Nasz trzeci synek
#76
Przytulam...
Odpowiedz
#77
Tak - najgorsza jest ta nieodwracalność śmierci....
Też ostatnio o tym myślałam....
Najpierw szok, niedowierzanie, nadzieja, że może jednak.....

Dla mnie samej to jeszcze trudne, ale musimy zaakceptować nasze tu i teraz.....
Trzymaj się
Odpowiedz
#78
Jutro kolejny 11. Znow wroci scenariusz sprzed 8 miesiecy... Bedzie trwal 9 dni, potem znow nadejdzie ukojenie...
Ile tak jeszcze? Ile mozna przezywac to samo, ogladac raz po raz te same obrazy?

Kolejny miesiac mija...
Zycie toczy sie dalej i zaskakuje mnie niespodziankami, tak jakby chcialo sie zrewanzowac za to, co stalo sie w maju...
Po co to robisz Losie?
Nie latwiej bylo zmienic scenariusz wtedy, na ten nudniejszy, na ten najprostszy?

Wciaz zastanawiam sie, dlaczego czasem Rezyser nagke zmienia wszystko, cale zakonczenie.

A moze wcale nie nagle, moze moj film juz od dawna byl wlasnie tak zaplanowany?

Zwrot akcji, zeby zadowolic widzow?

To chyba jednak wolalbym nudny serial, w ktorym wszystko da sie przewidziec....
Odpowiedz
#79
8 miesiecy temu....

najstraszniejszy moment w moim zyciu... to okropne usg, najgorsze, przerazajace...

wylaczenie emocji, zamrozenie....

chyba czesc niego trwa do dzisiaj.. bo jak inaczej moglabym nadal zyc?


dzisiaj....

bylam na zakupach, snulam sie po sklepach, odwracajac glowe przy dziale z ubraniami dla niemowlat, w drogerii o malo bym sie nie rozplakala na widok tego wszystkiego, czego nie moglam kupic....

wreszcie poszczescilo mi sie z praca... i co z tego? czy tak naprawde cos to zmieni?
do tego ta mysl, ze przeciez nie mialabym tej pracy, gdyby nie smierc mojego dziecka.... cos za cos? absurd jakis....


probuje znalezc sens w tym wszystkim, jakies glebsze znaczenie, cos, co da mi nadzieje, ze to nie byl Wielki Plan, tylko przypadek, kaprys Losu....

i mimo, ze jestem juz w srodku troszke spokojniejsza, mimo jakiejs takiej wewnetrznej fali pokory i zgody, ta gorycz wtapia sie we mnie coraz bardziej i drazy tunele gdzies gleboko....

przypuszczam, ze ten gorzki smak i ciezkosc w sercu na dlugo we mnie pozostana....


tesknie Synku...
Odpowiedz
#80
Andziarka przytulam.
Odpowiedz
#81
Również przytulam...
Odpowiedz
#82
Andziarka 11? Bardzo mocno przytulam()
Odpowiedz
#83
Przepraszam Kochanie, ze wczoraj nie myslalam o Tobie, ze tak zajelam sie soba, wpadlam w euforie nowej pracy, w wir wydarzen.

8 miesiecy...

Nie chce myslec, co by bylo, gdybys byl tutaj z nami, nie chce, ale te mysli same sie wpychaja do mojej glowy.

Serce nadal krwawi, ale czesciej juz potrafie zatamowa gwaltowne krwawienia.


Tesknie. Kocham. Nie chce zapomniec.

(*) dla Ciebie Myszko
Odpowiedz
#84
Andziarka tak to już jest,że pochłaniają nas sprawy codzienne i obowiązki. Życie toczy się dalej choc już nie jest takie samo.Twój synek to wszystko rozumie.Opiekuje się Tobą i wspiera.Wie,że nigdy o nim nie zapomnisz.Wie.
Dla Rafaela (*)
Odpowiedz
#85
Niby jest lepiej, niby jakos sobie radze....


A jednak ciagle mysle o tym dlaczego ktos zmienil moja role, brutalnie przelozyl tasme i wlaczyl inny film.

Przeciez mialam stala role, moze nieco nudna, ale calkiem dobra, bezpieczna.

A tu nagle komus cos sie odwidzialo i scenariusz zupelnie sie zmienil...

I tak gram ta inna role od maja, na kilka dni serial zawiesili, ale potem znow zaczeli krecic kolejne odcinki.

I wciaz sobie zadaje pytanie: dlaczego zmuszono mnie do zagrania tej roli? czy zle gralam w moim starym serialu?

I nawet jesli niektore odcinki sa dosc dobre, coraz lepsze, to jednak to nie jest moj film.

Przed oczami mam scenariusz, ktory byl tym oryginalnym, wciaz widze to, jak mialo byc w oryginale.


Czuje sie jak marionetka....gram w nie swoim filmie...
Odpowiedz
#86
Przytulam tylko tyle mogę.
Odpowiedz
#87
Kiedy wchodzilam wczoraj na cmentarz, z ciezkim sercem, zza chmury wyszlo slonce.

Zanim doszlam do Twojego grobu, schowalo sie za chmure, potem znow zza niej wyszlo.

I tak kilka razy...

Wiem, ze ta chmura nigdy nie zniknie, ale wierze, ze slonce bedzie zza niej czesciej wychodzic, bardzo chce w to wierzyc Syneczku...
Odpowiedz
#88
I znow zrobilo sie ciemno, znow ciemne chmury przeslonily moj swiat.

Szukam jakiegos swiatla, lampki, swieczki, latarki.

Slonca na razie nie moge znalezc....

I znow bladze w tych olowianych chmurach, potykam sie o ich ostre brzegi...


\"Why does it always rain on me?\"


-----
jutro nadejdzie kolejny 20ty....
Odpowiedz
#89
Rok temu bylam jeszcze w ciazy, byles pod moim sercem i z dnia na dzien coraz mocniej kopales.

Rok temu wydawalo sie, ze juz coraz blizej do Ciebie, do Twojej bliskosci.

Rok temu zycie pedzilo w szalonym tempie, mimo, ze powinnam byla juz zwolnic...



Potem moj swiat sie nagle zatrzymal...


I choc Ciebie juz nie bylo na tym swiecie, moj swiat powoli ruszyl i nadal sie wszystko toczy, choc juz w zupelnie inny spoosb, bez szostego biegu...


Teraz jestes tak daleko, a jednoczesnie tak blisko mnie, Kochanie...


Tesknie za Toba Synku...
Odpowiedz
#90
Andziarka... duzo sily :*


Rok temu....
Wiem co czujesz.
Odpowiedz
#91
Rok temu... aż i tylko tyle... Wszystko jest takie same i inne. Czasami nawet niebo jest mniej niebieskie... Dużo siły Andziarko... przeżywam razem z Tobą te miesiące... miesiące do zbliżającej się pierwszej rocznicy... ale wiesz... przeżyjemy. Te dni nadejdą i przeminą, a nasze dzieci będą z nami cały czas. One są.
Odpowiedz
#92
Dziekuje dziewczyny za cieple slowa!


\"...and life carries and on, and on.....\"

...bo zycie nadal sie toczy, nie zatrzymalo sie ani na chwile...


Dobrze, ze sie toczy, choc sa momenty, ze gdzies w srodku mnie wszystko sie zatrzymuje, a potem toczy sie dalej....

Ciezko mi w sloneczne, piekne dni, bo tak bylo rok temu, w maju, a potem na pogrzebie w czerwcu..



I tak ide dalej z niewidzialnym dzieckiem u boku i zawsze sie przez chwile zastanawiam co powiedziec, kiedy ktos pyta ile mam dzieci....


zazwyczaj odpowiadam, ze dwojke.... w sumie klamie...

tylko nielicznym mowie prawde....


Tak chcialabym, zeby nasza ukladanka ulozyla sie w calosc, a jednoczesnie tak sie boje zdecydowac na kolejna probe....


nic juz nie planuje, raz juz moje plany zostaly wysmiane....


Jednak mimo wszystko, mimo Smierci, ktora nosilam w sobie, dostrzegam teraz Zycie, jego Wszechobecnosc. I mam wrazenie, ze juz opuszczam swiat zaloby, ze Zycie przejmuje nade mna kontrole..
Odpowiedz
#93
Bardzo mi przykro, że to Cię spotkało. Szczególnie, że znam to uczucie. Śmierć dziecka to dla rodziców ogromny ból. I pozostawi ranę w sercu na zawsze. Tylko, że z czasem ta ranka będzie się zabliźniać. Gdzieś słyszałam takie powiedzenie \"czas nie leczy ran, ale przyzwyczaja do bólu.\"

Światełko dla Twojego Synka [*] Na pewno Mały Aniołek nad Tobą czuwa i czuje jak bardzo za nim tęsknisz i jak Go kochasz.

Mocno Cię ściskam. I trzymam kciuki.
Odpowiedz
#94
Justi
Dziekuje kochana!


U mnie dzis znow gorszy dzien.
To wyobrazenie tego, czego nie ma, a mogloby byc....
Dzisiaj rano chlopcy jak nigdy grzecznie sie ze soba bawili, a ja przez moment mialam wizje Rafaela raczkujace na podlodze....
zabolalo az do glebi.....

znow ten brakujacy puzel...

Drugi moment, a wlasciwie godziny: w zoo z mlodszym synem.
Mialam przeciez miec bilet dla matki z dzieckim, taki roczny, prawie darmowy, mialam byc tam przeciez z Malym w chuscie/wozku....


Do tego te wszystkie niemowlaki, kobiety w ciazy, nawet mlode zwierzeta, ktorych teraz na wiosne sporo sie urodzilo jakos mnie razily swoja obecnoscia.....


i do tego ta pogoda, prawie taka jak 10 miesiecy temu....az sie boje jak bedzie jeszcze cieplej....



Dlaczego taki gleobki byl dolek, w ktory dzisiaj wpadlam? Przeciez juz prawie 10 miesiecy minelo...
Odpowiedz
#95
Tylko 10 m-cy, to naprawdę niewiele. Jak się kogoś kochało, to właściwie nic. Wczoraj zaledwie.
Tych miesięcy upłynie w Twoim życiu jeszcze wiele, zanim będzie odrobinę lżej, a potem trochę lżej, a potem całkiem lżej, ale ciągle nienormalnie. Ciągle będzie pusto, ciągle będzie brak. Tylko inaczej.
Odpowiedz
#96
Ciezko mi od kilku dni, okropnie ciezko...

Rozpadam sie na kawaleczki, mimo, ze mialam wrazenie, ze juz sie troche posklejalam...

Ptaki cwierkaja nad ranem dokladnie tak jak wtedy, kiedy wrocilismy do szpitalnego pokoju...sami....

Jest tak samo cieplo, slonce swieci tak samo, a ja nie mam gdzie sie schowac, wszystko powraca jak bumerang...

I mimo, ze czulam, ze te dni nadejda, powalila mnie sila, z jaka bol powrocil...
dokladnie taki sam, jak pierwszego dnia....


Synku kochany, wciaz widze dzieci, ktore sa w tym wieku, w ktorym Ty bys teraz byl, slysze Twoje imie, wczesniej nigdy go nie slyszalam u kogos....

Tesknie, chyba jeszcze bardziej niz na poczatku, bardzo mi Ciebie brakuje....

Dlaczego nie moge cie przytulic???
Odpowiedz
#97
Andziarko, tak jak PiBi napisała, te 10 miesięcy to nic, jeśli kogoś się kocha...

Wiem, że boli. Mam to samo, kiedy patrzę na małe dzieci serce pęka mi na tysiąc kawałków. Ostatnio jak byłam u lekarza, w poczekalni siedziała pani z taką śliczną dziewczynką, miała może roczek. Uciekłam do toalety, rozpłakałam się jak dziecko...

Gdy wychodzę choćby na spacer i widzę szczęśliwych rodziców z noworodkami też nie mogę się opanować. Nawet w sklepach omijam szerokim łukiem działy z dziecięcymi ubrankami.


Dlatego doskonale Cię rozumiem. Tęsknimy tęsknotą która nigdy nie zostanie uleczona... bo co innego tęsknić za kimś mając świadomość, że wróci za miesiąc, rok czy dwa, a co innego tęsknić tęsknotą nieskończoną... wiedząc, że nigdy do nas nie wróci.

Dużo, dużo siły Andziarko.
Odpowiedz
#98
....all around me are familiar places, worn out faces....

....it´s a mad world.....



odkad odszedles, swiat oszalal i nigdy nie bedzie juz taki sam, Synku...

mimo, ze sila powoli mi wraca, ze czesciej ciesze sie zyciem, mimo tego wszystkiego, czym moge sie juz cieszyc....mimo to juz nigdy nie bede taka sama....


Twoi bracia nadal maja Ciebie w pamieci, wspominaja....

Twoj tatus tez bardzo za Toba teskni, smuci go bardzo, ze nie moze miec calej Waszej trojki przy sobie...

a ja...probuje skleic polamane serce..... niestety wiem, ze sie nie da....



..... it´s a mad world.....
Odpowiedz
#99
11.kwietnia

11 miesiecy

niedlugo minie rok...juz czai sie ten gleboki smutek, meza juz dopadl...

mysle, co kupic Theosiowi na urodziny...

mysle, co kupic Tobie... co moge Ci dac? chyba tylko nadal ta milosc, ktora nigdy sie nie skonczy....


Twoi bracia duzo o Tobie mowia, nadal...

Dla Milana jestes Aniolkiem, ktory sprawia, ze zycie naszej rodziny jest dobre.

Theos jest troche zly, ze nadal jest tylko mlodszym bratem, chcial byc wreszcie starszym bratem, wlasciwie jest, tylko jakos nie za bardzo moze sie tym komus pochwalic...

Bo Ty jestes takim niewidzialnym bratem, nie mozna Cie poprowadzic za raczke, pomoc w raczkowaniu z miejsca na miejsce, nakarmic....przytulic....

Tego wszystkiego nigdy razem nie zrobimy ;(

Tesknie Synku i tak bardzo chcialabym, zebys byl tutaj z nami...

Zaraz pojde do Ciebie na cmentarz, to jedyne miejsce, w ktorym mozemy sie spotkac....

No i jeszcze moje polamane, rozbite serce....

XXX
Odpowiedz
Miłość którą dajesz codziennie swojemu Synkowi jest najpiękniejszym prezentem dla Niego.

Przesyłam Ci troszkę siły

i uśmiechu Smile

i nadziei na lepsze jutro.



Ściskam mocno.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości