Koniec mojej bajki (straciłam Bliźnięta)
[.. Cisza...ro­sa na tra­wie....
I ja w tej ciszy stojąca
niczym posąg smut­ku
i znów życie dało mi po kościach
nies­podziewa­nie przyszło coś
co zas­koczyło mnie do głębi
wśród ciszy i ro­sy łąk
płyną me krwa­we łzy
jak war­tki po­tok... tak ma wyglądać reszta moich dni?
wśród roz­darcia po­między ciszą a bólem
wśród bólu po­między roz­darciem i tęsknotą.­..
Cisza...trwa... ]



Dziś 8... ósmy dzień miesiąca... i 8 miesiąc bez moich chłopców.. i ja rozpadająca sie na miliony kawałków każdego dnia... Jak długo jeszcze wytrzymam.. ile jeszcze zniosę... Tak bardzo tęsknie..... - Mama
Odpowiedz
chudziulka przytulam.
Dla Kubusia i Bartusia (*)(*)
Odpowiedz
kochana przytulam Cię bardzo mocno i przesyłam moc światełek dla Twoich dzieci (*)(*)(*)
Odpowiedz
Witaj chudziulka jak tam sie trzymasz? Dawno sie nie odzywalas. Podczytuje Cie na innym watku i bardzo Ci kibicuje i mimo ze nie pisze to zawsze o Tobie mysle gdy wchodze na forum. Pozdrawiam Cie cieplutko
Odpowiedz
Gusiu zaglądam tu kilka razy Dziennie.. i również jestem na bierząco z informacjami o Tobie. Bardzo Kibicuję Ci w staraniach przed staraniami.. w moim wątku piszę rzadko, bo czuję sie jak bym już wszystko co chciała napisać to już napisałam, że teraz to tylko powtarzałabym ciągle to samo... widzę że zamknęłam się w sobie.. takie życie z dnia na dzień - każdy z tych dni wygląda tak samo.. teraz szykuję sie do ostatniego transferu, bez nadziei że jeszcze będzie dobrze.. tzn wykorzystuję ostatni zarodek jaki mi został, dziś dowiedziałam się że transfer będę mieć 1 grudnia... czuję coś takiego dziwnego, bo w zeszłym roku właśnie pierwszego grudnia miałam transfer z którego udało mi sie mieć Kubusia i Bartunia pod sercem.. ;( Przychodzą mi dziwne myśli do głowy, sama nie wiem.. czy to dlatego że to jakis znak? czy może po prostu mam te wszystkie daty w głowie, i już zawsze będę zwracać uwagę na te dni, miesiące kiedy coś się z tą ciążą działo.. Przepraszam za chaotyczne pisanie, ale w głowie mam teraz tylko chaos.. płaczę kiedy jestem sama, a kiedy mąż wraca z pracy trzymam się twardo.. ostatnio miałam taki okres przez zamieszanie z teściami, powiedzieli coś co bardzo mnie dotkneło, wtedy przez 3 tygodnie bardzo to przeżywałam i nie było dnia bez łez.. teraz niby z teściami sobie wytłumaczyłam, ale i tak słabo mi się robi na samą myśl o grudniu.. o świętach na które chcę zostać sama w domu, bo nie mam czego świętować.. sama nie wiem co dalej.. najchętniej zapadłabym się pod ziemie, bo czasami nie daje rady.. tak po prostu nie daję rady..
Odpowiedz
Chudziulka oby ten 1 grudnia okazał się dla Was szczęśliwy tak jak przed rokiem.
Mi też ciąglę siedzą w głowie daty - 26.11.2013- ostatnia miesiączka, 24.12.2013 - II kreski na teście.

Też ostatnio mam ciężkie dni. Tak jak Ty poprostu nie daję rady. Mam wrażenie, że nikt mnie nie rozumie.
Strasznie boję się Świąt.... miały być pierwsze cudowne Święta z dwoma małymi Szkrabami.

Pozdrawiam Cię ciepło.

Dla chłopaków (*)(*)
Odpowiedz
Chudziulka bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki i chce wierzyc w to ze 1 grudnia to faktycznie znak, dobry znak, ze tym razem sie uda, ze ta data zostanie odczarowana... Chcialabym choc odrobine dodac Ci otuchy i wiary na lepsza pszyszlosc, tak bardzo bym chciala zeby nam sie udalo!
Swieta beda dla nas trudnym czasem, mialy byc cudowne i szczesliwe, a bedzie zupelnie odwrotnie. Niestety nasze otoczenie nie rozumie tego co czujemy, ze nadal przezywamy i bedziemy przezywac smierc naszych dzieci. U Ciebie widze pijawil sie konflikt z tesciami, a u mnie z bratowa, ktora ma do mnie pretensje ze nie podchodze do jej 6mc coreczki, ze nie przyszlam do kosciola na jej chrzciny i wogole dlaczego ja sie tak dziwnie zachowuje... W ludziach nie ma za grosz empatii, wspolczucia i wsparcia, musimy radzic sobie same, mimo iz jest nam tak ciezko... Dobrze ze jest forum, ze znajdujemy tu wsparcie i zrozumienie, chociaz tyle i az tyle....
Jestem z Toba calym sercem i 1 grudnia czekajac w szpitalu na operacje bede z Toba myslami i bede mocno trzymala kciuki za powodzenie Twojego transferu;*
Odpowiedz
Chudziulka, piszę, kasuję, piszę, kasuję... będę się modlić, żeby było dobrze
Odpowiedz
Joasiu, jak się czujesz? Myślę o Tobie!
Odpowiedz
Witaj Aszko. Jak się czuje? W zasadzie sama nie wiem, bo fizycznie czuje się dobrze, mam w brzuchu mój ostatni zarodek i teraz czekam czy uda mu sie zagnieździć. Ale co do samopoczucia Psychicznego - tu jest Bez zmian... Mąż na mnie Krzyczy, że zawsze po transferze zamiast się uspokoić, to jestem jeszcze bardziej nerwowa, częściej Płacze... Ale to już nie zależy ode mnie, bo naprawdę staram się być silna, ale to takie trudne, kiedy tak bardzo tęsknię za moimi dziećmi, za tą ciąża w którą zaszłam rok temu... A przecież jest jeszcze niepewność czy kiedykolwiek uda mi się być mamą... To wszystko przerasta.. Jestem jak dziecko we mgle, tu się staram o maleństwo a z drugiej strony przez ostatnie porażki czuje jak bym stała w miejscu...
Odpowiedz
Chudziulka, posyłam dużo ciepła i dobrych myśli! Zawsze byłam zdania, że każdy facet powinien być w swoim życiu przez krótki czas kobietą, może byliby wobec nas mniej krytyczni, gdyby doświadczyli tego metliku emocji...wiem, że chcą dla nas dobrze, ale nie tędy droga, nie krzykiem, nie twardym staniem na ziemi...przecież to się \"samo płacze\", często bez naszego udziału czy woli! Przytulam Cię mocno! :-*
Odpowiedz
Chudziulka co u Ciebie? Codziennie o Tobie mysle i szukam na forum informacji o Tobie... Nic nie piszesz wiec odwazylam sie zapytac... Jezeli nie czujesz sie na silach to nie odpowiadaj, ale chce zebys wiedziala ze jestem z Toba calym sercem.
Odpowiedz
(Wed, 17 Grudnia 2014, 21:44:57)gusia88 napisał(a): Chudziulka co u Ciebie? Codziennie o Tobie mysle i szukam na forum informacji o Tobie... Nic nie piszesz wiec odwazylam sie zapytac... Jezeli nie czujesz sie na silach to nie odpowiadaj, ale chce zebys wiedziala ze jestem z Toba calym sercem.

Gusiu ja tu jestem cały czas, tylko te zmiany na forum trochę mnie pogubiły, jak włączam forum to jako niezalogowany, wiec tak tylko sobie czytam i popłakuje sobie po cichu, bo te święta niszczą to nad czym tak ciężko pracuje, czyli na osiągnięciu spokoju wewnętrznego.... Ciągle myślę że święta Bożego Narodzenia są świętami dla dzieci.... A moich dzieci nie ma więc i świat tez niech nie będzie...  W domu nie zrobiłam nic, choinki brak a i kłótnia z tesciami o to ze nie chce być u nich na wigilii w towarzystwie ich jedynej ponad rocznej wnuczki dala mi porządnie do myślenia...Ponad to kolejna porażka w staraniach. Teraz zaczynam kolejna procedurę in vitro..  Właśnie powoli się szykuje do lekarza po listę badań do zrobienia... Może po wizycie Napisze w wątku starania... Do tej pory nie pisałam, bo nic sensownego do napisania nie miałam... Ale jak coś znów się u mnie ruszy to z pewnością zacznę się więcej udzielać...  A jak ty się Czujesz kochana? Ps. Bardzo Ci dziękuję ze napisałaś... Nawet sobie nie wyobrażasz jak mi miło..  Aż taka ucieszona pochwaliłam się mężowi twoim postem, że ktoś tu o mnie pomyslal...to takie niby nic,a jednak coś. 
Odpowiedz
Przytulam mocno Chudziulka. Ja to podziwiam dziewczyny na forum i Ciebie równiez bo taka siła z Was bije.Ja bym się rozpadła totalnie gdyby nie moja córka. Nie przejmuj sie tym że ktoś może źle Ciebie zrozumieć(jeśli chodzi o spotkania z małymi dziećmi) kto nie przezywał tego to nie rozumie jak to boli. Myśl o sobie w ten czas.
Odpowiedz
Chudziulka ciesze sie ze sie odezwalas;*
Masz racje ze Swieta Bozego Narodzenia sa dla dzieci, niestety nie dla Naszych i to boli, bardzo boli... Wokol radosc i szczescie, a ja chce zeby te Swieta minely jak najszybciej, albo niech wogole ich nie bedzie...beda to trzecie swieta z rzedu ktore mialam spedzic z moim nowonarodzonym dzieciatkiem, lecz kolejny raz zaplacze z rozpaczy przy wigilijnym stole... Mnie rowniez nie ominela klotnia z tesciowa, bo nie chce spedzac wigilijnego wieczoru z jej corka, ktora zaraz bedzie rodzic... Eh... Trudny to czas dla aniolkowych mam...
Kochana zycze Ci aby ten nadchodzacy Nowy Rok byl lepszy niz ten co mija oraz aby juz zadne nasze dziecko nie umarlo przed nami.
Odpowiedz
Chudziulko co u Ciebie? Jak sie czujesz? Tak dawno sie nie odzywalas.... Undecided
Odpowiedz
(Sat, 24 Stycznia 2015, 12:29:51)gusia88 napisał(a): Chudziulko co u Ciebie? Jak sie czujesz? Tak dawno sie nie odzywalas.... Undecided

Gusiu.. nie odzywam się bo po prostu zaczełam tu bardzo rzadko zaglądać, czasami chyba dlatego że nie chce już tego przerastajacego mnie smutku, a wracając do działu moja strata, mimowolnie wraca żal i smutek, to nie jest tak że chce zapomnieć o moich dzieciach, Tylko chce pomyśleć o sobie i o tym co mogę zrobić żeby sie odblokować.. Kredka zaprosiła mnie na fb do grupy trudne starania i jeżeli coś mam napisać o badaniach to robie to własnie tam. teraz staram się odsapnąć psychicznie, bo za pare dni będe mieć punkcję bo jestem teraz stymulowana lekami..  Fajnie byłoby zobaczyć się na fb, i tam popisać
tylko jak Cię znaleźć?
Odpowiedz
Rozumiem Cie doskonale, ja tez bardzo sporadycznie zagladam do dzialu o stratach, nie chce stac w miejscu, poprostu ruszylam dalej...
Jak dokladnie znalezc ta grupe na fb? Byc moze tam uda nam sie skontaktowac i wiecej popisac.
Wiesz ze mimo ze sie nie odzywam to caly czas Ci kibicuje i mocno 3mam za Ciebie kciuki.
Odpowiedz
Gusia Chudziulka pisze o naszej grupie dla kobiet stąd, które starają się i maja duże problemy, wymagają zaawansowanego lekarskiego wsparcia.
Odpowiedz
I obudziłam się dziś, w dzień który rok temu zabrał mi wszystko, zabrał Szczęście, Nadzieje, Uśmiech w zamian dał złość , żal, i brak checi do życia.. wiele razy chciałam pójść spać i już nigdy się nie obudzić.. Teraz boli wcale nie mniej.. chociaż najbliżsi uważają że to juz rok, że ile można uciekać od spotkań rodzinnych, ile można smucić się na widok innych dzieci, uważają to za przesade z mojej strony, za wyolbrzymianie problemu. Trzeba żyć dalej- powtarzają.. a Ja czuje jak te słowa kroją moje serce jak ostry nóż.. choć czasami przychodzą myśli czy to z nimi jest coś nie tak..? czy może faktycznie ze mną, może nie powinnam się już tak alienować, ale nie potrafię, co mam robić? którą drogą pójść, nie wiem.. nic nie wiem, czuję że stoję w miejscu. czasami gdy zrobię krok na przód to zaraz robię dwa w tył, bo przestaję widzieć sens we wszystkim co robię.. Myśle tylko że moi synowie mieliby teraz 9 miesięcy, może nawet 10 lub 11, bo przecież bliźnięta przychodzą na świat wcześniej.. ale Dlaczego urodzili się tak wcześnie, że nic już nie można było zrobić..??pęka mi serce, bo ostatni dzień z moimi synami w moim brzuszku wraca często w moich myślach. Pamiętam każdą minutę, każde słowo pielęgniarek i lekarzy, każdy skurcz ;( poród, i płacz gdy zobaczyłam pierwszego syna.. jest ze mną żal że nie poprosiłam o to bym mogła ich przytulić, bym mogła ich pożegnać jak powinnam była to zrobić.. nigdy sobie tego nie wybaczę.. Kubusiu, Bartusiu ;*;( Mama pamięta o Was cały czas.. [*][*]
Odpowiedz
Chudziulka przeczytałam Twoją historię i jest mi tak smutno i przykro .. jedyne co mogę to światełko dla Twoich synków [*] [*] .. Jesteś bardzo dzielna że walczysz o swoje marzenia .. Ja też bym chciała już zacząć starania tzn najpierw badania .. bo czuję że jedynym lekarstwem byłaby kolejna ciąża .. chociaż mojego synka nic i nikt mi nie zastąpi bo jest jedyny w swoim rodzaju i nie powtarzalny .. ale może w ten sposób chociaż byłoby mi lżej ?
Ale z drugiej strony tak bardzo się boje .. nie przeżyłabym drugi raz takiej samej historii .. i czuję lęk że jednak nie dam rady .. Sad
Odpowiedz
ChudziULka.... jakbym czytała o sobie... 12 minie rok jak odeszła Emilka, nie dawno mineły 2 lata od utraty Kacperka... to boli... wspomnienia powracają... może poczujesz sie choć troszkę lepiej, jeśli ci napiszę, że często myślę tak samo jak Ty... nie jesteś wiec sama .. ja też nie wiem którą drogą iść... rok to niewiele, gdy tracisz nadzieję...
PRZYTULAM MOCNO [*] [*]
Odpowiedz
Chudziulko, marysienko jestescie mi tak bliskie, chociaz osobiscie sie nie znamy, a laczy nas tak wiele...13 mija rok jak odeszla moja coreczka...rok, to juz rok jak odeszla nasza nadzieja i choc ktos mowi ze to juz tyle czasu, ze bol pewnie mniejszy, to wcale nieprawda, bol jest ten sam, moze zmienil swoj charaker ale ciagle tkwi w naszych sercach i juz pewnie na zawsze tam pozostanie, jestesmy matkami i nikt nie ma prawa wymagac od nas zebysmy wziely sie w garsc, bo to byly nasze najukochansze malenstwa...
Bardzo mocno Was przytulam :*
Odpowiedz
Chudziulko, tak bardzo mi przykro. Tulę Cię i zapalam światełka dla Twoich dzieci [*][*]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości