chcę umrzeć bo moje życie stracilo sens!
#1
Odkąd pochowalismy naszego synka 06.05.2014 po porodzie w 16 tygodniu, codziennie muszę być na cmentarzu! Mam wrażenie, ze tam jest moje miejsce, bo umarłam razem z nim. Moje życie straciło sens! Gdybym miała więcej siły i odwagi odebrałabym sobie życie by na zawsze być z moim malenstwemSad mąż mnie nie rozumie... rodzina uważa, ze powinnam wrócić do życia... ale jakiego życia skoro czuje, że moje juz się skończyło. Brak mi siły, otoczenie przywołuje tylko wspomnienia... wyjechalabym z miasta jakby nie fakt, że mam codzienna potrzebę odwiedzenia mojego synka. Nie wiem co mam ze sobą zrobićSad Bóg jest tak strasznie okrutny!
Odpowiedz
#2
Gonia myślę że niezbędna jest wizyta u dobrego psychologa. Może znasz kogoś kto może Ci jakiegoś polecić lub napisz skąd jesteś i może ktoś tutaj będzie jakiegoś znał. Czasem sami sobie nie radzimy z ciężarem jaki na nad spada i musimy skorzystać z takiej pomocy.
Odpowiedz
#3
Ale ja nie chce pomocy, mam wrażenie, że to cieprienie mi się należy, że nie zasługuje aby żyć: ( rodzice nie powinni grzebać własnych dzieci!
Odpowiedz
#4
Goniu, to prawda nie powinni. Jest to strasznie niesprawiedliwe, ale nigdy nie zrozumiemy dlaczego tak się dzieje... nikt nam tego nie wyjaśni.

Kredka ma rację, spróbuj wybrać się do psychologa, chociaż raz, żeby zobaczyć jak to wszystko wygląda. Mi pomogło, chociaż też chciałam umrzeć i też nie chciałam pomocy... ale tak mnie wszyscy namawiali, że w końcu się ugięłam...

Może te słowa nie są odpowiednie w takiej sytuacji, może Cię to urazi (mam nadzieję, że nie), ale mi pomógł fakt, że wytłumaczyłam sobie śmierć Alanka w ten sposób, że Bóg chciał, żebym miała swojego Aniołka Stróża (jestem wierząca). Zaczęłam doceniać dar ciąży, każdą chwilę, którą spędziłam z moim Synkiem w brzuszku. I jestem dumna z tego, że był, że dał mi szczęście, że dał mi poczuć, co to znaczy być Mamą... i nie poddałam się. Mineły 3 miesiące od śmierci mojego Synka, a staramy się z Mężem o rodzeństwo dla Niego. Wierzymy, że Nam się uda. A radość z narodzin Maleństwa będzie podwójna, bo wiemy, co oznacza strata.

Życzę Ci dużo wiary i nadziei. I przede wszystkim siły do życia.
Odpowiedz
#5
Dziękuje za piękne słowa. Mam nadzieję, ze znajdę w sobie siłę by żyć! Pomodle się aby wasze starania przyniosły kolejna bezpieczną i donoszoną ciążę. Trzymam kciuki!
Odpowiedz
#6
Dziękuję Ci Goniu. I życzę Ci dużo siły i nadziei. Trzymam mocno kciuki za Ciebie, żeby te okropne myśli Cię opuściły.
Odpowiedz
#7
dziękuję i mam nadzieję, ze mnie opuszczą bo jest strasznie ciężkoSad
Odpowiedz
#8
Gonia, dobrze Cię rozumiem, jak miałam dokładnie te same myśli. Mam je do tej pory, ale już jakoś daje sobie z nimi radę.
Rzeczywiście, byłam raz u psychologa, ale już tam więcej nie wróciłam, bo miałam, dzięki Bogu, bardzo dużo wsparcia w otoczeniu.
Pomaga mi myśl, że mój syn umarł, ale miłość do niego została. Że pamiętam o nim z biegiem czasu z odrobinę mniejszym bólem, z coraz większą wdzięcznością, za to, że był, że zaistniał w naszej rodzinie, że nadal mogę go kochać.
Myślę, że on zawsze będzie ze mną, bo naprawdę - noszę jego serce z sobą, w moim sercu.
Pomodlę się dziś za Ciebie :-*
Odpowiedz
#9
Dziękuje ona0922. (*) dla Twojego synka.
Zaczęłam się dzisiaj zastanawiać dlaczego Bóg tak chciał... i znowu widzę w tym swoja winę: ( może postanowił mnie ukarać za moje wszystkie źle uczynki których dokonalam w życiu, może za te myśli jak się tylko dowiedzialam o ciąży, że to może zła pora na dziecko, mieliśmy problemy w małżeństwie. Teraz tych wszystkich myśli zaluje bo może gdybym była w euforii od samego poczatku to bym nie straciła swojego malenstwa za które teraz moglabym oddać życie!
Odpowiedz
#10
Gonia nie mów tak. to co nas spotkało to żadna kara. Nie ma niczyjej winy. To nie my jesteśmy winne. To nie nasi mężowie są winni. Po prostu zdecydowała za nas natura. Ja też straciłam swoje maleństwo, które było planowane, przy którym ani razu nie pomyslałam żle. Dbałam o siebie a też mnie to spotkało. Czy mnie też ukarał? pewnie że sie obwiniałam. To normalne. Ale wiem, że i tak nic nie mogłam wiecej zrobic. Ty też nie. I żadna z nas.
Odpowiedz
#11
To, co nas spotkało, to nie jest kara. Zło przychodzi do życia i dobrych i złych ludzi.
To nie jest też Twoja wina. Nie miałaś na to wpływu.
Mimo wszystko, ja nadal wierzę, że Bóg jest dobry i jest blisko mnie, że mi pomaga i podsyła pomoc.
Małgosiu, mam prawo do wszystkich emocji, jakie przeżywasz, do złości na Boga również. Nie o to mi chodzi, żeby Cię cenzurować, tylko o to, żebyś kiedyś, kiedy już będziesz gotowa, otworzyła się na Jego wsparcie i współczucie.
Ściskam Cię mocno!
Odpowiedz
#12
Goniu, tak jak dziewczyny napisały to nie jest żadna kara. Gdyby Bóg karał w ten sposób, wszystkie kobiety traciłyby dzieci- bo każdy człowiek zrobił kiedyś coś złego, skrzywdził drugą osobę. Nie ma ludzi ani idealnych, ani nieomylnych.

Tutaj nikt nie zawinił... tak chciał los. Ciężko się z tym pogodzić, ciężko to zrozumieć. Nikt nam nie odpowie na pytanie dlaczego straciłyśmy swoje dzieci. Ale nie możemy odbierać tego jako karę. Może Aniołki pojawiają się w naszym życiu po to by pokazać nam co jest naprawdę w nim ważne?

Może pojawiają się po to, żebyśmy poznały czym tak naprawdę jest bezgraniczna miłość?

Nikt nam nie da takiej odpowiedzi... ale wierzę, że jest w tym jakieś cel. A nasze Maleństwa czuwają nad Nami- swoimi Mamami i wiedzą, że je kochamy.
Odpowiedz
#13
może to głupie ale tęsknię za mdłościami i wilczym apetytem... teraz mogłabym nie jeść całymi dniami i pewnie tak byłoby gdybym nie musiała brać lekówSad mam takie poczucie, że teraz moja codzienna egzystencja niema sensu... zdrowe jedzenie, spanie jak tylko poczuję się zmęczona, wcieranie w brzuszek oliwki i byczenie się w łóżku- to wszystko robiłam z myślą o nim! teraz nie mam ochoty nawet rano wstaćSad wiem, że kiedyś nadejdzie taki czas, że nauczę się z tym cierpieniem żyć ale mam wrażenie, że mi nie przejdzie, że zagubię się w tym smutku i żalu i nigdy nie będę szczęśliwa. Rozmawialiśmy z mężem o staraniach o kolejne dziecko... ja już chciałabym aby we mnie rosło nowe życie! jak mam czekać aż 4 miesiące! z drugiej strony boję się, że historia może się powtórzy i wtedy tego już nie zniosę! chcemy porobić wszystkie badania, aby mieć pewność, że to co się wydarzyło było tylko przypadkiem... ale jak wierzyć, że coś się dzieje bez przyczyny! mam tyle obaw!
Odpowiedz
#14
Gonia każda z nas niestety teskni za tym życie sprzed... niestety to juz nie wróci. Bolesne ale prawdziwe. jeżeli uda nam sie znowu zobaczyc dwie kreski to będziemy szczęśliwe choć zawsze juz chyba ten strach pozostanie. Ale to juz nie będzie te dziecko. To będzie nowe życie, nowa istotka. Gdy ktos sie zapyta \"bedziesz miała drugie dziecko? \" ja pomyślę \" nie trzecie\". Bo tamto zawsze zostanie w naszych sercach. Gonia jesteś świeżo po stracie. Mineło zaledwie 10 dni. U mnie minęło pół roku. I powiem ci że dalej boli. Nikt nie powiedział że będzie łatwo. Mnie lekarz na starania pozwolił właśnie gdy mninie pół roku. Ale wcale nie jest lżej. Gdy rano pojawi sie myśl że chcę znów to poczuć to rano przyjdzie znów strach i płacz. A co jeśli się powtórzy? mam nadzieje że nigdy się nie powtórzy. Ani u mnie . Ani u Was. Goniu wiem że to teraz trudne. Ale czas leci. Świat się dla nas nie zatrzyma. Czas nie goi ran... ale może zdarzy sie cos co pozwoli ten ból uleczyć?
Odpowiedz
#15
wiecie o czym teraz myślę, że gdybym urodziła mojego synka zdrowego w wyznaczonym czasie to nie potrafiłabym tak docenić daru od Boga jakim jest ciąża i urodzenie w terminie upragnionego maleństwa! widząc kobiety z brzuszkami nie myślę o zazdrości tylko zadaję sobie pytanie czy one sobie zdają sprawę, że noszą pod sercem najcenniejszy skarb jaki Bóg może ofiarować i jakie my kobiety mamy szczęście mogąc tego doświadczyć.
Odpowiedz
#16
Gonia ja myślę że teraz różne rzeczy przychodzą Tobie, nam do głowy. Myślę też że potrafiłabyś docenić ten dar. I że będzie ci to jeszcze dane. Każda kobieta nosząca w sobie upragnione maleństwo wie jaki to cud. Powiem ci , żę moją pierwszą upragnioną ciąże donosiłam szczęśliwie do końca. I od samego początku zdawał sobie sprawe że jestem szczęściarą, żę mi się udało w tą ciąże zajść, że z każdym miesiącem jestem coraz bliżej rozwiązania. I póżniej gdy trzymałam syna na rękach. Druga-również upragniona ciąża nie zakończyła się jednak szczęsliwie. Ale nią też cieszyłam sie od samego początku. Doceniamy ten dar bycia mamą od smaego początku. Wierzę że Tobie również się uda.
Odpowiedz
#17
Teraz juz wiem jaki to ogromny dar i szczęście. Myslalam, że ciąża to taka prosta sprawa, 9 miesięcy i jest dziecko a okazało sie, że w dzisiejszych czasach urodzenie zdrowego noworodka w terminie to rzadkość! Nie rozumiem jak takie rzeczy mogą się dziać: ( będę walczyła tyle na ile starczy mi sił by dać mojemu aniolkowi rodzeństwo! Marzę, że Bóg mnie wysłucha.
Odpowiedz
#18
Goniu też tak myślałam. Niestety życie weryfikuje nasze plany.Trzymam kciuki aby ci sie w życiu poszczęściło. Może nie dziś, nie jutro bo potrzeba czasu. Ale juz niedługo. Życzę ci więc dużo siły.
Odpowiedz
#19
Goniu
Duzo sil zycze [*] dla Ignasia
Odpowiedz
#20
Goniu ja też tak myślałam... a jak wkroczyłam w 30 tydzień to byłam już pewna, że nic się nie stanie, bo przecież takie wcześniaczki rodzą się i żyją...

A tu w 33 tygodniu zawalił mi się cały świat, serduszko przestało bić... najgorsze, że dzień wcześniej kupiliśmy już CAŁĄ wyprawkę, miałam się niedługo pakować do szpitala... nie zdążyłam, bo mój Synek umarł we mnie.

Też mam takie myśli jak widzę kobiety w ciąży. Czy zdają sobie sprawę z tego, że noszą pod sercem ogromny Skarb. Skarb który jest bardzo kruchy...

Staramy się o dziecko z Mężem, ale zdaję sobie sprawę z tego, że kolejna ciąża będzie przeplatana jednocześnie miłością i radością i ogromnym strachem do samego końca. Myślę, że każda z nas się boi, że to jest normalne po tym co przeszłyśmy.
Odpowiedz
#21
Justi tak bardzo mi przykro z powodu Twojej straty (*). Czytajac wasze posty jestem przerazona, ze nie mozemy miec pewnosci do samego konca ciazy, ze nasze dziecko przyjdzie na swiat! Dlaczego Bóg nam to robiSad
Odpowiedz
#22
A dlaczego Pan Bóg ma \"to robić\"?
Odpowiedz
#23
No właśnie się zastanawiam dlaczego Bóg daje nam coś i odbieraSad tak nie powinno byc Sad
Odpowiedz
#24
Goniu, dużo sił. Bardzo dużo!!!!! A Bóg.... na pewno nie odbiera.
Odpowiedz
#25
PiBi, nie mogę się z Tobą zgodzić bo uważam, że to właśnie Bóg dał i odebrał mój skarb bo tylko on ma taką moc.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości