błędne koło poniewierania kobietami po poronieniu przez szpitale
#76
O to rzeczywiście ciekawe... Pewnie kopiowali i zapomnieli nadać kolejny numer...
Odpowiedz
#77
idefiks trzy razy sprawdziłam Smile Choć niepotrzebnie ,bo ctr+c zazwyczaj błędów nie robi Wink
Odpowiedz
#78
Trzymajcie się proszę tematu wątku. Dyskusję nie na temat usunęłam. Możecie ją kontynuować poza forum, np drogą mailową.
Weźcie też pod uwagę, że osoby do których wysyłacie pisma mogą się np zainteresować tematem i tu zajrzeć. Forum jest otwarte, każdy może czytać.
Odpowiedz
#79
No prawie mi kapcie spadły...

http://www.bpp.gov.pl/gfx/bpp/userfiles/...014.jn.pdf
Odpowiedz
#80
Idefiks nie wierzę, normalnie nie wierzę... Nie to żebym od razu spodziewała się żeby stopniała góra lodowa...
Odpowiedz
#81
Ja też jeszcze nie wierzę, a właśnie kilka godzin temu wysłałem do Arłukowicza zapytanie, jakie działania podjął w kwestii wniosku RPP o etaty dla psychologów na porodówkach... Wink
Odpowiedz
#82
Cieszę się teraz jeszcze bardziej, że te listy wysłałam. Dziękuje Ci za inspirację.
Odpowiedz
#83
Tak niedużo a tak wiele.Mimo że mnie ten problem nie dotknął (na pewno nie tak boleśnie jak wiele kobiet TU) odczuwam satysfakcję ,że coś w tym temacie idzie ku lepszemu.Chętnie wykażę się jeszcze jakimś działaniem, bo niestety z inicjatywą u mnie krucho.
Odpowiedz
#84
A ta data na piśmie, które dostałaś od Rzecznika Praw Pacjenta, czyli 3 października 2014, to też jest błąd jak się domyślam i miał być 3 listopada?


I znowu mnie zaraz Amelia ścignie za kpiny z urzędnika, ale trudno... :twisted:
Odpowiedz
#85
Amelia Smile

Wow, gratuluję Wam efektów Smile brawo!

Idefiks nie prowokuj kolejnej dyskusji Wink
Odpowiedz
#86
Idefiks a czy te załączniki też są gdzieś do wglądu, chętnie bym przeczytała.
Odpowiedz
#87
Chwila, ja w odpowiedzi Departamentu Matki i Dziecka (założyłam, że to ta do Midy) widzę datę 3 listopada (więc chyba mnie jednak, Idefiksie, Twój blask oślepił czy co?), a 3 października jest tylko w tej z Biura Rzecznika Praw Pacjentów, ale o tej tu nie wspominano, więc nawet nie wiem w 100%, czy jego odpowiedź dotyczy tego samego listu. Chyba że tam jest wklejona inna odpowiedź z tą powtórzoną sygnaturą? Bo się sama zaraz zgubię w tym galimatiasie... ale o ile łapię, to skan jest nadal z odpowiedzi pierwszej, a tę od Aniami tylko czytałeś, bo przyszła później i jej tam jeszcze nie ma? Czy też jest dokładnie odwrotnie?

Co jest w końcu które i w jakiej kolejności przyszło? Niby to nie takie ważne, ale wbrew pozorom, skoro treść się różni, to chronologia produkcji może coś uzmysławiać także.


Tak nawiasem mówiąc, propozycja Rzecznika Praw Pacjenta nie jest zupełnie nowa i nie pojawiła się dopiero teraz pod wpływem tych ostatnich inicjatyw. Nie oznacza to, że są one zbędne, zdecydowanie mogą wzmocnić temat i nie pozwolić mu przyschnąć, ale też nie byłoby słuszne przypisywac sobie taki nagły i skuteczny wpływ obecnie, niestety. Byłoby fajnie móc tak wierzyć, ale prawda jest nieco bardziej prozaiczna - to się ciągnie od dość dawna. Może tym razem to właściwy moment i się uda?
Np.
http://www.fzzchemikow.com.pl/admin/libr...7_2406.pdf
Strona druga, punkt 3) propozycji i nie pytajcie mnie, dlaczego pismo związkowe i do tego chemia.
Tak po prostu - ten postulat pojawia się co jakiś czas. Może tym razem...
Odpowiedz
#88
Ja w dziale \"szpitalna codzienność poronień\" zamieściłem oba pisma, które Aniami dostała od RPP i z Ministerstwa Zdrowia.

Biuro Rzecznika Praw Pacjenta przesłało pismo z datą 3 października i jednocześnie w treści piszą \"W nawiązaniu do Pani maila z dnia 3 października\" więc jak się domyślam to był błąd, no chyba że odpowiedź napisali tego samego dnia, w co dość trudno uwierzyć.
RPP napisał do Ministra Zdrowia z datą 28.10.2014 a w treści tego pisma z datą (zapewne błędną) 3 października jest mowa właśnie o tym, że RPP zwrócił się do Ministra Zdrowia z wnioskiem o działania związane z etatami dla psychologów na porodówkach.
Odpowiedz
#89
Jeśli możesz, przeczytaj to, co dopisałam wyżej. Wierzyć, że może wreszcie - trzeba, ale do fanfar daleko... To się tak trudno przebija...
Odpowiedz
#90
Może jeszcze to http://legislacja.rcl.gov.pl/docs//516/1...t89412.pdf O sens mi chodzi. Temat nienowy, jak widać. Powtarzalny. To wciąż etap drążenia skały kroplami, nie jakiś świeży obecny wybuch zaskakujący. Pytanie, czemu się nie udał dotąd? I jak to zmienić.
Odpowiedz
#91
Właściwie to \"polityka prorodzinna\" powinna zaczynać się od zapewnienia kobiecie godnego porodu lub godnego poronienia (jedna na 5 ciąż kończy się poronieniem i od tej statystyki nie uciekniemy).
Jeśli kobieta, która planuje macierzyństwo, ma świadomość, że \"w razie czego\" będzie mogła godnie pochować dziecko niezależnie od tego, jak długo trwała ciąża (przez \"godnie\" rozumiem: na koszt ubezpieczenia zdrowotnego), a w razie komplikacji będzie pod ręką domyślnie psycholog, to też w jakimś stopniu będzie to coś, co przynajmniej nie odstrasza do rodzicielstwa. Może w tym kierunku trzeba politykom zagrać na ambicji? \"Skoro tyle mówicie o polityce prorodzinnej, to my chcemy ją widzieć nie tylko na porodówce, ale - w razie czego - także w pierwszym trymestrze ciąży, gdy coś pójdzie nie tak\".
Odpowiedz
#92
E, zasiłek pogrzebowy to nie ze zdrowotnego (NFZ), tylko rentowego (ZUS).

Na ambicje to bym nie liczyła zanadto. Można, czemu nie, natomiast poza ambicjami polityków zostaje jeszcze RPO (zakładam szansę, że nie tylko ambicjami żyje). Kiedyś na Forum wklejałam linka do Debaty RPO na temat proponowanej Karty Praw Kobiety Rodzącej https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=2336

Teraz, oczywiście, to nie działa prawidłowo, treść jest jednak bodajże wciąż tutaj do przeczytania (nie pomnę niestety, czy dokładnie taka sama i która to wersja) http://www.rpo.gov.pl/pliki/12282221170.pdf Nawet jej losów nie jestem teraz pewna ani czy rzecznik ten sam, ale to nie tak ważne.
Pewnie warto by się do tego odwołać, na to powołać. Naskarżyć na zapominanie o tej idei.
Punkt 9 i 10 szczególnie.
Odpowiedz
#93
Cytat:[autor cytatu=Amelia]
E, zasiłek pogrzebowy to nie ze zdrowotnego (NFZ), tylko rentowego (ZUS).
Nieistotne. W ogóle pomysł wypłacania ludziom \"do ręki\" 4000zł niezależnie od tego, ile będzie kosztował pogrzeb, jest tak chory, jak cały system, w którym ta patologia istnieje.

W idealnym świecie to powinno generalnie wyglądać w ten sposób, że koszty pogrzebu są częścią ubezpieczenia zdrowotnego. Każdy kiedyś umrze, więc pogrzeb w \"wersji standard\" powinien być częścią ubezpieczenia zdrowotnego. Skoro mamy koszyk gwarantowanych świadczeń medycznych to powinien też istnieć spis gwarantowanych świadczeń związanych z pogrzebem. I tyle.
I tak jak nie płacisz nic za leczenie w państwowej służbie zdrowia tak i nie powinnaś płacić nic za pogrzeb. Oczywiście pogrzeb najprostszy, bez żadnych \"fajerwerków\", tak jak żadnych \"fajerwerków\" nie ma w publicznej służbie zdrowia. Jeśli chcesz zmarłemu zafundować trumnę dębową za 2500zł, to nie ma żadnego problemu - \"z ubezpieczenia\" dostajesz standardową trumnę sosnową a różnicę między nią, a dębową za 2500zł, musisz dopłacić z własnych środków.
Skoro NFZ ma podpisane kontrakty ze szpitalami, to czemu nie miałby mieć (NFZ albo ZUS?) takich kontraktów z zakładami pogrzebowymi?

Po co mi 4000zł zasiłku pogrzebowego, skoro pogrzeb mojego dziecka będzie kosztował 1500zł?
Żeby mi ktoś coś sugerował? Że jestem na tym \"do przodu\"?

W szpitalach zaczyna się problem z przechowywaniem szczątków dzieci po poronieniach, bo nadal bardzo rzadko rodzice chcą zorganizować pogrzeb, zwłaszcza przy \"wczesnych poronieniach\", a szpitale już nie mogą utylizować tych szczątków, gdyż wobec prawa to jest takie samo ciało, jak ciało zmarłego dorosłego człowieka, które należy pochować.

Wydaje mi się, że gdyby taki pogrzeb był uwzględniony w ubezpieczeniu, zainteresowanych byłoby o wiele więcej rodziców.
A obecnie co mamy? Komu chce się użerać o akt urodzenia (zwłaszcza jeśli konieczne będzie poznanie płci dziecka, która z powodów naturalnych powinna pozostać nieznana, no a przecież nawet badanie genetycznie nie zawsze tą płeć jest w stanie określić) lub kogo stać na 1500 czy 2000zł za pogrzeb z własnej kieszeni?

Państwo polskie jest rozrzutne, a w tej rozrzutności równocześnie jest chorobliwie oszczędne, bo przecież brak możliwości otrzymania zasiłku pogrzebowego wyłącznie na podstawie karty zgonu to nie jest przypadek. O wiele trudniej otrzymać akt urodzenia więc o wiele mniej zasiłków pogrzebowych państwo musi wypłacać. No ale skoro wypłaca się lekką ręką 4000zł niezależnie od rzeczywistych kosztów pochówku...
Odpowiedz
#94
Jest w Twoim myśleniu trochę pułapek.

Na przykład taka, że skojarzenie wysokości zasiłku z wysokością poniesionych kosztów będzie tym mocniej dla odmiany rodziło szarą strefę w postaci zawyżanych fikcyjnie faktur. Teraz jest to o tyle ograniczane, że działa tu relacja zwrotna Wystawca faktury kontra Ponoszący koszty. Ten drugi ma interes w pilnowaniu pierwszego, ze względu na różnicę w kosztach na własną korzyść. I nie musi w tym czaić się nic zdrożnego, bo w grę wchodzą np. późniejsze koszty pomnika, badań, cokolwiek.

Gdyby więc postulować to, co mówisz, to absolutnie nie w postaci zasiłków wypłacanych jako gotówka. Czyli idziemy i chowamy w jakimś podstawowym zakresie \"za darmo\", bo zakłady i cmentarze jako takie finansowane byłyby tylko z budżetu.

Tu jednak jest kolejna pułapka. Obecnie obiektywnie koszty pochówków nie są jednakowe wcale (nie chodzi mi o ich \"wystawność\", lecz zależności np. związane z miejscem, posiadaniem lub nie grobowca, miejscowością i tego typu) i żeby zlikwidować ewentualną szarą strefę, wszędzie - w każdym miejscu - musiałyby być jednakowe. Regulowane ustawowo. Bo refundacja kosztów zakładom i cmentarzom z budżetu, ale przy niejednakowych cenach, nadal prowokowałaby powstanie szarej strefy i zawyżanie kosztów, tylko w sposób przeniesiony poza naszą wiedzę już całkiem. Bo \"rozrzutność\" budżetu jawna i tak jest mniejsza, tak sądzę, od tej, która się skrywa w podatkach i składkach redystrybuowanych bez naszego udziału.

A tak w ogóle, to gdzie Twoja pazerność - przecież Ciebie tylko uprawnienia dające wymierne korzyści podniecają, nie? I że jak mamy takie prawo, to \"bieremy, panowie, bieremy\", skoro się legalnie należy. A teraz wnioskujesz o ukrócenie źródełka? Kto Cię tak ucywilizował, że już pieniądze są nawet jakby trochę be, co? Zaczynam się bać - jeszcze chwila, jeszcze momencik i zaaprobujesz symbolikę dokumentów... Bez pieniędzy.
Idefiks-idealista... Podoba mi się ta myśl... To interesujące.

A co wobec tego powiesz o pomysłach z ewentualnym zróżnicowaniem długości urlopu macierzyńskiego? W kontekście finansów publicznych, rzecz jasna.
Odpowiedz
#95
A teraz to nie jest \"szara strefa\"? Skoro państwo daje obywatelowi aż 4000zł, to przecież można \"zaszaleć\" i choćby zapłacić za trumnę za 800zł pomimo, że najzwyklejsza, sosnowa, kosztuje 300zł.

Nie ma czegoś takiego, jak \"prywatne cmentarze\". Są co prawda cmentarze parafialne, ale one ustawowo pełnią funkcję komunalnych tam, gdzie są jako jedyne. Więc wysokość opłat za korzystanie z cmentarza to też nie jest żaden problem. Można to rozwiązać ustawowo i ujednolicić. I oczywiście że nie miałem na myśli wypłacania zasiłku, na tej samej zasadzie, na jakiej przecież nie otrzymujesz do ręki \"zasiłku operacyjnego\", którym płacisz w szpitalu za wykonanie operacji \"z ubezpieczenia\". Są cmentarze komunalne, w których opłata za dokonanie wpisu o pochówku kosztuje np. 700zł. Bo tak. Nie mylić z dzierżawą grobu na 30 lat - to kolejne np. 800zł. O ile nie kwestionuję kosztów zajmowania miejsca na cmentarzu przez 30 lat, to już wypisanie \"papierka\" kosztujące aż 700zł wygląda dziwnie, prawda? Czy czasem nie dlatego, że zasiłek wynosi aż 4000zł, więc i 7 stówek za wpisanie do rejestru się w nim zmieści?

Więc pochówek w wersji podstawowej, z ubezpieczenia, bezgotówkowo, a wszystko ponad standardową ofertę musi być dopłacone przez tych, którzy dokonują pochówku i uważają, że wersja podstawowa jest za skromna. No każdemu wolno. Tak jak każdemu wolno dopłacić podczas pobytu w szpitalu do jednoosobowej sali z TV...

No ale to są tylko takie teoretyczne rozważania a państwo nie jest od tego, żeby sobie i obywatelom życie upraszczać, więc możemy sobie tutaj teoretyzować do woli.

W obecnej sytuacji, gdy trzeba sobie np. opłacić koszt badania genetycznego płci, oczywiście że rozwiązanie z zasiłkiem wypłacanym do ręki jest lepsze, bo zasiłkiem finansujesz sobie to badanie. O ile chcesz pochować dziecko, bo przecież czasem rodzicom może chodzić wyłącznie o symbol w postaci aktu urodzenia.
Ja mówię o sytuacji, teoretycznej, w której pochówek odbywa się na kartę zgonu i nikt nie musi robić badania genetycznego.

W kontekście finansów publicznych o pomysłach z ewentualnym zróżnicowaniem urlopu macierzyńskiego powiem, że to powinno być wyraźnie traktowane jako jeden z elementów polityki prorodzinnej. Więc można dyskutować, czy to musi być 8 tygodni płatne 100%, a także czy to w ogóle musi być aż 8 tygodni, ale skoro chcemy zachęcać społeczeństwo do rodzenia dzieci, których rodzi się obecnie za mało, to jedną z tych zachęt powinna być świadomość, że w razie jeśli coś pójdzie nie tak (a statystycznie podobno co piąta ciąża ma prawo \"pójść nie tak\"), to kobieta będzie mieć kilka tygodni na powrót do zdrowia. O ile będzie tego potrzebowała. Wiesz przecież dobrze, że niektóre kobiety zaraz po poronieniu chcą jak najszybciej wrócić do pracy. Dlatego nie wyobrażam sobie, że ten \"macierzyński\" po poronieniu jest obligatoryjny w pełnym wymiarze - powiedzmy że jeden tydzień tak, a reszta do decyzji kobiety. Wyobrażam sobie natomiast na przykład, że skorzystanie z tego urlopu wiązałoby się z koniecznością pozostawania w czasie tego urlopu pod opieką psychologa (skoro zaczyna się coś dziać w sprawie \"etatu psychologa na każdej porodówce\" to zakładam że do psychologa nie byłoby kolejek dla pacjentek po poronieniu). Bo jeśli czujesz, że musisz odpocząć w domu po poronieniu, to ok, ale skoro tak, skoro będziemy Ci wypłacać przez te 2 miesiące zasiłek równy 100% wynagrodzenia, to musisz skorzystać z pomocy psychologa, żeby się nie okazało, że po tych 8 tygodniach nadal jesteś \"w rozsypce\".

Rzucam sobie tutaj cały czas różne dziwne pomysły, czyli \"głośno myślę\". Możesz sobie krytykować do woli... Wink

Druga sprawa - gdyby wprowadzono to rozwiązanie z finansowaniem pochówku z ubezpieczenia, to masz całkiem sporo zaoszczędzonych środków. Może ze 2000zł, może 2500... na jednym pochówku dziecka nienarodzonego? To właściwie średnio licząc ze 3-4 tygodnie płatnego 100% macierzyńskiego, prawda? Więc właśnie znalazłem Ci środki częściowo na pokrycie tego \"macierzyńskiego\" po poronieniu - przesunięcie tego, co zostałoby zaoszczędzone na likwidacji zasiłków pogrzebowych. Zresztą, co ja mówię... Moim zdaniem pogrzeb, każdy, nie tylko dziecka nienarodzonego, w wersji \"z ubezpieczenia\" nie kosztowałby więcej niż 2000-3000zł. Więc oszczędność z tego tytułu była właściwie na każdym pochówku. Być może nawet w zupełności wystarczyłoby to na sfinansowanie zwiększonej znacznie liczby \"macierzyńskich po poronieniu\".
Odpowiedz
#96
idefiks, wprowadzasz nową zasadę pisania małym druczkiem Wink
Odpowiedz
#97
Liczy na to, że przeoczę dane mi personalnie pozwolenie do legalnego krytykowania... Mowy nie ma, żebym przeoczyła - ja na to łasa, jak rzadko, a i bez tego się uczepię, jak już przetrawię treść.
Odpowiedz
#98
Tematy dotyczące pogrzebu i zasiłków musimy przenieść do wątków na ten temat. Dziękuję. Albo zmieńmy tytuł wątku, bo pełen jest OT.
Odpowiedz
#99
Taka ciekawostka przyrodnicza - zapytałem Ministerstwo Zdrowia, ile zarabia Dyrektor Departamentu Matki i Dziecka, która w ramach działań o poszanowanie godności pacjenta wydaje ulotkę dla kobiet w ciąży i poleca ją jako lekturę kobietom po poronieniu.

\"średnie wynagrodzenie na stanowisku dyrektora departamentu/biura w Ministerstwie Zdrowia wynosi 11403,69zł\".

Dodatkowo w roku 2014 Dyrektor Departamentu Matki i Dziecka otrzymała \"jedną nagrodę pieniężną\" w wysokości 5000zł.

By żyło się lepiej... Ku chwale ojczyzny!

A ponieważ nie pytałem o \"średnie wynagrodzenie na stanowisku dyrektora\", a o wynagrodzenie dyrektora Departamentu Matki i Dziecka, to muszę do nich wrócić i wyjaśnić im, o co pytałem, a o co nie pytałem...
Odpowiedz
Ale może to też oznaczać średnie miesięczne wynagrodzenie i także na stanowisku TEGO dyrektora, w takim wypadku byłaby to odpowiedź dość ścisła przy zmiennej wysokości wynagrodzenia. Co nie oznacza, że tak jest.

Czyżbyś miał zamiar zaproponować dobrowolne obciążenie tego wynagrodzenia regularną darowizną na cele statutowe Stowarzyszenia czy też wskazane przez Ciebie/nas, a związane z fragmentem, który powinień zawierać się w:

Cytat:zadania [Ministerstwa Zdrowia] dotyczące profilaktyki zdrowotnej oraz opracowywania i wdrażania rozwiązań systemowych w zakresie opieki zdrowotnej nad kobietami w okresie ciąży, porodu i połogu

A którą według MZ należy wykonać poprzez:

Cytat:Zmiana tego stanu rzeczy jest możliwa poprzez wzrost świadomości społecznej, w tym prawnej, pacjentów, wyrażającej się w formułowaniu oczekiwań w bezpośrednich relacjach z pracownikami systemu ochrony zdrowia

Co trzeba sfinansować drogami dostępnymi właściwym organizacjom non-profit (pacjentom), czyli np. z dotacji i darowizn.
Powinni w MZ być chętni wesprzeć w praktyce własne pomysły i rady...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości