Jak wierzyć po stracie
#1
Witajcie, mam na imię Ewa, mam 32 lata i jestem mamą dwóch niebiańskich córeczek- Elizy, która odeszła w 23 tyg ciąży i Clary, która odeszła w 18 tyg ciąży. Utworzyłam specjalnie dla osieroconych rodziców stronę internetową, która oparta jest na chrześcijańskim spojrzeniu na śmierć dziecka i cierpienie. Zapraszam wszystkich bardzo serdecznie! www.wiarapostracie.com
Odpowiedz
#2
Ewo nie chciałabym trafić na tę stronę krótko po stracie. Niebezpiecznie ocierasz się o to, co nazywamy nietrafionymi pobożnymi pocieszeniami. Pewnie teologicznie trzyma się to kupy, ale Bóg miłości nie wyziera zza tych wersów. Przykro mi. Po prostu pewnie z cierpieniem jest tak, że jak ktoś próbuje je usprawiedliwić, to od razu powinien sobie zasłonić usta rękami. Z całą pewnością przeredagowałabym rozdział "Dlaczego Bóg dopuszcza cierpienie".
Odpowiedz
#3
Dokładnie jeśli istnieje Bóg dlaczego daje Nam to co najcenniejsze a potem pozwala na rozpacz i rozłąkę.Żadna teoria teologiczna do mnie nie przemawia nie urażając Nikogo myślącego inaczej.Nawet jakbyśmy zawiniły w ziemskim życiu jakimś grzechem to ponosimy zbyt dużą karę .Za dużo jest niesprawiedliwości.Jestem wierząca lecz w konflikcie z P.Bogiem co mnie przerasta .Po co.Jemu Nasze dzieci ,gdy wokoło jes tyle zła i cierpienia.Dlaczego tam nie reagujesz? Zawsze staram się szukać przyczyn w moim postępowaniu i za każdym razem nie odnajduje odpowiedzi mimo popełnionych błędów kara za wysoka.Teraz proszę o siłę czy tak dużo i kolejny raz nie pozwól na cierpienie a wtedy uwierzę w Twoją opiekę.U mnie nie ma czegość takiego jak nienawiść tylko niezrozumienie zachowań. Nasze dzieci zasłużyły na szczęście moze i u Ciebie Je mają lecz dla Nas to nie wystarczające ,nienamacalne pocieszenie.W sercach nasze dzieci są każdego dnia i po to dałeś,aby dać nieskończoną miłość? Przecież my kochamy od ujrzenia dwóch kresek na teście.Mamy plany ,które Ty niweczysz .Rozumiem karę lecz wybierz inną .Dosyć masz już Dzieci u siebie.Może masz wobec Nich jakieś plany lecz My też .Tyle Mam żyje w poczuciu winy a dzisiejszy Dzień Wszystkich Świętych skłania do tych refleksji i gniewu niesprawiedliwości.Proszę każ winnych cierpieniu na Ziemii.- jest tyle zła .Codziennie umierają z przemocy,głodu.chorób,wojny niewinne dzieci .Jak możesz na to patrzeć.Matki tulą i chronią jak potrafią lecz same bez Twojego wsparcia nie zawsze umieją.Pozwól uwierzyć w Twoją obecność.Mi raz pozwoliłeś za co Bardzo Dziękuje - 19 lat temu moje jedno dziecko wygrało walkę o życie..Tu skłamałabym było wiele sytuacji gdzie traciłam siłę do walki,zmaganie z przemocą i urazami w wniku jej z zawiścią ludzkich spojrzeń,choćby też takie,że byłm już po Twojej stronie w wyniku choroby i pozwoliłeś wrócić ,Teraz kolejny raz proszę o siłe .Wszysko wytrzymam.Każda Mama to zrobi dla swoich dzieci / przynajmniej ta,która kocha/.Dzisiaj usłyszysz ogrom żalu i pytań to nie z braku miłości lecz niezrozumienia .
Odpowiedz
#4
Bóg nie działa jak człowiek, kiedyś zrozumiemy, dlaczego.
Odpowiedz
#5
Być może kiedyś nadejdzie taki dzień .Ja jeszcze nie jestem gotowa myśleć inaczej.Wiem,że Bóg nie działa jak człowiek jednak ma moc w/ g mojej teorii i z tym się nie mogę pogodzić. Dlaczego tak postępuje? to pytanie nie powinno być skomplikowane dla chrześcijan a jednak? Cierpienie wpisane jest już u podstaw powstania religii chrześcijańskiej mimo to nie mogę się pogodzić.Człowiek jest w stanie bardzo dużo znieść.Każdy nosi swój Krzyż jak Chrystus ,który umarł za grzeszników w ogromnych mękach.Tu cierpienie Mam przybiera może nieco inną formę choć nie raz zadajemy sobie pytanie za czyje grzechy Nas tak każe.Czy Nasze są adekwatne do takiego cierpienia.Nie może inaczej ? Każdy człowiek rodząc ma jakąś misję .Statam się pewne rzeczy zrozumieć lecz większość mnie przerasta zbyt duże ofiary.
Odpowiedz
#6
Mrówka, ja też głęboko przeżywam, dlaczego i po co jest niezawinione cierpienie...
W lipcu tego roku doświadczyłam straty po raz drugi (1. raz w 2005 r.) i kiedy zobaczyłam dwie kreski na teście ciążowym, byłam pewna, że wszystko będzie dobrze... Myślałam nawet, że to taki prezent, może nagroda za to, że staram się troszczyć o życie nienarodzonych, któryś kolejny już raz modliłam się przez 9 mcy w intencji nienarodzonego dziecka zagrożonego aborcją (duchowa adopcja dziecka poczętego) i w dniu, w którym zrobiłam pozytywny test, te 9 mcy właśnie się kończyło...
Radość trwała tydzień, plamienie i badanie, które nie pozostawiło wątpliwości, że Maleństwo odeszło. Dlaczego i po co tak się stało? Nie mam pojęcia, ale staram się wierzyć, tak jak napisała PiBi: "Bóg nie działa jak człowiek, kiedyś zrozumiemy, dlaczego". Na tym doczesnym świecie jest wiele pytań bez odpowiedzi. To dlaczego cierpią, umierają dzieci można zrozumieć chyba tylko w kontekście krzyża... Nie traktuję tego jako kary. Po prostu tak jest i już. Przestałam myśleć takimi kategoriami, że Boże błogosławieństwo to zdrowie, szczęście i wiele innych aspektów, które traktujemy pozytywnie, patrząc kategoriami doczesności. Według nich, jeśli ktoś nie może mieć dzieci/ jest chory/ ma dziecko z niepełnosprawnością itd. itd., to Bóg mu nie błogosławi?

Dziś powiedziałabym więc raczej, że Boże błogosławieństwo to dary duchowe - to jest Boża pomoc, byśmy umieli sobie radzić z tym, co przynosi codzienność, i dojść do zbawienia.
W przemyśleniu tych różnych kwestii pomogły mi też książki - przede wszystkim "Chata" W. P. Younga, gorąco ją polecam.
Odpowiedz
#7
Każdy ma prawo myśleć i wierzyć w co chce.Ja mam takie a nie inne zdanie. Nie będę wiecznie godzić się i przytakiwać zgodnym chórem,że coś mi się podoba i niekoniecznie chcę nawrócenia.Dosyć już cierpienia w imię czego? Mam prawo mieć wiele wątpliwości ,które ja odbieram jako karę a inni niech jako błogosławieństwo.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości