Czy znałbyś moje imię, gdybym spotkała Cię w Niebie?
#1
Moja historia zaczyna się tak samo jak wszystkie Wasze opowieści, magiczne II kreseczki i odliczanie tych 40 tygodni. Razem z moim Dzieckiem przeżyliśmy ich 18. Od początku moja ciąża wyglądała „książkowo” dobre wyniki badań, dobre samopoczucie i ogromna ciekawość kto zamieszkał w moim M2. Tydzień 11 – już wiemy, że w październiku 2014 urodzi się nam Syn – Wojtuś, nasz – oczekiwany i planowany.
Tydzień 12 - normalna wizyta w toalecie, plamki krwi – biegiem do szpitala i diagnoza: Poronienie zagrażające. Za 3 dni sytuacja jest już opanowana, wychodzimy do domu, zaklinam rzeczywistość, następnym razem wyjdziemy ze szpitala już z małym nosidełkiem we troje.
Tydzień 17 – środa rano budzą mnie twardnienia* w dole brzucha, szybki telefon do mojej lekarki i polecenie by brać więcej magnezu. Jednak to dla mnie za mało, moja podświadomość nie daje za wygraną i dosłownie siłą wymuszam na mojej lekarce wizytę w szpitalu w którym obecnie ma dyżur. Badanie jest nieprzyjemne, padają stwierdzenia że „mam leżeć i pachnieć, gonić męża i nie przesadzać”. Lekarka odsyła mnie do domu a ja potulna jak baranek słucham. Przez cały czas leże, wstaje tylko do toalety, jednak mój instynkt szaleje czytam wszystko w internecie stawiając sobie nowe diagnozy, aż do niedzieli.
Pamiętnej niedzieli, gdzie trafiam na odział z krwawieniem, lekarz robiący usg rzuca sucho: „iż zrobią wszystko co mogą, ale cudów nie obiecuje”... Jest rozwarcie i teraz wiem, że to co brałam za twardnienia* to nic innego jak skurcze..
Poniedziałek – środa: Reżim łóżkowy, jestem przerażona, pogrążona w gonitwie moich myśli, staram się wsłuchiwać w swoje ciało a jedynie co słyszę to opowieści moich szpitalnych koleżanek zastanawiających się ile ubranek wziąć na porodówkę. Robią mi kolejne badania, CRP wciąż rośnie, z twarzy lekarzy odczytuje wyraźnie, że jest źle, że mój Syn umiera a razem z Nim moja nadzieja .. We wtorek słyszymy się ostatni raz – ciche bicie serduszka..
Środa rano – rodzi się mój mały Wojtuś..
Dochodzi do mnie, że wyjdziemy ze szpitala nie z małym nosidełkiem a mała trumienką w której będzie drobne ciałko mojego Dziecka..
Mijają kolejne miesiące... zmieniają się pory roku, czasem płacze czasem się śmieje a Jego nie ma. A myślałam ze Jego śmierć przyniesie koniec świata...
Przepraszam, że zawiodłam..
Odpowiedz
#2
albar, witaj! nie zawiodłaś, kochałaś Go i chciałaś Go witać, a nie żegnać.. dobrze, że tu trafiłaś, jesteśmy, wysłuchamy, rozumiemy.
Odpowiedz
#3
Bardzo wspolczuje-swiatelko dla Twojego Wojtusia (*)
Odpowiedz
#4
Albar Kochana nie zawiodłaś. Nie przepraszaj. Zrobiłaś wszystko co mogłaś. Jak każda z nas tutaj. Śmierć dziecka jest najgorszą rzeczą jaka może spotkać matkę. Naszych dzieci już nie ma a my musimy nauczyć się żyć dalej. Żyć z otwartą raną w sercu.
Trzymaj się Kochana. Pisz na tym forum. Jesteśmy tu po to by sobie pomagać.

(*) Dla Wojtka
Odpowiedz
#5
Albar ogromnie mi przykro... Twój opis tego czekania w szpitalu tak bardzo przypomina moje czekanie...
Odpowiedz
#6
Albar współczuję i przytulam. Szkoda ze nasze szpitale nie sa przygotowane na opiekę kobety która traci dzieckoSad
Odpowiedz
#7
albar bardzo współczuję, tak bardzo Ci wpólczuję ;( .. nic więcej nie moge bo wiem że to i tak niewiele pomoże.. pamiętaj tylko że łączymy sie z Tobą w Twoim smutku, bo doskonale Cie rozumiemy.... kochana przytulam Cię mocno.. Dla Wojtusia [*]
Odpowiedz
#8
Tak bardzo mi przykro, Twoja historia, jest tak podobna do mojej... niestety...bardzo Ci współczuje i doskonale rozumiem...chociaż tego dlaczego jest tak a nie inaczej, nie będę chyba w stanie pojąć nigdy...[*]
Odpowiedz
#9
Albar kochanie tak mi przykro, pamiętaj zrobiłaś wszystko co mogłaś, kochałaś od początku swojego synka
Przytulam Cię bardzo mocno
[*]- dla Wojtusia
Odpowiedz
#10
Albar, pewnie miałybyśmy zbliżony termin porodu. Moich tygodni było 17...
Współczuję i przytulam
Odpowiedz
#11
Jak ja cie doskonale rozumiem... niestety... nasze historie zakończyły sie gwałtownie w podobny sposób, w podobnych tygodniach... dla mnie to nadal jest niezrozumiałe... jesteśmy z tobą i dla ciebie!!
Odpowiedz
#12
Bardzo Wam dziękuję za wszystkie dobre słowa i miłe przyjęcie. Pierwszy raz czuje się zrozumiana. Doceniam obecność każdej z Was na forum i Waszą pomoc. Często tu zaglądam ale dopiero teraz czuje się gotowa pisać. Ciepło pozdrawiam
Odpowiedz
#13
Dzisiaj minął rok..
Jak wygląda świat, kiedy tracisz dziecko? Życie staje się wieczną tęsknotą i ciągłym oczekiwaniem.
Nie ma już nic pewnego, czegoś co będzie wiecznie. Wszystko jest kruche jak porcelana, delikatne jak kwiat.
Widzisz i czujesz więcej, nie ma utartych schematów, sztywnych szablonów.. Nie ma planów..

A równo wcale nie znaczy sprawiedliwie..
Nie pytam już dlaczego, po co to wszystko? Śmierć dzieci nie ma żadnego sensu.

Chciałam Cię mieć przy sobie..
Opiekować się Tobą..
Patrzeć jak dorastasz..
Nie ma dnia żebym nie myślała o Tobie. 
Czasem zatrzymuje  się i czuję w powietrzu Twój zapach i nie mogę znieść tej
potwornie bolesnej tęsknoty za Tobą.
Teraz wiem, jak może boleć tęsknota i że czas wcale nie goi ran.
Wiem to.. To może wiedzieć tylko Mama..

I choć życie musi toczyć się dalej bez Ciebie, nie żegnam Cię Wojtusiu..
Bo jesteś i na zawsze pozostaniesz w moich myślach, moim sercu w każdym moim działaniu.. Heart
Odpowiedz
#14
Olu jak pięknie to napisałaś... dobrze, ze potrafisz ubrac w słowa swoje cierpienie, to pomaga...
Ściskam Cię dzisiaj jeszcze mocniej niż zwykle... jeszcze wiecej o Tobie myśle... i o Twoim Wojtusiu... piękne imię mu wybrałaś Smile
Odpowiedz
#15
30.04... 2 lata.. Synku zawsze będę o Tobie pamiętać!  Heart
Odpowiedz
#16
Dla Twojego Wojtusia [*]
Odpowiedz
#17
Dla Twojego Synka... (*)...
Odpowiedz
#18
Rocznice są bardzo trudne i chociaż dziś jestem/ jesteśmy w zupełnie innym miejscu niż dwa, trzy lata temu to nadal boli...
Olu często myślę o tobie...
Odpowiedz
#19
Dla Wojtusia [*]
Odpowiedz
#20
[']
Odpowiedz
#21
Dla Wojtusia [*]
Odpowiedz
#22
Czy kiedykolwiek można przestać tęsknić?
Odpowiedz
#23
Mysle ze nie
Odpowiedz
#24
(Wed, 04 Maja 2016, 20:39:20)Frania napisał(a): Mysle ze nie


Wiem Franiu, tęsknota towarzyszy mi przez większość życia, po stracie taty.. Ale wciąż się łudzę, że kiedyś to sie skończy, że przestanie boleć.. Ale takie wpisy jak ten Albar po dwóch latach..
Odpowiedz
#25
Ziarenko nie wiem czy można ale jeszcze 2 lata temu nie myślałam, że można tak mocno za kimś tęsknić..
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości