miało być inaczej...
#1
Jestem tutaj nowa, trafiłam do Was przypadkiem jak szukałam odpowiedzi dlaczego my?
Udało nam się za pierwszym razem, test dwie kreski, 4tc usg i jest jest nasz pęcherzyk coś się zaczyna dziać. Na polecenie lekarza przestaje uprawiać sporty zaczynam spacerować i odpoczywać. Czuje się rewelacyjnie, szczęśliwa, zero objawow, energia mnie rozpiera. Jedziemy nad morze i z nami nasz kropek. Juz nawet pojawia się brzuszek którego nigdy nie było. Po 4 tygodniach wracamy do lekarza usłyszeć serducho. Jest to 9/10 tc. Patrzę na ekran i widzę obrazek którego się nie spodziewałam, patrzę na lekarza on tez się tego nie spodziewał... jesteś taka malutką kropka masz tylko 3mm i brak tętna. Lekarz przygotowuje nas na najgorsze ale dajemy Ci jeszcze szansę. Wracamy po tygodniu, niestety nadal nic się zmieniło... jesteś wielkości 6tc a tu już prawie 11 tc niestety straciliśmy Cię.
Od wizyty mijają dzisiaj 3 dni. Czekam na poronienie samoistne. Mam skierowanie do szpitala gdyby coś się działo jednak lepiej jak natura zrobi swoje. Codziennie oczekuje czy to juz... pogodziłam się już z Twoja stratą. Jesteś naszym aniolkiem i na pewno w listopadzie pomożesz nam zajść znowu w ciążę.
Odpowiedz
#2
bardzo mi przykro kochana... Nie wiem dlaczego takie rzeczy spotykają ludzi którzy świadomie chcą mieć maleństwo, dbali by o Nie, kochają a takim co nie chcą rodzi się dziecko bez problemu...dla mnie ten świat jest jakiś chory...
światełka dla Aniołeczka
Odpowiedz
#3
Tak bardzo mi przykro ...
Dużo sił dla Ciebie.
Dla Twojego Aniołka [*]
Odpowiedz
#4
Jedyne co trzyma mnie na siłach to wiara w to że w listopadzie znowu poczuje ten piękny stan
Odpowiedz
#5
Aniu bardzo bardzo mi przykro, ja też miałam ciążę obumarłą, też nigdy nie usłyszałam bicia serca swojej kruszyny, najważniejsze byś nie zamykała się w sobie, pisz do nas, płacz, krzycz... tutaj znajdziesz zrozumienie, mi te rozmowy bardzo pomogły, tutaj nikt Cię nie wyśmieje, tutaj każda wie co czujesz...

[*] światełko dla Twojego Aniołka
Odpowiedz
#6
Płakalismy przez pierwszy weekend zastanawiając się dlaczego? Teraz już jest na prawdę dobrze. Pogodziłam się z tym może właśnie dlatego ze nie tylko nam to się przytrafilo... może też dlatego ze nie słyszałam serducha i mi jakoś łatwiej? Teraz oczekuje jak rozwinie się sytuacja, jak zniose samo poronienie fizycznie i psychicznie. Narazie nic się nie dzieje. Zaczęłam od dzisiaj znowu jeździć na rolkach, zrobiłam mała rozgrzewkę i troche brzuszków. Uciekam w sport i spacery z psem. Nie pracuje wiec siedzialabyn i myślała a tak mam zajęcie żeby przetrwać do listopada. Panicznie boje się szpitala dlatego zdecydowałam za zgodą lekarza ze poronie w domu. Jakoś mi lepiej psychicznie ze stanie się to naturalnie a nie przez zabieg.
Dziękuję za miłe słowa :*
Odpowiedz
#7
Ania, i jak sytuacja?
Współczuję straty (*).
Odpowiedz
#8
Nadal cisza. Wczoraj pobolewal mnie brzuch byłam pewna że dzisiaj coa się zacznie ale jednak nie... jedynie mam więcej śluzu bez wkładki ani rusz. Czekam dalej Mam jeszcze 2 tyg. Po tym czasie jedynie szpital Sad
Dzisiaj ze znajomymi zrobimy grilla wiec trochę się rozerwe. Jak na złość ostatnio dużo koleżanek zaszło w ciążę Ogólnie wszędzie pełno dzieci Sad mój aniołek miał być juz z 11 tygodni...
Odpowiedz
#9
Wizyta w szpitalu nie musi oznaczać łyżeczkowania. Czasem podaja leki na przyśpiszenie poronienia.
Ale rozumiem, że chciałabyś tego uniknąć.
Trzymaj się, wśród tych dzieci Sad
Odpowiedz
#10
Nie chce tabletek ani zabiegu Wink lekarz mówił ze lepiej naturalnie i ja od początku też tak chciałam wiec czekam. Mam jeszcze 2tyg myślę że to kwestia kilku dni bo wieczorami miewam bóle brzucha
Odpowiedz
#11
Byłam dzisiaj na kontroli po poronieniu. Obyło się bez tabletek i zabiegu ale było ciężko. Na szczęście wszystko wygląda prawidłowo. Możemy zacząć starania listopad/grudzień wiec mam nadzieje zobaczyć 2 krechy pod choinkę.
Dzisiaj mija miesiąc od dnia kiedy dowiedzieliśmy się o stracie. Dni lecą strasznie szybko. Byle do listopada
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości