to był drugi synek...
#51
Malinko zabic?Myślę,że to za dużo powiedziane.Ale ma duży wpływ na dziecko,które czuje nasze wszystkie emocje.Kto był taki głupio mądry,żeby Ciebie obarczac stratą?!?Kochana ja miałam różnie przebiegające ciąże i taką od samego początku z plamieniami i taką z dobrymi wynikami i nie mam dziecka.Jak miec tylko dobre nastawienie w ciąży po przejściach.Zawsze będzie nam towarzyszył lęk.Na pewne sprawy nie mamy wpływu.Życzyłabym każdej z nas stoickiego spokoju.
Odpowiedz
#52
Dzięki Anulaa, koleżanka tak mi powiedziała, właściwie nawet dwie :/

Strasznie mnie boli dziś brzuch, jajniki czy nie wiem co, boję się, że coś jest nie tak, już drugi dzień taki mam...
Odpowiedz
#53
W nocy ze środy na czwartek kilka godzin przed usg ostatecznym śniło mi się, że urodziłam syna!!! że miałam cesarkę bo był duży, odebralam ten sen pozytywnie ale niestety okazało się, że taki nie był, może to było pożegnanie...
Przed pierwszą stratą śniło mi się dziecko na dłoni, wtedy jeszcze nie wiedziałam, że jestem w ciąży...boję się własnych snów...
Odpowiedz
#54
DZiś mija tydzień...mam wrażenie, że minęły wieki Sad
Odpowiedz
#55
To właśnie jest dziwne. Pamiętam, że gdy byłam tydzień po zabiegu to też miałam wrażenie, że to było wieki temu, choć moje ciało mówiło co innego... A teraz, gdy jestem prawie 7 miesięcy po - to wydaje mi się, jakbym przeżywała to wczoraj...

Ściskam mocno...
Odpowiedz
#56
Sad

[*]
Odpowiedz
#57
Czas zaczął przyspieszać, jakby chciał zamienić chwile na lata. Próbuje sobie przypomnieć co było przed i nie pamiętam.

Dużo siły Malinko.
Odpowiedz
#58
A ja pamiętam absolutnie wszystko, co było \"przed\". Przed 18 stycznia 2008r. Sad
Odpowiedz
#59
Wczoraj pękłam, absolutnie i totalnie, rozmawiałam z mężem, zaczynam myśleć, że może powinnam ich była pochować! chciałabym poznać płeć...ale mąż mówi, że ze względu na nasze żyjące dziecko nie powinniśmy tego robić, bo ona tego nie zrozumie a na pewno przeżyje i ma rację też...jestem rozdarta...
Odpowiedz
#60
Malinko, współczuję, bo to są trudne wybory. Ale zrób tak, jak chce Twoje serce....
Odpowiedz
#61
Cytat:[autor cytatu=Malina]
Wczoraj pękłam, absolutnie i totalnie, rozmawiałam z mężem, zaczynam myśleć, że może powinnam ich była pochować! chciałabym poznać płeć...ale mąż mówi, że ze względu na nasze żyjące dziecko nie powinniśmy tego robić, bo ona tego nie zrozumie a na pewno przeżyje i ma rację też...jestem rozdarta...

Malinko nie chce atakować Twojego męża, bo na pewno też mu bardzo ciężko.To trudna sytuacja dla obojga rodziców tym bardziej ze Wasze zdania są różne, ale... Wasza ziemska córeczka i takjuż teraz przeżywa,na pewno widzi...czuje...Wasz ból...

(*)
Odpowiedz
#62
Ja sama nie wiem Kobieto jak bym miała jej to wytłumaczyć, nie mówiłam jej nic o dzidziusiu było za wcześnie...z drugiej strony te pytania ostatnie...sama jestem rozdarta między nią a nimi Sad((((((!
Odpowiedz
#63
Malino, dzieci rozumieją dużo. Czytałaś?:
https://www.poronienie.pl/warto-wiedziec...ba-dzieci/
https://www.poronienie.pl/warto-wiedziec...rzeczytac/
Odpowiedz
#64
Poczytałam trochę i jednak myślę, że mówienie jej teraz byłoby dla mnie za ciężkie, ja miałam poronienie zatrzymane, ciągłe usg był stres tylko w tej ciąży, nie mówiłam jej o dziecku...potem mąż zawiózł mnie do szpitala, ona raczej niczego nie odczuła a gdyby jej powiedzieć mogłaby mieć dodatkowy stres...Wiecie rok temu w październiku mój mąż miał poważny wypadek samochodowy z którego ledwo wyszedł, był długo leżący w szpitalu, potem na wózku, potem znowu w szpitalu itp mała przeżyła dużo stresu z resztą jak my wszyscy, straciliśmy firmę, bardzo dużo się działo złych rzeczy i teraz jeszcze dziecko, drugie już...może to być dla niej za dużo co nie zmienia faktu, że jestem rozdarta Sad
Odpowiedz
#65
Malinko, jeśli chciałabyś pochować swoje dzieci, możesz to zrobić bez tłumaczenia córuni, co i jak i bez informowania jej o tym, bez jej uczestnictwa. Może kiedyś będzie lepszy czas, by powiedzieć. Moja przyjaciółka tak zrobiła. Jej starsza córka nie wie, że ma młodszą siostrę, jest grób, może kiedyś się dowie.
Odpowiedz
#66
W sumie...racja, nie wiem tylko co mąż na to powie :/

Dlaczego te cholerne wieczory są takie ciężkie Sad
Odpowiedz
#67
Chyba opanowałam forum :/ czy mogę krzyczeć??? heeeeeeeeeeeeeeeelp! czy ktoś mnie słyszy, nie chce być teraz sama Sad((((
Mój mąż czuje inaczej, powiedział, że nie chce nagrobka, pytam czy dlatego, że wtedy by do niego dotarło, że straciliśmy dwójkę dzieci no i trafiłam...
Odpowiedz
#68
Malina - nie jesteś sama... słyszę Cię... jestem... tylko nie wiem co Ci napisać...

W sprawie nagrobka Ci nie pomogę. Nie znam się na formalnościach, nie jestem w stanie przekonać Twojego męża...
Wiem tylko, że jeśli naprawdę czujesz, że tego chcesz, że jest Ci to potrzebne, to znajdziesz odpowiednie słowa, żeby przekonać męża...
Ja nie potrzebowałam tego... moje niebiańskie dzieci żyją w moim sercu i żaden nagrobek tego nie zmieni... a jak najdzie mnie potrzeba, to mogę iść na symboliczny grób dzieci nienarodzonych i tam zapalić światełko... ale wiem też z tego forum, że niektórym dziewczynom bardzo pomaga świadomość, że mają miejsce, gdzie mogą iść do swojego dziecka, że tam odczuwają ulgę...

Ściskam mocno...
Odpowiedz
#69
Freeq to mega kryzysowy dzień u mnie Sad

Myślę o tym nagle często, przy pierwszym dziecku było inaczej bo za 3 miesiące byłam w ciąży i na tym się póżniej skupiłam, pomogło mi moje ziemskie dziecko, ale teraz jak czytam o pogrzebach, nagrobkach, zapalaniu świec...rozumiem męża, nie mam 100% pewności Sad boję się tylko, że ta myśl, to uczucie mnie nie opuści...dziękuję, że jesteś Freeq!
Odpowiedz
#70
Malinko, ja tak jak ty na samym początku myslałam, że nie podołam formalnościom związanym z pogrzebem. Ale szczęście w nieszczęściu szpital wprowadził mnie w błąd i stwierdził, że bez pogrzebu nie moge iść na 8 tygodni na macierzyński. Z forum dowiedziałam sie, że to wierutna bzdura. Ponieważ nie wyobrażałam sobie powrotu do pracy, zmienilismy decyzję i zorganizowaliśmy pogrzeb. I wiesz co? Dziekuję Bogu, że tak sie stało. Ten mały grobek jest dla mnie taka małą namiastką moich bliźniaków. Jak czuję, że nie daję rady, ide tam, wypłacze się, wyżalę a później zanim dojde do bramy cmentarza jestem spokojna. Mogę coś im dać. Wiem, ze to nie to samo, to nie ubranka, zabawki do zabawy. Ale mogę przynieść inne rzeczy, znicze z aniołakmi, aniołki, jakies malutkie zabawki, kwiaty. Tak, jak kiedys juz tu pisałam, to tak, jakbym jednak w jakims stopniu ich miała, może nie w domu i nacodzień, ale jednak mam. Mogę zawsze do nich przyjśc, jeśli czuję taka potrzebę. Pisze tutaj wyłącznie o moich odczuciach. Niektóre aniołkowe mamy pewnie czują inaczej, kazdy przezywa stratę inaczej. Mi akurat ten grobek bardzo pomaga. A co do męża, mój mąż na pogrzeb chciał iść sam, beze mnie. Bał się, że jeszcze bardziej sie załamię. Ale poszłam i przezyliśmy. Bardzo d.ługo sam nie jeździł na cmentarz. Chyba nie był na to gotowy. I bardzo sie bał, jak ja tam chodziłam.Ale gdy zobaczył, że mi to naprawe pomaga, sam zaproponował żeby może zamówić nagrobek. I tez zaczął tam jeździć. Potrzebował czasu, sporo czasu. I mimo, że juz minęło prawie trzy miesiące, nie ma odwagi pojechac tam ze mną. Myślę, że jeszcze nie czas. Na wszystko przychodzi swój czas. Jeśli czujesz taka potrzebę, może spróbuj męzowi wytłumaczyć to w taki sposób. Myślę, że zrozumie, z czasem. A co do córeczki, moja ma 6 lat. Bliźniaki straciłam na początku 6 miesiąca. Wiedziała, że są istnieją. Wytłumaczyłam jej, że sie rozchorowały i sie nie urodzą. Przyjeła to do wiadomości. Nie pytała o więcej. Tylko czasami sobie przypomni i bawi się w starszą siostrę bliźniaków, a mi serce pęka. Ale nie wtajemniczałam jej w szczegóły. uważam, że jest za mała, żeby zrozumiec smierć. Narobię jej tylko bałaganu w głowie. Chcę poczekac, aż dojrzeje i wtedy zabiorę ją na cmentarz do braci. Tak za 4, może 5 lat. Twoja córeczka jest jeszcze młodsza. Myślę, że niczego to nie zmieni, jeśli jej nie powiesz. W niczym jej to na tym etapie nie pomoże. Sądzę, że czas jest w takich sytuacjach jedynym rozwiązaniem.
Zyczę Ci Malinko dużo sił, ściskam Cię mocno. Tylko czas...
Odpowiedz
#71
Malinko w dzisiejszym dniu mam dużo siły- tak bardzo chciałabym Ci jej przekazać choć troche... Podaje swą dłoń...
Od wczoraj cały czas krążysz w moich myślach. Ściskam mocno i zapalam świeczuszki (*) (*)
Odpowiedz
#72
Dziękuję dziewczyny, nie wiem co to wczoraj było, ogólnie wieczory zaczynają się robić coraz gorsze...Muszę poukładać w głowie, myślę już o ciąży i nie mogę opędzić się od tych myśli, tak mi utkwiło jak ktoś tu napisał, że bez ryzyka nie ma nic..
Odpowiedz
#73
Malinko, bądź dla siebie dobra, nie zmuszaj się do niczego. Niech to będzie wybór, z którym poczujesz się spokojna. I pamiętaj, że niezależnie od tego, co wybierzesz to będzie DOBRA decyzja.
Odpowiedz
#74
DZiś czytałam córce na dobranoc, poprosiła o jeszcze jedną bajkę, powiedziałam żeby sobie wybrała i przyniosła \"Zuzia i nowy dzidziuś\" !
Kupiłam jej tą bajkę jak byłam w ciąży! ale schowałam po tym jak się dowiedzieliśmy, że serduszko nie bije...czytałam, jakoś dałam radę, a córcia nagle w trakcie mówi do mnie \" W Twoim brzuszku też rośnie dzidziuś\" ;( Nie mam siły, to jak sztylety wbijane w moje serce Sad Może ona jednak wiedziała o dziecku, coś podsłyszała Sad
Odpowiedz
#75
Ściskam Cię Malina...
jednocześnie zazdroszczę już jednego dziecka...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości