trzej muszkieterowie
#26
ofiaruję(*)światełko dla Twojej Iskierki...przytulam
Odpowiedz
#27
tak bardzo brak mi slow....
mysle o Was....


(*) (*) (*) (*) dla Twoich dzieci 
Odpowiedz
#28
Bardzo Wam dziękuję. to dzieciątko było dla mnie wielką niespodzianką, nie planowałam być w ciąży, bałam się okrutnie. Iskierka sama do nas przyszła miałam nadzieję, że zostanie na dłużej, że w końcu los okaże się być łaskawszy niestety pomyliłam się bardzo. Czuję się jak macocha bo zostawiłam ją w szpitalu bo nie będzie miała pożegnania jak jej bracia, od razu wiedziałam, że nie dam rady znowu przez to przejść. Lekarz powiedział, że dzieciątko niemal rozpłynęło się we mnie, że nie da rady zrobić pochówku. Wiem, że gdybym zawalczyła o to mogłabym pożegnać swoje dziecko, ale ja naprawdę nie mam siły. Poddaję się czuję się pokonana.
Odpowiedz
#29
Pożegnanie może mieć różne formy - przecież wiesz. Bardzo dobrze rozumiem Twoją decyzję, kolejny pogrzeb dziecka musiałby być dla Ciebie dewastujący. Gdyby nie to, że trafiłam do szpitala, który sam urządza pochówki dzieci zostawionych w szpitalu, mój syn też nie miałby pogrzebu. Przerastała mnie organizacja.
Odpowiedz
#30
serce mi pęka, nie mam już siły, to za dużo
Odpowiedz
#31
Poziomko Sad
bardzo, bardzo mi przykro....
Odpowiedz
#32
Poziomko, to niewiarygodnie smutne :-((( Bardzo serdecznie Ci współczuję.
Odpowiedz
#33
wiem , że każdego dnia ktoś przeżywa swój koniec świata, wiem, że wiele ludzi ma gorzej, ale nie potrafię się pozbierać. Moje życie dzieli się na przed i po. Oglądaliśmy film z mężem na którym nasza córeczka całuje mój wielki brzuch. Mąż myśli, że powinnam sobie przypomnieć jak było pięknie i jacy byliśmy szczęśliwi. Następny filmik to połówkowe USG córeczki, nie mogę go oglądać chociaż ona tu jest cała i zdrowa, ukochana. Wcale nie płaczę czuje tylko takie straszne ukucie w sercu tak jak by ktoś je włożył w imadło i ściskał z całej siły. Boże jak to możliwe, że ono jeszcze nie pękło  
Odpowiedz
#34
Są takie miejsca w domu których unikam. Nie zaglądam do szuflady w komodzie bo są tam wypisy ze szpitala, wstążeczka którą zawiązywałam na liście do Karolka, akt urodzenia, zdjęcie Iskierki, piękne zdjęcie kolorowe duże na połowę strony A4. Staram się nie myśleć na co dzień o tych pamiątkach. Ostatnio mąż szukał czegoś w szufladzie a ja w panice kazałam mu ją zamknąć nie mogłam patrzeć bałam się, że za chwilę się rozsypię. Zamknął ją szybko. A ja i tak później wyłam w poduszkę. 
 Jak by to było gdyby byli tu wszyscy? Trzej muszkieterowie i jeszcze Iskierka w brzuszku i moja ziemska ekipa? zwariowałabym chyba ze szczęścia i ze zmęczenia, byłoby cudownie. Moja córcia ostatnio wszystko liczy, ostatnio na cmentarzu pomyślała chwilkę i wypaliła: mamusiu to nas jest sześć! Tak córeczko jest Was sześć. I wszystkich Was kocham najbardziej.
  
Odpowiedz
#35
to jest życie, bądź silny człowieku i to unieś
Odpowiedz
#36
płaczę czytając twoja historię, bardzo Ci współczuje,
a ten post o szufladzie to tak jak o mnie- tez mam taka teczkę, na którą patrze i której nigdy nie otwieram, a gdy patrzę to czuję ścisk w trzewiach. i moje dzieci też liczą że jest ich pięcioro i że spotkają sie w niebie...
mocno Cię prztulam
Odpowiedz
#37
Byłam dzisiaj u lekarza na kontroli, poprosiłam o tabletki anty, wbrew sobie, wbrew pragnieniom. Źle mi z tą decyzją. Tęsknie za moimi dziećmi. Jest źle tak źle jak nigdy dotąd.
Odpowiedz
#38
Poziomko... Sad
przykro mi...
Odpowiedz
#39
Czasami jest tak, że nagle wszystko wraca, wszystko to co udało się zepchnąć gdzieś do podświadomości. Wraca ze zdwojoną siłą...
Odpowiedz
#40
Brak mi slow. Jedyne co moge zrobic to pomodlic sie i wstawic sie za Toba u Boga. Bardzo Ci wspolczuje!
Odpowiedz
#41
Moje Dzieci mają już pomniczek, miał być piękny, wyjątkowy i taki jest. Nie przyniósł ukojenia tak jak wcześniej myślałam. Pomniczek to nie kołyska.
Odpowiedz
#42
Poziomka bardzo mi przykro Sad nie myśl tak, ja wiem że to nie jest łatwe... wiesz ja straciłam 2 dzieci i nie mam żadnego, ale to nie ważne ile się straciło i czy posiada się dzieci, ból jest taki sam, wykonałam wiele badań i też niby wszystko jest ok, a przyczyny nie ma...lekarze gdybają...Sad
Wiesz lekarz mi powiedział, że często kobiety które straciły dziecie-miały płeć męską. Ponoć jest słabsza.
Wiesz mówią, czas leczy rany, lecz w takim przypadku czas tylko zabliźnia je albo przyzwyczaja do bólu...
U mnie bywają lepsze i gorsze dni... lecz myślę o swoich aniołkach codziennie...
Przytulam Cię bardzo mocno.
[*] zapalam światełko dla Twoich Aniołków
Odpowiedz
#43
Czuję się tak jak by ktoś wyrywał mi serce. Tęsknię za moimi Skarbami. 
Odpowiedz
#44
Dzisiaj znów się rozsypałam. Nie mogę się pogodzić, że Was tutaj nie ma. Już zawsze każde malutkie dziecko będzie wywoływało u mnie ukucie w sercu. Nie ma Was. Nie rozumiem dlaczego. W każdym maluchu widzę Was moje Okruszki, zaglądam do wózków i myślę, że tacy duzi już byście byli. Od śmierci Fabianka niedługo miną już trzy lata a ja wciąż tym żyję, wszystko pamiętam. Na 5 lipca miałam termin porodu iskierki. Rozpadam się na kawałki nie mam już nadzieji, niczym nie potrafię się już szczerze cieszyć. 10 kwietnia umarła moja kochana Babcia nie mam siły ja naprawdę już nie mam siły, nie mam siły
Odpowiedz
#45
Mogę Cię o coś spytać?
Kiedyś o tym pisałaś... potem jakoś to w sobie zamknęłaś... ale czy wciąż dręczy Cię poczucie winy?
Odpowiedz
#46
Mam w sobie ogromne poczucie winy, że nie dbałam o siebie na początku ciąży z Fabiankiem,
że wiecznie się bałam, że te moje maluszki zasną we mnie,
mam poczucie winy, że w ogóle pragnęłam mieć te dzieci, że byłam taka zachłanna na macierzyństwo,
mam poczucie winy, że nie odebrałam ciałka iskierki
i mam poczucie winy bo przez to wszystko nie jestem dobrą matką dla swoich dzieci tutaj na ziemi
nie ma dnia bym o nich nie myślała i nie ma możliwości bym sobie wybaczyła
czuje się okropnie
Odpowiedz
#47
To jasne, że można i warto w tym momencie równie konsekwentnie powtarzać, że zapewne nie ma Twojej winy w niejednym, o co się oskarżasz. Ale trudno wykorzenić chociażby żal do siebie za wycofanie się z pochówku, skoro ma się nieustannie samowiedzę o dokonaniu w ten sposób jednak świadomego wyboru. W bólu i pod jego presją, ale wyboru. Jednego z nielicznych zależnych od nas.

Dlatego nie odwołam się do mówienia, że nie masz powodów sobie niczego wyrzucać. Zapytam o coś innego - czy znasz pojęcie błogosławionej winy?
Czy zamiast tylko odmawiać wybaczenia sobie samej bez żadnego celu, jesteś w stanie wyobrazić sobie przekuwanie poczucia winy w coś na kształt zadośćuczynienia? Rodzaju pokuty, która choćby w sposób niedoskonały, ale zawsze jednak będzie próbą nadawania sensu temu, co sensu nie miało? Skoro Cię dręczy, to niech czemuś służy... Czemuś godniejszemu resztek siły niż sama udręka.
Odpowiedz
#48
ja wierzę, że to co przeżywam i co czuję ma jakiś sens, ale nie potrafię znaleźć tego sensu. Nie mogę go znaleźć bo pamiętam moje skarby jak brykały pod moim sercem i nie rozumiem czym one zawiniły. Skoro życie jest darem czemu zostało im zabrane, nic złego przecież nie zrobiły. Dlaczego moja mała córeczka musiała opłakiwać swojego braciszka. Czemu mój mały synek pytając, kiedy wróci jego dzidzia musi usłyszeć, że nigdy. Nie rozumiem tego zupełnie. Co ja takiego zrobiłam, że ucierpiały moje dzieci? Nawet gdybym moje poczucie winy przekuła w zadośćuczynienie to to mi nie pomoże bo ja się już nigdy go nie pozbędę. Nic nie jest w stanie zrekompensować tego, że ich nie ma, strasznie tęsknię. Wierzę, że to wszystko ma jakiś sens a ja jestem jak ślepiec.
Odpowiedz
#49
tak bardzo mi Was brakuje Skarby Moje
Odpowiedz
#50
Poziomka przeczytałam dzisiaj Twój wątek i jest mi bardzo przykro .. chciałabym coś napisać ale nie wiem co .. jedyne co mogę to zapalić światełko dla Twoich skarbów (*)

Jak czytałam Twoje wpisy poczułam przez chwilę że piszesz o mnie .. bo ja też czuję się winna że to wszystko dzieję się przeze mnie .. i nigdy sobie nie wybaczę że nie pochowałam mojego wcześniejszego maleństwa że zabrakło mi w tedy odwagi ..
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości