niespełnione marzenie
#51
Julia tak bardzo mi przykro Sad
Zacznij od tego, że daj sobie trochę czasu... A później badania (immunologia najlepiej do 6 tyg po stracie) TUTAJ
Odpowiedz
#52
Kredko dziękuję! jeśli skończę krwawić wizytę mam 1.02 bo tę ciążową z tej soboty odwołałam. Teraz nie mogę już nic przeoczyć.
Nie planujemy kolejnych ciąż, dwie straty zbyt bolą. Jestem na środkach uspokajających i przeciwbólowych, ale najchętniej zapadłabym się pod ziemię...
Odpowiedz
#53
julia, współczuję serdecznie Sad
pytasz, od czego zacząć? najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku. Na razie jest czas na żałobę.
Odpowiedz
#54
Cytat:[autor cytatu=PiBi]
julia, współczuję serdecznie Sad
pytasz, od czego zacząć? najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku. Na razie jest czas na żałobę.
To najprawdziwsze i najpiękniejsze słowa które gdziekolwiek przeczytałam, gdziekolwiek usłyszałam...
Odpowiedz
#55
Julia bardzo współczuję i chyba nie jestem w stanie zrozumieć co czujesz tracąc drugi raz nadzieję. Przede wszystkim daj sobie czas ale jeśli pragniesz dziecka to nie odpuszczaj - trzeba walczyć. To, że zachodzisz w ciążę to już połowa sukcesu, po prostu trzeba robić badania i walczyć, żeby kolejną ciążę utrzymać. Pomyśl o kobietach, które nie mogą zajść naturalnie a in vitro też nie daje im gwarancji, że nie skończy się jak u nas;((
Przytulam i dużo siły na te najgorsze dni...
[*][*]
Odpowiedz
#56
kochane dziękuję wszystkim i każdej z osobna z wsparcie!
Nie wiem jaka teraz będzie żałoba... mam nadzieję, że jakoś to z mężem zniesiemy. Obojgu nam ciężko, a ja znowu widzę przy sobie cudownego mężczyznę i wspaniałego ojca- tak źle, że nasze dzieci odeszły, że nie pozwoliły nam rozwinąć swego rodzicielstwa. Nigdy już z nimi nie będę śpiewała i czytała książek, a Mariusz nie pojedzie w rowerową eskapadę i nie nauczy ich wbijać gwoździ.

To jakaś wielka pomyłka!
Odpowiedz
#57
JUlio..
W sumie to nie wiem co Ci napisać, wiesz jak będzie.. i ja wiem i każda z nas tutaj..
Po prostu Cię przytulam..
Odpowiedz
#58
Julio strasznie mi przykro.. (*)
nic więcej nie napiszę..bo żadne słowa tego nie oddzadzą..zresztą jak pisałam kilka postów wcześniej Twoja historia jest taka sama jak i moja..tylko że Twój drugi Aniołek już odszedł..a ja muszę jeszcze na to czekać..powoli się już wykańczam psychicznie.. Sad
Odpowiedz
#59
Kochana boli to co przeczytałam Sad trzymaj się! Niech Bóg da Ci siłę...w końcu wie co robi Sad
Odpowiedz
#60
Julia.......
Tak daj sobie czasu teraz...
Bardzo ale to bardzo mi przykro..
<*><*>
Odpowiedz
#61
Julia teraz daj sobie czas na żałobę-ona jest nie unikniona i musi poprostu \"minąc\". Wiem,że przyjdzie ukojenie. Dobre,że masz oparcie w mężu.Dużo sił dla Was.
A dla maluszków (*) (*)
Odpowiedz
#62
dziękuję, że jesteście!
to forum pomaga przejść najgorsze
Odpowiedz
#63
tracę siły Sad
Odpowiedz
#64
Przesyłam Ci moją siłę Smile bo u mnie dziś dobry dzień.
Odpowiedz
#65
;( powoli..... Od razu sie nie da zeby było dobrze trzeba to przejść...
Jestes dzielna kobietka, powoli z każdym dniem bedzie inaczej...
Przytulam.
Odpowiedz
#66
Przyjdzie taki czas, że zaczniesz wszystko jeszcze raz niezależnie od tego, w którym kierunku będziesz podążać.
Odpowiedz
#67
to może dziwne, ale czuję się jakby wyprana z uczuć, jakby ktoś wyjął moje serce i wsadził do worka, aby nie czuło. Już nie płaczę, niewiele rzeczy powoduje szloch. Niby normalnie staram się funkcjonować, ale tak jakbym żyła obok siebie, jakby ta mała pulchnawa kobieta nie była mną... jedyne co robie z jakimkolwiek własnym zapałem to pisanie tutaj i rozmowy z mężem- tylko to pomaga przetrwać...
Niektórzy mówią, że nie mieliśmy się starać, że trzeba było czekać, że jesteśmy młodzi i mieliśmy czas. Tyle, że czas to pojęcie względne... dla mnie te dwa tygodnie przez które byłam świadoma ciąży były najcudowniejszym okresem od pótoramiesięcznej radości z Maleństwa. Nie żałuje ani chwili bycia mamą mych aniołów. Chcę pamiętać każdy dzień, bo takie pełne miłości, wsparcia i samozadowolenia i całkowitej akceptacji siebie momenty mogą się już nie zdarzyć...

Odebrałam dziś ostatnie wyniki badań z mikrobiologii- robiłam je jeszcze myśląc, że Bąbelek jest zdrowy i żyje. Wyniki są kiepskie. Miałam przeraźliwie niski progesteron i wg naszego wiejskiego laboratorium jestem zainfekowana hcv- na szczęście Mariusz znalazł nr do stowarzyszenia Prometeusze (dla osób chorych na hcv) i tam pan poreczył swym wieloletnim doświadczeniem, że przy tak niewielkiej ilości przeciwciał anty hcv mój wynik jest raczej karygodnym błedem wyposażonego w tragiczny sprzęt laboratorium niż zwiastunem przykrej infekcji i strasznego leczenia- pocieszyło mnie to, ale i tak muszę zrobić kolejne testy dla pewności...
Odpowiedz
#68
Julia tak jest w czasie przeżywania straty.Taka nijakoś,niby normalnie,niby już nie mamy czym płakac,ale to jeden z etapów.Daj sobie trochę czasu,bądz dla siebie dobra a znajdziesz siłę na badania i wolę walki o potomstwo.
Przytulaki dla Ciebie!
Odpowiedz
#69
Julia nie myśl o tym, że nie powinnaś się starać bo miałaś czas. Może i masz czas ale na poszukiwanie przyczyny i walkę o to, żeby kolejne dziecko miało szansę się urodzić. Według mnie dobrze, że nie czekałaś ze staraniami. Skąd wiesz czy jak za rok albo dwa zaszłabyś w ciążę, nie stałoby się to co się stało teraz. Pomyśl bardziej, że o ten czas jesteś do przodu;( Wiem, że nie chciałabyś być tu gdzie jesteś ale daje Ci to wiedzę, że musisz robić badania, szukać przyczyny i walczyć.. Dużo siły... Mam nadzieję, że nie uraziłam.. Bardzo Ci współczuję;((
Odpowiedz
#70
Julio, zgadzam się z Iwetką, pomimo tego jak jest beznadziejnie ciężko I zle to trzeba wykorzystac ten czas I wiedzę, ktoòrą przyniòsł..
Odpowiedz
#71
Kochane dziękuję za zrozumienie! Nikt tak jak Wy nie potrafi wczuć się w moją sytuację Sad. Wiosna widzę, że u ciebie daty też wskazują na dwie straty w ciągu roku- jak dałaś radę? Anulaa, a ty masz siłe walczyć o kolejne dzieci? Iwetko mam nadzieję, że ty jesteś dobrze zdiagnozowana!

opowiem Wam coś... Zaraz po pierwszej stracie wyprowadzaliśmy się od rodziców do naszego własnego mieszkania. Podczas pakowania znalazłam figurkę dwu małych przytulonych do.siebie aniołków- nie mam pojęcia skąd one są, mój mąż mówi, że nie są jego ja ich też od nikogo nie dostałam ani nie kupiłam, tak jakby wzięły się z nikąd. Po odejściu Maleństwa postawiłam je na biurku przy którym oboje pracujemy. Patrząc na nie zawsze myślałam o Maleństwie i zastanawiałam się czemu są dwa i czy może 1 ciąża nie była bliźniacza- przecież miałam tylko 1 usg, na początku i było widać tylko pęcherzyk. Jak usiadłam przy biurku w poniedziałek zrozumiałam czemu są dwa. Ten drobniejszy anioł to Bąbelek- nasze drugie dzieciątko.
Nie wiem co to za znak, skąd te anioły wzięły się w naszym domu... Może są dwa, bo już więcej dzieci nie będziemy mieli...
Odpowiedz
#72
Moze sa dwa, bo juz wiecej dzieci nie stracicie. Nastepne urodza sie szczesliwie i zostana z Wami do doroslosci. A w miedzyczasie beda nie tylko slodkimi aniolkami, ale i lobuziakami Wink
Piekna i niesamowita historia.
Odpowiedz
#73
Wow, ciekawe i zarazem takie inne i cudowne. Ja tez mam podobna historie właśnie z figurka aniołka.
Julia wierze ze jakos to wszystko nabierze sensu, ja w pierwszej ciazy tez miałam progesteron 4.4! I to był najprawdopodobniej główny powód .... Rób badania i Walcz.

Ja tez słyszałam będąc w szpitalu \"moze za szybko, po co sie spieszyć, trzeba było czekać\"
Durne słowa a tak bola.

Przytulam
Odpowiedz
#74
Julia ja mam taki obrazek na papirusie drzewko szczęscia a na nim siedzi piec róznej wielkości ptaszków. One są dla mnie takie symboliczne. Ty masz dwa aniołki i już nie ma miejsca na trzeciego a u mnie już wszyskie gałązki zajęte. Niech to dla nas będze dobry znak.
Odpowiedz
#75
Gwa aniołki bo dwa aniołki.... Więcej aniołków nie będzie, będą cudownie tulące się do szyi Wink
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości