Czy Bóg i moje dziecko kiedykolwiek mi wybaczą?
#1
W piątek, prawie tydzień temu, dowiedziałam się, że serduszko mojego Dzieciątka nie bije, a jego rozwój zatrzymał się na 9 tygodniu, a ja byłam w 12. Dostałam skierowanie na zabieg, ale w szpitalu nie było miejsc i miałam czekać do poniedziałku. Już wcześniej miałam przeczucie, że coś jest nie tak. Obudziłam się pewnego dnia z myślą, że jestem pusta. Nagle ustąpiły wszelkie dolegliwości ciążowe. Martwiłam się strasznie, jednak dopóki nie pojawiła się krew, nie jechałam na pogotowie.

Po diagnozie nie miałam siły, żeby jechać do swojej lekarki, żeby potwierdzać diagnozę. Dowiedziałam się, że badanie zostanie powtórzone w szpitalu, a ja czułam się tak strasznie, że nie chciałam tego dnia znów słyszeć tej diagnozy.

Przez cały weekend czułam, że następuje poronienie. Krwawiłam, miałam bóle podbrzusza, skurcze. W poniedziałek trafiłam do tego samego szpitala. Czekałam ponad 2 godziny na krześle, żeby przyjęli mnie na oddział. W międzyczasie lekarz i pielęgniarka przeprowadzili wywiad. Upewniłam się jeszcze u pielęgniarki, że będę badana.

Potem nagle wszystko potoczyło się bardzo szybko. Znalazło się łóżko - w sali z noworodkami i kobietami w ciąży... zostawiłam tylko rzeczy i miałam iść do gabinetu zabiegowego. Myślałam, że na badanie. A oni zaczęli mnie przygotowywać do operacji.... myślałam, że jeszcze tam mnie zbadają. Ale odpłynęłam i obudziłam się już po zabiegu.

Teraz zadaję sobie pytanie, czemu nie upomniałam się o to usg? Czemu głośno i wyraźnie nie zaprotestowałam? Czy ja się nadaję na matkę, skoro nie umiem zadbać o własne dziecko, skoro je zawiodłam? A jeśli była jeszcze jakaś nadzieja, a ja nie zrobiłam wszystkiego, żeby uratować swoje dziecko? Nie wiem, jak mam dalej żyć... cały czas proszę Boga, by dał mi jakiś znak, że mój Aniołek mi wybacza.... Proszę o jakiś sen, o jakiś znak... nie umiem sobie wybaczyć, nie umiem się pogodzić z całą sytuacją, nie chce mi się żyć...
Odpowiedz
#2
meeeg pomyśl o tym ,że badał Cię kompetentny lekarz.Ponadto czytając Twoją historię to odnoszę wrażenie ,że poronienie było już w toku skoro krwawiłaś i miałaś skurcze,ale jak wiadomo lekarzem nie jestem.Może personel widząc jak postępuje poronienie nie miał wątpliwości i dlatego zostałaś skierowana od razu na zabieg ? Ja mam problem z wiarą ,ale jeśli masz problem tego typu może idź do spowiedzi ,ale po prostu porozmawiaj ze znajomym księdzem.Na wizycie kontrolnej zapytaj lekarza wprost dlaczego nie miałaś wykonanego USG w szpitalu.Może dobrym pomysłem byłaby też rozmowa z psychologiem ? Tulę mocno. Światełko dla Aniołka.
Odpowiedz
#3
Kochana, tydzień temu poroniłam w 13 tygodniu, te bóle, krwawienia i skurcze to było poronienie, w 12 tygodniu widać serce, widać wszystko, ja miałam przezierność badaną i lekarz pokazywał jak mój Gabriel łykał wody płodowe, nie pomyliłby się u Ciebie na tym etapie ciąży, poza tym dzieciątko było znacznie mniejsze skoro wskazywało na 9 tydzień... nie zadręczaj się, to naturalna rekcja naszej psychiki, ale nie daj się temu wciągnąć .... mnie też to łapie, szukam powodów, które wytłumaczą mi dlaczego ... prawie wszystkie sprawiają, że czuję winę, swoją winę, że moje ciało odrzuciło moje Kochane, zdrowe dziecko, mojego syna, którego jutro idę pochować, a którego jeszcze dwa tygodnie miałam w brzuchu, pełno marzeń i nadziei, kurcze nie daje rady, ale wiem jedno Ty nie zawiniłaś. To było poronienie.
Pozdrawiam
Odpowiedz
#4
Smutek, bardzo dziękuję Ci za te słowa :*
Odpowiedz
#5
"Dlaczego nie poprosiłam o USG" - ja też zadaję sobie to pytanie. Do swojego lekarza poszłam we wtorek 16 grudnia 2014 roku. Normalna wizyta szczęśliwej przyszłej mamy. To był 8. tydzień ciąży. Nie było akcji serca płodu. Lekarz kazał przyjść w niedzielę 21 grudnia na jego dyżur do szpitala. Pojechaliśmy - brak akcji serca płodu - robimy beta HCG. Wynik ponad 32 tysiące. We wtorek 23 grudnia beta HCG do powtórzenia. Wynik ok 26 tysięcy (spadło o ok 6 tysięcy) - ja nie krwawiłam, nic mnie nie bolało, też czułam się jakbym już w ciąży nie była. Byłam w takim szoku, że po prostu dałam się "wyskrobać". Do dzisiaj mam dziwne uczucie, że moje dziecko żyło (mimo, że jest to niemożliwe skoro beta HCG spadło. A jeśli jest to możliwe, że jakimś cudem żyło - nie piszcie mi tego, bo wtedy chyba się zabiję). Na pewno zrobiłaś wszystko aby Twoje dziecko prawidłowo się rozwijało - tak jak i ja. Chociaż ja nie wiem czy nie plamiłam ale nie byłam świadoma, że to plamienie więc nic nie mówiłam lekarzowi. Myślałam, że to śluz. W Twoim przypadku zdecydowanie straciłaś dziecko i nie zadręczaj się tym, że nie poprosiłaś o USG - jeśli masz jakieś dziecko to jestem przekonana, że jesteś WSPANIAŁĄ MATKĄ a jeśli jeszcze nie masz - to jestem przekonana, że BĘDZIESZ WSPANIAŁĄ MATKĄ.
Odpowiedz
#6
nie katuj siebie, o najgorsze... kazda z nas zadaje sobie pytania "moze moglam zrobic cos inaczej" , "moze moglam zrobic cos inaczej". "moze moglam jeszcze to czy tamto"... skoro krwawilas,skoro objawy ciazy minely wczesniej... nie mozna uratowac na siłe- niestety... choc wiem co czujesz! ja straciłam 3... coraz czesciej chce dołączyć do moich dzieci ...
Odpowiedz
#7
(Sun, 11 Stycznia 2015, 23:50:40)martys napisał(a): nie katuj siebie, o najgorsze... kazda z nas zadaje sobie pytania "moze moglam zrobic cos inaczej" , "moze moglam zrobic cos inaczej". "moze moglam jeszcze to czy tamto"... skoro krwawilas,skoro objawy ciazy minely wczesniej... nie mozna uratowac na siłe- niestety... choc wiem co czujesz! ja straciłam 3... coraz czesciej chce dołączyć do moich dzieci ...

martys - a co Ty wypisujesz!, To, że nie widzisz swoich dzieci, to myślisz, że ich nie ma? Przekopałam internet wzdłuż i wszerz! Wymęczyłam znajomych, i księzy, przeczytałam stertę książek, poddając wątpieniu wiele rzeczy i jednak mój wniosek jest taki, że nasze dzieci są, i życie poza naszym też jest i mało tego podejrzewam, że te nasze dzieci są w miarę przy nas, a bynajmniej wiedzą "co u nas" i co te Twoje dziateczki mają myśleć?!, mają być smutne!!! One wiedzą, że się spotkamy kiedyś i o to są spokojne, nie zasmucajmy ich naszą niechęcią życia, bo jeśli tu jesteśmy to znaczy, że coś mamy jeszcze zrobić, mamy ZADANIE! Więc  rób to co masz robić! ŻYJ, póki masz na to czas, bo taka Twoja rola na teraz! a kiedyś będziesz wiedziała po co miałaś jeszcze tu być no i kiedyś się spotkamy z naszymi aniołami! Wszystko ma swoje miejsce i czas!
Odpowiedz
#8
Smutek, myślisz, że zasmucamy nasze dzieci naszą żałobą?
Przeżycie żałoby jest ważne, potrzebne. Smutek rozstania, nawet jeśli to "tylko" na 40 lat. Nieuchronność tego rozstania. Układanie rozbitego życia na nowo. Próby uwierzenia w sens. To wszystko bardzo trudne i smutne właśnie. To musi zająć chwilę.
Mi się wydaje, że nasze dzieci to wiedzą.
Odpowiedz
#9
(Sun, 11 Stycznia 2015, 18:19:39)Agata89 napisał(a): jeśli masz jakieś dziecko

Agata, skoro tu jesteśmy, to mamy dzieci, prawda? I każda z nas jest matką, bez względu na to czy te nasze dzieci żyją czy nie.
Odpowiedz
#10
(Tue, 13 Stycznia 2015, 00:18:39)Larwa napisał(a): Smutek, myślisz, że zasmucamy nasze dzieci naszą żałobą?
Przeżycie żałoby jest ważne, potrzebne. Smutek rozstania, nawet jeśli to "tylko" na 40 lat. Nieuchronność tego rozstania. Układanie rozbitego życia na nowo. Próby uwierzenia w sens. To wszystko bardzo trudne i smutne właśnie. To musi zająć chwilę.
Mi się wydaje, że nasze dzieci to wiedzą.

Myślę, że żałobą nie zasmucamy nikogo, żałoba to rzecz potrzebna każdemu kto stracił kogoś, 
co innego gdy ona się nie kończy...
Samej mnie wydaje się, że stoję między dwoma rzeczywistościami: tej, w której jest jak jest, jest smutno, ale widzę też i fajne rzeczy, rzeczy, które sprawiają mi przyjemność, cieszą mnie; i ten świat w którym nic nie jest fajne, wszystko jest bez sensu, bo wszystko kiedyś się skończy i znów będzie mi żal, itp. ...  czasem jestem chwilę w tym złym świecie, czasem cały dzień, zauważyłam, że czym dłużej mam stan depresyjny, tym ciężej wrócić mi do normalności ... choć czasem nie mam na to ochoty, to staram się walczyć, bo wiem, że może przyjść dzień, kiedy zgubię drogę do życia ...  a wracając do naszych aniołków, to w dniu pochówku zdałam sobie sprawę, że chciałabym żyć tak, by nie sprawić bólu mojemu Gabrielowi i jeszcze jednemu aniołkowi, chciałabym by byli ze mnie dumni, ja tak to czuję.
martys napisała, że coraz częściej chce dołączyć do swoich dzieci ... w tym zdaniu jest tyle bólu ... nie jedna z nas bardzo dobrze rozumie to, pewnie wiele też tak myśli ... a ja się martwię byś nie popadła w depresję, bo bardzo ciężko z niej się wychodzi ... jeśli jeszcze możesz to walcz o siebie - dla siebie, walcz o siebie - dla Twych Aniołków :*
pozdrawiam Was 
Odpowiedz
#11
smutek nie napisalam nic takiego ze ich nie ma!!! chyba zle to zrozumiałas. dla mnie zawsze sa i beda  - cała moja trojka!!!!!! sa ze mna kazdego dnia, nawet jak sie modle, to nie do boga czy matki boskiej tylko do moich dzieci. przy zyczeniach swiatecznych słyszac "obys doczekała sie dziecka" odruchowo odpowiedziałam "czwartego". jedyna moja mam dobrała chyba słowa w miare odpowiednio wsrod wielu zyczen oczywiscie  "byś poczuła sie spełnioną kobietą". jedyne czego zycze sobie i nam wszyskim tu na forum, to tylko tego aby juz nigdy zadne z naszych dzieci nie umarło przed nami  (bo nie wiem jak reszta, ale ja nastepnego razu nie przetrwam) dlatego pisalam tez ze coraz czesciej mysle o tym aby do nich dołączyć - bo 3 razy to o 3 za duzo... 
Odpowiedz
#12
(Thu, 15 Stycznia 2015, 01:48:51)martys napisał(a): smutek nie napisalam nic takiego ze ich nie ma!!! chyba zle to zrozumiałas. dla mnie zawsze sa i beda  - cała moja trojka!!!!!! sa ze mna kazdego dnia, nawet jak sie modle, to nie do boga czy matki boskiej tylko do moich dzieci. przy zyczeniach swiatecznych słyszac "obys doczekała sie dziecka" odruchowo odpowiedziałam "czwartego". jedyna moja mam dobrała chyba słowa w miare odpowiednio wsrod wielu zyczen oczywiscie  "byś poczuła sie spełnioną kobietą". jedyne czego zycze sobie i nam wszyskim tu na forum, to tylko tego aby juz nigdy zadne z naszych dzieci nie umarło przed nami  (bo nie wiem jak reszta, ale ja nastepnego razu nie przetrwam) dlatego pisalam tez ze coraz czesciej mysle o tym aby do nich dołączyć - bo 3 razy to o 3 za duzo... 
hej, widze, że spać nie możesz ... jak i ja...
słońce, nie chodziło mi o to, że Ty może myślisz, że dzieciątek nie ma , widzę, jak bardo kochasz je ...
martwiłam się tylko tym, zdaniem, że coraz częściej chcesz do nich dołączyć ... Sad, ale już wiemi chodziło ...  Smile
wczoraj wieczorem, miałam biopsję na tarczycy, 
nie miłe uczucie, wkuwania ...  ja chcę być tu ...
pozdrawiam
jak będziesz miała sposób na sen to daj znać ... :/
Odpowiedz
#13
smutek na bezsennosc nie znam innych srodkow niz farmakologiczne, czyli dormicum lub stilnox.... (osobiscie wole dormicum) ale to na recepte jest..
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości