Trudne emocje
#1
Już mija 9 miesięcy jak za wcześnie zobaczyłam swoje dziecko. Chaos w głowie nieco zelżał, ale mimo wszystko czuję, że żyję w jakimś innym wymiarze. Prowadzę jakieś pochrzanione życie alternatywne...
Mam kilkuletnie dziecko, które jest teraz moim światem, a jednocześnie jej obecność sprawia, że wyraźnie widzę co straciłam. Chciałabym teraz z wózeczkiem pomykać aby odebrać starszaka ze szkoły. Nie da się. Czuję cały czas pustkę.
W małżeństwie - cisza. Dosłownie, bo nie odzywamy się do siebie. Nie najlepiej się działo już od grubo ponad roku. Po utraconej ciąży jakoś złe emocje przyśpieszyły i przybrały na sile. Nie potrafię z nim rozmawiać, a może nie chce mi się?
Ogólnie kanał.
Tak bardzo pragnęłam tego dziecka, a teraz myślę że już nie chcę mieć więcej ( bo w sumie sama sobie nie zrobię), że się wysypiam, wychodzę kiedy chcę, pracuję, dziecko odchowane, nie muszę się sobą dzielić - takie bardzo egoistyczne myśli mnie nachodzą, przerażają mnie one trochę.
Dodatkowo - jakiś brak zrozumienia mnie otacza, wszyscy wiedzą, że straciłam dziecko, ale przecież NIC TAKIEGO SIĘ NIE STAŁO!! Nikt nie zadzwoni, nie zapyta.
Nie radzę sobie.
Najchętniej bym gdzieś wyjechała. Sama.
Odpowiedz
#2
Lilia, towarzyszą Ci naprawdę trudne emocje. Chyba najsmutniejsze jest to, ze nie masz w nikim oparcia - ani w mężu, ani w otoczeniu. Przykre jest to, że są ludzie, którzy uważają, że nic się nie stało.

Pisz tutaj, mów o swoich emocjach. Dobrze by było, żebyś znalazła jakąś grupę wsparcia albo psychologa, kogoś, z kim mogłabyś szczerze porozmawiać, powiedzieć, co czujesz. Najgorse to tłamsić emocje w sobie. Ściskam.
Odpowiedz
#3
Lilia, wchodzę na Twój wątek już po raz 5 czy 6 ale nie wiedziałam co napisać. I chyba dalej nie wiem... Przykro mi, że Twój związek przechodzi kryzys. My też po każdej stracie przechodziliśmy poważny kryzys. Było cholernie ciężko, było źle, podle ale jak udało się pogadać o tym co czujemy to okazało się, że jest lepiej, głębiej, dojrzalej... Nie wiem czy coś z tego wyniknie ale powoli myślimy o kolejnym dziecku. Mam nadzieję, że coś się zmieni, coś się naprawi....
Odpowiedz
#4
Lili nawet nie wiesz jak dobrze wiem o czym piszesz, ja mam podobnie, mam wrażenie że z moim m staliśmy się dla siebie obcy, dziś po kłótni wyszłam z domu, gdy mój m powiedział mi że doprowadziłam go do takiego stanu, krzyczał na mnie....jesteśmy młodym małżeństwem jeśli chodzi o staż, bardzo go kocham, ale naprawdę psychicznie już tego nie ogarniam i zaczynam myśleć, żeby się wyprowadzić na jakiś czas, ale czy to coś da? zmieni?
Przytulam Cię bardzo mocno kochana
Odpowiedz
#5
Dzięki, że odpisałyście. Sama się czytam i nie rozumiem co piszę.
Najchętniej bym waliła głową w ścianę, mocno, aby bolało, by zagłuszyć choć trochę ból duszy. Myślałam, że już jest jako tako ze mną, bo przestałam płakać codziennie, nawet miałam dłuższe przerwy w myśleniu o dziecku - a tu BACH! I znów dołek.
Wrzeszczeć mi się chce.
I tak oto cierpienie uszlachetnia...
Odpowiedz
#6
I tak oto cierpienie uczy i sprawia, że jesteś lepszym człowiekiem.
Może idź na terapię? Ja poszłam po roku. Może nie chcesz kolejnego dziecka, bo chcesz swoje zmarłe dziecko z powrotem?
Odpowiedz
#7
Lilia ja też tak mam, że wolę aby fizycznie bolało niż psychicznie, ja tutaj w realu nie mam wsparcia, nikt nie pyta jak się czuję i co czuję, nikt ze mną nie rozmawia....

Trzymaj się Lila jestem z Tobą
Odpowiedz
#8
Cytat:[autor cytatu=ona 0922]
I tak oto cierpienie uczy i sprawia, że jesteś lepszym człowiekiem.
Może idź na terapię? Ja poszłam po roku. Może nie chcesz kolejnego dziecka, bo chcesz swoje zmarłe dziecko z powrotem?


Moje dziecko było z pewnością chore, tak bardzo chciałabym je z powrotem- ale cale i zdrowe - a to za dużo życzeń na raz, niestety...
Pomogła Ci terapia? Boję się że wyjdę na rozhisteryzowaną kobietę.
Odpowiedz
#9
Cytat:[autor cytatu=lilia123]
Pomogła Ci terapia? Boję się że wyjdę na rozhisteryzowaną kobietę.

Chodzę od niedawna, trudno mi jeszcze powiedzieć. Na pewno się trochę uspokoiłam i wiem, co mam robić, żeby mi było lżej. Kiedyś lżej, nie od razu, niestety. Wstępnie polecam.
Odpowiedz
#10
Dziewczyny, przepraszam ale nie wierzę, że cierpienie uszlachetnia. Jak to mawia taka jednak Anka-Skakanka \"Co Cię nie zabije to rozpie***li psychicznie\" (Chciałabym serdecznie przeprosić za użycie wulgaryzmu nasze szanowne adminki ale to cytat i żadne inne słowo tu po prostu nie pasuje!!!). A co do terapii to zgadzam się z ona0922 - jeśli sobie nie radzisz sama to szukaj pomocy. Sama sobie nie poradzisz jeśli z czasem nie jest lepiej. Żałoba żałobą ale czasami przeradza się w coś groźniejszego. A to że ktoś Cię weźmie za rozhisteryzowaną kobietę? Trudno - grunt żeby Tobie było lepiej! Kochana, poszukaj pomocy. Będę do Ciebie zaglądać.
Odpowiedz
#11
Cytat:[autor cytatu=lilia123]
Boję się że wyjdę na rozhisteryzowaną kobietę.

Aż się zastanawiam skąd to się bierze u kobiet w tym kraju, że boją się wyjść na histeryczkę czy głupka. Kto to wymyślił. Może nasza kultura narzuca taki styl: nie panujesz nad sobą? -na stos z nią na stos! to zła kobieta!!! Wiesz lilia123 ja momentami sobie odpuszczam domniemane: winy, grzechy, nieudacznictwo, panikę i co tam się jeszcze trafi i wtedy odpływam w krainę \"taka jestem i co mi pan zrobisz?\" i taaaak mi wtedy dobrze, czuję taki spokój. wyrzucić wyrzuty na chwilę na moment, niech spadają na bambus.

no.. nie zawsze mi to wychodzi jeszcze.
Odpowiedz
#12
unbeldi - ja też nie wierzę, że cierpienie uszlachetnia. To miała być ironia, ale chyba mi nie wyszła.
I jak najbardziej zgadzam się z cytatem.
Odpowiedz
#13
Bardzo mi przykro iz musisz sie zmagac z tymi potwornymi emocjami w pojedynke, moze zaglądając tutaj może odczujesz nieco wsparcia . Muszę przyznać iz moje małżeństwo również ma się nienajlepiej...Masakra . Bardzo mnie poruszyła mnie Twoja historia .
Odpowiedz
#14
Ona, wyszło wyszło. Ja po prostu na ironię za malo bystra jestem Wink
An1a zagladaj do tej krainy jak najczęściej Wink
Odpowiedz
#15
(Wed, 28 Grudnia 2016, 10:20:50)lilia123 napisał(a): Tak juz tylko informacyjne napiszę, że ponownie poroniłam. Ciąża zatrzymala sie z rozwojem na ponad 7 tyg.

Lilia, przykro mi.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości