Badania po poronieniu - Temat zbiorczy
Ja przy dwóch ciazach które zakończyły się poronieniem też miałam bardzo niski progesteron i plamienia przechodzące w krwawienia. W zwiazku tym miałam zalecenia od prof żeby od początku ciąży brać luteine dopochwowo 3x100 i taka dawkę brałam do 36 tyg.
Odpowiedz
JoannaWawa- trochę się zgubilam ten niski progesteron to w cyklu, w którym test wyszedł pozytywnie??
Jeśli jednak w zwykłym cyklu, to ja bym zasugerowała twierdzenie, że do owulacji w ogóle nie doszło.
ja w ciązy mialam niski prog i brałam 3x2 duphaston + 2*2 luteina- sam duphaston do 37tc. (od pozytywnego testu, ale akurat w tamtym czasie nie dokuczały mi plamienia przed terminem miesiączki).
Odpowiedz
animatua to nie było po teście pozytywnym tylko w cyklu, w którym w ogóle nie dostałam miesiączki.
Odpowiedz
stąd moje mmniemanie, że nie doszło do owulacji, wskazuje na to zarówno poziom progesteronu jak i fakt, że miesiączka nie wystąpiła.
Odpowiedz
WitamSmile
mam pewnie wątpliwości i pytania....i mam nadzieję że ktoś mi pomoże na forum...
Poroniłam w 19-tym tygodniu ciąży , poronienie było dwa razy wywoływane....trwało to ponad dobrą dobę ponieważ z racji tego że nie mam szyjki (konizacja chirurgiczna)tak długo trzeba było czekać na rozwarcie.....straszne bóle przedporodowe i nic.....w końcu lekarz się zlitował nade mną i dostałam jakąś "narkotyczną" dawkę dożylnie i w pupę....i po jakimś czasie stało sie to co miało się stać....
moje dziecko niestety było chore ...w 18-tym tygodniu w drugich badaniach prenatalnych lekarz mi to oświadczył , że jest bardzo mało płynu owodniowego i nie ma jednej nerki a druga jest już "chora" moje pytanie brzmi.....czy naprawdę takiej wady nie można było zauważyć wcześniej??? dodam że cały czas byłam badana przez dwóch lekarzy.....miałam trzy badania prenatalne......cały czas pod kontrolą z racji braku szyjki.....i nie rozumiem dlaczego dopiero w tak późnym stadium ciąży stwierdzono tak poważna wadę??????????/cały czas zadaję sobie pytanie dlaczego tak się stało i dlaczego nie wyszło to już w I trymestrze....niestety nie zleciłam szpitalu żeby pobrali kosmówki z płodu(czego teraz bardzo żałuję) i niestety już nie mogę się dowiedzieć czy to była wada genetyczna czy wada rozwojowa.....w wypisie szpitala mam napisane ze to wada rozwojowa układu moczowego...ale czy to prawda???
bardzo proszę o radę co ja mam zrobić żeby się dowiedzieć co było przyczyną tej choroby...bardzo proszę o pomoc....
Odpowiedz
Nikodem, wydaje mi się, że to możliwe, pamiętam, że byłam na usg w 17 tc i lekarz nie widział nerek i mówił, że tak może być. ALE istotna jest ilość wód płodowych, czy dziecko łyka płyn owodniowy i czy sika.
Odpowiedz
No tak a ja już miałam poniżej normy wód płodowych i jak miałam mieć amniopunkcję to już wcale ......
nie rozumiem tylko że w takich czasach techniki nie można było tak ważnych wad rozwojowych wcześniej ......zaoszczędziłoby cierpienia niejednej kobiecieSad((((((((((((((
Odpowiedz
Myślisz? Ale jak by zaoszczędziło?
Odpowiedz
Witajcie. Jestem z Wami od niedawna. Od kilku dni przeglądam i czytam zagadnienia na forum. Nie potrafię się pogodzić z tym co mnie spotkało. Trzy tygodnie temu poroniłam w 13 tygodniu ciąży-przedwczesne pęknięcie pęcherza płodowego. Maluszek do końca żył...
Opisałam już swoją sytuację w dziel medycznym: przedwczesne pęknięcie pęcherza płodowego w 13 tygodniu ciąży więc nie chcę się powtarzać. Widzę, że macie ogromną wiedzę na temat tych wszystkich wyników i badań, o których ja do tej pory nie miałam (i pewnie w dalszym ciągu nie mam) pojęcia.
Na początku ciąży miałam robione wyniki: glukoza, HIV, wirus zapalenia wątroby, typu B i C, Treponema pallidium,, Toxoplazma gondii (przeciwciała kl. IgG i kl. IgM), TSH, HBs, badanie ogólne moczu. Wszystkie wyniki wyszły ok oprócz TSH - 4,920 μlU/ml . Od tamtej pory byłam pod stałą opieką endokrynologa. Tarczyca się ustabilizowała.
W 13 tygodniu ciąży trafiłam do szpitala. O 1 w nocy gdy poszłam do toalety na siusiu wyleciał ze mnie ogromny skrzep krwi (konsystencja, kolor i wielkość jak kurzęca wątróbka - przepraszam za określenie ale innego nie znalazłam). Dodam, że od 5 tygodnia brałam Duphaston.
Badania prenatalne wyszły super.
Niepokoiły mnie jednak upławy, które miałam w zasadzie od początku ciąży. Przy każdorazowym oddawaniu moczu na papierze znajdowałam taki śluz w kolorze żółto-brązowym. Oczywiście zgłaszałam ten problem swojej lekarce prowadzącej. Stwierdziła, że tak ma być i przepisała mi tylko jakieś czopki przeciwgrzybiczne (Pimafucin). Osobiście wydawało mi się to dziwne bo nie czułam ani swędzenia ani żadnego innego dyskomfortu ale skoro stwierdziła że tak ma być to uznałam że najwidoczniej tak ma być.
W szpitalu z rana pobrali mi krew z której wyszło: CRP 68,75mg/l (norma <5) , WBR 15,2 (norma 4,0-10,0), P-LCR 32,5 (norma 6,0-24,0), NEUT 13,4 (norma 1,9-8,0), PDW 13,8 (norma 6,1-11,0), NEUT% 88,4 (norma 40,0-70,0),LYMPH% 6,1 (norma 20,0-45,0). Pozostałe parametry w normie, również tarczycowe.
O 14.30 odeszły mi wody i dostałam krwotoku. Dwie godziny później byłam już po zabiegu.
Nie ukrywam, że teraz nie myślę o kolejnej ciąży. Muszę pogodzić się ze stratą synka, którego bardzo pragnęłam... Mam 35 lat i 15 letnią córkę. Ciąża przebiegała książkowo. Urodziłam w 42 tygodniu ciąży naturalnie. To moje pierwsze poronienie.
Podpowiedzcie jakie badania powinnam sobie zrobić? Podejrzewam, że za jakiś czas myśl o kolejnym dzidziusiu powróci i chciałabym się dobrze do tego przygotować.
Zapomniałam dodać, ze po poronieniu przestałam brać Euthyrox. Nie byłam w stanie nawet o tym myśleć. Po dwóch tygodniach po poronieniu zrobiłam sobie powtórnie komleksowe wyniki na tarczycę i wyszły tak: TSH - 2,86 μlU/ml  FT3 3,81 pg/ml, FT4 1,47 ng/dl, anty-TPO 1018 lU/ml, anty-TG 587,70 lU/ml. Przeraziłam się tymi wskaźnikami... W środę znowu jadę do endokrynologa.
Odpowiedz
(Fri, 08 Września 2017, 11:53:14)DwaOkruszki napisał(a): Opisałam już swoją sytuację w dziel medycznym: przedwczesne pęknięcie pęcherza płodowego w 13 tygodniu ciąży więc nie chcę się powtarzać.

Część się mocno dubluje, dlatego tamten temat zamknęłam, żeby nie prowokował potencjalnego zamieszania w kwestiach medycznych w obu miejscach.
Ale w treści tamtego posta przejawia się jednak więcej tła osobistego, emocjonalnego - Twojej historii. Więc przemyśl, czy nie odczuwasz potrzeby jego wyodrębnienia w temat indywidualny w Mojej Stracie - mogę go tam przenieść. Jeśli takiego miejsca od strony niemerytorycznej, niemedycznej także potrzebujesz.
Zastanów się nad tym, bo to może mieć sens równoległy.

Natomiast tutaj, medycznie, hm...
Jeśli nie chcesz dostać ode mnie zaraz na starcie po wirtualnej pupie, a szukasz wsparcia także merytorycznie, to najpierw zaczniesz ładnie jeść Euthyrox z powrotem. O ile jeszcze nie zaczęłaś sama, bo zakładam, że to już za Tobą, mimo że tego nie dopowiedziałaś. Ale chcę to usłyszeć w uczciwej deklaracji i nie może być cienia wątpliwości na Forum, co ja na to... Więc nawet jeśli to nieaktualne, to dla odmiany ja pierwsza się zdeklaruję jasno, co zrobię, jeśli się zorientuję, że ktoś sobie rzuca bez uzasadnienia wskazane leczenie w diabły.

Rozumiem poczucie bezsensu po poronieniu i nawet odruch samokarania w rozpaczy rozumiem...
Ale mimo, że rozumiem... albo nawet dlatego właśnie, że całkiem dobrze rozumiem ten mechanizm... to od tego bezwzględnego warunku zaczniemy. To dobrze, że miałaś w sobie dość odpowiedzialności, by szczerze to napisać i to jest też dobry znak, bym wierzyła, że masz też dość rozumu, by naprawdę pojmować, czemu taki warunek stawiam bez ogródek.
Tyłek każdemu w takich razach przetrzepię bez oglądania się na stratę, łzy i cierpienie tudzież samodzielność, wiek dorosły i co tam jeszcze by miał w alibii. Przetrzepię bezlitośnie - u mnie nie ma zmiłuj, że boli już i serce, i dusza.
Czyli najpierw prochy z powrotem, a dopiero potem pogadamy na serio, jeśli tego Ci trzeba. To jak będzie?

Aha, wyniki zawsze z normami, bo tarczycowe podałaś bez, choć z grubsza i tak widać problem. Jednak uzupełnij. Generalnie tarczycę jako taką bliżej tutaj omawiamy:
https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=739
Odpowiedz
Dziękuję za odpowiedź!!
Oczywiście oficjalnie deklaruję, że prochy biorę z powrotem. To było chwilowe załamanie ale z natury jestem bardzo zdyscyplinowanym człowiekiem, szczególnie jeśli chodzi o zdrowie.
Pierwszy raz od dłuższego czasu dzięki Twojej wypowiedzi uśmiechnęłam się, chyba tego było mi tak naprawdę potrzeba!! Żadnego słodzenia tylko wiadro zimnej wody na otrzeźwienie umysłu!
Uzupełniam wyniki, w których nie podałam norm. Te były robione dwa tygodnie po poronieniu:
TSH - 2,86 μlU/ml (norma: 0,270-4,200)
FT3 3,81 pg/ml (norma 2,00-4,40)
FT4 1,47 ng/dl (norma 0,93-1,70)
anty-TPO 1018 lU/ml (norma 1,00-16,00).
anty-TG 587,70 lU/ml ( norma dla kobie w ciąży: I trymestr: 0-454, II trymestr 0-166, III trymestr 0-177).

W pozostałych podałam normy zgodnie z tym co napisane w wynikach.



PS  Do Mojej Straty niedługo trafię, nie musisz przenosić. Jeszcze raz wielkie dzięki!!
Odpowiedz
Cześć dziewczyny!
Mam pytanie: kiedy najlepiej zacząć robić badania po poronieniu? Czy można od razu czy trzeba odczekać?
Mam na myśli: ATPO, ATG, (+TSH, FT4, FT3), NK- natural killer, APA p-ciała przeciw antygenom łożyska, p-ciała przeciwplemnikowe ASA, HLA - podobieństwo tkankowe rodziców, allo-mlr test cytotoksyczny.
Czy powinnam powtórzyć ANA i przeciwciała antyfosfolipidowe jeżeli robiłam je po poprzednim poronieniu?

Poroniłam po raz 4 prawie miesiąc temu, ale dopiero tydzień temu miałam zabieg łyżeczkowania. Wszystkie poronienia nastąpiły w I trymestrze, ok 7 tygodnia. Za 10 dni mam wizytę u ginekologa. Czekam na wyniki badań genetycznych i histopatologicznego.
Mam zdiagnozowaną trombofilię (zmiany w genie MTHFR  heterozygota 677C>T, heterozygota 1298A>C, PAI-1wariant 4G, Czynnik V (5F) H1299R, niedoczynność tarczycy (jestem po jodzie promieniotwórczym) i niedokrwistość z powodu niedoboru wit B12.
W ciąży brałam heparynę (Clexane 0,4), Letrox 100 i 125, Acard, Femibion natal 1, kwas foliowy, wit. B12, D3, jodid.
Odpowiedz
Limonko, badania tarczycy robimy minimum 6 tygodni po poronieniu. Co do zespołu antyfosfolipidowego zdania lekarzy są podzielone, jedni mówią, żeby zaczekać minimum 6 tygodni inni, żeby robić je od razu. Zdecydowanie należy je powtarzać po każdej stracie, immunologia jest zmienna. Nie wiem jak pozostałe badania, poczekałabym na opinię lekarza.
Kto ustala Ci dawki heparyny? Jesteś pod opieką hematologa?
Odpowiedz
Mamookruszka - dziękuję za odpowiedź
Jestem pod opieką hematologa, ginekologa i endokrynologa. Dawkę heparyny ustalił ginekolog i konsultował ją z innym ginekologiem, a ja z hematologiem. Na przełomie I i II trymestru miałam zrobić badanie aktywności anty Xa heparyny, które miało potwierdzić czy dawka jest odpowiednia, ale niestety nie zdążyłam tego sprawdzić.

Ginekolog powiedział, że w kolejnej ciąży zwiększymy dawkę heparyny do 0,6 i dodatkowo będę brała encorton. Poczekam w takim razie na opinię lekarzy w sprawie badań.
Odpowiedz
Limonko, jestem zdziwiona bo u mnie przy heterozygotach MTHFR 1298AC i PAI-1 4G od początku była dawka 0.6 a teraz jest już 0.8 i gdyby coś się działo będziemy znów zwiększać.
Dodatkowo hematolog kazał mi badać anty Xa najpierw co 2 tygodnie a potem raz w miesiącu. Pierwsze badanie robiłam już po tygodniu brania zastrzyków. Od 20tc kazał robić przepływy łożyskowe raz w miesiącu.
Jestem bardzo daleka od krytykowania Twoich lekarzy ale myślę, że z taką historią i takim obciążeniem genetycznym przydałaby się bardziej wnikliwa kontrola krzepliwości i działania leków w kolejnej ciąży
Odpowiedz
Mamookruszka, całkiem możliwe, że powinnam mieć większą dawkę heparyny. Nie znam się na tym i ufałam temu co mówią lekarze. To dobrzy specjaliści i jestem pewna, że chcieli dla mnie jak najlepiej, ale może po prostu zastosowali standardowe leczenie, które okazało się w moim przypadku niewystarczające. Chętnie skonsultowałabym leczenie z jakimś ginekologiem znającym się na takich trudnych przypadkach, ale nie mam pojęcia do kogo się udać. W internecie jest wiele skrajnych opinii na temat specjalistów, a wśród moich znajomych nikt nie miał takich problemów.
Będę naciskać na lekarzy w sprawie badań o których wspomniałaś. Jak na razie ciągle słyszałam że mam idealne "książkowe" wyniki i "nic więcej nie możemy zrobić".
Czuję się bezsilna. Gdyby nie mój partner już dawno bym się poddała.
Odpowiedz
witam wszystkicg bardzo serdecznie,jestem tutaj nowa.
Chialabym sie z wami podzielic i przedyskutowac swoje wyniki po poronieniu.
Jestem mama juz 3,5 letniego synka.Ciaza byla prawidlowa, ksiazowka ,dziecko zdrowe, dobrze sie rozwija.
W ciąze zachodze juz w pierwszym cyklu staran.Z tym nie ma problemu.
II ciąża grudzien 2016 rok- poronienie 7 tydzien.Zaczelo sie od plamienia i wszystko szybko sie potoczylo,lyżeczkowanie,przyjmowalam luteine
III ciaza maj 2017 rok-poronienie 8 tydzień, plamienie i lyzeczkowanie.przyjmowalam luteine
Po drugim poronieniu zrobilismy badania:
kariotyp ( nasz) -prawidlowy
Badanie płodu - brak chorob genetycznych,
Witamina D- niedobor
Wapn, fosfor,zelazo,magnez,sod- w normie
TSH, ft3,ft4, TPO - prawidłowe
homocyteina, kwas foliowy, alat,aspat,apt z actinem, fibrynogen-prawidlowe
wszystkie mozliwe hormony- prawidlowe
Trombofilia nabyta-brak
-morfologia-prawidlowa
trombofilia wrodzona - brak
Gen PAI-1 wariant 4G>5G, uzyskany wynik 4G/4G w komentarzu mam napisane ze wyzsza aktywnosc PAI-1 jest uwazana za czynnik ryzyka wystapenia zawalu miesnia sercowego oraz zylnej choroby zakrzepowo-zatorowej.

I teraz pytanie co to znaczy 4G/4G??w internecie wyczytalam ze moze byc problem z zagnieżdzeniem...ale skoro zachodze w ciaze odrazu to u mnie chyba nie ma tego problemu?

Hematolog i genetyk sugeruje zeby wlaczyc profilaktyczna dawke heparyny.Moj ginekolog uwaza ze lepiej acard.Nie wiem czy powinanm dostawca ta heparyne czy nie bo zdania lekarzy sa podzielone...chcialabym znależć takiego lekarza ktory mnie poprowadzi i bedzie wiedzial co robic...

Dlatego pisze zeby poznac wasze zdanie, opinie, doswiadczenie, co robic
Wszystkie te badania robilam na wlasna reke, za wyjatkiem genetycznych bo one byly w ramach NFZ.
Odpowiedz
Zoja, masz za wysoką homocysteinę, to z całą pewnością.
Odpowiedz
Homocysteina podobno najlepiej ponizej 8- wiekszosci udaje sie zbic ja folianami.Na Ana dziewczyny dostaja zazwyczaj encorton. Bromergon nie zaszkodzi, ale roznie na niego kobiety reaguja.
Odpowiedz
Czyli jednak ta homocysteina. Bromergon no coz zle sie po nim czuję
Odpowiedz
Bierz moze mniejsza dawke.

Ja mam homocysteine 9 i nie moge jej zbic:/
Odpowiedz
A czym zbijasz? Jaki preparat bierzesz?
Odpowiedz
Czesc! Smile Dziś odebralam swoje wyniki badan mutacji genów, do wizyty u lekarza mam jeszcze troche czasu i byłabym wdzięczna za wasza opinie.
Nieprawidlowosci : MTHFR_1298A-C hetero; MTHFR_677C-T hetero, PAI-1 4G hetero. Jestem po dwóch bardzo wczesnych stratach. Co te wyniki mogą oznaczać? Trombofilia czy niekoniekonie?
Odpowiedz
Cześć, ja mam MTHFR 1298 i PAI 4G obie hetero i mam zdiagnozowaną trombofilię. Pierwszą ciążę straciłam w 7 tygodniu, drugą prawdopodobnie na przełomie 4/5 tygodnia, kolejna na acardzie, heparynie i duphastonie donoszona i szczęśliwie zakończona w dniu tp. Te mutacje to nie wyrok.
Odpowiedz
(Sun, 15 Kwietnia 2018, 16:40:23)Sylwiana napisał(a): Ale czytałam że najczęściej kwas nie wchłania się z przyczyn genetyczych. My już jedno zdrowe dzievko msmy, więc logicznie rzecz biorąc u mni ten problem nie powinien występować.

I tak, i nie.
Logicznie... hm... nie rozumujesz źle, ale...
Weź także pod uwagę, że w medycynie nie wszystko jest zerojedynkowe w skutkach. Genetyka nie zawsze musi działać na zasadzie przesądzenia losów i czasem działa jedynie jak element zwiększający lub zmniejszający szanse na coś. W zależności od innych czynników, łącznie może przeważyć szalę. Nie jest też bez znaczenia w czasie, bo np. z wiekiem genetyczna skonność ku czemuś mniej korzystnemu może się z różnych powodów dopiero przekształcić w coś mającego wyraźniejszy wpływ. Innymi słowy, zamiast tylko skłonności z powodu jakiegoś genu stawiającego kogoś jedynie w grupie jakiegoś ryzyka, mógłaby z czasem pojawić się choroba, choćby nawet na tyle bezobjawowa czy niekłopotliwa, że na co dzień nieskojarzona z wręcz chorobą, natomiast wypływająca powoli i mniej jawnie na niektóre sprawy.
Nie odnoszę się tu dosłownie do mutacji MTHFR (tę pewnie głównie miałabyś na uwadze co do kwasu foliowego), kóra ma zresztą u nas swój temat, ale mówię ogólnie o interpretacji wniosku "genetycznego", który wyciągasz.
Pewnie, że zdrowe dziecko to jakaś sugestia, że to nie to, ale skąd wiesz, że tak to dosłownie za lekarzem ujmę, jakim cudem tamtym razem Ci się udało? Nie chodzi mi tutaj jednak o sugerowanie cudu w rozumieniu mizernych szans, ale o właśnie racjonalnie wytłumaczalny zbieg różnych okoliczności. Bo może też być tak, że się udało o ten włos przysłowiowy mimo problemu, który już wtedy był, ale o nim nie wiesz i akurat wtedy nie przeważył. I nadal być może wcale nie musi.
W tym sensie, to raczej merytoryczne prawdopodobieństwo, że może to faktycznie nie ten kierunek i zawsze warto najpierw obadać sprawy podstawowe czy prawdopodobniejsze (i tańsze w badaniach), ale to nadal nie jest całkowita pewność co do wykluczania.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości