Moja malutka Gabi 01.06.2014 [*]
#1
Witam Was kochane, zastanawiałam się czy napisać tu moją historię, ale wiem że muszę to wyrzucić z siebie.
Jeszcze kilka miesięcy temu myślałam, że to co najgorsze jest już za mną. 2 lata temu przeżyłam przeszczep wątroby, bez komplikacji, wszystkie badania przez 2 lata prawidłowe. Kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży byłam przerażona ale szczęśliwa. Bałam się strasznie, bo biorę leki, ale lekarze mnie uspokoili mówiąc, że kobiety po przeszczepach rodzą zdrowe dzieci. Gdy byłam w 8 tyg. usłyszałam serduszko i pomyślałam, że już teraz musi być wszystko dobrze, że nie ma innej opcji. W 12 tyg. badanie przesiewowe - wszystko w porządku, serduszko zdrowe. W 20 tyg. pojawiło się nadciśnienie, trafiłam do szpitala, podali mi leki, wyregulowali ciśnienie i wysłali do domu. W 23 tyg. trafiłam ponownie do szpitala, bo znów skoczyło mi ciśnienie, dali mi leki i położyli na oddział. 1 czerwca wieczorem gdy położna przyszła badać tętno maluszków, mojej córci nie mogła znaleźć, od razu trafiłam na usg. Nigdy nie zapomnę tego widoku na monitorze, gdzie już nie było słychać i widać migającego serduszka. Moja Gabrysia umarła we mnie. Przez dwa dni rodziłam malutką, mojego Aniołka. Za kilka dni minie miesiąc a ja nadal nie mogę w to uwierzyć, przecież była zdrowa. Codziennie chodzę na cmentarz, tylko tyle mogę dla niej zrobić, zapalić znicz, pomodlić się. Ciągle zadaje sobie to pytanie dlaczego, dlaczego Bóg mnie tak doświadcza? Tak bardzo tęsknię za moją córeczką, za jej kopniaczkami...
Odpowiedz
#2
Witaj, przykro mi że straciłaś swoją córeczkę. Co do Twoich pytań to niestety na nie nie odpowiem ale dlaczego sądzisz, że to robota Boga? Ja nie wierzę, że to co nas spotyka dzieje się przez niego. Jeśli tak by było to nie chciałabym mieć z nim do czynienia. Trzymaj się kochana!
Odpowiedz
#3
Droga Aniołkowa Mamo, Ogromnie mi przykro że do nas dołączyłaś. Na początku chciałam Ci powiedzieć, że ślicznie ma na imię Twoja Córeczka. Chciałabym Cię pocieszyć dać nadzieję... ale nie ma takich słów... Musisz być dobra dla siebie, nie obwiniaj się, bo Ktoś miał tak plan wobec Ciebie. Jeśli jesteś wierząca to napiszę kilka słów: otóż , po śmierci mojej córeczki pewien przeor uświadomił mnie że urodziłam dziecko dla Boga, że tam była bardziej potrzebna, że jest jej dobrze bo jest Aniołem... I nic nie dzieje się bez przyczyny. Bo jak się ma życie do wieczności a tam będziemy razem, tam się spotkamy. Ten żal który przepełnia Twoje serce jest ogromy i pewnie nigdy nie minie, a tęsknota będzie rozrywać serce na tysiąc kawałków. Niestety, ale życie musi toczyć się dalej i niech Gabrysia czuwa nad Tobą ( Ona jest blisko, jest w Twoim sercu ).
Mam nadzieję że nie sprawiłam Ci bólu, tym co napisałam.
Odpowiedz
#4
dla Twojego Aniołka kochana [*]
Odpowiedz
#5
Dziękuję unbeldi1980, myślę, że całym moim życiem kieruje Bóg, chciałabym żeby tak było, to on daje życie i je zabiera, dlatego myślę, że moją Gabrysie zabrał do siebie.
Dziękuję Basiu, wierzę, że jest tak jak piszesz i chyba tylko to sprawia, że jeszcze żyję i staram się funkcjonować normalnie, choć to trudne.
Dziękuję kosia.
Dla Waszych Aniołków[*]
Odpowiedz
#6
Rozumiem Twój ból i łączę się Tobą.
U mnie minęło prawie 1,5 roku jak odeszła moja córeczka Julia i do dziś zadaje pytanie dlaczego? Chyba nigdy na nie, nie dostaniemy odpowiedzi.
Ale z czasem nauczymy się z tym żyć i uwierz mi będzie z czasem lepiej. Teraz Twoje rany są świeże i musisz dać sobie czas na smutek i żałobę. Zawsze jak będzie Ci źle możesz tutaj pisać. Każda z Nas Cię doskonale zrozumie.

Dużo sił dla Ciebie i światełko dla Gabrysi. [*]
Odpowiedz
#7
Dla Twojej Gabi (*)
Odpowiedz
#8
Dziękuję Knecik, dla Twojej córci Julci [*]
Dziękuję mm75, dla Twojego synka Rysia [*]
Odpowiedz
#9
Strasznie mi przykro ze kolejna Aniolkowa mama do nas trafila ;(
Strata dzieciatka jest najgorsza rzecza jaka moze spotkac kobiete, ale musimy wierzyc ze kiedys spotkamy sie z Naszymy maluszkami, ze to co nas spotyka ma jakis ukryty sens. Ja w to wierze, bo inaczej bym oszalala...
Duzo sil Ci zycze na ten trudny czas. Dla Twojej coreczki (*)
Odpowiedz
#10
Witaj wśród Aniołkowych Mam,
mam nadzieję, że znajdziesz tu choć troszkę ukojenia. Każda z nas wie co oznacza utrata ukochanego Dzieciątka.

Nie wiem co Ci napisać. Mogę tylko tyle, że rozumiem co czujesz. I że z czasem ból złagodnieje, nie zniknie, ale pomoże Ci powoli pogodzić się z tym co się stało, choć zawsze będzie się tlił gdzieś na koniuszku serca. Twoja Gabi żyje dopóki żyje pamięć o Niej.

Ściskam Cię mocno i życzę dużo nadziei i sił.

Światełko dla Córeczki (*)
Odpowiedz
#11
Kochana bardzo mi przykro, że Ty też tutaj jesteś, zapalam światełko dla Twojego Aniołka [*], nie znam słów, które mogły by przynieść ukojenie...ja nigdy nie usłyszałam bicia serduszka mojej kruszyny. Pamiętaj, że tutaj nie było niczyjej winy, Twoja córeczka na zawsze pozostanie w Twoim sercu. Płacz i pisz do Nas... i daj sobie czas...Kochana tak z całych sił Cię przytulam. Trzymaj się Kochana.
Odpowiedz
#12
Przeżylam podobną sytuację do Twojej... z tym, że moja córeczka odeszła w 28 tyg., poród naturalny z myślą, że dziecko nie żyje to najgorszy ból jakiego można doświadczyć, jutro mija 3 miesiąc a ja ciągle za nią płaczę i cholernie tęsknię, zamiast kupować ciuszki to kupuję zniczę, tylko tyle mogę teraz zrobić.
Nie umiem Cię pocieszyć ani życzyć Ci wszystkiego dobrego, bo wiem że to co byś chciała teraz najbardziej to przytulić swoje dzieciątką, albo przynajmniej wrócić do tej chwili kiedy było wszystko dobrze...
Trzymaj się i przytulam Cię mocno...
Odpowiedz
#13
Przykro mi bardzo z powodu Twojej Coreczki.
Wierze, ze w Twojej sytuacji ta ciaza byla dla Ciebie cudem, ze byla jak prezent.
i ten prezent tak nagle, bez ostrzezenia zostal Ci odebrany.

Wpolczuje Ci i lacze sie z Toba w bolu.


Oby nadzieja Cie nie opuscila... tak jak w Twoim nicku...


Przytulam Cie mocno, przesylajac jednoczesnie cieple mysli.


(*) dla Gabrysi
Odpowiedz
#14
Dziękuję Kochane, przez weekend było troche lepiej, bo był mąż, a przy nim jakoś się trzymam. Dziś znowu sama i znowu gorzej. Kłębią się myśli, głowa boli. Pójdę na cmentarz do córci, najchętniej to spędziłabym tam cały dzień.
Odpowiedz
#15
dla twojego Aniołka Gabrysi [*].

Trzymaj się kochana !!!!!!
________________________
Igorek 06.06.2014 [*]
Odpowiedz
#16
Dziękuję Wam za to że jesteście, że nie jestem sama. Dziś mija miesiąc od tamtej chwili jak przestało mojej córci bić serduszko, czuje się tak jakby to było wczoraj. Tęsknię bardzo i chciałabym, żeby to wszystko było złym snem. Czasem mam takie wrażenie, że to nie stało się naprawdę, że zaraz się obudzę i moja Gabrysia będzie mi się wiercić w brzuchu. Kocham Cię córeczko ***
Odpowiedz
#17
(*) dla Gabrysi
Odpowiedz
#18
Od kilku dni znowu jest gorzej, może dlatego że zbliża się termin porodu którego nie będzie, który był za wcześnie. A może jest gorzej dlatego że odebrałam wyniki sekcji i wiem na pewno że moja córeczka była zdrowa, że to wina łożyska, tak napisali. Mam straszną złość na lekarzy, że mogli zapobiec tragedii, gdyby tylko bardziej się mną zainteresowali, a nie popadli w rutynę. Moja córcia nie miała wad, tylko to cholerne łożysko. Może to ja powinna więcej walczyć, i naciskać na lekarzy o więcej badań? Przecież wiedzieli że mam problemy z nadkrzepliwością.
Odpowiedz
#19
dla Gabi światełko pamięci [*][*]
Odpowiedz
#20
Dum spiro, spero bardzo mi przykro. Zrobiłaś wszystko co mogłaś dla swojej córeczki. Dla Gabrysi (*)
Odpowiedz
#21
Bardzo mi przykro z powodu Waszej straty. Doskonale rozumiem Twoj bol i brak zrozumienia dla tego co sie stalo... Sama stracilam synka w podobnyn wieku ciazy... pamietam to morze lez wylane w tamtym okresie. Duzo sily Ci zycze i cierpliwosci w zalobie. Potrzebujesz teraz czasu, daj go sobie.

(*) dla Malutkiej
Odpowiedz
#22
Przykro mi że znalazłyśmy się w takiej niewytłumaczalnej rzeczywistości. Współczuję bardzo..
Odpowiedz
#23
(*) dla Gabrysi

A dla Ciebie pozytywna energia, tak wirtualnie...
Odpowiedz
#24
Dziś jest ten dzień, to dziś miała mi się urodzić zdrowa córeczka. Niestety nie było mi to dane i nie wiem czy kiedykolwiek będzie. Boję się kolejnej ciąży, nie chce tego przeżywać. Moja choroba krwi jest nieuleczalna nikt nie potrafi mi pomóc. Nie wiem jak dalej żyć...
Odpowiedz
#25
Dum spiro, spero, bardzo mi przykro. Dla Twojej Córeczki zapalam światełko [*], które mam nadzieję ogrzeje choć trochę Twoje zbolałe serce. Wszystkie tu się boimy i ten strach chyba na zawsze już w nas zostaje. Nie jesteś sama, pamiętaj.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości