i co teraz?...
#1
Właśnie sie dowiedziałam, że moje dziecko umarło. Nie wiem kiedy, bo trzy tygodnie temu było wszystko ok, a dziś już nie jest... Jest czarna dziura tam, gdzie chciałam zobaczyć główkę, brzuszek, rączki, nóżki. To miał być 10 tydzień. Ale serduszko nie biło, a dzidzia miała nicałe 4 mm, czyli mniej niż przy pierwszym USG. Lekarz każe mi czekać na samoistne poronienie, ale jakoś nie chce nastąpić. Boje się tego i boję się, że będę musiał trfić do szpitala. Co będzie dalej, czy ktoś może mi to powiedzieć. Bo ja się bardzo boję.
Odpowiedz
#2
Kasiek

Przykro mi, ja też swoje dziecko straciłam w 10 tygodniu, jeżeli lekarz powiedział Ci, że nie ma już szans dla Ciebie i Twojego Dziecka, możesz zrobić 2 rzeczy:
1. Albo zostać i poronić w domu, ale do tego myślę, że nie każda kobieta jest psychicznie przygotowana, przeczytaj sobie historię jednej z nas, roniła w domu, otoczona miłością męża.
https://www.poronienie.pl/prawo_hist7.html

2. Albo w szpitalu, koniecznie przeczytaj link o tym co Cię czeka, i jak należy przygotować się do szpitala, gdy teoretycznie będziesz świadoma tego co będzie się działo w Twoim organizmie od razu poczujesz się bezpiecznie.
https://www.poronienie.pl/poronienie_praktyka.html
https://www.poronienie.pl/poronienie.html

Jeżeli ciąża obumarła i to jakiś czas temu, radziłabym nie zwlekać, tylko udać się do szpitala , by nie doszło do „zatrucia organizmu”

Gdybyś chciała jestem dostępna w emailu akaga@op.pl odpowiem, na każde Twoje pytanie.

Nawet nie wiesz, z jakim bólem serca czytałam Twój post, przeraża mnie cierpienie, którego teraz doświadczasz, żadna z nas nie wierzy w wyroki, które z taką często łatwością przekazują lekarze. Mocno Cię przytulam, wirtualnie jestem z Tobą. Gdybym mogła pomóc jestem.

Gdybyś chciała się godnie z Dzieckiem pożegnać, rejestracja w USC, pogrzeb, polecam linki:
https://www.poronienie.pl/prawo.html
i walkę KTOSIKA o pochowanie córki - zakończoną sukcesem
https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=406

PRZYKRO MI!!!!
Odpowiedz
#3
Droga Kasiek strasznie mi przykro...naprawdę bardzo Ci współczuję...jestem z Tobą całym sercem. Wszystko napisała Aga, a ja mogę dodać, że jeśli masz kogoś bliskiego i chciałąbyś, aby był z Tobą to zróbcie wszystko, aby być razem. Bardzo potrzebujesz wsparcia. Jestem z Tobą mocno Cię przytulam.
Przykro mi, nikogo nie powinno spotykać takie cierpienie...
Trzymaj się, pamietam o Tobie
Odpowiedz
#4
dziękuję wam bardzo, na razie lekarz każe mi czekać. Aby nigdy więcej to ani mnie, ani Was nie spotkało. pozdrawiam
Odpowiedz
#5
Kasiu

Dużo sił...

Jak sobie przypomnę moje dni przed zabiegiem...

Gdybym mogła pomóc .....
Odpowiedz
#6
Kasieńko, strasznie mi przykro....
Jedyne co mogę zrobić, to Cię mocno przytulić i otrzeć Tobie łzy z policzków.
Trzymaj się..
Pozdrawiam
Odpowiedz
#7
Kasiu, wiem jak bardzo cierpisz, ja swojego Groszka stracilam niecale dwa miesiace temu. To jedno z najgorszych moich przezyc, lecz pomimo tej calej rozpaczy musisz pomyslec o sobie i swoim zdrowiu. Aga dokladnie opisala jakie masz teraz mozliwosci, gdybym ja mogla niesmialo cos Ci zaproponowac to poszlabymdo szpitala. To wydaje sie byc najlepsze rozwiazanie dla twojego zdrowia. Niech bliska osoba caly czas bedzie przy Tobie i dba by niczeg Ci nie zabraklo. Kasiu, bardzo mi przykro, ze spotkalo Ciebie to nieszczescie, pamietaj jestem przy Tobie, goraco Cie sciskam i zycze Ci duzo sily i odwagi.
Odpowiedz
#8
Kasiu

Im bardziej myślę, że lekarz zalecił Ci czekanie, tym bardziej utwierdza mnie to w przekonaniu, byś poszła do innego lekarza, może sprzęt miał zepsuty!

Czy miałaś robione celem porównań bhcg z krwi, mi żeby nie wyrzadzić krzywdy w szpitalu robili 3 razy, żeby mieć pewność, że dzidziuś umarł.

Koniecznie skonsultuj się z innym lekarzem, a gdyby diagnoza się potwierdziła nie zwlekaj tylko idź do szpitala, żebyś zatrucia nie dostała.

Dużo sił.

Poleć partnerowi lub bliskiej Ci osobie, by przeczytała sobie troche informacji z forum i inne, by Ci pomogli, a nie szkodzili.
https://www.poronienie.pl/bliscy.html
Odpowiedz
#9
Ago ,niekoniecznie lekarz miał zepsuty sprzęt. Byłam dokładnie w takiej samej sytuacji jak Kasiek pod koniec pazdziernika.Na usg wyszło ,ze moje maleństwo się nie rozwija ,ze jest wręcz mniejsze niz wcześniej .Następnego dnia byłam juz na oddziale w szpitalu i tam na nowocześniejszym sprzęcie ,z tzw dopplerem mój gin stwierdził ,ze nie do końca obumarł zawiązek serca ,ze są tam ledwo rejestrowalne oznaki skurczów .Dlatego poronienie się jeszcze nie zaczęło.
Miałam do wyboru:albo zdecydować się od razu na zabieg ,albo poczekać az poronienie zacznie się samo.

No i ja czekałam .Modliłam się codziennie o cud ,bo jezeli jeszcze tam to serduszko biło to ja nie mogłam ot tak iść na łyzeczkowanie. Co kilka dni ganiałam do mojego gin na usg,miałam czekać na jakiekolwiek krwawienie lub skurcze. Mój lekarz nie dawał zupenie nadziei ,ze będzie dobrze ,ale mówił ,ze tak jest lepiej dla mnie .Lepiej ,zeby poronienie zaczęło się samo ,zeby na siłę nie otwierać w czasie zabiegu szyjki macicy ,tym bardziej ,ze moja dziecinka była w takim miejscu ,ze istniało ryzyko perforacji ściany .
Konsultowałam to z innm ginem ,ale ten drugi od razu chciał mi \"toto wyczyścić\".Nawet nie bardzo miał czas i ochotę ze mną porozmawiać
No i czekałamTo był koszmar i totalna schizofrenia .Modliłam się ,zeby to się juz skończyło a zaraz potem ,zeby się jednak nic nie kończyło ,zeby się zdarzył cud.

Ale cudu nie było.Krwawienie ,szpital i morze łez...Pozbierałam się jakoś dzięki Wam .To forum pomogło mi bardziej niz ktokolwiek inny.Ale koszmar tego czekania noszę w sobie i pewnie nie szybko się od niego uwolnię
Kaśku ,jestem z tobą myślami .Zyczę ci bardzo ,bardzo duzo sił.
Jak chcesz to napisz do mnie na priv albo na gg 1660134
Odpowiedz
#10
Kasiu, Ogromnie wspolczuje. Mam za soba poronienie 3 lata temu, 10 tc, zakonczone zabiegiem (trauma), po 2 miesiacach ciaza biochemiczna, samoistne poronienie zaraz jak zrobilam test, po 4 miesiacach ciaza pozamaciczna, rozwiazana zastrzykiem m.... 1.5 roku temu urodzilam synka i niedawno dowiedzialam sie, ze jestem w ciazy.
2 tygodnie temu w 7.5tc na USG stwierdzono, ze maluszek sie nie rozwija,
serduszko nie bilo. Lekarz dal mi kilka opcji, czekanie na poronienie
naturalne, przyspieszenie poronienia naturalnego przez wywolanie skurczy
m..., albo zabieg. Mieszkam za granica i takie postepowanie jest jak
najbardziej praktykowane i decyzje pozostawia sie kobiecie. Zdecydowalam sie czekac, lekarz dal mi 4 tygodnie i powiedzial, ze pozniej wywolamy przez m., ale ja ZDECYDOWANIE nie chce zabiegu, naruszania szyjki, interwencji medycznej, uszkadzania sluzowki, zrostow, narkozy i innych z tym zwiazanych konsekwencji. Dalam szanse naturze.
Czekalam prawie 2 tygodnie. Juz jest po wszystkim. Poronilam w poniedzialek.
podczas wyjazdu sluzbowego, jak poszlam po poludniu do muzeum
historii naturalnej. Nie bolalo prawie wcale, nawet nie mialam ze soba niczego
przeciwbolowego, krwawienie tez juz prawie ustaje i nie bylo duze. Zawinelam
pecherzyk w chusteczke, wlozylam do woreczka, zakopalam pod krzakiem bzu i
zaspiewalam ulubiona kolysanke mojego synka. W ten sposob zamknelam rozdzial i
pochowalam moja mala gwiazdeczke.

Czuej w sercu, ze podjelam sluszna decyzje, mam w sobie o wiele wiecej spokoju i
wewnetrznego ukojenia, nie musialam przechodzic przez szpitalna traume, czuje
ze gojenie i psychiczne i fizyczne bedzie lagodniejsze. O ciazy nie wiedzial nikt
poza mezem, jak zreszta o poprzednich, wiec nie musialam znosic reakcji
otoczenia i to tez mi pomoglo.

Jezeli jeszcze kiedykolwiek mi sie to przydarzy, to NA PEWNO nie pojde na
zabieg, na ktory mam wrazenie lekarze kieruja na wyrost bez dawania kobietom
alternatywy i bez rzetelnej informacji o tym czego mozna sie spodziewac, ze
mozna inaczej, i ze jest to lagodniejsze i lepsze dla organizmu, ze o konsekwencjach psychicznych nie wspomne.
Chcialam Ci tylko dodac otuchy, ze nie ma sie czego bac, bo bol fizyczny jest podobny do miesiaczkowych. W porownaniu z bolami porodowymi, to na prawde pestka. Poza tym czulam, ze to nalezy sie temu dziecku, nie wylyzeczkowanie narzedziami chirurgicznymi, tylko urodzenie, poza tym czekanie dalo mi czas na pozegnanie sie z maluszkiem i nie czuje takiej potwornej pustki jak po zabiegu.
Obejmuje Cie cieplo myslami
Odpowiedz
#11
Dziękuję Wam bardzo, za wszystkie listy. Bardzo pomagają mi przejść przez to wszystko. Doroto, lekarz czekał do dzisiaj z podjęciem decyzji o zabiegu, ale po badaniu stwierdził, że za dużo jest tego wszystkiego we mnie i nie ma szans, aby wszystko samo się oczyściło. Dziecko przestało się rozwijac już 5 tygodni temu, więc boję się o zakażenie. Jutro idę do szpitala i mocno polecam się Bogu, jesli ktoś wierzy niech zmówi za moje zdrowie zdrowaśkę, a jeśli nie to niech pomyśli o mnie serdecznie, bo bardzo potrzebuję pozytywnej energii. Choć zaraz zadzwonię do lekarza i zapytam o ten m.
Właśnie rozmawiałam z moją mamą, bo ona przechodziła podobne historie trzy razy i nie miała nikogo z kim mogłaby porozmawiać, więc dziękuję Wam wszystkim, że jesteście.
Odpowiedz
#12
Kasiu

jestem z Tobą myślami, będę też jutro... brak słów, dużo sił Ci życzę..., będę modliła się o spokój Twego serca.
Odpowiedz
#13
Kasiek,

problem jesli idzie o lyzeczkowanie jest taki, ze co kraj, to obyczaj, na Zachodzie generalnie odchodzi sie od lyzeczkowania (moze jakis lekarz mnie poprawi?), z tego, co pamietam, po podaniu lekow na farmakologiczna indukcje poronienia (rozszerzenie szyjki, wywolanie skurczy, coby przyspieszyc to, z czym zwleka natura), w 80% abrazja (czyli lyzeczkowanie) jest zbedne.

U nas znaczny odsetek kobiet konczy poronienie lyzeczkowaniem, nawet jesli poronia naturalnie w szpitalu. Lekarze tlumacza to tym, ze trzeba oczyscic resztki, zeby nie doszlo do zakazenia. I czesto nie patrza, ze to wczesna ciaza, ze natura poradzila sobie sama.

Gdzie jest prawda - nie wiem, nie jestem lekarzem...

Co do srodka, ktory podala Dorota - Dziewczyny pozwolicie, skasuje nazwe - w polskich szpitalach ginekologicznych, teoretycznie, leki te sa niedostepne (sa to srodki wczesnoporonne, na stronach \"pro-choice\" mozna znalezc dokladny ich opis), w praktyce \"wszyscy ich uzywaja\" przy poronieniach, bo sa po prostu tansze. Niektore dziewczyny na karcie wypisu maja podane nazwe leku, niektore nie.
W razie czego zajrzyj do www.poronienie.pl/poronienie_praktyka.html

A nazwe skasuje, bo nie chce, zeby ktos kiedys powiedzial, ze promujemy srodki wczesnoporonne. Wybaczcie, jestem przewrazliwiona, ale takie komentarze juz nt. strony uslyszalam.

Kasiek, wczoraj dostalam list od jednej z dziewczyn, ronila w szpitalu, jej mamie pozwolono byc z nia caly czas, wlacznie w trakcie lyzeczkowania. Jesli Ci trudno, boisz sie szpitala, to moze popros kogos, kto by z Toba byl wtedy.

I zgodze sie z Dorota, ze poronienie w domu, czy poza szpitalem moze byc psychicznie duzo latwiejsze do zniesienia niz w szpitalu... Ronilam dwa razy... w dwoch szpitalach... z tytulami, nagrodami...

Duzo sil. O \"zdrowaskach\" bede pamietac...
Monika
Odpowiedz
#14
Kasiu, wierzaca nie jestem, ale przesylam Ci duzo cieplych mysli. Jestes pod dobra opieka, zaufaj lekarzowi i badz dobrej mysli.
Sciskam mocno.
Odpowiedz
#15
Wuchowa masz racje, ze srodek ze sie zle kojarzy, ale jest to prostaglandyna, jaka nasze cialo produkuje podczas porodu, powodujaca skurcze miesni gladkich macicy. Ja mieszkam w USA i tutaj lyzeczkowania nie ma, tylko zabieg polega na odsysaniu zawartosci macicy, co jest lagodniejsze niz lyzeczkowanie i trwa krocej, ale i tak lekarze odchodza od interwencyjnej medycyny na rzecz natury, nawet w duzych klinikach kobiecych, jak moja. Jak zapytalam lekarza jaki jest bezpieczny okres czekania, to powiedzial, ze nie ma przeciwskazan, ale najczesciej natura radzi sobie sama do 4-6 tygodni. U mnie od momentu obumarcia do poronienia bylo prawie 5 tygodni. Teraz 3 dni po poronieniu krwawienie jest minimalne, po zabiegu mialam bolesne skurcze i zle sie czulam, przez tydzien bylam na srodkach przeciwbolowych.
Po poronieniu lekarze czesto badaja jak spada poziom bHCG i jezeli spada, to tez czekaja, krwawienie moze sie otrzymac kilka tygodni, az poziom zupelnie spadnie do 0, ale jezeli tylko spada to zazwyczaj zalecaja czekanie.
Kasiu, nizezaleznie od decyzji, trzymaj sie i myslimy tu o Tobie cieplo.
Odpowiedz
#16
Wuchowa, to dwa rozne srodki na m.... , Dla wyjasnienia, methotrexate nie jest srodkiem wczesnoporonnym, ale przeciwrakowym, czesto podawanym przy ciazach pozamacicznych jako alternatywa do laparoskopii i usuwania jajowodow, nie jest stosowany jako srodek \"pro choice\". Z tego co wiem, w Polsce nie stosowany zbyt czesto, najczesciej ciaze pozamaciczne rozwiazywane sa laparoskopowo. Drugi srodek na m... to prostaglandyna i ta nalezy do wczesnoporonnych.
Odpowiedz
#17
Kasiu, nie śmiem twierdzić, że wiem co czujesz, ale doskonale pamiętam swoje odczucia. Będę się za Ciebie modlić. Nic więcej nie umiem powiedzieć. Ola
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości