oto ja...
#26
Coś optymistycznego: wczoraj wracałam z M. od jego rodziców, mijał nas mały, może 4 letni chłopiec z tatą. Chłopiec śmiał się perliście i beztrosko. I wiecie, od jego śmiechu zrobiło mi się cieplej na sercu i też się uśmiechnęłam, tak naprawdę Smile to mój mały sukces, bo do tej pory na dzieci patrzyłam trochę przez łzy... Martynko, słońce zajrzało, a ja je dostrzegłam, choć było już po 20tej...
Odpowiedz
#27
Asza i tak trzymać Smile
Odpowiedz
#28
Ech, czyli też usłyszałaś bezmyślne słowa na cmentarzu....

Ja na dzieci też mogę patrzeć, ale takie większe. Najwięcej bólu sprawia mi widok kobiety w ciąży i wózki-gondole, gdzie wiem, że jest malutkie dziecko.
Odpowiedz
#29
Meeeg, no tak, ciotka się nie popisała. Jej słowa dotknęły mnie jakoś tak szczególnie, bo w sumie to były wymierzone w moich Rodziców...a czy oni mają jakikolwiek wpływ na to, czy zostaną dziadkami...? Niezależnie od powodów, z jakich nie mamy dzieci.. Na \"ataki\" typu \"a wy kiedy\" itp. przygotowałam sobie kilka opcji odpowiedzi, ale takiego scenariusza nie przewidziałam...

Ja na takie zupełnie malutkie dzieci nadal nie patrzę, nie mogę. Na brzuchy patrzę z zazdrością ale zaczyna się we mnie rodzić nadzieja, że też kiedyś będę z takim chodziła..boję się tej nadziei, chyba jej jeszcze nie chcę, ale ona się wcale nie pyta o moje zdanie...
A z tym chłopcem to było takie miłe doświadczenie, że tak po prostu ucieszyłam się z jego beztroskiej radości :-)
Odpowiedz
#30
Asza dobrze myślisz, te dzieci nie są niczemu winne, ani te kobiety naszej tragedii, ja też patrzę z zazdrością na kobiety w ciąży.
A słowa potrafią zranić bardziej niż czyny, ja się boję świąt tych pytań i życzeń typu żeby się w końcu udało Sad
Odpowiedz
#31
Ja jak widze kobiete z brzuchem to najpierw pojawia sie mysl czemu ja tak nie mam ... co jest ze mna nie tak ... a zaraz potem mysle zeby jej sie udalo i wszytko skonczylo sie dobrze bo nikomu nie zycze takich tragedii jak nasze ... na widok dzieci mam lekki paraliż boje sie podejsc ale to chyba zupelnie normalne .. co do ludzi i ich nie wyparzonych jezykow to nie ma zlotego srodka nie da sie jakos do tego przygotowac i ulozyc co sie powie bo zaraz ktos jakos inaczej wyskoczy tak jak twoja ciotka asza pozostaje tylko postarac sie tym nie przejmowac ...
Odpowiedz
#32
Czasami to trudne, i powinno być tak, że ktoś powinien ugryźć się w język najpierw... a na głupotę i brak myślenia, to nie ma lekarstwa, kiedyś znajoma mi opowiadała, że usłyszała od jednej pani, że jak kobieta straciła dziecko, to znaczy, że nie powinna mieć dzieci i weź tu kobieto bądź mądra i zachowaj spokój :/ normalnie nóż się otwiera, czasami zdaje mi się, że niektórzy nie mają mózgu
Odpowiedz
#33
oj takiej babie chętnie dalabym w pysk (za takie określenie chyba nie wylecę z forum, co?) ale pewnie gdyby mnie to faktycznie spotkało to najpierw bym się pewnie zapowietrzyła i zapomniała języka w gębie, a później w domu musiałabym wypłakać... Cóż może kiedyś przynajmniej komuś napyskuję :-D

Barbaro (może być Basiu?) ja też miałam taki paraliż ale zostałam poddana terapii szokowej. Moja szwagierka urodziła w marcu córeczkę. Od tego momentu unikałam odwiedzin u nich, jak już nie było wyjścia i musieliśmy do nich iść, to na Malutką starałam się patrzyć, żeby się nie popłakać.. Aż do wyjazdu bodajże we wrześniu. Starsze dzieci chciały, żeby mama (ta moja szwagierka) gdzieś tam z nimi poszła. A ona ich pyta, a kto popilnuje Małej? A dzieci oczywiście - Ania. I w ten sposób bez pytania dostałam Małą na kolana...siedziałam sztywno jak bym kij połknęła, ale mnie odblokowało, przynajmniej na takie dzieci pow. 6 m-cy. Do młodszych nadal nie podchodzę, wolę nie ryzykować... Ściskam Was kochane, dobrego dnia!
Odpowiedz
#34
Jasne że może być Basiu Wink wiesz taka terapia szokowa i mnie by sie przydała bo postawienie kogoś przed faktem dokonanym dziala najlepiej ... pozdrawiam serdecznie Smile
Odpowiedz
#35
Ja też unikam takich maleństw i nie wiem jak bym się zachowała Sad
Odpowiedz
#36
Ja też staram się przełamać, ale z malutkimi dziećmi mi nie wychodzi, z tymi starszymi trochę lepiej ale i tak boli...dotychczas pracowałam w przedszkolu, teraz na nowo muszę szukać pracy, nie wyobrażam sobie innej pracy, a z drugiej strony nie mam pojęcia jak to teraz będzie Sad
Odpowiedz
#37
An_gel - odpowiedziałam w Twoim wątku, ale nic mądrego nie wymyśliłam...

Basiu, a masz gdzieś w okolicy takie już trochę większe dziecko, które mogłabyś odwiedzić? Może warto spróbować takiej terapii? Mnie w sumie nikt o zdanie nie spytał, tylko bach Mała na kolana, ale wiem, że dobrowolnie bym się nie zdecydowała.. A jednak pomogło..

Martynko, wierzę w to, że przyjdzie czas, że do Maleństw też się zbliżymy. ale dopóki nie jesteśmy gotowe, noc na siłę... Bądźmy dla siebie dobre i wyrozumiałe Smile
Odpowiedz
#38
Dziewczyny, są wyniki kariotypów... Nie wiem jakie, bo pani rejestratorów nie może udzielić info,tylko lekarz. A teraz lekarz ma pacjentów, dzwonić po 14. Trochę się boję, ale cieszę się, że już będę wiedzieć... Bądźcie ze mną..
Odpowiedz
#39
asza będę z Tobą myślami.Czekam na informacje.Trzymam kciuki z całych sił żeby wyniki były ok.
Odpowiedz
#40
Mida, dziękuję. Muszę jeszcze czekać, bo pani dr nie ma w pokoju lekarskim...
Obym się dziś dodzwoniła...

Dodzwonilam się, wyniki prawidłowe :-) :-) po 10 tygodniach czekania - dobra wiadomość :-)
Odpowiedz
#41
Bardzo się cieszę Smile Pamiętam jak mi ulżyło po badaniach genetycznych Smile
Odpowiedz
#42
Asza super wiadomosc ciesze sie razem z Toba Smile
Odpowiedz
#43
Dziękuję Dziewczyny. Nie miałam pojęcia, jak ciężka jest ta cegła, dopóki nie wyjęłam jej z kieszeni... i TSH troszkę spadło... Tak się cieszę :-)
Odpowiedz
#44
Bosko Smile Bardzo się cieszę że wszystko zmierza ku dobremu Smile
Odpowiedz
#45
Unbeldi, tak jest, małymi kroczkami do przodu. Coś się ruszyło i to w dużej mierze dzięki Wam! Ściskam Smile
Odpowiedz
#46
Asza, ja też czerpię z kontaktu z Wami całe mnóstwo energii i pozytywnych myśli Smile Dzięki że jesteście Smile
Odpowiedz
#47
Dostałam wczoraj kilka wskazówek, jak dojść do szczęścia. Pomyślałam, że się z Wami podzielę. Krok 1: wyrażaj wdzięczność, wdzięczność to radość z tego, co dostaliśmy od losu lub innych ku ludzi. wyrażanie wdzięczności podnosi własną wartość, hamuje gniew, zbliża do ludzi.
Moje postanowienie na ten tydzień to właśnie wyrażanie wdzięczności. Zacznę tutaj-jestem wdzięczna, że Was spotkałam, że w trudnych chwilach mam przy sobie dobre, wyrozumiałe, empatyczne osoby. Dziękuję Wam.
Za tydzień dam znać, jak mi poszło w innych obszarach i opiszę krok 2 Smile
Odpowiedz
#48
Wykorzystam ten 1 krok. Podoba mi się ten pomysł Smile Ja też bardzo doceniam to że Was poznałam. Jesteście mi bliższe niż wiele wieloletnich koleżanek i tzw \"przyjaciółek\" Smile
Odpowiedz
#49
myślę o moich dzieciach... ale już inaczej, z uśmiechem i wdzięcznością, że pojawiły się w naszym życiu, staram się doceniać najmniejsze okruchy szczęścia... tak więc z krokiem 1 poszło chyba całkiem nieźle, ...
dla zainteresowanych krok 2: ćwicz optymizm; pozytywne myślenie (o samym sobie, innych ludziach i przyszłości) nasila wiarę w sukces, co sprawia, że wkładamy w działania więcej wysiłku i więcej osiągamy. Podobno optymizmu można się nauczyć :-) nie jestem pewna, czy podoba mi się ten krok ja jestem z natury pogodna, ale raczej realistka... jestem gotowa myśleć dobrze o sobie (choć to trudne) i o innych; o przyszłości na razie będę myśleć, hmmm, ostrożnie... czy któraś z Was podejmie ze mną to optymistyczne wyzwanie?
Odpowiedz
#50
ja też jestem wdzięczna i dziękuję Bogu, że Was poznałam :* hm resztę zostawię sobie na potem Smile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości