Mój aniołek Oleńka 21tc 06 04 2014
#1
Jestem szczęśliwą męzatka od prawie 4 lat w tamtym roku doszliśmy z mężem do wniosku że juz czas abyśmy stworzyli prawdziwą rodzinę a więc do roboty, nie napracowaliśmy sie za bardzo bo udało się za pierwszym razem (cieszyłam się jak diabli tym bardziej że jestem po chemii i leczeniu sterydowym i uważałam że tak szybko sie nie uda )

Zrobiliśmy sobie najpiękniejszy prezent pod choinkę bo dokładnie 23 12 test wyszedł pozytywnie dwie cudowne kreseczki .Siły miałam za dwie i roboty tez zrobiłam za dwie cały czas myśląc jak to bedzie.I od poczatku mówilam do brzuszka że jest tam ona . Wigilia mineła na rozmowach jak to będzie cieszyliśmy się my moja rodzina jak i zarówno rodzina męża pierwsze nasze wymarzone dziecko.

Pierwsza wizyta u gin usg i ten mały migajacy punkcik i słowa lekarza to jest serduszko widzi Pani .Myslałam że mu tam zejde z radości łzy same naplywały do oczu taka byłam szczęsliwa że jest wszystko ok że nie zauważyłam ściany wychodząc z przychodni i przywaliłam głową tak że naprawdę pokazały mi sie gwiazdki ale to nie ważne juz nic nie było ważne liczył sie tylko mój mały motylek.
badania i pierwszy strach tokso wyszla za wysoka wiec badanie na awidność i konsultacje z lekarzem jest ok gdzieś kiedys ale bez zagrożenia dla dzidzi uf
Badania genetyczne tez wyszły ok a widok jak sie rusza wypina i śsie paluszek były dla nas widokiem nie do opisania

Szykowalismy sie na przyjscie na świat naszej kruszynki remont aby było czysto, łóżko wieksze abysmy zmiescili się we troje, ława już nie szklana aby się nie potukła
i tak cieszylam sie aż do 28 03(piatek) gdy z krwawieniem trafiłam do szpitala.

Strach płacz o to czy z Naszym motylkiem wszystko ok badanie i co okoazało sie że ciało moje szykuje sie do porodu rozewarcie na 4cm ,szyjka skrócona na max no i MONOKL czyli uwypuklanie się pęcherzyka troche za wcześnie bo to niecałe 20 tyg reakcja lekarzy natychmiastowa szybko podano mi kroplówki na zatrzymanie tego procesu i może uda sie założyć szewek. Leżeć leżec i jeszcze raz leżeć ok czego sie nie zrobi dla maluszka podnosiłam się tylko do toalety. 2 razy dziennie słuchanie serduszka miód na moje uszy cieszylam sie jak wariatka że nadal bije

poniedziałek obchód lekarz zadecydował że we wtorek mnie przebadaja czy te kroplówki coś dały

wtorek masakra na badaniu okozało sie ze rozwarcie jest na 6cm i jak by tego było mało zaczynają odchodzić mi wody pękł pęcherzyk totalna masakra słowa lekarza słysze do dziś że to sie jeszcze trzyma to to jest cud i szanse na donoszenie sa znikome.
Od wtorku nie podnosiłam sie wcale załatwiałam się pod siebie ale ona walczy a ja dla niej zrobiła bym wszystko .
Lekarze tez nas nie przekreslili chociaż wiedzieli żę finał może być fatalny nadal dostawałam kroplówki leki na podtrzymanie

Wizja 20 tyg w szpitalu mnie dobijała ale wtedy przychodziła pielęgniarka i znów slyszałam serduszko to dawało mi takiej siły i wiary że bedzie ok że jednak zdarzy sie cud i pęcherzyk sie zasklepi i dzidzia dalej będzie mogła sie rozwijać

Walka lekarzy i wsparcie pielęgniarek dodawało nam otuchy każde dobre slowo dawalo dodatkowych sił . Czar prysł 6 04 niedziela ranek jak zawsze badanie serduszka i co bije za szybko ale tłumaczyłam sobie że szalało w nocy i to za to, usnęłam obudziłam sie przed obiadem trzęsło mnie tak że nie byłam w stanie utrzymać szklanki z wodą przyjechali rodzice obiad i co wymioty wiec szybko pielęgniarka i mierzenie temperatury i nic za 15 -20 min znów wymioty i temperatura juz było 38 3 c lekarz i usg okazało sie że serduszko nie bije a ilość wod znikoma koszmar juz nie było my wszystko pękło jak bańka mydlana marzenia o pieknej malej dziewczy

Zaczął się koszmar porodu ,mama wspierała jak tylko mogła czekałyśmy na skurcze i na mojego męża który był na wyjeździe, pielęgniarki dziwiły sie że po kroplowce nic sie nie dzieje ale mama mówi że ty i twoje ciało czekacie na Jarka i żeczywiście tak było przyjechał 10 min i sie zaczęło Nasza kruszynka czekała aby pożegnać sie z nami ze swoimi niedoszłymi rodzicami (jak by mi ktos cos takiego opowiadał tez bym nie wierzyła ale to prawda)

Poród i słowa położnej ojej jaka jesteś malutka Dziewczynka (wcześniej nie mieliśmy potwierdzenia jeśli chodzi o płeć ) ale ja wiedziałam od początku wiedziałam.


pytanie położnej czy chcę zobaczyć małą, powiedziałam że nie, chciałam zapaniętać ja taka jak sobie wymysliłam ale widziałam małą bezbronną istotkę leżącą na boczku z rączkami skierowanymi ku buzi jak by ssała paluszka , zamykam powieki i ten obraz mam przed oczami .Mam nadzieje jest tam na górze, leży sobie na chmurce i ssie te swoje małe paluszki

Nie chciałam chowac małej i taka była nasza pierwsza decyzja biłam sie z myslami czy dobrze robimy miałam ochote zadzwonic do prosektorium i zapytać czy jest już pochowana, ale na moje szczeście oni zadzwonili po 2 tyg do nas czy zabieramy czy oni maja zorganizować pochówek .szok szok ona tam jest tyle czasu ,może to smieszne ale ucieszyłam sie że możemy ja zabrać
mówie że to ślina dziewczyna była najpierw walczyła dzielnie o życie a potem o to by byc blisko nas .
DZIĘKUJĘ Bogu że mieliśmy szansę pochować naszą kruszynkę po 3 tyg ,
czuje jak by mi ktoś zrzucił tonowy kamień z serca.
Sa dni że zaczynam sie usmiechać ale potem mysle że z czego sie głupia cieszysz przecież pochowalaś dziecko , mam takie mysli że nie mam prawa sie smiać bawić
Teraz mam okres wielkiej tesknoty jak bym tylko mogła to dzień w dzień była na cmentarzu i jak na nim jestem to złosć mnie ogarnia że Ona leży tam a nie buszuje w moim brzuszku , kurcze czemu to wszystko jest takie niesprawiedliwe czemu musimy tak cierpieć przeciez te dzieci były takie wymarzone .

Pozdrawiam Was wszystkie i mocno przytulam
(*) dla Waszych Aniołków
Odpowiedz
#2
Isiu,tak mi przykro,to takie niesprawiedliwe,dokladnie jak napisalas. :\'(
Przytulam CIE,(*)dla Coreczki
Odpowiedz
#3
Isia strasznie mi przykro. Wiem jak to boli bo przezylam to samo. (*) dla Twojej Olenki i duzo sil dla Ciebie na ten straszny czas. I nie win sie za usmiech nasze dzieci sa szczesliwe widzac ze sie usmiechamy.
Odpowiedz
#4
Tak bardzo mi przykro, że i Ty doświadczasz tego strasznego cierpienia. Współczuję. Oleńka to piękne imię. Moja Córeczka też je otrzymała.


Oleńce (*)
Odpowiedz
#5
Isiu okropne,że musiałaś przez To przejść Sad ale też Bardzo Cieszy mnie, że Oleńka ma swoje miejsce na cmentarzu... tym samym ,że Ty masz Takie miejsce w którym możesz być blisko niej. Ja nie miałam takiej możliwości.. przez własną głupotę odmówiłam pochowania moich synków... ciałka kubusia i bartusia były tylko chwile w szpitalu.. po moim podpisaniu dokumentów,że nie zabieram ich ze sobą, zostali przywiezieni... nawet nie wiem gdzie... ;( tak okropnie żałuję Sad(( [*] Dla Oleńki
Odpowiedz
#6
isiu płaczę razem z Toba. Obiecałam sobie juz nie płakać ale nie potrafie czytając Twoją historie. I kolejny raz pytam gdzie jest sprawiedliwość? gdzie? Walczyłaś. Walczyłyście razem. My kobiety z bijącymi serduszkami w środku jesteśmy w stanie zrobic wszystko by wszystko skończyło się szczęśliwie. Bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. tak niewiele brakowało aby wszystko skończyło sie dobrze. Dobrze że masz wsparcie w rodzienie. To jest bardzo ważne. A to że pochowaliście waszego aniołka uważam za słuszne. Ja swojego nie pochowałam i nie wybaczę sobie tyego nigdy. Ale Twoje maleństwo juz było w pełni wykształcone. Ja swojego nawet nie widziałam gdy ze mnie \"uciekło\" Nie było pożegnania... :-(
Dużo siły dla ciebie i [*] dla twojej ukochanej dziewczynki
Odpowiedz
#7
Isiu ściskam Cię bardzo mocno.

I życzę dużo siły i nadziei.

Dla Maleńkiej Oleńki (*)
Odpowiedz
#8
Isia, tak bardzo mi przykro, wiem jak to boli, chcialabym Cie przytulic... ja trzymalam mojego synka na rekach gdy jego serduszko juz nie bilo, nie moglam nic zrobic zeby przywrocic mu zycie, zeby byl ze mna..
Dla Twojej Coreczki (*)
Odpowiedz
#9
DZIEWCZYNY CHOCIAŻ WAS NIE ZNAM JESTEŚCIE MI BARDZO BLISKIE NIKT TAK JAK WY NIE WIE TAK NAPRAWDĘ CO CZUJĘ DZIĘKUJĘ ZE JESTEŚCIE
POZDRAWIAM
(*) DLA WASZYCH ANIOŁKÓW
Odpowiedz
#10
Isiu, nie pisz z capslockiem, nie krzyczymy na forum.
Odpowiedz
#11
Isia, czytając twoją historię płakałam się, tak bardzo ci współczuję, to przykre że mimo starań twoich i lekarzy nie udało się.

Życzę dużo siły, światełko dla Olenki[*]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości