Ile jeszcze zniosę?
#26
Duzo sił i spokoju na jutro. Oby to był piękny dzień, mimo wszystko, zeby było trochę łatwiej.
Czytam Cię ale nie pisze... Nie wiem co. Bo co tu mozna jeszcze?... Ech...
Odpowiedz
#27
Myslami jestem z Toba w tym trudnym dniu... Sciskam mocno. Swiatelka dla Twoich Maluszkow (*)(*)
Odpowiedz
#28
Kochana, mysle, duzo sil dla Ciebie....
[*][*]
Odpowiedz
#29
Dzieki Majowa. Juz po wszystkim. Przezylismy. Teraz jestem u Pawla ale ok. 22 bede w domu, pozbieram mysli i napisze kilka slow. Co u Ciebie? Jak sytuacja?
Odpowiedz
#30
Przeżyliśmy choć było bardzo ciężko. Cały dzień kotłowały się we mnie niesamowite emocje - w jednej chwili wyłam z rozpaczy, za kilkadziesiąt sekund byłam opanowana. Pogrzeb był bardzo skromny i cichy - krótka modlitwa w kościele, potem podjechaliśmy na cmentarz, tam ksiądz dokonał wszystkich obrzędów, pożegnał się z nami i poszedł sobie. Zostaliśmy sami, popłakaliśmy sobie, ustawiliśmy kwiaty, zapaliliśmy znicze dla moich Dziadków....
Bardzo ważne było dla mnie to aby samej włożyć Miśka do urny, owinąć go w pieluszkę, wtulić w misia, ucałować, powiedzieć że go kocham... było ciężko ale dałam radę.
Wiem że był siny, wyjęty chwilę wcześniej z formaliny ale dla mnie zawsze będzie najpiękniejszy na świecie. Miał usta po Tatusiu - taki sam ładny kształt. Malutkie stópki i dłonie z długimi chudziutkimi paluszkami - kiedy dotykałam jego łapki poczułam ostre paznokietki. To były bardzo trudne doświadczenie ale dziękuję Bogu (choć dalej jestem na niego wściekła), że mogłam choć raz go przytulić - mojego ślicznego małego syneczka.
P. nie chciał pójść ze mną do kostnicy ale kiedy byliśmy już na miejscu i pojechaliśmy na chwilkę do lasu aby nie stać na słońcu pod kościołem poprosił mnie abym otworzyła urnę. Spojrzał na naszego Miśka i popłakaliśmy sobie oboje. Kiedy odchyliłam szatkę widać było jego buźkę i małą rączkę przy policzku - wyglądał jakby spał. Przepraszam że epatuję takimi opisami ale taki widok zostanie ze mną na zawsze - mam nadzieję, że nie zapomnę jak wyglądał Michaś. Przemknęło mi przez głowę aby zrobić zdjęcie ale nie chcę aby ktoś kiedyś je zobaczył - jego śliczna idealna buźka zostanie tylko w naszej pamięci.
Odpowiedz
#31
Unbeldi, nie epatujesz, pięknie piszesz o swoim Synku.
Odpowiedz
#32
Podziwiam Cię jaka jesteś dzielna mimo tak wielkiej tragedii!!! Trzymam za Ciebie bardzo mocno kciuki!!!
Odpowiedz
#33
Nie jestem dzielna, jestem załamana ale wiem że nie mogłam zostawić go w szpitalu. Teraz wiem, że jest takie miejsce gdzie mogę odwiedzić moich chłopaków. Dzięki za dobre słowa - każdego dnia dziękuję losowi, że to forum istnieje. Jednocześnie żałuję, że musi istnieć.
Odpowiedz
#34
Każda z nas musi być dzielna i pogodzić się z tym co jest tak trudne do zaakceptowania. Doświadczyłyśmy straty, której nie zrozumie nikt...
Odpowiedz
#35
Wczoraj po raz pierwszy od tygodnia zasnęłam bez łez. I trochę mi z tym dziwnie - czuję się winna.... Niech to wszystko się poukłada, proszę!
Odpowiedz
#36
Kochana, nie czuj się winna. Zmęczenie z Ciebie wyszło i Twoje aniołki czuwały, żebyś odpoczęła.
Odpowiedz
#37
Przykro mi z powodu Twojej straty... Nie powinnas czuc sie winna, czasami nie mamy juz sil zeby plakac, albo po prostu brakuje nam lez. Ja przez pierwszy miesiac zasypialam z placzem, budzilam sie z placzem.. teraz po prostu brakuje mi na to sil..
Zycze ci mnostwo sil na ten trudny okres... przytulam
Odpowiedz
#38
Dziękuję za słowa pociechy. Kolejny dzień za mną a ja dzisiaj odczuwałam tak silną potrzebę żeby pojechać na cmentarz, odsunąć płytę i wziąć go w ramiona. Dobrze że od cmentarza dzieli mnie 100 km bo bym się nie opanowała. Jeśli to się nie zmieni to oszaleję. Płaczę w domu, płaczę na ulicy, płaczę w autobusie... dobrze że jest taka piękna pogoda bo okulary przeciwsłoneczne świetnie maskują czerwone oczy.
Dzisiaj odebrałam ze szpitala wyniki posiewu - poza bakteriami, które być powinny nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości. Popołudniowa wizyta u endokrynologa - jestem zdrowa jak rydz! Czemu nikt nie chcę mi powiedzieć co poszło nie tak?!!!
Wstałam dzisiaj z łóżka tylko po to żeby odwiedzić szpital i lekarza. Najpierw przy życiu trzymała mnie organizacji pogrzebu, teraz chcę dowiedzieć się dlaczego poroniłam. Co zmotywuje mnie do życia jeśli się nie dowiem?
CHCĘ GO Z POWROTEM!!!!!
Odpowiedz
#39
Kochana ,tak bardzo Ci współczuję...
Odpowiedz
#40
Unbeldi, co to znaczy poza bakteriami, które być powinny? wyszła normalna flora bakteryjna, tak?
Bardzo Ci współczuję Sad
Życzę dużo sił.
Odpowiedz
#41
PiBi, niestety zaden lekarz mi nie wyjasnil ale z mojej skromnej wiedzy wynika ze jest ok. Wynik badania:
W warunkach tlenowych patogennej flory bakteryjnej nie wyhodowano.
Brak wzrostu Gardnerella vaginalis
Wyhodowano - Lactobacillus spp. liczne kolonie
Brak wzrostu grzybow drozdzopodobnych

Jest cos nieprawidlowego w tych wynikach? Wizyta u gienka dopiero za 3 tygodnie Sad
Odpowiedz
#42
Wszystko jak należy....
Odpowiedz
#43
Z jednej strony to dobrze, z drugiej chciałabym żeby coś wynikło z tych badań bo chcę zrozumieć dlaczego...
Dzięki że zaglądacie do mnie czasami.
Odpowiedz
#44
Unbeldi
Mocno tule... Tak mocno , jestem z Toba myslami. W tym posiewie wszystko wyglada ok..... [*][*]
Odpowiedz
#45
Mam nadzieje, ze badania histo-patologiczne cos wyjasnia. Na razie minal kolejny dzien a ja w rozsypce. Spedzilam weekend z moim P. Potrzebuje teraz jego towarzystwa jak powietrza. Jest dla mnie wsparciem i dzieki niemu jakkos to wszystko znosze.
Majowa! Ciesze sie ze jestes. Co u Ciebie? Jak sie trzymasz? Malenstwa juz sa z Wami?
Odpowiedz
#46
Unbeldi tak bardzo cię rozumiem... i jestem z Tobą chociaż sie nie znamy... ja tez nie mam po co żyć... dotarło do mnie ze juz sie nie dowiem dlaczego moje skarby tak szybko odeszły.... teraz sensem zycia jest mój M wiem, ze on też bardzo cierpi, zwłaszcza kiedy widzi mój ból... dla niego żyję, oddycham... on jest moim całym swiatem...
Odpowiedz
#47
Marysienka, dobrze że mamy tych swoich chłopów, prawda? Nigdy nie sądziłam że mój P. będzie dla mnie takim wsparciem. Widzę jak bardzo się stara być blisko mnie - i coraz bardziej go kocham. Gdyby nie smutek po śmierci Michasia to chyba znowu poczułabym motyle w brzuchu.
Jutro kolejna wizyta u lekarza - tym razem endokrynolog, który prowadzi mnie od ponad roku. Zapewne nic nie stwierdzi ale nie chcę niczego zaniedbać.
Mam nadzieję, że przyśnią mi się chłopcy - tęsknie za nimi.
Spokojnej nocy Dziewuszki.
Odpowiedz
#48
Wizyta u \"mojego\" endokrynologa potwierdziła to co już wiedziałam: JESTEM ZDROWA! Wyniki książkowe,dawki leków zmniejszone, całe mnóstwo badań do wykonania. Usłyszałam bardzo ważne dla mnie słowa, że niczego nie zaniedbałam i zrobiłam wszystko co mogłam. Dr W. stwierdził, że trzeba sprawdzić wszystko co możliwe więc zlecił oprócz TSH, FT3, FT4 także antyTPO, białko C, białko S, antykoagulant toczniowy, czynniki V, przeciwciała antykardiolipinowe (o ile dobrze odczytałam). Nie mam pojęcia o co chodzi ale jestem mu wdzięczna, że chce szukać przyczyny. Na razie mam cel żeby wstawać rano z łóżka.
Dzisiaj spotkałam się z przyjaciółką, która o mojej ciąży dowiedziała się jak już ją straciłam. Bardzo dużo dała mi ta rozmowa. Mam wielką potrzebę mówienia o Miśku i Tadziulku - a A. umie słuchać i pozwala mi się wygadać. Jak dobrze, że mam do kogo wyjść bo inaczej bym zakopała się pod kołdrą i tam została.
Odpowiedz
#49
Trzeba o tym rozmawiać, ale nie każdy chce słuchać... ludzie myślą, że to ich nie dotyczy to poco maja słuchć... ale plotki roznoszą w ciagu 5 minut!!!!!
Odpowiedz
#50
Marysieńko, wiem że nie każdy chce słuchać. Na szczęście w tej chwili jestem na tyle egoistyczna, że spotykam się z tymi którzy słuchać potrafią. Pozostali są na bocznym torze i być może tam pozostaną. Co do plotek to na razie nie odczuwam jakoś szczególnie że się roznoszą bo nie dociera do mnie za wiele - nie pracuję ponieważ wzięłam urlop, a krewni-i-znajomi Królika boją się do mnie dzwonić.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości