Przypadki?
#1
Witam Was bardzo serdecznie i ciepło :-). Sam do końca nie wiem jak zacząć. Nie jestem mamą, ani tatą. Jestem dorosłym nastolatkiem, mam 22 lata. Mam też brata o 10 lat starszego który ma kilkumiesięczną córeczkę i 3 letniego synka. Piszę tutaj ponieważ w moim życiu tak się nadziało, że CZUJĘ wewnętrznie potrzeba podzielenia się tym doświadczeniem z Wami i ze światem. Może moja opowieść komuś chociaż delikatnie spowoduje uśmiech na twarzy i wiarę w to że jeszcze kiedyś zobaczymy się z naszymi Ukochanymi nienarodzonymi. Zaczynając więc w moim życiu wydarzyło się kilka dziwnych \"przypadków\".

1. W szkole podstawowej jako rozrabiające dziecko miałem zwyczaj chodzenia w nocy po domu gdy tylko rodzice i brat zasypiali. Wtedy lubiłem włączać telewizję i oglądać program kontrolny (chodzi mi o kolorowe paski). Pewnej zimowej nocy leżąc i nie śpiąc w dużym pokoju wydarzyło się coś dziwnego. Na przeciwko mnie pod komodą zobaczyłem coś białego co dosyć szybko znikło. Początkowo to zignorowałem uznając iż są to halucynacje, albo wrażenia nocne. Jednak po chwili coś walnęło w moją poduszkę. Przestraszyłem się gdyż wszyscy domownicy już spali a drzwi wejściowe do dużego pokoju były przymknięte. Nie był też to sen gdyż wszystko było zbyt realne i takie samo jak normalnie. Potem znów coś puknęło w poduszkę, i znów...i znów...W końcu pomyślałem że jeśli jeszcze raz walnie to się odwrócę i zobaczę co to. Po chwili znów walnęło i wtedy odwróciłem się jak najszybciej mogłem. Zobaczyłem coś co wyglądało jak biała ręka która zaraz znikła za przymkniętymi drzwiami. Wtedy już mocno się wystraszyłem, zapaliłem lampę i nagle usłyszałem głos mamy. Obudziła się i zobaczyła że nie śpię, była zła i potem już resztę nocy przespałem.

2. Okres gimnazjalny był dla mnie bardzo trudny. Byłem strasznie nieśmiały i zamknięty w sobie, osamotniony i dodatkowo znęcano się nade mną psychicznie w szkole co powodowało dodatkowe cierpienia. Pewnej nocy miałem sen który zapamiętam do końca życia. Znalazłem się w jakimś domu, ale jakimś dziwnym jakby w innym wymiarze. Była noc. Nagle spotkałem jakąś dziewczynkę. Miała ciemne włosy (u mnie w rodzinie prawie wszyscy mają ciemne włosy jeśli to w ogóle cokolwiek znaczy). Skądś wiedziałem że jest to duch, ale się nie bałem. Podszedłem do Niej i przytuliliśmy się. Wtedy doznałem czegoś co mogę nazwać Czystą Bezwarunkową Miłością - czymś co ludzie przeżywali w stanie śmierci klinicznej (NDE). Ja CZUŁEM wszechogarniającą MIŁOŚĆ, ZROZUMIENIE, EMPATIE, TROSKĘ, JEDNOŚĆ, POKÓJ, BRATERSTWO, SOLIDARNOŚĆ i wszystkie inne pozytywne stany. Czułem też ból tej dziewczynki. Tak jakby było Jej smutno z tego powodu że tak cierpię - czułem WSPÓŁCZUCIE. Trwało to krótką chwilę. Nie chciałem wracać do świata realnego, chciałem tam zostać, ale po chwili obudziłem się...

3. To wydarzyło się w liceum. Ciężko to nazwać jakimś bezpośrednim znakiem, jednak uważam że może Ci z góry tak ustalili i zorganizowali by potem dało mi to do myślenia. Szedłem sobie niedaleko domu po osiedlu który było w budowie i nagle jacyś robotnicy mnie zaczepili. Zaczęli do mnie wołać: \"Czy masz siostrę?\", \"Pozdrów siostrę\" itd. a ja wciąż powtarzałem że nie mam siostry. W końcu zrezygnowałem bo widziałem że Oni robili sobie tylko jaja.
Do nie dawna nie łączyłem tych wydarzeń ze sobą. Na początku zeszłego roku moja bratowa poroniła i wtedy moi rodzinie powiedzieli że jakiś rok, dwa zanim urodził się mój brat moja mama również poroniła (to był chyba 1 lub 2 miesiąc ciąży), lecz płeć była nieznana. Tutaj muszę dodać że do tamtej pory nie miałem zielonego pojęcia o tym. Jednak pomimo tego faktu jeszcze nie połączyłem tych dziwnych wydarzeń z tym poronieniem. Jednak podczas pewnej rozmowie z bliską przyjaciółką która miała podobne doświadczenia sama zasugerowała mi pytaniem czy to może nie być nienarodzona siostra (gdyż kiedyś opowiadałem Jej snów sen o spotkaniu z dziewczynką i doświadczeniem Miłości i Współczucia od Niej). Wtedy nagle pokojarzyłem te wszystkie fakty. Pomyślałem że rzeczywiście może w tym coś być. Dodatkowo potem w nocy śnili mi się zmarli babcia i dziadek którzy byli zadowoleni z czegoś (? - czyżby z odkrycia prawdy?). Co ciekawe nikt z moich najbliższych nie miał podobnych doświadczeń które by wskazywały na to że być może mamy siostrzyczkę/córeczkę która nie zdążyła się nawet narodzić. Może to wynika z tego że ja się interesuje tego typu tematami tj. życie po śmierci, zjawiska paranormalne itp.
Dodatkowo nie tak dawno pewnej nocy śniły mi się dwie dziewczynki których chodź nie widziałem CZUŁEM że tam są i są szczęśliwe. Kto wie czy to nie moja siostrzyczka i bratanica (córeczka mojego brata).Być może to wszystko to tylko przypadki. Sam do końca nie jestem pewien czy dobrze to wszystko interpretuję. Jednak moje Serce, intuicja i przeczucia mówią że mogę mieć siostrzyczkę która Czuwa i Opiekuje się mną i resztą rodziny i bardzo mocno Nas kocha.
Tak jak pisałem na początku - napisałem to gdyż bardzo chcę się z tym podzielić ze światem, z Wami którzy nosicie ciężar straty oraz może też dlatego by powiedzieć/potwierdzić że dusze Waszych nienarodzonych dzieci są blisko Was, czuwają nad Wami i Was kochają i pragną byście się nie poddawali i byli szczęśliwi i mieli tą świadomość że kiedyś w końcu wszyscy się spotkamy po Drugiej Stronie twarzą w twarz...
Odpowiedz
#2
Cytat:[autor cytatu=Poszukiwacz]
może też dlatego by powiedzieć/potwierdzić że dusze Waszych nienarodzonych dzieci są blisko Was, czuwają nad Wami i Was kochają i pragną byście się nie poddawali i byli szczęśliwi i mieli tą świadomość że kiedyś w końcu wszyscy się spotkamy po Drugiej Stronie twarzą w twarz...
ostatnie zdanie zawiera sens Twojego doświadczenia
Odpowiedz
#3
Poszukiwaczu, dziękuję za twoją historię! niewątpliwie daje ona nadzieję- na spotkanie, na istnienie CZEGOŚ więcej- to bardzo ważne dla osób osieroconych, dla mnie na pewno
Odpowiedz
#4
Bardzo mnie to wzruszyło Smile Czytając ostanie zdanie, aż cieplej zrobiło mi się na sercu ...
Dziękuję
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości