Mama 4 Aniołków....
#76
Marysieńko dużo siły i trafnych wyborów i pamiętaj, że strach nie może nas ograniczać w dążeniu do spełnienia marzeń i że dopóki walczysz to masz szansę wygrać, powtarzam szansę nie pewność, ale jednak to jest bardzo dużo i patrząc na mój przykład warto podejmować to ryzyko, życzę Ci samych dobrych chwil i wygranej w tym ciężkim boju o macierzyństwo!
Odpowiedz
#77
Marysiu duzo sil. Tule mocno;*
Odpowiedz
#78
Dziewczyny pojawia sie malutki promyk nadziei... byłam dziś u tego endokrynologa - ginekologa - DR TOMASZ MILEWICZ Z KRAKOWA w porządku facet, jak na pierwszą wizytę. Powiedział, ze na jego oko to mam w organizmie jakieś zakażenie, albo jakiś głębszy problem z hematologią albo z immunologią. Wg niego u mnie sam szew okrężny nic nie pomoże... musze znaleźć źródło problemu... wtedy sie okaże co dalej. Z dotychczasowych badań wynika, ze nie mam żadnej bakterii w drogach rodnych. Badanie na RÓŻYCZKĘ, CYTOMEGALIE I LISTERIOZE są ok. Przeciwciała kardiolipidowe igG igM w porządku... wiec zlecił mnóstwo badań specjalistycznych - hematologicznych i immunologicznych, których nazw nie jestem w stanie nawet wypowiedzieć.. do tego Mężul musi zrobić badania nasienia! Co go bardzo przeraziło Tongue oczywiście wszystkie te badania będę musiała zrobić prywatnie i uprzedził mnie, ze są cholernie drogie...
Żeby tego było mało po USG powiedział że mam \"paskudne\" jajniki i jak nic PCOS Sad ale dzięki bogu załatwił mi badania w tym kierunku nu siebie w szpitalu - przynajmniej na NFZ Wink mam się zgłosic na oddział 1 września.
Tak ze wszystko mnie to przeraża niesamowicie!! nie wiem jak będzie z kasą, czy dam rade to wszystko zrobic... ale to nie jest najgorsze... najbardziej sie boje,ze nic tam nie wyjdzie, albo wyjdzie coś co uniemożliwi mi zupełnie zostanie matką ....
Odpowiedz
#79
Marysieńko powodzenia, dzięki temu lekarzowi po 5 poronieniach zostałam mamą, więc porób badania bo to istotne bardzo, on ma duże doświadczenie jeżeli chodzi o trudne ciąże, mocno trzymam kciuki, jeśli masz jakieś pytania to śmiało pytaj, pozdrawiamSmile
Odpowiedz
#80
Marysieńka zwróć uwagę na ceny badań w różnych klinikach, niektóre badania można zrobić odpłatnie w szpitalach, pewnie wszystkie są dostępne w Diagnostyce. Na pewno w Krakowie mają wiele oddzoałów. Ja robiłam w klinice leczenie niepłodności część i potem jak porównałam z Diagnostyką to przepłaciłam czasami nawet 2-3 razy.
Odpowiedz
#81
Aniami Mi powiedział, że mam sobie zrobić te badania gdzie chce, tylko nie w DIAGNOSTYCE ;( bo podobno oni często sie mylą... tak mi powiedział... sama nie wiem będę szukać...
Dezuzia nie wiedziałam ze ty też u niego sie leczyłaś Wink Dobrze wiedziecWink a ty gdzie robiłaś badania? u niego w gabinecie? Wiem ze nie które musze w specjalistycznych labolatoriach, ale podała mi adresy... nie wiem od czego zacząć i na razie muszę skombinować kase...
Odpowiedz
#82
Marysieńka! Badaj się a bać się będziesz później! Trzymam kciuki żeby wyszła przyczyna ale taka, którą można wyleczyć.
Odpowiedz
#83
Marysieńka nie wiem jak jest w Krakowie ale u mnie większość klinik i szpitali pobiera badania ale wysyła właśnie do Diagnostyki więc na jedno wychodzi przynajmniej u mnie a bezpośrednio jest dużo taniej. Ale to ciejawe, też kiedyś słyszałam taką opinię choć jakoś nie chce mi się wierzyć...
Odpowiedz
#84
Marysiu wazne ze ten lekarz potraktowal Twoj problem powaznie i jest promyk nadziei na lepsze jutro Wink
Odpowiedz
#85
Marysieńko ja nie robiłam tych badań w gabinecie na Sadowej bo gdzie indziej były tańsze, większość robiłam we Frydzie a część w Diagnostyce, wtedy Milewicz nie miał zastrzeżeń co do Diagnostyki, może potem pojawiło się coś niepokojącego.
Odpowiedz
#86
Swoją drogą, ja wszystkie badania po poronieniu i teraz w zasadzie przez lata już robię w Diagnostyce, jakby miały być niewiarygodne to nieciekawie. Ale pewnie wszystko jest możliwe Sad
Odpowiedz
#87
Ja już sama nie wiem co mam robic.. mąż sie przeraził chyba tym wszystkim i mówi że przecież nam sie nie spieszy z tymi badaniami... troche mnie to wkurza... bo jak mnie badali to ok, ale jak jego w to wciągają to już nie fajnie...
zastanawiam sie cały czas nad ta DIAGNOSTYKA... mam bliżej do nich... sama nie wiem z drugiej strony wiem, ze na niektóre wyniki czeka sie bardzo długo i nie chce tego odwlekać.. jestem tym wszystkim przerażona... mam mętlik w głowie i nie wiem co dalej.. Cały czas myśle o tych badanich i o szpitalu który mnie czeka... BOJE SIE uwierzyc, że będzie dobrze...
Odpowiedz
#88
marysieńka mam nadzieje że będzie dobrze. Musisz uparcie dążyć do celu, to prawda że na niektóre badania się czeka, najdłużej z tego co kojarzę na kariotypy. Mój M też niechętnie się zbadał ale go po prostu umówiłam i kazałam pojechać, w końcu się okazało że miał bardzo dobre wyniki to chodził dumny jak paw. Potem kazali mu badania powtórzyć to już wcale się nie dąsał tylko pojechał szybciutko.
Odpowiedz
#89
Marysieńko lepiej nie odwlekać badań i sukcesywnie je wykonywać, mąż jak to facet pewnie wstydzi się iść na badania, ale jak zobaczy ilu facetów się bada to mu przejdzieSmile Lekarz kazał mężowi porobić wymazy z cewki moczowej w kierunku chlamydiozy?
Odpowiedz
#90
Nie jedynie test nasienia i jakieś przeciwciała allo-mlr . Co do ceny badań to u Milewicza w gabinecie są o wiele droższe niż w innych laboratoriach, myślę,że jego \"zastrzeżenia\" co do DIAGNOSTYKI wynikają z tego,że mają o wiele taniej... Jak podliczyłam to wychodzi ok 400 zł mniej!!!!!!! Tak, ze chba zaryzykuję i zrobie w Diagnostyce!

A tak w ogóle DEZUZIU, to jaką tobie postawił diagnozę? Jak byłaś prowadzona? ŻE MASZ SWÓJ CUD PRZY SOBIE? Wink
Odpowiedz
#91
Marysieńko allo-mrl to badanie, które wykonuje się w Prokocimiu, za moich czasów robili to tylko w środę. Idziecie na to badanie obydwoje, pobierają krew od Ciebie i od Męża i określają tzw. przeciwciała blokujące procentowo. Powinno ich być powyżej 40%. Badanie pokazuje czy twój organizm wytwarza przeciwciała blokujące chroniące maluszka bo ciąża wytwarza dwie reakcje obronną maluszka i odrzucającą bo w połowie to obcy materiał genetyczny. Jeśli rodzice są w jakimś fragmencie DNA zbyt podobni to organizm może nie wytwarzać reakcji obronnej i eliminuje dziecko (to tak w uproszczeniu). Przy tym badaniu dobrze jest wykonać test cytoksyczny, pokaże on czy mąż ewentualnie może być dawcą przy szczepieniach. U mnie z badań wyszło jedynie MRL 0% stąd szczepienia i mutacja MTHFR (heterozygota). Jednoznacznej przyczyny poronień brak stąd w ciąży masa progesteronu, fraxiparyne, acard, eutherox bo tarczyca w ciąży zaczęła wariować, folic w wyższej dawce.
Badania robiłam w różnych laboratoriach bo u lekarza było drożej, nie miał żadnych zastrzeżeń do tego działania. Jedynie wymazy podał kilka miejsc i kazał wybrać bo mówił, że trzeba to wykonać bardzo rzetelnie bo mogą być fałszywe wyniki.
Powodzenia!
Odpowiedz
#92
Dezuzia dziękuję ci bardzo! Dajesz mi nadzieję, że u mnie tez kiedyś będzie dobrze... Wink
Aniami a u ciebie jak to jest? jak masz prowadzone ciąże? będe wdzięczna za jakąkolwiek odpowiedz, bo muszę uwierzy, ze mi sie uda musze mieć motywacje żeby walczyć i pokonać swój strach....
Odpowiedz
#93
marysieńka, ja porobiłam mnóstwo badań ale nic mi nie wyszło, wszystko w normie. Z tego co pamiętam to robiliśmy: badanie nasienia, kariotypy, chlamydie, celiakie, p-c antyfisfolipidowe, toczeń, białko C, białko S, czynnik V Leidena, ANA2, anty TG, anty TPO, tarczyca (TSH, FT3, FT4), podstawowe hormony w określonych dniach cyklu, testosteron, DHEA SO4. Pewnie coś pominęłam ale wszystkich nie pamiętam. Większość badań jednak robiłam zdaje się 7 miesięcy po poronieniu a np w przypadku p-c antyfosfolipidowych to podobno trzeba zrobić jak najszybciej żeby było miarodajne. Potem donoszoną ciąże brałam 3 razy dziennie duphaston (do 16-stego tygodnia) i raz dziennie na noc Acard (do 32 tygodnia). Nie wiem czy akurat te leki przyczyniły się do sukcesu. Lekarz mi też proponował profilaktycznie zastrzyki z heparyny ale w związku z tym że w badaniach nic nie wyszło to się nie zdecydowałam.

U Ciebie to może jednak trochę inaczej wygladać bo miałaś jednak straty w dużo wyższej ciąży a u mnie to było za pierwszym razem puste jajo płodowe a za drugim 10 tydzień.
Mam nadzieje że lekarz o którym piszesz sprawi że w końcu wam się uda i przywitacie na świecie upragniony cód. Będę trzymać kciuki i wypatrywac wieści od Ciebie.
Odpowiedz
#94
Dziękuję bardzo! Widze, ze ja mam do zrobienia ten sam zestaw badań Wink ja przy ciąży z Kacprem nie brałam nic, przy Emilce luteine 3*1 i Clexane o,4 i nic to nie dało ;( boję sie że u mnie to będzie coś głębszego, zwłaszcza że jeszcze chyba mam to cholerne pcos ;(
Odpowiedz
#95
marysieńka mocno trzymam za was kciuki, mam nadzieje że uda się znaleźć jakąś przyczynę łatwą do wyeliminowania. A tak jeszcze zapytam, robiłaś histeroskopię? Wiem że czasami przyczyną poronień mogą być anomalia w budowie macicy. Ja w zasadzie też miałam zrobić ale w końcu zaszłam w ciążę i nie zdążyłam.

Kiedys na forum ktoś wklejał link jakie badania powinno się robić w zalezności od tego, w kórym trymestrze się poroniło. Zupełnie nie mogę tego teraz znaleźć ale jakby mi się udało to Ci podeślę.
Odpowiedz
#96
Marysieńko dobrze trafiłaś na takiego lekarza. My tez jesteśmy po badaniu nasienia i okazało się że tu jest problem. I każda moja ciąża może kończyć sie poronieniem, bo źle zbudowane sa plemniki. Moja ginek powiedziała, że niestety u większości par mających problemy winna leży po stronie mężczyzn, ale oni nie chcą się badać. Dla nas juz za bardzo nie ma nadziej na naturalną ciąże.
Życzę, że Twój mężuś dzielnie zniósł to badanie.
Odpowiedz
#97
Lekarze twierdzą, ze z moją macicą jest wszystko w porządku, ale ja też już czytałam o tym badaniu i bede dąży do tego, zeby mi go zrobiono... pamiętam, ze w każdej ciaży meczyły mnie bóle brzucha i krzyża, czasem tak, ze nie mogłam chodzic... ale lekarz prowadzący powiedział mi wtedy ze panikuję! Coraz częsciej meczy mnie mysl, ze nigdy nie urodzę dziecka...

Dziś mijają trzy miesiące, kiedy odeszła Emilka... jest mi smutno... ciężko i rozpacz mnie ogarnia... gdyby wszystko było dobrze teraz czekałabym na poród...
Odpowiedz
#98
Cytat:[autor cytatu=marysienka86]
Coraz częsciej meczy mnie mysl, ze nigdy nie urodzę dziecka...
mam tak samo jak Ty - niestety zaczynam się z tym godzić ;( co raz częściej mysle o adopcji
Odpowiedz
#99
Jestem zła... smutna, zraniona... wszystkie te uczucia mieszają sie we mnie... pisałam już, że dziewczyna szwagra jest w ciąży... młoda dziewczyna 21 lat... tak sie złożyło,że była tylko trzy tygodnie wiecej niż ja... może z tego względu jakoś ciężko mi było i jest z ta całą sytuacją... Odkąd straciłam Emilke starałam sie zbytnio nie angażować w to wszystko, ale teraz wiem, ze rodzina specjalnie odsuwała mnie od niej... dlatego czuje sie tak mocno zraniona!!!!! ale od początku... KK ( dziewczyna szwagra) to dalsza rodzina do mnie... znam ją od małego dziecka i zawsze lubiłam, bo była spokojna i sympatyczna... Kiedy okazało sie ze jest w ciąży ja też oczekiwałam na pozytywny test i tak sie stało. Na początku szukała u mnie wsparcia i rady - ja już swoje przeszłam i wiedziałam wiecej o \"problemach\" w ciąży... ona nie miała o tym zielonego pojęcia.. Ja jak to ja widziałam czarne scenariusze i zawsze próbowałam jej zwróci uwage żeby nie bagatelizowała ciązy... potem jakoś tak sama odsunęłam sie od niej... przynajmniej tak uważałam, było i jest mi ciężko z cała tą sytuacją... czasem słyszałam strzępki rozmów o jej ciąży i samopoczuciu, ale nie pytałam bo uważałam , ze mnie to nie interesuje... ale często byłam wściekła, jak widziałam jej nieodpowiedzialność. Jeśli już ją pytałam o coś odpowiadała ze wszystko w najlepszym porządku.... dziś od mojej siostry dowiedziałam sie że wcale nie było i nie jest u niej tak kolorowo.... podobno dzidziuś nie rósł, tak szybko jak powinien i jest bardzo mały jak na 34 tydzień... ostatnio lekarz, który ja prowadzi nastraszył, ją że niedługo urodzi i ze ma leżec do porodu!!!!!!!! swoja drogą chodzi do starego cymbała!!!! ale jej wybór lekarza... podobno była wczoraj u innego lekarza, który ją trochę uspokoił, ale dzidzia ponoć dalej mała i musi jak najdłużej donosić ciąże....

Nie wiem dlaczego ale okropnie mnie to wybiło z równowagi... jest mi przykro, ze zostałam odsunięta... nie raz mogłam i chciałam pomóc ale nikt tego nie chciał... czuje sie jak trędowata, której nieszczęście jest zaraźliwe... z drugiej strony jestem na nich wściekła, ze bagatelizują problem... ja pewno objechałabym kilku lekarzy i próbowała sie dowiedzieć co z dzidzią, czemu nie rośnie, a nie czekała spokojnie co będzie... czemu rodzina meża tak mnie odsuneła... czemu muszę sie dowiadywać \"cichaczem\" co jest grane, bo moze wyda Wam sie to dziwne ale naprawdę sie o nią martwie...chciałabym, zeby jej dzidzia była zdrowa i szczęśliwa...

nie wiem czy rozumiecie moje rozterki... ale mam ochotę krzyczeć!!!!!!!!!!
Odpowiedz
Marysieńko powiem tak: Czy powiedziałaś komuś że przeszkadza ci to że na siłe odsuwaja Cię od KK a ty chcialabyś wiedzieć co u niej? Może Twoja rodzina chroni cię bo przepraszam ale to co przeszłas nie napawa optymizmem. Może mysla że byłoby ci przykro słuchać o czyjejś ciazy gdy ty sama oczekiwalas jeszcze nie dawno szczesliwego rozwiazania. Moim zdaniem powiedz im szczerze zeby nie obchodzili sie z Toba jak porcelanowa lalka. Oni napewno nie uwazają ze Twoje nieszczescie jest zarazliwe. I pomysl kochana też o tym że niestety KK nie ma sie czym chwalic. To ze dzieciatko nie roznie tak jak powinno to napewno dla niej ogromny strach i stres. Tym bardziej gdy to jej pierwsza ciaza. Ty bogata o doswiadczenia pewnie postapilbys inaczej. Ale kazdy niestety reaguje inaczej. Mnie tez czesto boli zachowanie i wypowiedzi innych osob bo np ja postapilabym inaczej.
Zycze aby cala ta sprawa wyjasnila sie i aby było tak jak oczekujesz.

[*] dla Twoich aniołkow
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości