Mama 4 Aniołków....
#51
Marysienko jak tam minal pierwszy dzien w pracy? Mam nadzieje ze nie bylo az tak zle?
Tule mocno, jestem z Toba myslami.
Odpowiedz
#52
A dzieki o dziwo nie było tak źle, kilka Pań sie tylko na mnie gapiło, ale nie zwracałam na nie uwagi... pierwsze koty za płoty Wink myślę ze jakoś dam radę... Bardzo dziękuję za słowa wsparciaWink
Odpowiedz
#53
Witam
Marysiu czytalam Twoja historie i lzy same mi lecialy Sad bardzo Ci wspolczuje straty malenstw i niestety znam Twoj bol bo sama stracilam trojke malenstw Sad Nie potrafie zrozumiec tego swiata dla czego kobiety pragnace dzieci nie moga ich miec, a takie patologie rodza co roku nastepne lub zabijaja :S Sciskam Cie mocno Smile
Odpowiedz
#54
Ja nawet o tym nie myślę nie chcę sie dobijać, i tak jest we mnie mnóstwo żalu i goryczy.... ale Gosiu 2712 Myśłami i sercem jestem z tobą! Podobne to nasze cierpienie, podobny ból... Kiedy już otrząsnęłam się po stracie Synka, los odebrał mi Emilke... dwa miesiące temu... byłąś jeszcze z nami, teraz już cię nie ma... Kocham te moje Aniołki...
Odpowiedz
#55
Boże mało jeszcze przeszłam? Dziś umierałam ze strachu o mojego męża... zasłabniecie, ból w klatce piersiowej... SOR i ten strach tylko nie to!!!! Najważniejsza osoba w moim życiu! Teraz wiem co on musiał czuć, kiedy ja ciągle lądowałam w szpitalu... Na szczęście to tylko przemęczenie i efekt długotrwałego stresu... Jest młody i silny ale jednak musiał jakoś odreagować wszystko co przeszliśmy...
W tym tygodniu mój mężul mnie zaskoczył bardzo pozytywnie... 12 czerwca 2 miesiace po stracie Emilki dobrowolnie, bez mojej prośby odwiedził nasza córcię na cmentarzu, zapalił świeczkę... niby mały gest ale pokochałam go jeszcze bardziej {o ile to w ogóle możliwe Tongue } DZiekuję ci kochanie że jesteś...
Odpowiedz
#56
Marysieńko dużo zdrowia dla męża.
[*] dla Waszych aniołków.
Odpowiedz
#57
Dziękujemy Basiu! Na szczęście już dobrze dużo odpoczynku i będzie dobrze... chyba dopiero teraz organizm męża zaczyna reagować na stres i cierpienie...
Odpowiedz
#58
Marysienko wyobrazam sobie jak bardzo musialas sie bac o meza;( duzo zdrowia i sil dla Was obojga;*
Odpowiedz
#59
Zdrówka dla męża!
Dbajcie o siebie wzajemnie.
Odpowiedz
#60
Dziękuje za dobre słowa, na pewno jest mi lepiej... maż nie wie że piszę tu na forum i może lepiej, ale na pewno byłby wdzięczny za każde dobre słowo. Wczoraj powiedział mi, ze te problemy z sercem to przez jego cierpienie, bo ciągle myśli o naszej córci, i o synku. Jest mu bardzo ciężko. Pierwszy raz powiedział o tym tak po prostu i naprawdę szczerze... tak mi się go żal zrobiło. Byłam czasem niesprawiedliwa bo myślałam, ze tylko ja cierpię..
Odpowiedz
#61
marysieńko faceci często tłumią wszystko w sobie nie tak jak my płaczemy, krzyczymy z bólu. Mój tak samo reagował, nie chciał gadac przez pierwsze dni po stracie o poronieniu. Nawet nie płakał ale teraz wiem ile to go kosztowało. Nie ma nic gorszego jak tłumienie bólu.
Odpowiedz
#62
Tak mi ciężko... Zamówiliśmy w końcu nową tablicę na grobek naszych dzieci - teraz będą już razem dwa moje Aniołki Kacperek i Emilka...Oczywiście wszystko wróciło, żal, tęsknota, ból... a myślałam, że już będzie w miarę... wczoraj dostałam \"ataku \" tzn. ryczałam cały wieczór, myślałam że serce mi pęka... kilka dni już nie mogłam znaleźć sobie miejsca... W pracy pojawiała sie koleżanka jest w 3 miesiącu ciąży i właśnie wzięła ślub... taka szczęśliwa, rozpromieniona opowiadał mi o weselu, o tym jak sie czuje. Jej spokój i pewność że wszystko będzie dobrze drażniła mnie okropnie. Tak strasznie jej zazdrościłam tego spokoju i pewności... byłam po prostu zła... potem przyszła refleksja i zrobiło mi sie głupio. Przecież to nie jej wina, ze ja nie mogę do nosić mojego wymarzonego dziecka . Dla mnie ciaża to strach, leki i lekarze... Wiem, ze zazdrość to najgorsze uczucie na świecie, ale nie mogę nic poradzić na to co czuję.
A wczoraj spotkałam w sklepie znajomą. Prowadziła wózek ze swoim 3-miesięcznym synkiem... taka szczęśliwa, uśmiechnięta... chciała chyba zagadać ale udałam ze nie słyszę, zapłaciłam za zakupy i po prostu uciekłam... pojechałam prosto na cmentarz i ryczałam jak bóbr... czułam taki okropny żal do całego świata.. myślałam, ze serce mi pęka... wróciłam do domu a tu szwagierka przyjechała, wszyscy sie rozpływali nad jej pięknym ciążowym brzuszkiem - chyba 7 miesiąc... Zamknęłam sie w pokoju i wyłam w poduszkę... zaczęły sie delegacje\"chodź na kawę\", \"chodź na ciasto\", \"coś ty taka zła\"?
To była jakaś masakra....
Odpowiedz
#63
Marysienko widze ze u Ciebie to samo co u mnie...wysyp ciezarnych w rodzinie, to tak jakby caly swiat sprzysiegl sie przeciwko nam, jak na zlosc wszyscy sie ciesza dziecmi tymi nowo narodzonymi lub tymi ktore maja sie urodzic, a gdzie w tym wszystkim jest miejsce dla nas? Dla naszego bolu, smutku i zalu? Ja od jakiegos czasu czuje sie poprostu zle... Rycze po katach, nie moge patrzec na to szczescie wokol mnie, powoli wszyscy sie odsuwaja, bo nie wiedza jak ze mna rozmawiac, skoro ciagle tylko odburkuje cos pod nosem to po co ze mna przebywac? I dobrze niech wszyscy udlawia sie tym swoim szczesciem, a mnie daja swiety spokoj! Przemawia przeze mnie zazdrosc, ale coz nie bede tego ukrywac bo inaczej oszaleje Sad
Marysienko potrzebujemy duuuzo sily, ale musimy jakos dac rade....
Odpowiedz
#64
Dobrze znaleźć kogoś kto wie co czujemy! Chociaż nigdy się nie widziałyśmy Gosiu to wiemy o sobie wiecej niż najbliżsi Wink Ja myślę że mamy prawo do takiego zachowania, bo czujemy jak czujemy, cierpimy i przemawia przez nas rozpacz... rzeczywisci jeśli ktoś nas nie rozumie to trudno jego strata... tego sie trzymajmy!!!! ktoś ma prawo cieszyc sie z nowonarodzonego dziecka to my mamy prawo cierpieć i BASTa@
Odpowiedz
#65
Marysienko, gusia bardzo mi przykro z powodu tego jak podchodza do tego wasi najblizsi. U mnnie juz chyba tez nikt nie pamieta. Nic nie ma wiec i nic nie bzo i nie ma za czym plakac. Bliscy powinni wykazac wiecej wyczucia. Bo kto jak nie oni.
Odpowiedz
#66
Jutro wyruszam na badania!!!! w końcu coś sie ruszy chociaż tak cholernie sie boję...
kocham was moje Aniołki (*)(*)(*)(*)
Odpowiedz
#67
Marysienko trzymam za Ciebie kciuki;*
Odpowiedz
#68
Marysienko, jakie badania robisz? Ja czekam jeszcze kilka tygodni i tez pedze sie badac. Ja sie boje ze cos wyjdzie a jeszcze bardziej jestem przerazona ze nic nie wyjdzie - taki paradoks Wink
Odpowiedz
#69
Ja też tak mam... nie wiem co gorsze;( ale jeśli coś tam mam w organizmie nie tak to może lepiej wiedzieć. Unbeldi robiłam dziś wymazy - z nosa, gardła - bo bardzo dużo choruję, mama problemy z zatokami i podejrzewają jakś bakterię w tych rejonach... robiłam wymaz z pochwy - bakteriologia i grzyby, Ureoplazme i mkoplazme i chlamydie - w sumie 320 zł ;( do tego badania z krwi - listerioza, różyczka, cytomegalia i przeciwciała kardiolipidowe ing igg - 290 zł ;( ceny kosmiczne a to dopiero początek. Za 2 tygodnie mam wizytę u ginekologa-endokrynologa więc pewno nastepny pakiet badań mi zleci. Mam tylko nadzieję że wyniki bede miała na czas....
Odpowiedz
#70
A tak z innej beczki... wczorajszy dzień ojca jakoś mnie przybił... mój tato nie żyje juz 11 lat... brakuje mi go zwłaszcza teraz gdy jest mi tak cieżko... ale wczoraj cały dzień myślałam o moim mężu... tak mi go żal wie jak bardzo chce być ojcem, a ja nie mogę mu tego dać... mam takie okropne poczucie winy... jeszcze wczoraj moja mama sprawiła mi okropną przykrość... podczas rozmowy przez telefon pytała jak tam mój mężul się czuje... po czym dodała \"trzeba w końcu przestać rozpaczać! Dziecko jeszcze bedzie..\" Tak mnie to zabolał... Ona osoba która mnie powinna zrozumieć.. nie pamięta ile lat rozpaczała jak zmarł mój tata... mam wrażenie że bardziej ubolewa nad innymi niż nade mną!!!!!!!!!! musiałam komus powiedzieć bo okropnie boli....
Odpowiedz
#71
Wracają przykre myśli... poczucie winy... wiem,że od odejścia Emilki minęło dopiero 2,5 miesiąca, ale ja naprawdę chciałabym normalnie spokojnie żyć.. cieszyć sie miłością mojego męża, budowanym domem i taką zwykłą codziennością... w sobote byliśmy na koncercie plenerowym Zagrobelnego. Wycinała nas moja siostra... w sumie to było fajnie, tylko że w pewnym momencie zaczęłam miec wyrzuty sumienia że ja sie śmieje, żartuje... że próbuje żyć normalnie... napraw=de bardzo kocham moje aniołki, nie zapomniałam o nich.. ale to poczucie winy siedzi gdzies we mnie bardzo głęboko....
Odpowiedz
#72
Marysiu nie miej do siebie pretensji, ze probujesz zyc normalnie, nasze Aniolki sa w naszych sercach, nigdy o nich nie zapomnimy... One na pewno by nie chcialy abysmy zamknely sie w czterech scianach i ciagle plakaly. Wydaje mi sie ze nasze dzieci obserwuja nas z chmurki i wola gdy sie usmiechamy, a nie placzemy. One wiedza ze je kochamy.
Ja w sobote bylam na wieczorze panienskim kolezanki, probowalam choc na chwile oderwac sie od problemow, nie myslec, kiepsko mi to wychodzilo, ale nie mam do siebie pretensji, poprostu probuje zyc...
Odpowiedz
#73
Może masz rację... chcę teraz trochę odsapnąc od wszystkiego i normalnie życ... jeścli kiedyś spróbujemy kolejny raz czeka mnie tylko lęk i szpitale... teraz jest ten czas oby złapac dystans do świata... oczywiście że są lepsze i gorsze dni i chwile... jest smutek i rozpacz ale pojawia sie tez nadzieja... mała iskierka ale dodaje sił... ostatnio dowiedziałam sie ze koleżanka z pracy jest w ciaży i nawet sie ucieszyłam, tak szczerze!!!! może zacxzynam wracac do normalności?
Odpowiedz
#74
To chyba dobry znak, ze szczerze sie ucieszylas Wink zlapanie rownowagi psychicznej jest bardzo wazne przed kolejnymi staraniami.
Wierze ze nam sie to uda:* tule mocno
Odpowiedz
#75
ciężkie dni... odebrałam dziś wyniki badań... nic z tego nie rozumiem ale jutro ide do lekarza - ginekologa-endokrynologa, może mnie oświeci...porządkowałam dziś wyniki badań, wypisy i znalazłam... kartę ciąży z Emilki, wcześniejszą wyrzuciłam... zobaczyłam USG na którym była moja córcia i serce mi pękło... taka piękna z 16 tc... maleńka i cudowna!!!!!!! czy jeszcze kiedyś zobaczę moje dziecko na USG? czy dane mi będzie urodzić i zostać matką???????? Serce boli ale chyba gorszy jest ten strach, pomieszany z wielkim pragnieniem... ta walka w mojej głowie i duszy zaczyna przybierać na sile.. Boże daj siłe żebym podjeła właściwą decyzję, i znalazła odpowiedzi na te wszystkie pytania...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości