czy ktoś już wyszedł z żałoby? z fiksacji? (psychologicznie)
#1
witam

zastanawiam się jak to będzie gdy wyjdę z żałoby, może ktoś z Was już przestał obsesyjnie powracać myślami do jednego tematu - poronienia? boję się fiksacji na tym temacie i życia w cieniu tego nieszczęścia przez wiele lat...czy ktoś z Was już nie czuje negatywnych uczuć - bólu, przykrości? jak to jest po tej drugiej stronie? potrzebuję nadziei, że można z tego wyjść i świadectwa jak to zrobiłyście, kto Wam pomógł...wskazówek jak to się robi i jak żyć dalej?

boję się fiksacji w tym sensie \"fiksacja - stan psychiczny polegający na uporczywym powtarzaniu szkodliwych dla siebie stanów i zachowań\"

czy ktoś tu jest na tym forum, kto jest tu nie dlatego, że musi tu być - bo zafiksował się na tym temacie i w kółko myśli tylko o tym, lecz z innych powodów? bo ja czuję przymus zaglądania tu codziennie i to mnie przeraża, nie mogę też przestać kręcić się w kółko myślami wokół jednego tematu - z psychologicznego punktu widzenia to niezdrowo - tak mi się wydaje...nie pamiętam jak to się nazywa, gdy nie można się uwolnić od jakichś myśli przez długi czas...

proszę mnie dobrze zrozumieć - nie chodzi mi o żałobę - o jej etapy i kolejne uczucia - te są oczywiście dobre dla człowieka i naturalne

chodzi mi o fiksację w tym znaczeniu \"Fiksacja może być także następstwem silnych frustracji życiowych i stresu, który przekracza możliwości adaptacyjne. Taka fiksacja (obok innych konsekwencji) pojawiać się może jako skutek na przykład śmierci bliskiej osoby, choroby, utraty pracy i innych nieszczęść.\" czy ktoś z niej wyszedł? jak? czy też potrzebna jest pomoc specjalisty? bo nie wiem, czy fiksacja jest tylko etapem żałoby? jak myślicie?

wiadomo, że skupianie się na rzeczach, na które nie mieliśmy, nie mamy i nie będziemy mieć wpływu to kręcenie się w kółko...taką rzeczą jest sprawa życia i śmierci - to Bóg jest źródłem życia, nie my...szkoda energii i czasu na myśli bezskuteczne, co innego uczucia - choć nie mamy na nie wpływu to jednak dobrze je przeżyć konstruktywnie - ja piszę wiersze, opowiadania w ten sposób wyrzucając uczucia, sama rozmowa nie jest dla mnie zbyt konstruktywna - bo często bardziej nakręca niż pozwala mi pozbyć się niemiłych uczuć...też przeżywam uczucia słuchając piosenek - tekstów poetyckich, w ten sposób pozwalam aby uczucia się we mnie wypalały, wyciszały, gdy są bardzo silne...

co innego sprawa myśli - można je kontrolować, uczucia - nie...
Odpowiedz
#2
Irena tutaj jest wątek dla kobiet, które już przeżyły żałobę. Możesz poczytać jak teraz to u nich (nas) wygląda https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=3691
Odpowiedz
#3
poroniłam w 11 tygodniu ciąży, to była pierwsza i ostatnia - nie planujemy mieć więcej dzieci, z różnych powodów m.in. https://www.youtube.com/watch?v=-t8RFCCYVA0

wiem, że są też takie kobiety bezdzietne wśród nas...może się odezwą?
Odpowiedz
#4
Irena na forum Nasz Bocian jest dział o świadomej bezdzietności.
Odpowiedz
#5
oglądnęłam ten film na youtube i uważam że ta laska jest troche oderwana od rzeczywistości i wszystko sprowadza do pieniędzy i autonomii wyboru. Najczęściej mówią że nie stać ich na dziecko osoby nieźle usytuowane a jeżeli by mieli troche miłości w sobie to mogliby wychować nie jedno dziecko. Ale wolność wyboru nikt nie wie czy dziecko urodzi się zdrowe czy chore mają ludzie kilkoro dzieci jak moi sąsiedzi mają 5 dzieci i jedno z nich jest chore a reszta zdrowa ale kochaja je i pozostałe dzieci ni odtrącają go Finansowo też dają sobie spokojnie radę i nie oczekują współczucia jak było w tym filmie słyszałam już sensowniejsze argumenty odnośnie świadomej bezdzietności.
Odpowiedz
#6
Cytat:[autor cytatu=Kredka]
Irena na forum Nasz Bocian jest dział o świadomej bezdzietności.
możliwe, ale czy tam też są osoby po poronieniu, które są bezdzietne? nawet jeśli tak, to ja chcę tu być nie tam...
Odpowiedz
#7
Cytat:[autor cytatu=Smutna2013]
oglądnęłam ten film na youtube i uważam że ta laska jest troche oderwana od rzeczywistości i wszystko sprowadza do pieniędzy i autonomii wyboru. Najczęściej mówią że nie stać ich na dziecko osoby nieźle usytuowane a jeżeli by mieli troche miłości w sobie to mogliby wychować nie jedno dziecko. Ale wolność wyboru nikt nie wie czy dziecko urodzi się zdrowe czy chore mają ludzie kilkoro dzieci jak moi sąsiedzi mają 5 dzieci i jedno z nich jest chore a reszta zdrowa ale kochaja je i pozostałe dzieci ni odtrącają go Finansowo też dają sobie spokojnie radę i nie oczekują współczucia jak było w tym filmie słyszałam już sensowniejsze argumenty odnośnie świadomej bezdzietności.

może tak łatwiej przeżyć stratę wybierając świadomie bezdzietność? a argumenty rozumowe zawsze jakieś można znaleźć, może to sposób na przetrwanie - wmówić sobie, że ja nie chcę dziecka? osobiście to ja chcę dziecka - uczuciami i moje myśli od lat się kręcą wokół tematu dziecka, jednak - ponieważ nie mam możliwości aby dziecko mieć, to słucham ludzi, którzy z wyboru nie chcą dziecka aby rozum miał jakieś argumenty - że może wybrałam mniejszy ból - decydując, że nigdy już nie będę się starać...bo przecież dziecko to takie ryzyko - następnego bólu...z różnych powodów...

jestem jak Judasz, bo przecież ślubowałam, że przyjmę dzieci...czy Bóg mi wybaczy, że nie chcę już rodzić? raczej nie wyszłam z żałoby skoro mam takie myśli, co?
https://www.youtube.com/watch?v=i9k90bbBpC8
Odpowiedz
#8
to nie oglądaj jakiś dziwnych wypocin laski tylko może umów się do psychologa bo wiem że dziewczynom czasami nawet 1 spotkanie pomagało bo to że sobie wmówisz że nie chcesz dziecka nie pomoże ci przeżyć żałoby.
P.S. Mi pomogła książka W.Pabian B. Pawelec \"niepłodność zagadnienia medyczne i psychologiczne\" jak chcesz mogę ci ja wysłać jak przeczytasz i ci pomoże przekażesz dalej
Odpowiedz
#9
Cytat:[autor cytatu=Irena37]
Cytat:[autor cytatu=Kredka]
Irena na forum Nasz Bocian jest dział o świadomej bezdzietności.
możliwe, ale czy tam też są osoby po poronieniu, które są bezdzietne? nawet jeśli tak, to ja chcę tu być nie tam...

oczywiście, że są, sama specyfika i \"ogrom\" Naszego Bociana pozwala to zakładać. nikt Ci nie każe tam być, ale sama lektura bywa ciekawa. Ja miałam okres, gdy namiętnie czytałam
(i tylko czytałam, nie udzielałam się) na NB także ten temat (oprócz Adopcji), bo chciałam sobie zracjonalizować fakt, że najprawdopodobniej nie będę miała swojego dziecka (nawet jeśli bym urodziła w grę wchodziło KD lub Az, a więc niespokrewnione ze mną), ewentualnie przygotować jakieś podwaliny do pogodzenia się z całkowitą bezdzietnością.
jesli interesuje Cię ten temat, to NB jest nieoceniony, a tutaj jak najbardziej możesz się rozgościc i zadomowić, jeśli odczuwasz taką potrzebę.
Odpowiedz
#10
Cytat:[autor cytatu=Smutna2013]
to nie oglądaj jakiś dziwnych wypocin laski tylko może umów się do psychologa bo wiem że dziewczynom czasami nawet 1 spotkanie pomagało bo to że sobie wmówisz że nie chcesz dziecka nie pomoże ci przeżyć żałoby.
P.S. Mi pomogła książka W.Pabian B. Pawelec \"niepłodność zagadnienia medyczne i psychologiczne\" jak chcesz mogę ci ja wysłać jak przeczytasz i ci pomoże przekażesz dalej

dzięki, jak będę gotowa na tę książkę to dam znać, kochana jesteś Smile
Odpowiedz
#11
\"oczywiście, że są, sama specyfika i \"ogrom\" Naszego Bociana pozwala to zakładać. nikt Ci nie każe tam być, ale sama lektura bywa ciekawa. Ja miałam okres, gdy namiętnie czytałam
(i tylko czytałam, nie udzielałam się) na NB także ten temat (oprócz Adopcji), bo chciałam sobie zracjonalizować fakt, że najprawdopodobniej nie będę miała swojego dziecka (nawet jeśli bym urodziła w grę wchodziło KD lub Az, a więc niespokrewnione ze mną), ewentualnie przygotować jakieś podwaliny do pogodzenia się z całkowitą bezdzietnością.
jesli interesuje Cię ten temat, to NB jest nieoceniony, a tutaj jak najbardziej możesz się rozgościc i zadomowić, jeśli odczuwasz taką potrzebę.\"

dzięki za życzliwość, jakoś oczekuję automatycznie wrogości...może dlatego, że odczuwam ją podświadomie do samej siebie, tu chcę być też ze względu na tytuł strony - Rodzice po poronieniu - z tym się utożsamiam, Nasz Bocian - kojarzy mi się z radością i oczekiwaniem na narodziny...ja już nie czekam na dziecko, tylko na koniec żałoby - chciałabym być już po żałobie - może dlatego ten temat założyłam i chciałam aby ktoś mi napisał jak to jest po - aby nabrać nadziei i wczuć się w jego stan, nie w swój...
Odpowiedz
#12
Irena nie podoba mi się ten filmik a szczególnie pogląd że rodzice chorych dzieci są sami sobie winni bo wcześniej nie zrobili badań.
Nie każdy musi mieć dzieci i nie uważam aby taka decyzja była zła czy dobra ale to musi być świadoma decyzja a nie wmawianie sobie tego.

Ja po wielu latach pogodziłam się z tym co nas spotkało, nie ma we mnie już tej goryczy co kiedyś. Zdałam też sobie sprawę z tego że doświadczenie poronienia zmieniło moje życie, postrzeganie macierzyństwa. Pomimo poczucia straty i ogromnego bólu który latami mi towarzyszył myślę że przez te doświadczenia jestem lepszym człowiekiem ale to są moje odczucia...
Odpowiedz
#13
Irena ale Ty chyba poroniłaś niedawno? Daj sobie po prostu czas. Jeśli będziesz dążyła tylko do tego żeby jak najszybciej zakończyć żałobę to nie przeżyjesz jej odpowiednio. A to powoduje duże komplikacje.
Odpowiedz
#14
nie wiem czy to przypadek ale wiele seriali właśnie mówi o poronieniu, np. Na dobre i na złe wczoraj było m.in. o poronieniu i żałobie, więc myślę, że Bóg nie pozwoli mi przejść obok tego tematu przez odpowiedni dla mnie czas - zanim nie przeżyję żałoby, właśnie czytałam wiersz Maria Pawlikowska-Jasnorzewska \"Przeciw \"keep smiling\"

Ach, nie szukajmy zapomnienia, pociech,
Zębów nie szczerzmy przekornie, wbrew fali,
W śmiechu nad siły. Zmęczeniśmy w locie,
I najweselsi krzyżem na świat padli,
I co najżywsi, dzisiaj są umarli,
A najbarwniejsi, jak róże, przemarzli.
Był czas radości. A jest chwila taka,
Że Bóg nakazał płacz. Więc lepiej płakać.

1940-1945 Ostatnie utwory, wyd. pośm. 1956
Odpowiedz
#15
Cześć Irena.

Pytałaś czy można z tego wyjść. To trudne pytanie. O dziecku będziesz pamiętać zawsze, pewne uczucia badą wracać, Będziesz to dziecko kochać i będziesz tęsknić. Ale uczucie bólu i teskoty wcale nie musi być negatywne. Owszem trudne, nieprzyjemne, czasem nie do zniesienia. Czasem wydaje Ci się, ze nie przeżyjesz ani minuty dłużej tego cierpienia. Po prostu pęka Ci serce. I wcale nie zależy to ilości które posiadasz, czy straciłaś i w jakim wieku staciłaś. Dla matki która straciła dziecko po prostu wali się świat. Najtrudniej jest na początku, potem te uczucia – jak świeca się wypalają. Czasem płonień jednak wybucha po dłuższym czasie spokoju na widok jakiegoś małego brzdąca lub w supermarkecie podczas zakupów świątecznych. Takie uczucia będą nam towarzyszyć. Może to dziwnie zabrzmi, ale musimy je zaakceptować. Bo one przeminą. Uczucia sa jak woda- czasem płyną spokojnym strumieniem, by po chwili zwalić z nóg rwącym wodospadem. Ale woda płynie, podobnie jak płynie czas. A my mam możliwość, aby nimi w pewnym stopniu pokierować, gdyż mamy wpływ na to , co myślimy. Okres żałoby to czas, gdy musimy przebudować nasze całe życie, poskładać z puzzli śiwat na nowo. Także uczucia. Zostają  zachwiane relacje z bliskimi, wiara w Boga, musimy odbudowac siebie z popiołów. To będzie miało wpływ na nasze uczucia. Ja dużo pracy włożyłam w układanie siebie. Wiele się o sobie nauczyłam. Doszłam do swoich granic, do granic piekła. To może dziwnie brzmi, ale  wiesz- da się z tym żyć. Da się żyć ze stratą dziecka. Po końcu świata można się pozbierać i być sczęśliwym. Ja nie chcę być czarną madonną, nie chcę być ofiarą , która usprawiedliwia swoje niepowodzenia wielkim nieszczesciem , które mnie niewątpliwie spotkało. We mnie ta praca zaczęła się około półtora roku po śmierci Piotrusia. Przez jakiś czas musiałam brać leki przeciwdepresyjne, bo nie mogłam funkcjonować.. W pewnym momencie zauważyłam ,że nie jest mi żle, gdy jest mi dobrze, gdy się uśmiecham. Bo wiesz ,żyjemy po to, aby być szczęsliwymi. A prowadzi do tego miłość. Czasem trudna, czasem wymagająca, czasem niespełniona. Ja już potrafię się śmiać i zarażać śmiechem innych. Teraz to już 4,5 roku …Nie będę miała więcej dzieci- z tym musiałam też się zmierzyć… Po 2 latach nastąpił dzień, gdy nie pomyślałm o swoim synku, Wcześniej myślałam o nim codziennie. I to jest dobre. Każdy ma swój inny czas,. Nie wiem, czy to fiksacja- ja tego potrzebowałam. Teraz już tak często nie wracam myślami, ale kocham i tęsknię. Wiem że moje dziecko jest blisko- bo sprawia to siła mojej miłości. I to zawsze we mnie będzie. 
Trzymaj się....
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości