Zawiodłam się
#1
Moja historia jest dziwna.Może dla niektórych niezrozumiała.Ale muszę się tym podzielić, ponieważ jestem w jakiejś dziwnej melancholii...
Mam 28 lat.Bardzo chciałam mieć dziecko.W listopadzie 2011 poroniłam ciąże, ale człowiek z którym byłam wtedy szybko się ulotnił.Nawet się o tym nie dowiedział. Potem poznałam człowieka z którym jestem do teraz.Moje życie wcześniej poprzewracało sie do góry nogami, cierpiałam na zespół stresu pourazowego, to też we wrześniu 2012 roku lekarz stwierdził , że nie będzie możliwości zajścia w ciążę lub będą utrudnione.Byłam załamana.Powiedziałam mojemu partnerowi o tym, choc bardzo sie bałam jego reakcji.Ale przyjął to normalnie, mówiąc ze \"damy radę\".W styczniu 2013 roku zaszlam w ciaze.Nagle.Niespodziewanie.Byłam w szoku.Ale okazało się ze moj partner tez...
Moj partner nie chcicał wierzyć.Twierdził, ze to moj organizm płata figle..Przeciez juz tyle chorób podejrzewano u Ciebie, a to byl stes.Przez tydzien zrobiłam pieć lub szesc testow ciązowych w tym 3 z krwi.Wychodzilo, ze test jest pozytywny.Ale nie umialam sie cieszyc.A on nadal nie wierzyl.Na wizyte do ginekologa poszlam 27 lutego, bo taki byl termin.Zrobila usg.I zobaczylam tą fasolkę.To byl 7 tydzień.Ale po minie ginekolog widziaaml ze cos jest nie tak.Stwierdziła ze nastepna wizyta powinna wykazac bicie serca, jezeli nie, to trzeba bedzie łyżeczkować, ponieważ płód wygladal na mniejszy niz powinien byc.Ale po tym usg stwierdzil ze faktycznie jest ciaza, wiec wezmiemy slub itp...
uwiezcie.jest mi ciezko i wstyd pisac o tym, ale staram sie jakos wyrzucic to wszystko.
Bole i krwawienie zaczely sie trzy dni przed wizytą. 3.03.2013 zaczelam mocno krwawic.poszlam po nospe.moj partner szukal czegos w internecie.Wpadla moja kolezanka, zobaczyla jak wygladam i stwierdzila ze trzeba do szpitala.moj partner musial sie \'wykapac\' , a ja czekalam z kolezanka w korytarzu.zenujace to teraz, i wtedy taxi pojechalismy do szpitala.Nie widzialam nigdy tyle krwi.Przybiegla lekarka i pielegniarka.Kazaly mi pojsc do toalety bo pecherz byl pelny i nie mogla zrobic usg.I w tej tolaecie poronilam.Sama...To bylo okropne.Przestraszylam sie.Powiedzialam lekarce, szybko mimo krwawieni zrobila usg i stwierdzila ze juz nic nie ma.Pusto....Bylam w szoku.Takim, ze nie zgodzilam sie na pozostanie na noc w szpitalu.On tez byl w szoku, ale nie wiem czego dotyczyl..Stwierdzilam, ze tak bylo lepiej, skoro nie umialam ja sie cieszyc ze wzgledu, ze moj partner mnie olewal.Ze lepiej, ze dziecko bedzie mial ktos inny, kto albo nie moze albo bardzo chce.Wiem ze to straszne.Ale czulam sie jak w potrzasku.Od tamtej pory zylam tym ze tak sie stalo.Bo zniknal temat slubu i zakladania rodziny.Mimo iz zostawilam tez pierwszy test na pamiatke.Ile razy plakalam nad nim i przepraszalam to dziecko.Moj partner gdzies to przezywal.Nie wiem co bardziej.Ale 5 dni temu przypadkowo w historii google zobaczylam ze nalogowo, prawie codziennie oglada filmy porno.I zjechalam do 3.03.2013. Tego dnia gdy poronilam i wrocilismy ze szpitala(kontrole mialam na drugi dzien).Ja spalam zaryczana obolala, a on ogladal film niecytujac juz tresci \"j....e ciezarnej dz....i\".zamarlam.Mimo ze dalam mu po tym poronieniu szanse choc mnie nie wspieral i wymuszal te potwierdzenia.Strasznie to przezylam.To dzieciatko mialo byc spelnieniem.Stracilam je przez nerwy, przez brak akceptacji, moze przez slaby organizm.A on podszedl do tego jak do rzeczy.jEST MI WSTYD.Strasznie.A tak chciałam...
Wybaczcie za bledy,za jakies zle ulozone zdania ale lzy same sie cisna, ze nie zdazylam uslyszec Jego bicia serca.!17 października mialo by rok.....
Odpowiedz
#2
Natka bardzo współczuję straty, to dla Twojego Aniołka [*] i współczuję sytuacji z mężem, powinien być dla Ciebie wsparciem, nie masz czego się wstydzić, bo to on powinien
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości