką, czy mam dzieci, nie wpisywałam też nigdy takich informacji do CV. Nie poddawaj się!
Odpowiedz
#3
celina dowiedz się jak to prawnie wygląda bo komentarze typu \" będę wrzucać ci do śniadania tabletki antykoncepcyjne\" i cała presja z tym związana jest jawną dyskryminacją !!
Odpowiedz
#4
Sad Boże widzisz i nie grzmisz Sad na jakim świecie my żyjemy Sad Popieram słowa Anniny, jest to jawna dyskryminacja, a nawet mobing, ja bym się poradziła kogoś prawnie.
Przykro mi Kochana tak bardzo
Odpowiedz
#5
Celinko, zdublowałaś temat w dziale prawniczym, więc go stamtąd usunę.
Odpowiedz
#6
Nie wierzę w to, co czytam... Rozumiem, że utrzymanie pracownika jest kosztowne dla pracodawcy, ale gdzie właśnie w sytuacjach kiedy chcemy mieć dziecko jest ta cała wielce głoszona polityka prorodzinna? Czy perspektywą dla przyszłych mam są tylko zasiłki i krótkie "śmieciowe" umowy, bo "kiedyś może pani zajść w ciążę"?! Ręce mi opadły. Moim zdaniem to było już poważne przegięcie ze strony pracodawcy i warto by było zgłosić gdzieś takie coś, ale bez jakichkolwiek nagrań, pism czy innych dowodów jest zawsze słowo przeciwko słowu. To wcale nie znaczy, że trzeba odpuścić, ale że cały proces będzie dłuższy.
Poza tym szef, szefem, ale gdzie jego ludzkie podejście... Pewnie sam nie zastanowił się co by się stało, gdyby jego żona/siostra/córka były w podobnej sytuacji. Z pewnością jego reakcja na takie historie byłaby zupełnie inna, ale jak widać czasami trudno postawić się w czyjejś i to w dodatku tak trudnej sytuacji. Niestety!!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości