I znów cisza pod sercem ...
#1
Chcę Wam opowiedzieć moją historię.Moi bliscy radzą sobie z tą tragedią na swój sposób-milcząc.A ja muszę wykrzyczeć jakoś mój ból.
Wyszłam za mąż w czerwcu 2013.Od razu zaczęliśmy starać się o dziecko.W sierpniu upragnione dwie kreski na teście.Nie mogliśmy uwierzyć ,że tak nam się udało.U lekarza ciąża potwierdzona dopiero w 9 tc. Lekarz z NFZ ,sprzęt z poprzedniej epoki.W 13 tc skierowanie do innego lekarza na profesjonalne USG.Dokładnie widziałam Mój Skarb.Jego bijące serduszko.Dostałam opis badania,w nim pomiary Mojego Skarbu, jego ułożenie.Wszystko idealnie.Czułam się jakby po raz drugi tego roku była wiosna. Wiosna w sercu.W 16tc kolejne badanie. Trwało długo,za długo.Cisza coraz bardziej przybierała na sile,lekarz nic nie mówił.I wyrok.Brak tętna,brak wód płodowych.Ze łzami w oczach jak ostatnia naiwna pytam się czy są jakiekolwiek szanse.I znów krótka odpowiedz.Brak tętna.Serduszko przestało bić w 13 tygodniu.Wyszłam z gabinetu zanosząc się płaczem.Sama.Jeszcze tego samego dnia poszłam do szpitala.Tabletki na wywołanie dostałam po południu.O 3 w nocy łyżeczkowanie. i słowa pielęgniarek: Po co płaczesz ? Nic się nie stało,jeszcze będziesz miała dzieci. A w myślach krzyczałam :tego maleństwa przecież już mi nikt nie odda...Od lekarza usłyszałam ,że po 3 miesiącach znów możemy się starać.
Pod koniec lutego 2014 znów radość.Znów dwie kreski na teście.Zmieniliśmy lekarza.Jeden z najlepszych w mieście.Ciąża przebiegała książkowo.Wszystkie badania idealne.Olbrzymi stres gdy zbliżał się 13 i 16 tc.Przed wizytami nie mogłam jeść ,nie mogłam spać.Do gabinetu przychodziłam mając jak najgorsze przeczucia.Wbrew nim mój Synuś rozwijał się prawidłowo.W 18 tc poczułam jego pierwsze ruchy ,wtedy uwierzyłam,że już wszystko będzie dobrze. 9 lipca w 25 tygodniu ciąży Maleństwo przestało się ruszać.Nie panikowałam,wszyscy w okół uspakajali mnie ,że Maleńki może śpi,może inaczej się ułożył.Wizytę miałam zaplanowaną na 11 to mnie również uspokoiło.Podczas wizyty zobaczyłam bijące serduszko ,ale mój Synek wciąż się nie ruszał a jego wymiary wskazywały na 23 tc.Od lekarza usłyszałam ,że tym się mam nie przejmować ,że to w granicach \"błędu metody\"na koniec wizyty kazał do siebie zadzwonić 14 a do tego czasu nawadniać się jak najwięcej.Przez cały weekend doszukiwałam się tych ruchów.Miałam wrażenie ,że bardzo delikatne ruchy Synka czuję.W poniedziałek po telefonie do lekarza usłyszałam ,że mam przyjść do gabinetu,że chce jeszcze raz sprawdzić.Poszłam z mężem.lekarz od razu przystąpił do badania.Znów ta dudniąca cisza w głowie.Usłyszałam :\"nie jest dobrze\".Włączył monitoring serduszka.Usłyszałam jednostajny dzwięk.Na ekranie widać było tylko ciągła linię.Już wiedziałam.Dostałam skierowanie na oddział ginekologiczny.O tym już nie mam siły opowiadać.15 lipca urodziłam mojego Synka...Nie zdecydowaliśmy się na pochówek.Proszę nie potępiajcie mnie.Z perspektywy tych kilku dni zaczynam żałować.Dopiero wczoraj mąż odebrał akt urodzenia.Ja czekałam w samochodzie.Kiedy wrócił powiedział tylko : musiałem podać imię...Przez cały ten czas nie uronił ani jednej łzy ,ale jak to powiedział wiedziałam ,że serce mu pęka.
Nie potrafię przeżywać tej żałoby.Mam jakąś blokadę jakbym wypierała to co się stało.Prawie nie płaczę.Nie wiem co jest ze mną nie tak.Czuję się przez to złym człowiekiem.A tak bardzo kocham,kochałam mojego Synka ....
Odpowiedz
#2
Tak mi przykro... tak mi cię zal, bo wiem dokładnie przez co przechodzisz... nie obwiniaj sie... za nic!!!!!!! każda z nas inaczej przezywa swoja żałobę... czasem są gorsze czasem lepsze dni... twój mózg sie broni, twoje ciało też... pamietaj, ze to twoja indywidualna sprawa, jaż przezywasz swój ból i cierpienie.... płacz, krzycz, milcz ale nie trac wiary!
Odpowiedz
#3
Jestem z tobą myslami!!! Dla twojego Aniołka [*]
Odpowiedz
#4
Mida współczuję z całego serca. Zgadzam się z Marysienką, pamiętaj, że gdybyś potrzebowała rozmowy zawsze masz nas i możesz liczyć na nasze wsparcie.
Dla Twoich Aniołków [*][*].
Odpowiedz
#5
Mida,

nie wiem co napisać, bo w sytuacji kiedy tracimy swoje dzieci żadne słowa chyba nie są odpowiednie... jest mi naprawdę bardzo, bardzo przykro.

Nie obwiniaj się. Każda z nas reaguje inaczej, inaczej przeżywa żałobę. Ja też miałam taki czas gdy wydawało mi się, że jeśli się uśmiechnę oznacza to, że jestem złą matką.

Tak to już jest, że niektóre z nas płaczą, inne są silniejsze. Ale to nie znaczy, że nie kochamy naszych dzieci. Przecież miłość, a rozpacz to dwa różne pojęcia. I niekoniecznie zawsze muszą być ze sobą powiązane.


Dla Twoich Dzieciątek (*)
Odpowiedz
#6
Mida, Twoje wypieranie to właśnie początek Twojej żałoby. Przykro mi, że straciłaś swoje maleństwa. Kiedy czytałam Twój post wróciły do mnie wydarzenia sprzed 2 miesięcy. Nie potrafię Cię pocieszyć bo sama jestem w rozsypce. Tulę Cię mocno.
Odpowiedz
#7
Tak bardzo mi przykro...
Odpowiedz
#8
Bardzo mi przykro. Dla Twoich Aniolkow (*).
Po moim poronieni, bedac jeszcze w szpitalu tez nie wierzylam w to, co sie stalo. Mialam wrazenie, ze to co sie dzieje mnie nie dotyczy, ze ogladam jakis film... to byl dopiero poczatek mojej zaloby, pierwszy etap, ktory potem czasami na moment wracal.
Sciskam.
Odpowiedz
#9
Bardzo mi przykro z powodu Twoich strat ;( dla Twoich Aniolkow (*)(*)
Odpowiedz
#10
Ehhh... ;( Mida... bardzo mi przykro. Kochana dużo sił Ci życze i wsparcia najbliższych... [*][*] dla Twoich aniołków
Odpowiedz
#11
Mida... tak bardzo mi przykro.... Sad to takie niesprawiedliwe...
[*][*] dla Twoich dzieci
najważniejsze żebyście się teraz wspierali. Każdy przeżywa stratę dziecka na swój sposób. Jedni wylewają łzy, inni tłumią ból w sercu.
Życzę Ci dużo siły i wsparcia najbliższych, bo to chyba jest teraz najważniejsze.
Odpowiedz
#12
Przykro mi dużo sił życzę byś była wstanie to wszystko przetrwać, dla Twoich Aniołków[*]
Odpowiedz
#13
Dziękuję dziewczyny za Wasze słowa.Teraz wiem ,że sama przed sobą udaję ,że jest lepiej niż jest.
Najgorsze są chwile kiedy jestem sama.Wtedy wszystko wraca podwójnie...Najgorsze jest to,że straciłam jakąkolwiek nadzieję.Myślę ,że już nigdy mi się nie uda.Wszystko jakby się sprzysięgło przeciwko mnie.Czuję się za stara już na to wszystko. Więcej nie udźwignę...Straciłam dziecko ,dwa dni wcześniej straciłam pracę ( firma w upadłości likwidacyjnej ).Czuję ,że zawiodłam wszystkich: siebie ,męża,rodzinę...Wpadam w coraz większą czarną dziurę Sad
Odpowiedz
#14
Dziewczyny piszę w swoim wątku ,bo nie wiem gdzie mam to zrobić...Otóż od 12.07 do 08.08 mam L4 wystawione jeszcze w czasie trwania ciąży a dziś odebrałam wezwanie na komisję lekarską do ZUS w związku z zasadnością mojego zwolnienia.Czuję się z tym wszystkim pogubiona ...Czy w związku z stratą ciąży mogą cofnąć moje zwolnienie ? Dodatkowo boję się ,bo mam tylko kartę z leczenia szpitalnego i wyniki starych badań ,kary ciąży nie dostałam z powrotem w szpitalu.Powinnam się o nią upomnieć teraz ? Muszę ją mieć? Jeśli niepotrzebnie tu piszę to proszę o przeklejenie postu do wątku prawnego.Nie wiem co robić..Najlepiej dobić leżącego...
Odpowiedz
#15
Przeniosę faktycznie tego posta, ale później (trudno mi określić, kiedy), do tematu o zwolnieniu https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=3521. Jeśli ktoś będzie umiał Ci w tym względzie coś pomóc, niech zrobi to albo od razu tam, albo tutaj do momentu przeniesienia, ale proszę, by nie łączyć tej pomocy z jednoczesną wypowiedzią o innym charakterze w jednym poście - byłoby mi je dość trudno technicznie rozdzielać.


Mój post do późniejszego usunięcia.
Odpowiedz
#16
mida dziwi mnie że dostałaś wezwanie na komisje. u mnie odbyło sie to w ten sposób, że odrazu po poronieniu przesłałam dokumenty ( akty urodzenia i zgonu) do pracodawcy z prośbą o 8-tygodniomy macierzyński, który przerwał Zwolnienie. Bo skoro już nie byłam w ciąży to nie mogłam być na zwolnieniu z tego powodu. Może zadzwon do zus i wypytaj co w takiej sytuacji powinnas zrobic.
Odpowiedz
#17
Mida, życzę Ci dużo siły. Każda reakcja na stratę jest prawidłowa, każdy inaczej przeżywa śmierć swoich dzieci. Masz prawo do wszystkiego.
Odpowiedz
#18
Dziś mija 3 tygodnie jak Cię ze mną Synku nie ma.Ciebie ,który byłeś całym światem dla mnie.Wszyscy oczekują ode mnie bym pogodziła się ze stratą Ciebie,ale zamiast być lepiej z każdym dniem ja wpadam w coraz większą czarną dziurę.Nie ma już nadziei na lepsze jutro.Tak bardzo Cię kocham i tak bardzo tęsknię Synku Sad
Odpowiedz
#19
Strasznie mi przykro, slowa tu nie bardzo pomoga, wiem z doswiadczenia. Dbaj teraz o siebie i daj sobie czas.

(*) (*) dla Twoich Aniolkow
Odpowiedz
#20
Nie zniosę już więcej...Dzisiejsza historia-komisja w ZUS.Na początek usłyszałam pytanie \"Co Pani takiego dolegało w tej ciąży ,że poszła Pani na zwolnienie? \" Już mi ręce opadły.Po wymianie zdań i poinformowaniu go o tym,że urodziłam martwego Synka spytał się jeszcze mądrzej : \"I co Pani teraz planuje ?\" odpowiedziałam,ze złożyłam wniosek o zasiłek macierzyński.Odpowiedź sprawiła ,że z rykiem wyszłam z gabinetu : \"Po co Pani złożyła wniosek? Przecież nie ma Pani dziecka? \" ....................A zwolnienie oczywiście mi cofnął,bo przecież urodziłam i nie potrzebuję już. Synku dodaj mi proszę sił,bo nie dam rady więcej znieść Sad
Odpowiedz
#21
Bardzo mi przykro że trafiłaś na taką osobę... Dla Twojego Synka i Aniołka (*)(*)

Masz prawo do zasiłku macieżyńskiego, z tego co wiem przysługuje jednak od dnia porodu.
Odpowiedz
#22
Mida masz prawo do urlopu macierzyńskiego pełnego! http://www.zus.pl/default.asp?p=4&id=431 Tylko, że nie wiem czy nie minął już czas na złożenie wniosku. Skontaktuj się ze swoją kadrową/księgową.
Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. Pamiętaj, że masz prawo cierpieć i masz prawo rozpaczać, pozwól sobie na to!
Ściskam Cię bardzo mocno.
Odpowiedz
#23
Bombel dziękuję,ale niestety to nie jest tak do końca.Fragment ze strony którą podałaś : \"W przypadku urodzenia martwego dziecka lub zgonu dziecka przed upływem 8 tygodni życia, ubezpieczona ma prawo do zasiłku macierzyńskiego przez okres 8 tygodni (56 dni) po porodzie, nie krócej niż przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka. W razie śmierci dziecka po upływie 8 tygodni życia, ubezpieczona zachowuje prawo do zasiłku macierzyńskiego przez okres 7 dni od dnia zgonu dziecka.\"Prawo do urlopu niestety nie przysługuje mi wcale gdyż umowa została mi wypowiedziana z powodu upadłości likwidacyjnej firmy i wygasła mi dzień po porodzie.Bardzo dziękuję Ci za słowa wsparcia.Potrzeba mi tego,niestety wszyscy wokół starają się mi pomóc udając ,że nic się nie stało.A stała się dla mnie tragedia.A ja oczekuję tylko ,że rodzina zrozumie choć w części moje cierpienie.
Odpowiedz
#24
Kurczę, no to faktycznie tylko zasiłek macierzyński, ale już przeleciał termin, bo trzeba to 7 dni po porodzie załatwić. Przykro mi, że oprócz wystarczająco trudnej emocjonalnie sytuacji, jeszcze masz problemy materialno-formalne.
Ludzie nie umieją się zachować w tak trudnych sytuacjach. A jedną z takich sytuacji jest śmierć dziecka. Może spróbuj powiedzieć swoim najbliższym, o tym czego potrzebujesz A jak nie umiesz powiedzieć, może napisz? Może rodzina działa w dobrej wierze i nie chce Cię ranić. Moja najlepsza i najukochańsza przyjaciółka, która mieszka za granicą, a właśnie przyjechała, nie umiała spytać jak pogrzeb i gdzie pochowaliśmy dziecko. Nie bój się mówić o swoich potrzebach i uczuciach. Ściskam Cię bardzo bardzo mocno.
Odpowiedz
#25
Mida, bardzo mi przykro, że trafłaś na takiego, mówiąc wprost, idiotę w instytucji publicznej, która z założenia po to jest, żeby nam służyć. Ja straciłam swoją córcię również w 25tc, w podobny, prawie bezobjawowy sposób. Spotykasz i będziesz pewnie spotykać nietaktowne osoby, ale je najlepiej olać, a sobie natomiast pozwolić na wszelkie emocje.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości