KTOSI PRZECZYTAJ TO!!!
#1
Nie wiem z jakiego jesteś miasta, ale wklejam Ci link, jaki kiedyś sobie znalazłam strony pewnego ginekologa z Lublina

http://www.hormony.pl

jest tam zakłada CIĄŻĄ I PORÓD

i druga podstrona
TYPOWE BŁĘDY CIEŻARNEJ

Jak masz prywatnego lekarza dzwoń do niego i nie daj sie spławic. Wybacz, ale nawet na zimne trzeba dmuchac. Pozdrawiam i uwierz modlę się, żebyś nie przeżyła tego co my tu na forum. Dużo sił !
Odpowiedz
#2
źle zatytułowałam swój post, a jest on skierowany do dziewczyny, która dopisała sie do watku \"edaj\" - POTRZEBUJE RADY, mam nadzieje, że z \"KTOSIK\" wszystko w porządku, jeżeli tu zajrzysz, daj znać, na prawdę myślę o Tobie i Twoim maleństwu.
Odpowiedz
#3
...Straciłam moją Kruszynkę ;-(((, ale z godnością, po ludzku, wśród bardzo życzliwych ludzi... może potem napiszę więcej, na pewno napiszę, bo potrzebuję tego, ale nie w tej chwili...
Odpowiedz
#4
KTOSIK jestem tu jak masz siłę lub ochotę napisz na skryznkę \"poczta@poronienie.pl swój adres emailowy lub telefon, tak bardzo chciałabym Ci pomóc, tak bardzo chciałabym Cie przytulic, tak bardzo mi przykro.
Odpowiedz
#5
KTOSIK

Myślałm o Tobie i Twoim Dziecku, modliłam się, byś tu nie wróciła, wiem niestety co przeżywasz, wiem jak Ci trudno i źle, wiem, że świat już nigdy nie będzie taki jak przedtem. I brak mi słów, bo gdy umiera dziecko, ktore tak bardzo sie kochała, tak bardzo sie na nie czekało i tak było upragnione, to ten bezmiar rozpaczy aż przeraża. Gdybym mogla pomóc - napisz.
Odpowiedz
#6
Dziękuję

...mam takie praktyczne pytanie... Wczoraj wyszłam ze szpitala, dlaczego muszę leżeć? To jasne, że wolałabym się rzucić w wir pracy, ale lekarz powiedział, że jeszcze ok. 10 dni, do wizyty kontrolnej mam się oszczędzać, siedzieć w domu, chodzić tylko do łazienki i kuchni. Dlaczego? Nie mam przecież szwów, troszkę pobolewa mnie brzuch, bardzo nieznacznie krwawię, ale to normalne... Mogłam po prostu jemu zadać to pytanie, ale ja nie byłam w stanie o nic pytać...
Odpowiedz
#7
KTOSIK

Nie wiem, czemu lekarz kazał Ci leżeć, mi kazał się oszczędzać, trzeba pamiętać, że zabieg to mimo wszystko ingerencja w organizm kobiety i nie tylko stres psychiczny, ale i fizyczny, obkurczając się macica po zabiegu i cały organizm potrzebuje sił, by wrócić do równowagi. Nie jestem Twoim lekarzem, ale wydaje mi się że oszczędny tryb życia przez 2 tygodnie jest jak najbardziej wskazany, żeby się nie przemęczać, nie dźwigać, nie forsować. Osobiście, mi po zabiegu lekarz nie kazał leżeć, ale przez pierwszy tydzień nie byłam w stanie sama i psychicznie i fizycznie podnieść się z łóżka.

KTOSIK – bądź dla siebie dobra, może jak czujesz się OK nie musisz plackiem leżeć w łóżku, ale oszczędny tryb życia to naprawdę niezbędne minimum. Nie tylko psychika potrzebuje czasu – ciało też.


Mocno Cię pozdrawiam
Odpowiedz
#8
No tak, niby to normalne, ja to już nie wiem sama, bo już nie chcę szpitali, a miałam kiepskie wyniki i nie chcieli mnie wypisać, sama to zrobiłam... Ale to z chodzeniem nie ma nic wspólnego chyba - dostałam antybiotyk przeciw zakażeniu (tu podobno mimo tego jakieś wyniki mi się pogarszały) i zastrzyki przeciw zakrzepom.

Poroniłam moje Maleństwo w szpitalu na Żelaznej. Od momentu wejścia tam czułam się - pomimo wszystkiego, co się działo, jak ktoś bardzo ważny, w nocy, kiedy pojawily się skurcze, krwotok, ogromne bóle, położna po prostu przy mnie siedziała, była, niby nie musiała, ale to taki zwykły ludzki gest, który na pewno pomógł...

Nie wiem co robić, odpycham to wszystko od siebie, staram sie nie myśleć, udawać, że nic się nie stało... Będzie dobrze, ale teraz - głupia może sprawa, ale w domu mam 3-letniego synka siostry, nawet on mnie denerwuje ;-(((
Odpowiedz
#9
Czyli, myślisz, że mogę bez problemu siedzieć sobie przy komputerze, troszkę się po mieszkaniu pokręcić?
Odpowiedz
#10
Takie poszarpane te moje myśli, ale... ja czułam, że będzie źle, czułam to przez ostatnich kilka dni, nie wiem jak, ale wcześniej, pomimo zagrożonej ciąży, nie miałam takich czarnych myśli...
Odpowiedz
#11
KTOSIK

Jeżeli sama wypisałaś się na własne życzenie, jeżeli dostałaś zastrzyki, jeżeli lekarz kazał Ci leżeć. To może lepiej leż. Musisz zmusić się do tego by dbać o siebie. Antybiotyki to przeważnie standard po poronieniu, ja też dostałam do domu.

Wybacz, że to napisze, ale na miejscu Twojego męża, nie pozwoliłabym dzisiaj przyprowadzić do Ciebie małego dziecka i nie tylko dzisiaj.

Przykro mi, dobrze chociaż, że w obliczu takiej tragedii spotkałaś się ze zrozumieniem personelu szpitalnego, dobrze, ze chociaż to.

KTOSIK potrzebujesz czasu jak każda z nas, spokoju i dużo dużo miłości od najbliższych Ci osób. Nie wiem jak ja mogłabym Ci pomóc, choć bardzo bym chciała. To normalne, że w obliczu takiej tragedii, każdy z nas przeżywa ją inaczej, są kobiety, które spychają to traumatyczne doświadczenie w głąb własnej psychiki, nie chcąc o tym ani myśleć, ani mówić, są też i takie, które muszą „wypłakać swój ból, zaraz po tragedii, każdy inaczej przeżywa to co się stało. Najważniejsze słuchać własnego serca, własnej intuicji i ciała. Możesz zachowywać się jakby nic się nie stało, ale z doświadczenia wielu kobiet chce Ci napisać, że niestety ten ból serca wróci. Każda śmierć - by żal się wypalił lub zelżał, musi być opłakana, nie przeżyta do końca powróci.

Ja bardzo bym chciała „zapomnieć” ale to jest w moim sercu i mimo, że bardzo się staram żyć „normalnie”, jakiś gest i słowo powodują iż grunt wali mi się pod nogami, jedyne do czego Cię zachęcam to nie tłum własnych emocji, nie tłum uczuć. Są normalne po takiej tragedii. Umarło Twoje dziecko, to najgorsze co spotyka nas kobiety.

Życzę Ci dużo sił, bardzo dużo.
Odpowiedz
#12
KTOSIK jak byś miała ochotę napisz na skrzynke poczta@poronienie.pl swój prywatny adres, jakbyś chciała
Odpowiedz
#13
Ja mieszkam z siotrą i z jej dzieckiem...
Odpowiedz
#14
więc jak mogę Ci pomóc???????
Odpowiedz
#15
Personel szpitala wyjaśnił mi, że mogę pochować swojego dzidziusia sama, ale ja napisałam, że wyrażam zgodę, aby został pochowany tam, na miejscu, ale... nie wiem czy dobrze zrobiłam. Czy mimo to mogę wystąpić o rejestrację dziecka??? Jak to wygląda? Takie maleństwo normalnie chowa się na cmentarzu? Nie wiem, wpadłam w panikę, nie wiem co robić, chcę zachować jakiś ślad po mojej Kruszynce...
Odpowiedz
#16
KTOSIK

wklejam Ci link do postu Agaty, której udało sie zarejestrować i pochować dziecko, które zmarło w 9 tygodniu ciąży

https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=378

polecam Ci do przeczytania także informacje w ty linku

https://www.poronienie.pl/prawo.html

Napisałaś że mieszkasz z siostrą, może ona mogłaby Ci pomóc, jeszcze dziś możesz zadzownić do szpitala i porozmawiać z ordynarotem oddziału, lub z Twoim lekarzem, masz prawo zmienić zdanie. Zawsze można spórbować. W linku, który Ci wkleiłam, jest adres emailowy do Agaty, może zechcesz się z nia skontaktować poza forum, jestem pewna, że udzieli Ci wszelkich informacji.

Nie obwiniaj się za decyzje, którą podjełaś. Nie czyń sobie wyrzutów, zrozbiłaś wszystko co było w Twojej mocy w danej chwili. Każda z nas nosi w sercu ślad własnego dziecka. Zaręczam, pamięć o Twoim Dziecku, zawsze będzie w Tobie i w nas na tym forum. Może ukojenie przyniesie Ci zapalenie świeczki na wirtualnym cmentarzu pamięci

http://naszeaniolki.blog.onet.pl/
Odpowiedz
#17
Dzwoniliśmy do szpitala, ciałko zostało przekazane z oddziału gdzie indziej, podali nr, kazali zadzwonić jutro z samego ranka, bo dzisiaj już tam nikt nie pracuje. Wiem, że jeżeli tylko oni nie pochowali jeszcze naszego Groszka, jeśli jeszcze fizycznie u nich jest, na pewno nie będą robili problemów, w to wierzę i czekam do jutra...
Odpowiedz
#18
trzymam kciuki i powodzenia, oby sie udało....

Ponieważ dzisiaj jest 3 dnień, może dobrze by było, byś napisała takie oświadczenie do szpitala i jeszcze dziś wysłała go faksem z dzisiejszą datą.

W nawiązaniu do rozmowy telefonicznej, przeprowadzonej w dniu dzisiejszym z Państwa pracownikiem pod numerem telefonu i tu podać (czyba, że znasz nazwisko osoby, z którą rozmawiałaś) i że w związku z szokiem wynikającym z poronienia, nie byłaś w pełni świadoma wagi podpisu składanego na dokumencie i z braku wiedzy, czy Polskie prawo daje możliwość pochowania tak wcześnie urodzonego (w świetle prawa - poronionego) dziecka.

Z uwagi na wiedzę, którą zdobyłaś w internecie na stronie tej, czy i innych, pragniesz sama pochować i zarejestrować własne dziecko, dlatego cofasz swoje pełnomocnictwo dane szpitalowi by dokonali pogrzebu i prosisz o zwrot ciałka dziecka.

To oczywiście moja sugestia, ale praktyka zawodowa uczy mnie, że jak nie ma czegoś na papierze, to tego nie ma i ososba, która dzisiaj telefonicznie udzieliła Ci ych informacji, jutro może się tego wyprzec, a tak gdy podasz numer telefonu na który dzwoniłaś, czas rozmowy to potraktują sprae poważniej.
Odpowiedz
#19
Może chociaż wiesz jak długo szpital przechowuje takie ciałka? Chcę, bardzo chcę pochować moje Dzieciątko, może jeszcze mi się uda, chcę, żeby miało swoje miejsce tutaj na ziemi, chociażby na cmentarzu, tak, jak każdy czlowiek... Muszę wytrzymać do jutra - tylko jak? ...
Odpowiedz
#20
nie wiem jakie są procedury w szpitalu, nie wiem - ja poroniłam w czerwcu ubiegłego roku, nie pochowałam swojego dziecka, nie wiedziałam, że mogę, ale wiem jak bardzo jest to ważne, by mieś \"dowód\" istnienia dziecka by móc go godnie pożegnać i opłakać. Trzymam kciuki!
Odpowiedz
#21
ktosik

ja tez jestem z warszawy, jesli chcesz moge zadzwonic w Twoim imieniu do szpitala i sie dowiedziec, prosze, napisz na priv na adres:
wuch@gazeta.pl, przeslij mi swoj numer telefonu, to Ci postaram sie pomoc.

Widze ze zmienily sie procedury w tym szpitalu... ja sie pytalam w nim o pochowek dziecka 11tc... za cicho... za malo stanowczo... \"to sa tylko tkanki\", \"no wie pani, na tym etapie ciazy to jeszcze nie dziecko\"... i nikt nie powiedzial, ze mam do tego prawo... eh...

Monika
Odpowiedz
#22
Wysłałam Ci maila, dziękuję
Odpowiedz
#23
Najwyraźniej się zmieniło - lepiej późno niż wcale... Ja nie pytałam, sami zaproponowali, tylko że... żałuję swojej decyzji...
Odpowiedz
#24
KTOSIK - dostałam Twojego emila - dopiero co odebrałam

Oczywiście, że pomogę - ale dzwoń proszę do mnie, bo nie mogę Ci wysłać nic !!! - WP dziś po prostu nie działa !!!- już dwa razy próbowałam Ci emila wysłać ze wszystkimi informacjami - kasuje mi wszystko przy próbie wysłania za każdym razem - kolejny nie próbuję, bo w szał wpadnę...

Proszę zadzwoń, jeśli informacje z mojego postu o pochowaniu dzieciątka są nie wystarczające dla Was - 0508-337-094 - nie chodzę wcześnie spać - DZWOŃ
Odpowiedz
#25
MAM TEŻ OTWARTE GADU - MÓJ NR : 4568701

PISZ LUB DZWOŃ - POMOGĘ CI !!!
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości