coraz gorzej.....
#1
rozsypuje się.... jest coraz gorzej, wieczorami beczę.... i tak od dwóch lat. jestem matką 4 dzieci dla mnie natomiast, mam 3oje. ale nie radzę sobie z przeszłością cały czas wspominam. Mam dzieci w wieku 7 i 8 lat chłopak i dziewczynka, bez problemów po 6 latach, zdecydowaliśmy się na 3 dzieciątko... było ok, zdjęcie usg było serduszko wszystko było ok, ale w żołądku czułam jakieś nerwy, poszłam do kontroli znów i co 11 tydzień już i dzieciątko zmarło we mnie, serduszko przestało bić to była środa 22 sierpień 2012r kazał mi przyjechać lekarz w pt do szpitala, lecz w czwartek straszne bóle poczułam i te same nerwy i strach. ból niesamowity, popołudniu zaczęłam krwawic i ja chciałam tylko siku i poszłam i nie zdążyłam, poroniłam, łapałam, w tej ubikacji moje maleństwo, złapałam i nie wiem co, pogotowie przyjechało zabrali mnie uspali i powiedzieli, że już po wszystkim, obudziłam się a tu 2 kobiety w ciąży a ja pusta załamana to był koszmar..... dopiero rano jak mój lekarz przyszedł przenieśli mnie na inną salę.... a ja cały czas myślę o tym jak ja mogłam w takim momencie iść do łazienki, zamiast trzymać.... nie wybaczę sobie tego do końca życia.... po 4 miesiącach następnych test 24 grudnia wyszedł pozytywny leżałam całe święta i znów przed nowym rokiem poczułam strach to od razu do szpitala na badania, i zwalił mnie z nóg lekarz dyżurujący powiedział mi że jest zarodek ale serduszka nie widzi i to jest jak komputer ten zarodek może się rozwinąć a nie musi i mogę znowu poronić myślałam że w pysk dostanie, uciekłam ze szpitala, po nowym roku poszłam znowu do lekarza prowadzącego wysłał mnie do szpitala było ok wszystkie badania ok dzieciątko zdroweSmile 14 tydzień minął już zagrożenie minęło pojechaliśmy do rodziców, było super do czasu,... po 3 dniach 15 tydzień zaczęłam w sklepie krwawić. szybko szpital pogotowie przyjechało lekarz bada i mówi, że nie wie z czego krwotok i pełno krwi ze mnie.... że z dzieckiem jest ok serduszko bije, ulga i płacz ze szczęścia, po dokładnych badaniach okazało się, że łożysko przodujące i krwiak się zrobił i pękł, i ciąża zagrożona tak więc przeleżałam cały czas w szpitalu i w domu i szpital i dom z ciągłymi nerwami i strachem, aż urodził się wcześniaczek, ale cały i zdrowy, a żal i smutek został po stracie wcześniejszego dziecka Sad zamiast żyć dalej ja się rozlatuję i myślę cały czas o całym zdarzeniu, czy kiedyś zniknie to poczucie winy, czy ja zawiodłam. najgorsze było pocieszanie innych, oni cię pocieszali a ty czułaś do nich nienawiść najlepiej jakby w ogóle się nie odzywali, zamilkli, nie raz jak pocieszyli to żal do tej pory czuję lepiej by zamilkli.....
Odpowiedz
#2
Witaj Ada, bardzo mi przykro z powodu śmierci Aniołka [*], wiesz sama jestem mamą Aniołka Zuzi, i wczoraj się dowiedziałam, że moje maleństwo kolejne nie żyje, zostałam pozostawiona samej sobie, lekarz przepisał recepty na leki do domu i powiedział, że mam to sama zrobić w domu Sad boję się, to oznacza, że jestem mamą drugiego Aniołka Sad Kochana wiem, co czujesz, tak bardzo Ci współczuję i mocno Cię przytulam, Kochana pamiętaj, to co się stało nie było Twojej winy...Kochana masz zdrowe dzieciątko, na które czekałaś, a tamte dzieciątko masz w sercu, ono tam żyje... teraz musisz żyć, maleństwo Cię potrzebuje
Odpowiedz
#3
Ada dla Twojego Maleństwa (*). Wszystkie emocje, które opisujesz również i mi towrzyszyły po stracie. Moim zdaniem bardzo ważne jest aby rozmawuać o tym z bliskimi, powiedzieć o uczuciach, czasami przynosi to ulgę. Przytulam mocno!
Odpowiedz
#4
Dziewczyny dziękuję ja was też mocno przytulam, i ściskam
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości