narastający żal do samej siebie....
#1
Witajcie..
jak chyba każdy tutaj chciałabym się podzielić swoim przeżyciem..
mam 19 lat i mam gdzieś pogląd,ze jestem.. byłam.. za młoda na bycie mamą.
Z chłopakiem jestem 3 lata, właściwie to nie wiem czy dalej jestem, bo teraz nienawidze go tak samo jak siebie..
Chcieliśmy mieć dzieci,ale jeszcze nie teraz, najpierw szkoła, praca, mieszkanie i milion innych spraw..
Kiedy się dowiedzieliśmy,że jestem w ciąży ja byłam przerażona, on to przyjął spokojnie, nawet się cieszył..
Ja się bardzo bałam,ze sobie nie poradzimy, płakałam,żałowałam ,że to dziecko jest.. Zaczęłam się też kłocił strasznie z chłopakiem, bo on zachowywał się jakby nic się nie zmieniło, a przecież byłam w ciązy.. mieliśmy mieć dzidziusia.. jego zachowanie jeszcze bardziej odbierało mi sił..
Byłam u ginekologa, wszystko miało być ok.. az nagle dostałam krwawień.. myślałam,ze to nic złego.. w 3 dzień przestraszyłam się już.. była niedziela, 31 września.. zgłosiłam się do szpitala.. lekarka zrobiła mi usg i tonem jakbyśmy rozmawiały o pogodzie powiedziała mi,ze serduszko nie bije,że dziecko jest w wielkości na 8tydzień a to jest 11tydzień i 2 dni.. Miałam zostać w szpitalu, dostać tabletki, które spowodują poronienie, ale wiedząc,że jemu już nie zaszkodzi jeden dzień wróciłam do domu i miałam przyjść następnęgo dnia rano.. jednak.. po po paru godzinach tego samego dnia zaczął mnie boleć brzuch, poczułam nagle jak coś ze mnie dosłownie wyleciało, pobiegłam do łazienki.. wylatywało pełno krwi, gęstej i rzadkiej, kawałki czegoś, nawet nie chce wiedzieć i było też tam malutkie, bo 1,91cm ciałko mojego dzidziusia....
zadzwoniłam na pogotowie, zabrali mnie i zabrali .. miskę, w której znajdywało się moje maleństwo..
Krwawienie było koszmarne, nie wyobrażałam sobie nigdy,że nawet tyle krwi w sobie mam.. w szpitalu zrobili mi łyżeczkowanie.. niby dostałam znieczulenie, ale ból był ogromny.. nigdy takiego bólu nie czułam..
Teraz jestem 8 dni po tym wydarzeniu.. Lekarz mówił,że to nie moja wina,ze nic nie mogłam zrobić,że w 90% poronienie jest spodowane błędem genetycznym u dzidziusia.. któremu nie da się zapobiec, wyleczyć.. ono od momentu powstania było skazane na śmierć.. tym bardziej nie mogę sobie wybaczyć,ze go nie chciałam.. przeciez to był mój mały aniołek.. moje szczęscie , które miało byc na świecie za pare miesięcy żywe i zdrowe..
Mój facet w ogóle się nie przejął.. zero wzruszenia.. mama, brat z bratową, przyjaciółka - wszyscy płakali, nie mogli po tym się podnieść, wspierali mnie jak tylko mogli.. a on? on nic.. ani razu nie poruszył sam tematu.. twierdzi,że nie rozumawia o tym ze mną,żebym o tym nie myślała, mówi,że nie umie.. a czy ja umiem to przeżyć? czy ja umiem się pogodzić,że istotka ,która mogła polegać tylko na mnie, ja trzymałam ją przy życiu nie żyje?
Owszem, bardzo mi to wpłynęło na myślenie.. chcę mieć dzidziusia.. dać mu od pierwszego dnia maksimum miłości.. ale chłopak uważa,że \"marzysz mieć dziecko, bo je straciłaś\" .... uważa,że nie mogę czuć bólu, bo go nie chciałam.. chciałam, ale bardzo się bałam.. ale wiem,można powiedzieć,że nie chciałam.. ale to jeszcze bardziej dlatego boli.. żałuję tego strasznie, a najgorsze,ze tego nie naprawię..
Odpowiedz
#2
Bardzo mi przykro, Kamilo Sad. Ja też straciłam ciążę i raz na podobnym etapie co Ty i też miałam krwotok i poroniłam w domu. Bardzo Tobie współczuję, tym bardziej, że nie masz oparcia w partnerze. To nie Twoja wina, że tak się stało, niestety czasem tak bywa, tylko niewiele się o tym mówi. Życzę Tobie, abyś jak najszybciej doszła do siebie. Daj sobie trochę czasu na żałobę, poukładaj sprawy prywatne, aż życie znowu nabierze barw i poczujesz się gotowa.
Odpowiedz
#3
Nie obwiniaj się! Macierzyństwo Cię zaskoczyło, ale kochałaś swoje dziecko, mimo wszystko chciałaś dla niego jak najlepiej i masz prawo czuć ból po jego stracie! Masz prawo płakać, krzyczeć, trzaskać drzwiami... bo straciłaś kogoś tak ważnego!
Mnie też ciąża zaskoczyła (jestem niewiele starsza), też na początku były łzy, ale ani przez moment nie żałowałam, że bliźniaki się pojawiły i szybciej niż mogłam sobie wyobrazić pokochałam je całym sercem.
Tylko chyba tak na prawdę dotarło to do mnie gdy je straciłam...
A faceci? Oni inaczej przeżywają, tutaj na forum dziewczyny mnóstwo razy to powtarzały i to jest prawda... Oni nie chcą mówić, wspominać... Ale pamiętają. I myślą.

Bądź dla siebie dobra, płacz kiedy chcesz, rób i czuj to co Ty chcesz, nie co wypada. Ból nie minie, ale kiedyś się oswoi.
Przytulam Cię z całej siły!
Odpowiedz
#4
Kamila dla Twojego Dzieciątka (*). Postaraj się nie obwiniać bo Ty zrobiłaś wszystko co mogłaś.
Odpowiedz
#5
kamila95 utrata dzieciątka to najgorsze co może spotkać człowieka, i nie ważne na jakim etapie jego rozwoju czy w jakim wieku matki. Boli czy się ma 19 czy ponad 30 jak ja lat. Masz do tego bólu prawo. Masz prawo do łez. Masz prawo też do dobrych chwil. Masz prawo czuć to co czujesz i mówić o swoich uczuciach jeśli tylko masz taką potrzebę. Wiesz, ja też byłam w szoku gdy zobaczyłam dwie kreski, bałam się jak sobie poradzimy w czasie mojej ciąży, bo wiedziałam, że z naszą historią będzie z klucza zagrożona, a jej nie planowałam. Nie zawsze widok pozytywnego testu ciążowego wprawia od razu w zachwyt, bywa wręcz przeciwnie, trzeba się z myślą oswoić. Nie ozacza to, że nie kochałaś swojego dziecka i że w czymkolwiek zawiniłaś.
Tulę Cię z całych sił. [*] dla Twojego Maluszka
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości