oto ja...
#76
Asza już jestem tam jak zdrowie i samopoczucie?
Odpowiedz
#77
Moje samopoczucie? Cóż, takie jak pogoda za oknem - jest we mnie jakoś tak szaroburo.
Może to styczeń mnie dopadł? Nakładają mi się terminy, 26.01 straciłam moje pierwsze dziecko. Drugie dziecko rodziłabym tak jakoś pod koniec stycznia..
Odpowiedz
#78
na staraniach przed staraniami byłą rozmowa o przeczuciach... nie napisałam wtedy o swoich, ale dziś jakoś tak czuję, że muszę, z tym, że to chyba bardziej się się nadaje na ten wątek... dopadają mnie strachy... od dawna, jeszcze na długo przed pierwszą ciążą, miałam myśli, że moje dziecko będzie chore, ciężko upośledzone. Jak zaszłam w ciążę, to jakoś mi odpuściło, za to przed ostatnią wizytą jakaś część mnie już wiedziała, że to koniec. Później sobie tłumaczyłam, że może dziecko faktycznie było ciężko chore i Ktoś uznał, że jednak moją drogą nie będzie wychowywanie tego dziecka, tylko wczesne pożegnanie i wieczna tęsknota..
dziś już nie "przeczuwam" choroby dziecka, teraz mam w głowie poczucie, że ta tęsknota faktycznie będzie wieczna, nieutulona i niepocieszona. Tęsknota za wszystkimi dziećmi, tymi, które zmarły i tymi, które nigdy się nie poczną lub poczną, ale podobnie jak moja dwójka, odejdą zanim się narodzą.
Jest we mnie jeszcze nadzieja, że te myśli to po prostu strach. Że to styczeń, tak słodko-gorzki. Że to pogoda rodem z "Deszczu jesiennego" Staffa.
Jakoś tak mi ostatnio melancholijnie i smutno...
Odpowiedz
#79
mnie strach paraliżuje, boję sie tak bardzo kolejnej straty, ze nie wiem czy otworze się jeszcze na kolejne dziecko, którego pragnę, ale byc moze nie będe miała, bo sie nie zdecyduję.
Odpowiedz
#80
O tak, strach paraliżuje, przygniata i uniemożliwia normalne funkcjonowanie.. Z jednej strony olbrzymie pragnienie, z drugiej ten przeklęty strach..i jeszcze tęsknota za dziećmi, które odeszły tak szybko..za szybko!
Cynamonowa, ściskam!
Odpowiedz
#81
powiedz mi jak to robisz że tak optymistycznie potrafisz patrzec w przyszłość - mimo wszystko..? tez tak chce! 
Odpowiedz
#82
jejku, Martys, trudne pytanie..
nie wiem czy w ogóle patrzę optymistycznie..
Są lepsze dni, gdy wierzę, że moje największe marzenie kiedyś się spełni i zostanę mamą tutaj, na ziemi i jestem gotowa walczyć o to ze wszystkich sił
i są gorsze, gdy strach, że się nie uda mnie paraliżuje..
Nie umiem Ci odpowiedzieć, jak to zrobić, żeby odważnie spojrzeć w przyszłość. Ja z natury jestem dość pogodna, ale obecnie w przyszłość patrzę raczej ostrożnie.
Czytałam Twoje różne wpisy i widziałam, że jesteś sama. Mnie jest o tyle łatwiej, że mam bardzo mądrego i bardzo dobrego męża. Mam super koleżankę, która świetnie rozumie, choć sama przez piekło straty dziecka nie przeszła.
Bardzo dużo dało mi to forum. Tutaj wylałam swoje żale i dostałam wsparcie. W końcu wiara. Rok temu, w pierwszej ciąży byliśmy u znajomych, poszliśmy u nich do kościoła. "Przychodzę, Panie, pełnić Twoją wolę" to słowa bodajże z psalmu z tamtej niedzieli. Wtedy cieszyłam sie, że wolą Pana jest moje macierzyństwo, nie wiedziałam jeszcze, że nasze dziecko nie żyje. A prawdopodobnie jego serce już wtedy nie biło.. Później często myślałam o tych słowach. I choć nie do końca mi się to podoba, to przyjęłam do wiadomości, że cokolowiek przyszłość przyniesie, będę musiała to przyjąć...
Martys, życzę Ci dużo sił. Będę do Ciebie zaglądać.
Odpowiedz
#83
(Tue, 20 Stycznia 2015, 17:51:07)Larwa napisał(a): Asza, ja właśnie poszłam z powodu rocznicy. Pierwszej rocznicy śmierci (...)

u mnie właśnie niebawem pierwsza rocznica pierwszego pożegnania.. do tego oczekiwany tp drugiego dziecka, nie był wyliczony dokładnie, wg pomiarów USG dziecko było o 2 tyg. młodsze niż wg cyklu.. ale myślę, że byłoby z końca stycznia, tak jak ja, tak jak mój M...
taki pakiet sprawia, że czuję się jakoś tak.. w sumie to nie wiem jak. Chyba nijak. Zastanowię się nad tą terapią. Może przynajmniej będę potrafiła nazwać wtedy swoje uczucia..jeśli je wyodrębnię z bałaganu w mojej głowie...
Odpowiedz
#84
asza, trzymam kciuki za terapie, choc z mojego punktu widzenia, musimy same przez to przejsc, to samo powie kazdy terapeuta chyba... zaden obcy czlowiek nie jest w stanie pomoc...
Odpowiedz
#85
dzięki martys..
ja już byłam bardzo bliska pójścia na terapię, ale tak się jakoś nie składało, terminy wciąż nie pasowały...aż trafiłam tutaj i bardzo pomogło.
myślę, że taka rozmowa jednak też może być pomocna.. wiem, że nikt ze mnie nie przeżyje żałoby, wiem, że smutek pozostanie w sercu na zawsze, bo na zawsze będzie w sercu miłość do moich dzieci i pamięć o nich... ale tak jak pisała Larwa, podczas terapii można wyrzucić z siebie wszystkie poplątane emocje i jak się już wyrzuci to jakoś to poukładać.. tak przynajmniej to sobie wyobrażam :-)
jeszcze nie zdecydowałam na 100%, że pójdę.. zobaczę, przemyślę..
Odpowiedz
#86
Rozumiem Twoje wątpliwości, w większości je podzielam. Sama oczywiście zdecydujesz.
Znajoma psychoterapeutka mówiła, że trzeba sprawdzać terapeutów, czy skończyli jakąś szkołę psychoterapii, i jaką. Jaką metodą pracują. Radziła, by wybierać takich, którzy skończyli PTP. Twierdziła, że tym można zaufać.
To tak - jeśli byś się zdecydowała Smile
Odpowiedz
#87
dziękuję Larwa :-) mam na oku jednego psychiatrę i psychoterapeutę w jednym, ale zanim się do niego wybiorę (jeśli się wybiorę) to faktycznie sprawdzę. Dobrego dnia dla Ciebie i dla wszystkich, którzy tu zajrzeli :-*
Odpowiedz
#88
Aszka fajnie, że idziesz na terapię Smile co u Ciebie?jak się czujesz? jak zdrowie?
Odpowiedz
#89
Marcyś :-) Fizycznie czuję się okej, psychicznie tak jakoś dziwnie. Boję się tej końcówki stycznia, dużo w niej ważnych dat, pomieszały się te wesołe ze smutnymi.. Jeszcze nie wiem na pewno, czy poddam się terapii ale jestem już bardzo blisko decyzji o wizycie u specjalisty. Żeby oswoić temat, sprawdzić co zaproponuje.. Ale to jeszcze temat do przemyślenia.. Nic na szybko i nic na siłę.
Odpowiedz
#90
Asza przytulam Cie mocno wierze ze bedzie dobrze ze poukladasz wszytkie odczucia i emocje niezaleznie od tego czy zdecydujesz sie na terapie czy nie , duzo sily dla Ciebie szczegolnie w te trudne dni pozdrawiam serdecznie Smile
Odpowiedz
#91
Dziękuję Basiu, byle przebrnąć przez styczeń...
Odpowiedz
#92
Asza wiem o czym piszesz Sad wiesz styczeń dla mnie to też ciężki czas, za dużo tego... potem będzie jeszcze kwiecień... jeśli czujesz, że chcesz terapii to idź, jeśli nie, nie zmuszaj się, pamiętaj na wszystko przyjdzie czas
Przytulam Cię bardzo mocno, najmocniej jak tylko umiem
Odpowiedz
#93
22.01.2014, moje 30 urodziny, ostatni bezwarunkowo szczęśliwy dzień w moim życiu. Byłam w ciąży, miałam wszystko.
dziś kończę 31 lat
bywam szczęśliwa
w sercu mam dwie blizny, ale już nie dziury,
czasem mam mętlik w głowie, ale przecież zawsze lubiłam puzzle..
wiem, że jeszcze nie raz będzie ciężko, ale wierzę, że dam radę, że przetrwam

Dziękuję, że jesteście tu dla mnie
Odpowiedz
#94
asza oby kolejna wiosna Twego życia była lepsza niż ta ostatnia
Odpowiedz
#95
Asza Kochana oby było juz tylko lepiejSmile Wszystkiego najlepszegoSmile
Odpowiedz
#96
Asza te wspomnienia z przed roku są na pewno jeszcze bolesne,ale to pewnie też jednak jedne z najszczęśliwszych.Tak chcę je pamiętać i Tobie też tego życzę.
Odpowiedz
#97
Dziękuję Dziewczyny!
Mida, czas ciąży, zwłaszcza tej pierwszej, wspominam jako jedne z najpiękniejszych chwil w moim życiu. 30tka była tak szczególna, bo myślałam, że pod moim sercem bije małe serduszko. Niestety dzień później dowiedziałam się, że już od tygodnia nie bije..
Dziś ostatni z trudnych styczniowych dni, rok temu ostatecznie żegnałam się z Malutkim..
Jednak jest łatwiej, niż się spodziewałam.. Czekanie na rocznicę było paradoksalnie trudniejsze niż sama rocznica..
ściskam Was serdecznie i wracam do układania moich emocjonalnych puzzli :-)
Odpowiedz
#98
Asza, życzę Ci aby spełniły się Twoje najskrytsze marzenia, a zwłaszcza jedno, słoneczka w te najbardziej pochmurne dni, dużo, dużo zdrówka- życzenia spełnione, ale szczere :*
Odpowiedz
#99
Aszo Kochana myslalam dzisiaj o Tobie Smile  sciskam Cie i zycze swierzego powiewu na wiosne abys dostala od losu to czego najbardziej pragniesz - gleboko wierze w to ze ten rok bedzie lepszy dla nas wszystkich i modle sie o to pozdrawiem Smile
Odpowiedz
Ja też obchodzę, a raczej obchodziłam rocznicę w styczniu, mam też urodziny-równo 30, i czeka mnie jeszcze kwiecień i tylko Bóg wie, co jeszcze.... moje rany w sercu powoli się zabliźniają, miewam dobre i złe dni.
Aszka :*
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości