W życiu piękne są tylko chwile....
#1
Nigdy nie spodziewałam się ,że zrobię wpis na takim forum.
A jednak..
Moja droga do macierzyństwa okazała się bardzo kręta i wyboista.
Lata starań o dziecko, masa badań , zabiegów , Klinika niepłodności-nic nie skutkowało , daliśmy sobie spokój .co mam być to będzie pomyślałam.
Po kilku miesiącach \"bez starań \" niespodziewanie zachodzę w ciąże -wielka radość i łzy szczęścia .Niestety idylla nie trwała długo. Druga wizyta i wyrok serduszka nie ma i raczej nie będzie-długie 2 tygodnie czekania .... i morze łez . Trzy dni prze wigilią Ronie w domu - zanim dojechaliśmy do szpitala nie było już nic.
Długie dochodzenie do siebie ... Pomyślałam wtedy każdej się może trafić..padło na mnie.Jest cień nadziei, że 2 razem się uda.
Kolejny rok bez dziecka .
Nowy lekarz -i podpowiedz abym schudła-dieta ,sport i jestem o ponad 20 kg.lżejsza i w październiku 2013 drugi raz widzę 2 tłuste krechy na teście - beta przyrasta prawidłowo
więc jest dobrze.
Ale się cieszę .. nie na długo,historia się powtarza.
Ronie w sylwestra rano z krwotokiem trafiam do szpitala.Tak jak i poprzednio nie ma co czyścic.
I znowu morze łez...wiele pytań ...
Nadzieji nie ma.
Ale jej mała iskierka znowu się pojawia.. 3 cpp- ponownie zaszłam w ciąże 3cią .
Strach ...wszechobecny strach
Jak mnie nic nie boli to się boje ,że coś nie tak
Jak mnie boli to strach ,że coś nie tak ............ i tak w kółko!
Przechodzę 1 trymestr , uspokajam się ,że wszystko idzie ok.Maluch się rozwija dobrze , nie ma większych dolegliwości. Powoli,cieszę się z ciąży .Strach odchodzi.
Ale pojawia się pod koniec 17 tygodnia- \"czuję że jest mi za mokro\"-pędem do szpitala a tam po raz trzeci słyszę Wyrok : pękł worek owodniowy , nie ma wód płodowych, dziecko żyje ale nie ma szans....................
Mój świat zawalił się jak domek z kart ........jest tylko pustka , ciemność.
Nadzieja Umarła.
8.07.rodzę Szymka ma 18 cm i 150 g.I jest piękny ,wymarzony ,wytęskniony.
Później 2 razy w wielkich bólach mam łyżeczkowanie .Krwotok.
cale dnie przesypiam jestem na silnych środkach uspakajających.
Maż załatwia wszystkie sprawy związane z pogrzebem.
Do mnie nie dociera ,że go już we mnie nie ma.
Maż prawie siła zabiera mnie na pogrzeb, kiedy widzę mała białą trumienkę..widzę całą trójkę.
I płacz mój ,męża , najbliższych...Niewiele z tego pamiętam.
Cały czas mam Szymka przed oczami...


Nie mam siły na nic , nie wiem co robić co myśleć.....
Tysiąc pytań ,czuję się jak jajko które nie wie w jaką stronę ma się potoczyć.
Jak dalej żyć?????, nie mam już łez.
Odpowiedz
#2
Zemra dla Twoich aniołków (*) (*) (*)
Nie umiem znalesc odpowiedzi na Twoje pytania,ale współczuje i życze dużo sił.Niech czas przyniesie ukojenie.
Odpowiedz
#3
Dla Twoich Dzieci (*) (*) (*)
Odpowiedz
#4
Zemra tak bardzo mi przykro, że musiałaś przez to przejść. Mogę tylko powiedzieć, że znam ten ból i życzę spokoju i ukojenia cierpienia oraz dużo siły i wytrwałości.
Odpowiedz
#5
Zemra, współczuję Ci bardzo. Nasze historie są do siebie bardzo podobne. Ja też jestem takim jajkiem ale na razie uparłam się żeby wyjaśnić przyczynę. Nie wiem czy to mi się uda. Potem nie wiem gdzie się potoczę.
Bardzo bardzo mi przykro, że to wszystko Cię spotkało. Nie umiem się modlić ale będę o Was myślała.
Odpowiedz
#6
Tak bardzo mi przykro... Sad
Odpowiedz
#7
Nie ma słów, które by były wstanie chociaż odrobinę cię pocieszyć, żal i ból pozostaną na zawsze...
Pamiętaj że Twoje dzieci są tam bezpieczne,a kiedyś je poznasz i będziecie razem.
Ogromnie mi przykro (*)(*)(*)
Odpowiedz
#8
zemra tak bardzo mi przykro Sad
[*] dla twoich aniołków
Odpowiedz
#9
Nie umiem znaleźć słów które Cię pocieszą... przepraszam.

Mogę jedynie szczerze napisać jak bardzo mi jest przykro. W oczach cisną się łzy, kiedy czytam Twoją historię.

Życzę Ci dużo siły i powrotu tej nadszarpanej już bardzo nadziei.

Dla Twoich Okruszków (*)
Odpowiedz
#10
Bardzo mi przykro ze musialas do Nas dolaczyc, zadne slowa nie sa w stanie Cie pocieszyc, ani ukoic Twojego bolu, jedyne co moge napisac to: wiem co czujesz i jak bardzo cierpisz...wierze ze kazda z nas kiedys utuli swoje Aniolki i w koncu bedziemy szczesliwe.
Dla Twoich Aniolkow (*)
Odpowiedz
#11
Tak bardzo mi przykro zemra. Dla Twoich Aniołków [*][*][*]
Odpowiedz
#12
zemra nie ma słów ,które by pocieszyły i ukoiły Twoje serce... ale wiec ,że zobaczysz się ze swoimi Aniołkami w Niebie.............
dla Twoich Aniołków (*) (*) (*)
Odpowiedz
#13
Kochana doskonale cie rozumiem i nie bede pocieszac, musisz swoją żałobe przezyc po swojemu.... bardzo ci współczuję i pamietaj, ze my Aniołkowe mamy zawsze tu jesteśmy!!!!!!!!!!
Odpowiedz
#14
Dziękuje wam dziewczynki za wszystkie dobre słowa .
Bardzo mi to teraz potrzebne .Bo na najbliższych nie mam co liczyć- niestety, według nich nic wielkiego się nie stało.Bardzo to przykre.
Moje serce ciągle krwawi,jest mi smutno i pusto.

Dzisiaj byłam odebrać wynik histopatologiczny po łyżeczkowaniu a jutro mam wizytę, zobaczymy co powie gin. i jakie dalsze postępowanie.Mam nadzieję ,że wyśle mnie na jakieś konkretne badania.Bardzo na to liczę.
pozdrawiam
Odpowiedz
#15
Jestem już po wizycie miała być połówkowa a była kontrolna po łyżeczkowaniu ,
Z wizyty nie dowiedziałam się w sumie żadnej przyczyny straty Szymka
może zapalenie, może niewydolność szyjki , może ,może....i tyle.Muszę zmienić lekarza .
Z bezsilności
nie wytrzymałam i rozpłakałam się w gabinecie , wszędzie widzę ciężarne a ja czuje pustkę -ogromną pustkę.
Nie mam siły na nic .
Zostało mi tylko zapalić świeczki na grobie , zawsze trzy dla każdego mojego aniołka.
Odpowiedz
#16
Dla Aniołków (*) (*) (*)
Odpowiedz
#17
Zemra ja tez zawsze pale trzy swieczki na grobie, dla kazdego mojego maluszka...
Nie daj sobie wmowic ze nic wielkiego sie nie stalo! Stala sie najgorsza tragedia jaka moze spotkac kobiete-stracilas dziecko, niestety kolejne i nikt nie ma prawa mowic ze to nic wielkiego! Duzo sil Ci zycze. Dla naszych Aniolkow (*)(*)(*)
Odpowiedz
#18
Masz prawo płakac, a jesli ktos tego nie rozumie to jego problem... ja do tej pory jak ide do ginekologa to rycze w gabinecie... nie wstydze sie tego, bo to sa moje uczucia i lęki... nic nie poradze na to jak bardzo chce miec dziecko...Trzymaj sie i piszWink my \"wysłuchamy\" Wink
Odpowiedz
#19
Los bywa okrutny ......do bólu ,
własnie dzisiaj dowiedziałam się ,że moja młodsza siostra jest w ciąży ma termin dokładnie miesiąc później niż ja miałam z Szymkiem.
Nie wiem jak dam radę ,patrzeć na jej rosnący brzuch ........
Odpowiedz
#20
Zemra bardzo mocno Cie przytulam i mogę sobie tylko wyobrazic co czujesz, jak Ci ciężko. Ja poroniłam raz a nie wyobrażam sobie drugi raz to przeżywać chociaż wiem ze wszystko jest możliwe. Rozumiem również jak się musisz czuć gdy komuś się udaje zajśc w ciążę bo dokładnie tak samo się czuję ja. Trzymaj sie dzielnie i dla twych aniołków [*]
Odpowiedz
#21
Zemra bardzo mocno cie przytulam i wyobrażam jaki ból przechodzisz, w tym miesiącu straciłam moje Maleństwo i ból rozrywa me serce. Dla Twoich Aniołków [*]
Odpowiedz
#22
Żadne słowa nie są w stanie ukoić naszego bólu.Jedyną pociechą ,że tu znajdziemy zrozumienie.Choć to straszne ,że jest NAS tak wiele ...
[*] Dla Twych Aniołków
Odpowiedz
#23
Nikt nie potrafi powiedzieć DLACZEGO?...
Do bram niebieskich zapukało dziecię, wiedząc że nie ma go już na świecie.
Po jego twarzy łezki spływały i szeptał przy tym....\"Ja chce do mamy\".
Czy tak naprawdę stać się musiało?- w główce zadawał sobie pytanie.
Nagle bramę otworzył Stróż Anioł Jego i głośno powiedział...\"Nie płacz kolego.
Troszkę pobędziesz tu z nami i wkrótce spotkasz się z rodzicami.
Dziecię spojrzało na Stróża swego wciąż nie mogąc pojąc Dlaczego...
Bardzo chciało wrócić do mamy i nie przechodzić przez próg tej bramy.
Anioł wziął wtedy dziecię na ręce pokiwał głową jakby w podzięce,
coś mu tłumaczył wyjaśniał Dlaczego
,mówił tak cicho by nikt nie słyszał tego.
Po krótkiej chwili dziecię na niego spojrzało, przetarło oczka, płakać przestało.
Wtuliło się mocno w Anioła ramiona szepcząc do ucha....\"Chodźmy do Boga\"....
Gdy przechodzili przez wielką bramę dziecię spojrzało jeszcze przez ramię.
Pomachało rączką na pożegnanie swojej jedynej, najdroższej mamie.
Gdy się wrota za nim zamknęły synek wyszeptał jeszcze te słowa.....
\" Każdego dnia przychodził tu będę, by was powitać kochani rodzice.
Będę się modlił za Wami do Boga by nigdy więcej nie spotkała was trwoga.
Za mnie kochajcie moje rodzeństwo i pielęgnujcie swoje małżeństwo.
Chociaż Wam nigdy nie powiedziałem- Kocham Was Bardzo- (a tak bardzo chciałem).
I zanim Anioł się zorientował, dziecię zasnęło w jego ramionach ze smutną minka, słonymi łzami, bo będzie tęsknić za rodzicami..........\"
Odpowiedz
#24
Boję się piątku
1 miesiąc bez Szymka jeden z najgorszym miesięcy mojego życia....
Odpowiedz
#25
Zemra. Trzymaj się. Wiem, że nie jest łatwo. U mnie mija 7miesięcy od straty i czasem mam takie dni, że szkoda gadać. Łzy lecą same. Takie smutne to nasze życie bez naszych Skarbów.

Dla Twoich Aniołków (*)(*)(*)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości