Znów ta pustka...
#51
Basiu zrób to dla siebie, abyś nigdy nie musiała myśleć \"może to przez to\". Będziesz wiedziała że zrobiłaś wszystko co w twojej mocy! A jak będziesz w zdrowej spokojnej ciąży to nie będziesz się zastanawiać czy tam w środku wszystko jest ok. Proszę pojedź nawet dla mnie...
Odpowiedz
#52
Bardzo Ci dziekuje wlasnie rozmawiamam z moim lekarzem powiedzial zebym przyszla rano w poniedzialek to sie mna zajmie
Odpowiedz
#53
Basiu dziękuję, będę spokojniejsza o Ciebie. Basiu u mnie mija za chwilę rok od utraty maleństwa i z czasem ból mija, dużo dłużej utrzymuje się złość, ale czuję że ta też przeminie. Bądź dla siebie dobra a to wiem że nie jest proste.
Odpowiedz
#54
Basiu jeśli krwawisz zbyt mocno, to może pojedź dziś na Ip? mierzyłaś temeraturę? jak się dziś czujesz? wiesz przeszłaś bardzo dużo w ostatnim czasie, a sny to odzwierciedlają, ja nie umiem tłumaczyć snów....
Odpowiedz
#55
Dziewczyny bardzo dziekuje za troske naprawde ciesze sie ze tu jestescie, temp nie mam wiec nie jest tak zle jestem troche slaba ale to raczej normalne organizm odreagowuje jezeli bedzie sie pogarszac to oczywiscie wybiore sie dzis poki co sie uspokaja wiec moze to poprostu taki moj urok.
Odpowiedz
#56
Basiu kup sobie Actiglobin preparat z żelazem, bo krwawienie miałaś długo,( podobnie jak ja) i żeby anemia Ci się nie wdała Sad
Przytulam Cię bardzo mocno Smile i ślę ciepłe promyki słońca dla Ciebie
Odpowiedz
#57
I jak Basiu? Lepiej Ci trochę?
Odpowiedz
#58
tak dziekuje krwawienie zmalalo ale caly czas sie obserwuje bo czuje sie niepewnie mam nadziej ze do poniedzialku bedzie dobrze i doczekam pozdrawiam
Odpowiedz
#59
Spokojnego wieczoru Basiu
Odpowiedz
#60
Jak się kochana czujesz fizycznie i psychicznie? przytulam i pozdrawiam Cię gorąco
Odpowiedz
#61
Witaj Martynko fizycznie znacznie lepiej choc i tak pojde jutro do lekarza bo juz powinno byc zupelnie dobrze, a psychicznie no coz zalezy od momentu mam wrazenie ze zyje w takim wylaczeniu ze zaraz sie obudze i znow bedzie jak dawniej ... ale nie bedzie dzis niedziela piekna pogoda a mi sie nie chce nawet wstac z lozka ...
Odpowiedz
#62
Basiu na to by poczuć się odrobinę psychicznie lepiej potrzeba mam dużo czasu, choć ode mnie wymagają, że mam żyć dalej... i wczoraj pokłóciłam się ze swoją przyjaciółką, ona mnie nie rozumie... dobiły mnie jej słowa zresztą jak chcesz...teraz dla odmiany budzi się we mnie agresja, nie tak wypowiedziane słowa potrafią wywołać burzę Sad
Kochana może chociaż wyjdź na balkon trochę słońca złapać? ja też teraz wolę przebywać w samotności, ale czy to dobrze?
Odpowiedz
#63
Nie pewnie nie dobrze ale gdyby teraz ktos powiedzial mi ze mam zyc dalej itp to poprostu wyladowalabym na nim cala zlosc ktora sie we mnie teraz gromadzi, od momentu straty nie spotkalam sie nawet jeszcze z mama fakt dzieli nas 90 km ale nie chcialam zeby przyjezdzala nie dlatego ze nie chce jej widziec tylko dlatego ze potrzebuje czasu zeby dojas do jakiej rownowagi niestety nie wszyscy to rozumieja np moja tesciowa wprasza sie juz od jakiegos czasu a ja powiedzialam ze chce moja zalobe przezyc po swojemu a ona na to ze nie mozna tak dlugo oplakiwac bo kiedys jakis ksiadz powiedzial ze wtedy nie pozwalamy odejsc dla mnie absurd bo ja zawsze bede pamietac o moich dzieciatkach i bede je kochac dlatego poki co wole unikac konfrontacji bo nie mam wyrozumialosci dla kogos kto chce mnie na sile zmienic ...
Odpowiedz
#64
Basiu, ja tylko widziałam się tak naprawdę z rodzicami i bratową tylko, przyjaciółka mieszka daleko ode mnie, i czasem na fb piszemy, ale jak najwidoczniej za dużo tego wszystkiego, a co do teściowej, też mam okropną, tak się zachowała po pierwszej stracie, powiedziała, że to przez to że jestem za chuda, że nie dbałam o siebie i że może sobie adoptujemy, i plotek na mieście na mnie narobiła... to teraz powiedziałam, że nie życzę sobie wizyt, tel itp... może to źle, ale nie chcę słuchać jej kazań...
Dobrze ujęłaś potrzebujemy czasu i równowagi aby przeżyć ten okrutny czas...
My aniołkowe mamy zawsze będziemy pamiętać o naszych małych aniołkach... czy to będzie deszcz, słońce, na każde święta, na każdą rocznicę...
Basiu wierzę, że dzięki wzajemnemu tutaj wsparciu damy radę...
Odpowiedz
#65
Martynko damy rade napewno.
A ja dzis bylam u lekarza niby wszytko ok na usg ale powiedzial ze nie powinnam juz krwawic dostalam antybiotyk ale po badaniu czuje sie jakby przejechal mnie czolg kurcze nie moge sie ruszyc...
dostalam skierowanie do poradni gin-endokrynologicznej trzymajcie kciuki ide jutro i obym dostala jakis rozsadny termin
a w czwartek ide na odzial do szpitala bo moze uda mi sie zalapac na pakiet badan po poronieniach nawykowych bo maja jakis program tylko musze porozmaiac z ordynatorem oby sie zgodzil przyjac mnie jak najszybciej ... stresujacy tydzien sie zapowiada ale to wszytko aby kiedys bylo dobrze.... dzis jak widzialam te szczesliwe mamy z brzuszkami w przychodni jak rozmawialy o glupotkach to lzy same lecialy tak nie dawno czulam to co one a dzis .....
Odpowiedz
#66
Basiu kciuki zaciśnięte, dobrze, że poszłaś do lekarza, a dlaczego dostałaś antybiotyk? a po zabiegu Ci nie dali? ja mieszkam na takim \'\' zadupiu\'\' że u nas nie ma takich badań, takiej przechodni, a tam gdzie jezdziłam do białego stoku poronienie nawykowe uważają powyżej 3 strat....
Basia i ja jak byłam w przechodni tak się czułam, musiałam słuchać nawet ktg Sad bolało mnie bardzo
DAJ znać kochana, trzymam kciuki
Odpowiedz
#67
Dziekuje Martynko antybiotyk dostalam asekuracyjnie bo skoro mam jeszcze objawy to moze byc poczatek jakiegos stanu zapalnego wiec zeby temu zabobiec dostalam, a po zabiegu nie dali mi nic prucz glukozy bo zeslablam, ja mam nadzieje ze z tymi badaniami sie uda choc zbliza sie koniec roku i bedzie trudniej bo limity z nfz a jesli chodzi o klasyfikacje to u nas tez od 3 uznaja za nawykowe ale moj lekarz stwierdzil ze ja nie mam jeszcze dzieci wiec liczy sie czas oby sie udalo.
Odpowiedz
#68
Basiu trzeba wierzyć, że się uda...a u Ciebie jak? jak się czujesz? daj znać po wizycie
Odpowiedz
#69
Basia jak się czujesz? jak wizyta? Daj znać bo się martwię
Odpowiedz
#70
Witaj Martynko dzisiaj juz lepiej ale wczoraj czulam sie koszmarnie dlatego nie pojechalam do przychodni jade za chwile, wczoraj bylo ciezko psychicznie ale i fizycznie a dzis mam wrazenie ze leki dzialaja i juz jest troche lzej, bardzo dziekuje za troske odezwe sie jak wroce i powiem co zalatwilam, pozdrawiam Cie .
Odpowiedz
#71
Basiu, mam nadzieję, że udało Ci się załatwić badania. Ja wczoraj rozmyślałam o swoim zdrowiu i jestem przekonana, że też porobię badania, jakie tylko się da. Wiem, że po pierwszym poronieniu wszyscy mówią, że nie trzeba badań, ale ja sobie nie wyobrażam, że kiedykolwiek miałabym przejść to samo...
Odpowiedz
#72
Dziewczyny juz jestem bylam w przychodni ginekologiczno-enddykrynologicznej z moim skierowaniem no i udalo mi sie wkrecic na wizyte w piatek tzn moj maz zagadal z babka w recepcji no i potem z lekarzem i kazal przyjsc w piatek z samego ranna lekarz ma sporo opini jedne dobre drugie nie ale zalezy mi na tym zeby dal skierowania na potrzebne badania czyli dzis zrobilam juz pierwszy krok w kierunku diagnostyki, meza tez maja przebadac wiec jestem pelna nadzieji.... jutro ide do szpitala w krorym mialam zabieg na spotkanie z ordynatorem w sprawie pakietu badan po poronieniu oby sie udalo oczywiscie moj M idzie ze mna bo ja w tym stanie nie za dobrze negocjuje a on jest taki ze jak wyprosza go drzwiami to wejdzie oknem jak mu zalezy wiec w M cala nadzieja .
Odpowiedz
#73
Basiu, super, że już masz za sobą pierwsze kroki w kierunku badań i diagnozy. Pamiętaj, nie dajcie się, gdyby lekarz w piątek bagatelizował sprawę (u mnie gin na wizycie po 2. poronieniu był zdziwiony, że już po 1. stracie miałam porobione badania i mówił, że wytyczne PTG są takie, że bada się dopiero po 3. stracie, ale to nie znaczy, że nie można wyprosić badań wcześniej, choć niekoniecznie musi się udać na NFZ). Fajnie też gdyby się Wam udało załapać na ten program w szpitalu. Trzymaj się!
Odpowiedz
#74
Basia super wieści, będę trzymać kciuki za jutro, mam nadzieję, że uda Wam się zdobyć, jak samopoczucie?
Odpowiedz
#75
Dzieki dziewczyny za wsparcie, samopoczucie no coz fizycznie nawet ok natomiast psychicznie to ciezko spotkalam dzis kolezanke z pracy i zlozyla mi gratulacje bo dowiedziala sie ze jestem w ciazy Sad pracuje w duzej firmie a wiesci szybko sie rozchodza nie wiedzialam co mam powiedziec zatkalo mnie lzy naplynely do oczu naszczescie zadzwonil mi telefon i rozmowa sie zakonczyla ... nie mam sily kazdemu teraz tlumaczyc ze juz nie jestem w ciazy Sad
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości