Mama 4 Aniołków....
Szymusiu... to już rok... odszedłeś pozostawiając ogromna pustkę, nie tylko w sercu i życiu swojej Mamy... puste ramiona bolą tak bardzo... wiem o tym doskonale... odchodząc dałeś jednak nadzieje na cud, ten sie nie zdarzył... Twoja mam każdego dnia walczy o zdrowie, o życie, o bezbolesne życie. Dzielnie znosi kolejne chemioterapie, przyjmuje kolejne ciosy... wstawiaj sie za nią, proszę, dawaj jej sił każdego dnia... proszę postaw na jej drodze ludzi mądrych, odpowiedzialnych...empatycznych... to dla Niej teraz takie ważne...

Wiesz ze tęsknie z Tobą... teraz nastał taki czas, ze brakuje mi ciebie Tu na ziemi, ciebie i moich dzieci... tak wiele straciliśmy... wszyscy.
Mam nadzie ję uda mi sie dziś odwiedzić Twój grób. Tak bardzo bym chciała spotkać sie dzis z Twoją mamą, i razem z nuą o prostu być... Tak bardzo sie boję tego spotkania, ale wiem, ze obie tego teraz potrzebujemy,,,,

Dziś świeto Świętej Rity... Taki to wymowny znak...
Odpowiedz
Szymusiowi i Twoim Dzieciom (*)
Odpowiedz
Kończy sie kolejny sierpień... tak wymowny, bo od 4 lat świętujemy urodziny waszej kuzynki W. 
Ten czas jest dla mnie bardzo trudny, nie lubie września...w tym roku mija kolejno 5 i 4 lata, od kiedy ten miesiąc jest dla mnie najsmutniejszym z miesięcy... nie ma w nim już nic magicznego, choć w tym roku we wrześniu będziemy obchodzić  z Tatą 7 rocznice  ślubu... a powinniśmy jeszcze swiętować Urodzinki.... 

Jesteś sam gdy zapada zmrok
Będziesz sam gdy Twe życie przeminie
W starej szybie odbija się wzrok
Kogoś kto od lat tak żyje
Nie zagłuszy ciszy wina smak
Nie pomniejszy żalu pusta butelka
I rozumiesz, że przyjaciół brak
Gdy jak kruche szkło serce pęka

Nie wie nikt co się może stać
Nie wie nikt co się jeszcze zdarzy
Gdy ból skrzywi bladą twarz
To i tak zostaniemy z tym sami

Ja nie mówię, że to ma sens
Ja nie twierdzę też, że to na nic
Tylko życie tak trudne jest
Potrzeba siły, by sobie z nim radzić

To jest wielka tajemnica:
Co dla kogo zapisane?
W gwiazdy patrząc - nie odmienisz nic
Odpowiedz
Czuje się sponiewierana... Sama sobie to robię. Szkoda ze musicie patrzeć na to jak beznadziejne jest tu bez was..nawet nie potrafię być dobra matka...
Odpowiedz
Marysiu, nie myśl o sobie w ten sposób, proszę...
Odpowiedz
Kochane dziś dołączył do Was kolejny kuzyn/kuzynka.... To takie dziwne, ze wiadomość o kolejnej stracie zapada w serce w rozum odbija się echem w moich wspomnieniach. Jest Was tam juz ładna gromadka...Dziadek, Mój tato ma już siedmioro wnucząt przy sobie... Ładna ma gromadke...
Tato już 15 lat jak cie nie ma. Już zacierają się daty, wspomnienia. Przestałam liczyć.. Brakuje cie tu na ziemi nam wszystkim. Zaopiekuj się tam w górze o nami i Nimi... Daj siłę A. i S. Wiem ze czekali na to dzieciątko. Zeslij im teraz dużo spokoju.
Odpowiedz
Marysiu, przeniosłam Twój ostatni post tutaj: https://www.poronienie.pl/forum/showthre...#pid348204 i tam odpowiedziałam.
Odpowiedz
Kolejny Marzec, u progu kolejny Kwiecień...kolejny Wielki Post... tak wymowny czas, by wspomnieć, by wrócić na chwilę, byw ciszy uronić kilka łez... by popłakać nad sobą...
To już 6 lat, byłbyś dużym chłopcem synku...
To już 5 lat... Córeczko...kilka dni temu patrząc jak W. bawi sie z waszą siostrą, powiedziałam na głos to co trzymam głęboko w sercu..
"Emilka byłaby taka duża ja Twoja W...." zamarłam, nie chciałam tego powiedzieć głośno, o dziwo K. posmutniała i powiedziała "nawet nie wiesz jak często o tym myśle, byłyśmy przecież wtedy obie w ciąży"

I coś pękło, zrobiło sie jakość lżej, z myślą, ze nie tylko ja o Was myśle..
Odpowiedz
(*)Synku... Mój sześciolatek..
Odpowiedz
Córeczko... dziecko moje... od 5 lat tesknie nieustannie...
Odpowiedz
Marysieńko, dla Twojej gromadki (*)(*)(*)(*)
Odpowiedz
Marysieńko dla Ciebie dużo zdrowka i sił, a dla Twoich aniołków (*)
Odpowiedz
Szymusiu zabrałaś mamusie do siebie. Teraz będziecie już razem. W końcu bez bólu, strachu i cierpienia. Tato masz swoja córkę ukochana przy sobie teraz...
Odpowiedz
Marysieńko bardzo mi przykro...

"Dobrzy ludzie mają moc - mogą żyć jeszcze po śmierci w niejednym wspomnieniu"

(*)
Odpowiedz
Marysiu, tak mi przykro Sad aż trudno mi uwierzyć.
Odpowiedz
Marysiu tak mi przykro. Pamiętam, jakby to było wczoraj i w obu przypadkach wierzyłam, ze skończy sie inaczej. Bardzo współczuję.
Odpowiedz
Tęsknie... czuje ból duszy i serca. Wiadomość o kolejnej ciąży w najbliższej rodzinie uwolniła demony... znowu to robie, obwiniam siebie, wszystkich, Boga. los... znowu mam ochote krzyczeć.
Kolejny wrzesień przynosi łzy, które palą, rozrywają rany. Czyż już nie wystarczająco dużo ich wypakałam oststnio... nie podniosłam sie jeszcze po śmierci siostry, a los znów mnie kopie, leżącą, bezradną.
Czy ja sie kiedyś pogodzę z tym, że juz nie będę w ciaży... ze nie zobacze usg z bijącym sercem... życie kolejny raz odbiera mi coś, czego oddać nie chcę. Los zabrał już tyle osób, które kochałam, kocham i tęsknie. Odbiuera mi jeszcze marzenia, o magii macierzyńswa, bez strachu, bez łez..
Czuje w sobie dużo żalu i goryczy, buntuje sie, choć wiem ze to bez sensu, to boli jeszce mocniej...
Odpowiedz
Współczuję Ci, Marysiu. Bardzo wiele z tego o czym piszesz jest mi bliskie. Niezupełnie z tych samych przyczyn, ale ja też doświadczam bólu i tęsknoty, też ktoś bliski umarł, też informacje o kolejnych ciążach, czy narodzinach sprawiają mi ogromny ból. Nie mam dzieci żyjących i ogromne szanse na to, że nigdy ich mieć nie będę. Też winię siebie, Boga, los, wszystkich. W momentach największej słabości, choć nielatwo się przyznać do tego - życzę innym źle, żeby też im umarł partner/mąż, dzieci, żeby też cierpieli tak jak ja. Wstydzę się tego i gardzę później sobą, ale czasem gdy boli nieznośnie, tak właśnie myślę. 
Niestety nie ma limitu nieszczęść, granicy poza którą przestają na człowieka spadać i los się odmienia.
Nie znam lekarstwa na to cierpienie, przykro mi bardzo. Chciałam Ci tylko dać znać, że jestem, czytam, że czuję podobnie, że wiem jakie to trudne, gdy tak się czujesz.
Odpowiedz
Wiesz Polianko, moze ja za dużo chce od życia... w końcu mam córkę, jestem mama, choć droga trudna i wyboista była i jest, i będzie pewno do końca, mam dom własny, swój ogródek, psa i kota, jakoś kulamy sie d przodu, a mnie wciąz mało...
Porzucić marzenie... tak łatwo powiedzieć, gorzej zrobić, zwłaszcza, że te marzenia nie są tylko moje. Mój mąż też przecież marzył o dużej rodzinie, jemu też odbieram marzenia i to też boli.

Polianko dziękuję, ze sie tu pojawiłaś, ja tez zaglądam, ale nie wiem co Tobie napisać wiec milczę, ja tchórz...
Odpowiedz
Masz prawo pragnąć i marzyć. I może Ci pękać z bólu serce, gdy nie udaje się spełnić marzenia.
Masz prawo cierpieć po śmierci siostry. Jak również po śmierci wszystkich swoich Maluchów. To w porządku. Żyjąca córka nie odbiera Ci prawa do bólu po tych, których straciłaś. Nie równoważy.

Nigdy nie pomyślałam o Tobie, że jesteś tchórzem. 
Jesteś Mamą chorej dziewczynki i Mamą martwej gromadki. Jesteś, dźwigasz się i starasz jak umiesz najlepiej, choć los Cię nie oszczędza. Jesteś silna i dzielna, Marysieńko.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości