Rozpacz
#1
1.02.14 - zobaczylam II kreski na tescie! Moja radosc przeszla najsmielsze oczekiwania! Moj partner nie podzielil mojej ekscytacji. Stwierdzil, ze go to przeroslo i nie jest gotowy na dziecko. Zabolalo, ale postanowilam, ze damy sobie rade - ja i Malenstwo - bez udzialu nieodpowiedzialnego \'taty\'.

6.02 wieczorem zobaczylam brazowa plamke na bieliznie. Panika, telefon do prywatnego ginekologa, wizyta tego samego wieczora. Po badaniu ginekologicznym lekarz stwierdzil polip przy ujsciu szyjki macicy. Powiedzial, ze to nie zagraza ciazy. Badanie USG pokazalo jajo plodowe, ale lekarz powiedzial ze na tym etapie wszystko sie moze zdarzyc. To byl dopiero poczatek 6 tyg. Wypisal recepte na cyclogest (tytejszy odpowiednik luteiny) kazal sprawdzic progesteron i tarczyce. Nastepnego dnia dostalam wyniki, progesteron niski wiec mam brac cyclogest 2x dziennie i oszczedzac sie.
Dostalam zwolnienie z pracy i staralam sie duzo odpoczywac i dbac o siebie.
Poniewaz ciagle plamilam, po tygodniu zglosilam sie do Early Pregnency Unit. Zobaczylam serduszko i oszalalam za szczescia. Wszystko z dzieckiem bylo w porzadku, ale ciaza okazala sie mlodsza o tydzien niz myslalam. Wtedy na serio zaczelam sie martwic. Nastepne badanie u prywatnego ginekologa po tygodniu. Ciaza sie rozwija i serduszko bije jak dzwon, ale przyrost jest bardzo maly. Lekarz pocieszyl mnie ze na tym etapie jest bardzo trudno zmierzyc wielkosc plodu. Stwierdzilam, ze koniec czytania na ten temat w sieci i denerwowania sie.

1.03 wieczorem mam dziwny bol brzucha jak przed okresem i widze troche krwi w moczu. Mysle - to na pewno polip, poczekam do jutra. W niedziele krwawie coraz bardziej i jade do szpitala. Po 4!!!! godzinach oczekiwania w bolach, zostaje odeslana do domu. Mam rano zadzwonic do Early Pregnency Unit.
Poniedzialek rano, kobieta z ktora rozmawiam przez telefon twierdzi ze nie moze mnie zbadac bo krwawie!!!??? Umawia mnie na USG na nastepny poniedzialek. Jestem bezradna i mysle o najgorszym.
Wtorek rano, dzwonie do nich znowu i klamie ze juz prawie nie krwawie. Babka mowi zebym przyjechala dzisiaj. USG nie widzi juz ciazy! Jestem w szoku. Biora mnie do innego pokoju, pobieraja krew, cos tlumacza, a ja chce stamtad uciec i zapomniec. Che miec moje Malenstwo z powrotem w brzuchu. Wychodze na korytarz, przyjaciolka juz wie co sie stalo, przytula mnie. Ja wyje jak zwierz. Nic nie rozumiem, jak to sie moglo stac? Przeciez wszystko bylo ok, przeciez robilam co moglam zeby dbac o dziecko, przeciez byc moze to byla moja jedyna i ostatnia szansa na dziecko, przeciez wszyscy dookola rodza zdrowe dzieci, dlaczego ja nie moglam?

Dzis zaczalby sie 10 tydzien. Nie wiem co ze soba zrobic......tak bardzo tesknie......
Odpowiedz
#2
Tak bardzo mi przykro;( gdy to czytam widzę część siebie, mnie tez ciągle odsylali do domu, czułam że im głowę głupota zawracam... Przed tobą ciężki czas, trudne dni... Ściskam cię mocno, i przesyłam trochę siły, na te najgorsze dni...
nie obwiniaj siebie, każda z nas chciała dla swojego dziecka jak najlepiej! Pytanie dlaczego akurat my? Nie mam na nie odpowiedźi, też chciała bym wiedziećSad
światełko dla twego aniołka[*]
Odpowiedz
#3
Fenka mnie również przykro z powodu Twojej straty. Już od początku życie wystawiło Cię na próbe gdy radości nie dzielił z Tobą Twój partner. To przykre gdy nie ma z kim się dzielić swoich radości a potem i cierpień.
Fenka pamiętaj by nigdy się nie obwiniać. Ty jako kobieta i matka zrobiłaś w tym momencie wszystko co mogłaś zrobić. To jak Cię potraktowali, że kazali czekać, że odsyłali. To nie do pojęcia. Jak można tak potraktować kobietę w ciąży? Przecież to że krwawiłaś oznaczało cos niepokojącego. Niestety nie tylko za granicami naszego kraju spotykamy sie z bezdusznościa lekarzy. U nas niestety też coraz cześciej sie to zdarza
Swiatełko dla maleństwa [*]
Odpowiedz
#4
Fenko, bardzo mi przykro.
Dużo siły Tobie życzę.
Odpowiedz
#5
fenka bardzo mi przykro
Odpowiedz
#6
Fenko dużo sił i spokoju na ten trudny czas.
dla Aniołka [\']
Odpowiedz
#7
Dziekuje Wam za cieple slowa. Tego mi teraz potrzeba. Tego i zrozumienia.

Niestety w UK, do ciazy podchodzi sie bardzo lekka reka. Do 12go tygodnia nie ma czegos takiego jak podtrzymanie ciazy. Nawet pozniej z tego co slyszalam nie robia nic zeby ciaze ratowac. Lekarze wierza, ze natura sama wie co robi. I tak mialam szczescie, ze lekarz pierwszego kontaktu skierowal mnie do ginekologa, bo zazwyczaj tego sie tu nie praktykuje.
Troszke sie z tym zgadzam, poniewaz sama widzialam ze Malenstwo nie rosnie ksiazkowo. Mialam jednak nadzieje, ze wszystko bedzie dobrze. Trafilam na bardzo dobrego polskiego ginekologa i wiem, ze zrobil co w jego mocy, zeby mi pomoc. Jesli kiedykolwiek uda mi sie jeszcze zajsc w ciaze, to napewno bede pod jego opieka. Nie jest to tanie, ale dziecko i jego zdrowie sa najwazniejsze.
Staram sie nie obwiniac, ale zawsze chyba kobieta mysli, ze mogla cos zrobic lepiej, albo czegos nie robic i moze wtedy by sie udalo.

Zachowanie mojego partnera to calkiem inna historia. Jego znieczulica calkowicie mnie zszokowalo, tym bardziej, ze bylismy za soba szczesliwi. Strasznie to przezywalam, ale po tym jak stracilam Malenstwo, calkiem na to inaczej spojrzalam. Teraz wiem ze nie jest nic wart i nie chce miec z nim nic do czynienia. Wiem, ze nie warto bylo sie stresowac i denerwowac, bo to tylko zaszkodzilao.

Mam kilka wspanialych przyjaciolek, ktore sa przez ten czas nieocenionym wsparciem. Nie wiem co bym bez nich zrobila.
Odpowiedz
#8
Bardzo mi przykro fenka. Przykro tym bardziej ze znow lekarze w UK nawalili.
(*) dla Twojego Maluszka
Odpowiedz
#9
Fenka, ja miałam podobnie, od początku Maleństwo było mniejsze niż opisywane w książkach, internecie. Lekarz prowadzący nie widział problemu. Ja też widziałam serduszko...ale 11 dni po wizycie lekarka zastrzeliła mnie informacją że ciąża obumarłaSad
Kochana, Ty zrobiłaś WSZYSTKO co mogłaś w danej chwili zrobić. Nie możesz się obwiniać!
Życzę Ci dużo siły, na ten trudny czas.
Odpowiedz
#10
Bardzo Ci wspolczuje,tyle ciosow od zycia ...swiatelko dla Dzieciaczka (*)
Odpowiedz
#11
Otworzylam oczy i znowu okazuje sie, ze to nie sen. To moja koszmarna rzeczywistosc.....
Po co? Dla kogo zyc?
Po co wstawac z lozka? Przeciez Ciebie juz ze mna nie ma.....
Nie moge jesc.... Juz nie musze sie zdrowo odzywiac.....
Za oknem slonce..... Nie moge odslonic zaslon zeby sie nim nacieszyc. Lepiej mi jak nie widze swiata na zewnatrz.....
Tak bardzo chcialabym cofnac czas..... jeszcze kilka dni temu bylam taka szczesliwa. Dlaczego Bog mi to odebral? Czy nie wycierpialam sie juz dosc w zyciu? Nie moge odnalezc sensu....
Moje serce tak bardzo krwawi, chcialabym nic nie czuc.....
Odpowiedz
#12
też tak mam...a minęło kilka miesięcy...ale ból jest inny niż na początku, nie znika ale się zmienia, będzie lepiej, będą lepsze momenty...i zawsze pozostaje nadzieja, trzymaj się.
Odpowiedz
#13
Dziekuje Wam wszystkim za cieple slowa...

Dzis kiedy otworzylam rano oczy myslalam ze czuje sie lepiej. Nie spieszylo mi sie nigdzie, postanowilam zostac jeszcze troszke w lozku i pomyslec o Tobie.
Wczesniej nie zastanawialam sie nad imieniem dla Ciebie. Zawsze chcialam miec coreczke, ale cos mi mowilo ze bedziesz moim ukochanym SYNKIEM. Dzisiaj to do mnie do konca dotarlo. Ty jestes SYNKIEM. Pierwsze imie jakie przyszlo mi do glowy - Piotrus! Tak jak Twoj zmarly pradziadek. Teraz ON bedzie sie Toba opiekowal. Tesknie za Toba Synku i kocham Cie najbardziej na swiecie.....

Pozniej mialalam wizyte u lekarza. Nie wiem jak sie wywloklam z domu. W gabinecie od razu zaczelam plakac, a myslalam, ze jestem taka twarda!
Po chwili rozmowy pani doktor wyznala, ze sama stracila tydzien temu dziecko w 6 tc. To mnie kompletnie zalamalo. Ona taka opanowana mnie pociesza a sama przezywa tragedie. Powiedziala mi, ze jej strata nie jest az tak wielka bo ja bylam w 9tc. Ja mowie, ze napewno czujemy sie tak samo, niewazne ktory to tydzien. Ona na to, ze ona ma wsparcie w bliskich a to jest teraz najwazniejsze. Ja mam tylko przyjaciol, ale nie ma przy mnie tej osoby ktora jako jedyna bylaby w stanie mnie pocieszyc. Moze i ma racje. Tego jednak nie moge zmienic i pogodzilam sie z tym.

Tych kilka osob ktore wiedza co sie stalo probuje pocieszac, ale tylko pogarszaja to co czuje. Nikt mnie nie rozumie. Tylko moja najblizsza przyjaciolka jest ze mna i choc nie przezyla tego co ja, to miala niedawno raka piersi, wiec te nasze cierpienia nas coraz bardziej zblizaja. I to ze ona wymknela sie smierci daje mi nadzieje na lepsze jutro. Tylko kiedy to jutro nadejdzie? Za miesiac? Rok? 5 lat?

Kolejny dzien bez Ciebie Piotrusiu. Kolejny bezsensowny dzien ......
Odpowiedz
#14
Bardzo mi przykro z powodu twojej straty fenka. Ból trwa długo tak naprawdę zostaje na cale życie w naszych sercach bo jednej części nas już nie ma. Nie potrafię cię pocieszyć bo sama czuje to co ty dzisiaj mijają 3 tygodnie jak mojej kruszynki już nie ma. A jak by się nie przytrafiłam ta tragedia to w poniedziałek zaczynałabym 14 tc ;(.
Przytulam mocno.
Odpowiedz
#15
Dziekuje Ci Lidziu i sciskam mocno

Dzis mija tydzien kiedy uslyszlam te straszne slowa \"przykro mi, nie widze tu ciazy\". Bylam pewna, ze ta kobieta sie myli! Przeciez nam nie moze sie nic zlego przytrafic. Przeciez juz tyle sie w zyciu nacierpialam, a razem ze mna - Ty Synku, od poczatku Twojego zycia. Niestety to byla prawda. Postanowiles, ze jeszcze nie czas zeby pojawic sie na ziemi. Postanowiles jeszcze poczekac.
Dzis rozpoczelibysmy 11 tc. pewnie bylbys juz calkiem spory. Mama nie mogla sie doczekac, bo ostatnim razem byles taki maciupki. Mierzyles tylko 59mm.
To tylko tydzien a mi sie wydaj, ze minal juz rok. Czas sie strasznie wlecze, a mi dni mijaja na rozmyslaniu, rozpamietywaniu. Ciagle pytam Boga, dlaczego? Co ja takiego zrobilam, ze mnie tak karze? Ile jeszcze musze wycierpiec, zeby znalezc swoja droge i szczescie na niej?
Czasu jest coraz mniej. Czy powinnam zaakceptowac fakt, ze jestes Synku moim jedynym dzieckiem?
Mama bardzo Cie kocha i nie moze sie doczekac kiedy Cie spotka. Bedziemy mieli cala wiecznosc zeby sie soba nacieszyc.....
Tesknie i kocham..... Piotrusiu, jestes dla mnie najwazniejszy....
Odpowiedz
#16
Dwa tygodnie odkad Cie ze mna nie ma. Strasznie tesknie.
Zycie toczy sie swoim rytmem, idzie wiosna, a mnie nic nie cieszy. Miotam sie po domu, albo zapadam w sobie. Dzien po dniu mija, a ja czekam na ten dzien kiedy bede sie potrafila usmechnac.
Wszystko bym oddala, zebys do mnie wrocil. Wciaz dotykam brzucha - zapominam ze Ciebie tam juz nie ma. Jestes juz tylko w moim sercu. Na zawsze.
Kiedys balam sie smierci, teraz juz sie nie obawiam, bo wiem ze na mnie czekasz. Nic sie nie boj, wkrotce bedziemy razem, ale najpierw musze sie nauczyc jak bez Ciebie zyc.

Kocham Cie Synku. Zawsze i wszedzie.
Odpowiedz
#17
Trzymaj się Fenka. Twoja strata jest jeszcze bardzo świeża. Daj sobie czas. Moja Córeczka odeszła ponad 2 miesiące temu i nadal jest mi ciężko. Zdarzają mi się lepsze dni ale jest ich mało. Wiosna za oknem a sił brak. Lecz trzeba wierzyć,że nadejdą te lepsze dni i dla nas też wyjdzie słońce.
Nie mam dnia bez myśli o mojej Oleńce. Tęsknię strasznie i nic na to nie poradzę. Jakiś czas temu kupiłam figurkę Aniołka i postawiłam na oknie. Codziennie ją dotykam i przynosi mi to ulgę. Może i Ty pomyśl o figurce, albo o jakimś innym przedmiocie, który będzie przypominał Ci Twojego Synka. Dużo sił życzę.
Odpowiedz
#18
Dziekuje Wiola. Staram sie trzymac, ale sama wiesz ze nie jest latwo.
Myslalam, zeby kupic taka figurke, ale najpierw musze sie wywlec z domu. Jak na razie to moje wyjscia sa tylko do lekarza.
Szkoda mi moich psow, bo nawet nie daje rady isc z nimi na spacer. Nie mam jeszcze na to sily...
Odpowiedz
#19
Doskonale wiem jak to jest. Był taki czas gdy nie potrafiłam wyjść z domu. Teraz jest łatwiej bo wróciłam do pracy i muszę wychodzić z domu. Tylko te wózki i brzuchy drażnią moje oczy. Wiem, że za jakiś czas będzie łatwiej nam żyć. Ale kiedy? Tego niestety niestety nie wiem. Trzymaj się.
Odpowiedz
#20
Wlasnie nie potrafie sobie wyobrazic powrotu do pracy, tym bardziej, ze moj ex tam pracuje..... To bedzie dla mnie ciezka proba.

Na dzieci reaguje znieczulica. Toleruje tylko dwoje. Dziwne sa te moje reakcje. Pamietam, ze wczesniej tez tak reagowalam, bo myslalam, ze nigdy nie bede miala dzieci i nie chcialam zglebiac tematu dzieci znajomych. To chyba taka tarcza obronna. Zreszta juz wogole nie rozumiem swoich uczuc. Wszystko jest mi obojetne. Jedyna potrzeba, to chec jakiejs zmiany. Mysle o zmianie pracy, a nawet wyjezdzie z UK.
Jestem tu juz 10 lat i jakos nic sie nie uklada. Bylam mezatka przez 7 lat. Moj maz nie chcial miec dzieci i to mnie dobijalo, bo to bylo cos czego najbardziej pragnelam. Potem poznalam kogos innego i tez nie wyszlo. Stracilam dziecko i juz nie mam nadzei na lepsze jutro. Nie chce mi sie znowu z kims wiazac. Ale to nieuniknione jesli jeszcze mam zamiar miec dzieci. Wiem, ze to co czuje jest reakcja na to co sie stalo, ale tak trudno jest mi sie odnalezc. Jeszcze sporo wody uplynie zanim to sobie jakos poukladam. A lata leca na leb i szyje...
Odpowiedz
#21
fenka tulę Ci mocno .
Nie umiem Ci poradzić sama jestem w rozsypce nie panuję nad swoim życiem . A co do wyjazdu ale jeśli jesteś silna i poradzisz sobie to wyjedź ...
Odpowiedz
#22
Dziekuje Orzeszku :*

Czuje sie jeszcze gorzej. Dzis mial byc termin pierwszej wizyty u poloznej w 12tc. Tak bardzo czekalam na ten dzien, kiedy w koncu bede miala karte ciazy i bede oficjalnie kobieta ciezarna. To mial byc taki magiczny dzien. Chcialam oglosic swiatu, ze bede mama! Bylam taka dumna... Niestety los ze mnie znowu zakpil i wybral mi inna droge - droge cierpienia, zalu, bolu, zlosci, zazdrosci. Nie takie mialy byc moje uczucia. Mialam byc przepelniona miloscia i spokojem. W moim sercu jest morze milosci do Synka, ale ta milosc bedzie na zawsze niespelniona i pelna tesknoty za dzieckiem, ktorego nigdy nie zobacze, nie przytule...
Odpowiedz
#23
Fenko, bardzo mi przykro Sad.
Ja miałam założoną kartę ciąży w 10 tyg., a tydzień później na USG dowiedziałam się, że już wtedy moje dziecko nie żyło Sad.
Odpowiedz
#24
fenka każda z nam chyba ma takie dni na które czekała w czasie ciąży :roll: ja miałam teraz być na L4 ( tak planowałam ze względu na pracę) . Moimi dniem jest poniedziałek oraz data 16.09 nie wiem jak ją przeżyję , nie mówiąc już o każdym dniu każdy miał coś znaczyć :\'( a teraz nie znaczy już nic :\'( bo czym jest czwartek gdy mi tak źle i Tobie ?!
Czuję to co Ty te słowa pokazują moje uczucia . Najgorsza chyba jest ta tęsknota .... ale trzeba będzie nauczyć się z nią żyć :roll: :\'(
Ściskam Cię mocno tulę
Odpowiedz
#25
Przykro mi Scarlet. To nie tak mialo byc Sad mialyslmy sie cieszyc po kazdej wizycie u lekarza a nie plakac ze to koniec!

Orzeszku to prawda, juz zawze bedziemy czekaly na te kolejne daty z niepokojem.

Pozostaje wierzyc, ze bedzie nam coraz latwiej z tym krzyzem na plecach. Moze bedzie sie robil coraz lzejszy...

Dzis wizyta u lekarza, ciekawe czego sie dowiem, mam nadzieje, ze z moja tarczyca wszystko dobrze Sad
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości