to był drugi synek...
#1
Tak myślę, że to był drugi synek, tak czułam od początku i z pierwszym też tak czułam a z moją ziemską córką czułam, że to córka...Tak sobie myślę, czy może ja nie mogę mieć syna? Nie znam na razie przyczyny, gin nie zleciła badań, mówiła coś o wadach, o nieprawidłowym zapłodnieniu lub komórce jajowej, że teraz czarna seria, że czasem tak się dzieje...
Ale to już drugi raz! Wciąż nie wierzę...
Piersi wciąż duże, zapachy wciąż drażnią i mdli mnie!!! dlaczego tak jest?
Mam wrażenie, że otoczenie za chwilę będzie odbierać mnie jak wariatkę, dlatego nie odbierałam wczoraj telefonu Sad Odmówiłam wizytę znajomych którzy chcieli \"pomóc\" Rozumiem te dobre intencje ale wiem, że nie dam rady teraz patrzeć im w oczy...

Powiem Wam ku pocieszeniu, że moja ginekolog się znowu spisała, tego dnia składała wypowiedzenie w pracy, była tylko do 14, ale obiecała być przy mnie, była pod telefonem, personel o tym wiedział, pytali mnie co się dzieje i przekazywali a potem przyjechała o 20 zrobić mi zabieg! Nie musiała, ale była, cały czas mnie uspakajała...
Wcześniej zawołali do mnie psychologa bo nie mogłam się uspokoić, bałam się, psycholog bardzo miła, załatwiła mi tabletkę uspokajającą...

Gin po wszystkim przyszła do mnie 2 razy, pamiętam jak przez mgłę jak trzymała mnie za rękę, za drugim razem bardziej przytomna byłam i już rozmawiałyśmy, powiedziała mi gdzie są przechowywane moje dzieci, badania ich jednak są bardzo drogie, na razie nie stać nas na to Sad

Mam potrzebę zapalić mu/ im światełko, tylko nie wiem gdzie Sad

Chcę Wam też powiedzieć drogie aniołkowe mamy, że jesteście niesamowicie dzielne a ilość cierpienia które musiałyście znieść roniąc kilka razy, nie mając żadnego ziemskiego pocieszenia jest absolutnie poza moimi możliwościami wyobrażenia sobie tego...Podziwiam Waszą siłę i odwagę w dalszej walce!
Odpowiedz
#2
Malina baaardzo współczuję...
Za 8 dni minie 7 miesięcy jak miałam zabieg, a ja pamiętam jakby to było wczoraj... I te pierwsze dni po... wciąż lekko sterczący brzuch, mdłości... i ta przerażająca świadomość, że już nic nie da się zrobić...
Ja nie miałam tyle szczęścia do personelu szpitala. Nawet mąż nie mógł być ze mną na sali. Nikt mnie nie pocieszał, co najwyżej opiep...

Co do światełka, to u nas w Gdańsku jest Grób Dzieci Nienarodzonych. Moje Aniołki też nie mają swoich nagrobków. Ja długo nie mogłam iść na cmentarz. Ale w końcu zrobiłam to - właśnie na tym grobie zapaliłam światełka... Sprawdź, czy w Poznaniu jest gdzieś takie miejsce. A jeśli nie, to możesz zapalić światełko na grobie kogoś z rodziny - babci czy innego krewnego / przyjaciela. Wiem, że niektóre dziewczyny tak robią...

A ja zapalam światełka wirtualne dla Twoich nieziemskich Dzieci (*) (*)
Odpowiedz
#3
Współczuję Freeq na dokładkę jeszcze taki personel...wiesz ja to wszystko zawdzięczam tylko mojej gin, na izbie przyjęć był okropny lekarz który mi zrobił bolesne usg i bez uczuć dyktował, że nie ma serca itp Pielęgniarki już o wiele milsze...ale uparłam się, że nie chce na samolocie tylko na leżance, innym razem jak mieli mi robić usg na którym miało się okazać czy dziecko żyje uparłam się, że chce z mężem i koniec i ulegli z łaską, ale dobre i to...Ale moja gin to skarb mimo, tak jak pisałam na staraniach, może nie wie wszystkiego najlepiej ale ja jej ufam a ona dba o psychikę, jest kobietą z sercem na dłoni...Teraz też powiedziała, że badania niepotrzebne, wiem, że racji nie ma ale bez niej byłoby na pewno traumatyczniej...
Mój mąż miał wypadek samochodowy poważny w październiku, dużo przeleżał w szpitalach, mamy naprawdę fatalny czas od roku Sad no i personel w każdym ze szpitali naprawdę ciężki Sad

Światełka zapalę może tak jak piszesz u babci Sad
Odpowiedz
#4
Boże teraz przypomniał mi się ten sen, w czwartek kiedy dowiedzieliśmy się, że dziecko nie żyje, w nocy śniło mi się, że urodziłam syna! że był za duży trochę i miałam cesarkę! Bardzo dziwny to był sen...około tydzień wcześniej śniło mi się, że wcale nie urodzę w kwietniu tylko w lipcu...Próbowałam nie myśleć o tym, ale od początku nie czułam, że naprawdę w kwietniu urodzę, ciekawe czy to kwestia strachu czy faktycznie mam prorocze sny, przeczucia? jeden na pewno taki kiedyś miałam, przed pierwszym synkiem zanim dowiedziałam się, że jestem w ciąży śnił mi się taki maleńki na dłoni...
Odpowiedz
#5
Malinko,tak bardzo mi przykro,że to Cię sspotkało poraz kolejny. Jesteś cały czas w moich myślach i sercu. Pamiętam cały czas o Tobie w modlitwie. Tak bardzo bym chciała ukoić ból,który teraz przezywasz,ale wiem dobrze,że nic go nie ukoi.Każdą żałobę przechodziłam inaczej. Czasami zastanawiam się czy już zakończyłam ją. Ból jest ogromny i nikt kto tego nie przeżył nie potrafi sobie go wyobrazić,dlatego czesto nie chcemy rozmawiać z nawet bliskimi. Minęło dużo czasu zanim zaczęłam mówić o moich dzieciach. Malinko życzę Ci spotkania spokojnych i wrażliwych ludzi podczas tego trudnego czasu,życzę Ci wiary w to,że los się odmieni, nadzieji,która będzie rozbudzić Cię do dalszego życia,ale przedewszystkim życzę Ci byś dobrze przeżyła tą trudną żałobęSad
Odpowiedz
#6
Malina, bardzo, bardzo mi przykro...
życzę dużo sił i powodzenia w znalezieniu dobrego lekarza i leczenia....
z modlitwą, Ola
Odpowiedz
#7
Malinko, bardzo mi przykro Sad szkoda, że badania genetyczne są tak drogie Sad myślę, że warto byłoby je zrobić, zawsze to jakiś trop, a może okazałoby się, że jednak niewiele zależało \"od Ciebie\". Bardzo Ci współczuję Sad dużo sił.
Odpowiedz
#8
Malina naprawdę bardzo Ci współczuję. Zapalę światełko, tyle mogę [*][*]
Odpowiedz
#9
Dziękuję Wam za te słowa...

AniuPiBi masz na myśli badania dzieci?? czy jakieś inne genetyczne?
Wiecie mam wrażenie czasem, że nie kontaktuje po tej narkozie, że mi za dużo podali czy co :/ nie pamiętam, że mąż to czy siamto mi mówił, niepokojące :/

Dziś dostałam smsa od koleżanki: \" jak u Ciebie? lepiej już? Smile\" i wkurzył mnie Sad
Odpowiedz
#10
Właśnie kichnęłam i odruchowo złapałam się za brzuch, zapomniałam, że maleństwa już tam nie ma ;(
Odpowiedz
#11
Malina to normalne.Ja długo (a nawet jeszcze teraz momentami) łapałam się na to,że Maciek już miał mieszkanko w niebie a ja spałam w pozycji ,w której spałam z nim.
Odpowiedz
#12
Malinko tak strasznie mi przykro...

Cytat:[autor cytatu=Malina]
Właśnie kichnęłam i odruchowo złapałam się za brzuch, zapomniałam, że maleństwa już tam nie ma ;(

Cytat:[autor cytatu=Anulaa]
Malina to normalne.Ja długo (a nawet jeszcze teraz momentami) łapałam się na to,że Maciek już miał mieszkanko w niebie a ja spałam w pozycji ,w której spałam z nim.

Ja po urodzeniu Zuzi, na drugi i trzeci dzień miałam wrażenie, że nadal czuje ruchy..
Odpowiedz
#13
Malinko.. bardzo mi przykro.

Ja także po zabiegach nie kontaktowałam zbyt dobrze. Nie pamiętałam co ktoś mówił czy robił. Wyłączałam się aby nie uczuć, aby nie być. Taki mój mechanizm obronny.
Odpowiedz
#14
Malinka strasznie mi przykro Sad Dobrze, że chociaż lekarka była w porządku to bardzo ważne...
Odpowiedz
#15
No lekarka bardzo mi pomogła, psychiki nie zmaltretować, obiecała mi przed szpitalem, że postara się, żeby to było jak najmniej traumatycznie...


szukałam w wątkach ale nie mogę znaleźć, 2 pytania które mnie nurtują:

1 dlaczego dwa razy przytrafił nam się za duży pęcherzyk żółtkowy i nierozwinięte dziecko?? raz bez serduszka, raz z serduszkiem Sad? czy te dzieci miały wady? tylko tyle słyszałam o za dużych pęcherzykach, jeżeli miały to skąd się wzięły? co badać?
a 2- jak się nazywa schorzenie które powoduje, że nie można urodzić jednej płci np męskiej a można mieć tylko żeńską i odwrotnie?
Odpowiedz
#16
Na pierwsze pytanie odpowiedzi nie znam. Być może problemy z immunologią? Może akurat pech i wady dwóch zarodków. Nie wiem.
Drugie - to schorzenie nie ma nazwy, bo nie jest schorzeniem na dobrą sprawę. Nie jest też wyjaśnione, na czym dokładnie polega sprawa. Są teorie o wadach w chromosomach rodziców. Tyle, że gdybanie w tym kierunku jest bez sensu Malino, skoro nie znasz prawdziwej płci dzieci. A i jeśli się ją zna, to najpierw szukać trzeba tego, co się da. Bo założenie tej teorii, niewyjaśnialnej na dobrą sprawę, jest ostatecznością.
Odpowiedz
#17
Nie wiem jak to wyjaśnić Masaiimara ale ja czuję, że to byli chłopcy, kiedyś czytałam o tym \"schorzeniu\" i mialo nazwę, wpisałam w google i było, pech, że po prostu zapomniałam, jak się dowiem to napiszę...

W najbliższym czasie zrobię przeciwciała, dalej nie wiem co się robi...
Odpowiedz
#18
Malina, ja wiem że czujesz ale fakty mogą być inne. A bywało, że mamy tutaj czuły płeć dziecka inaczej, niż wykazała ją cytogenetyka. Nie można się zdiagnozować bez znajomości faktów.
Chętnie poznam nazwę tego schorzenia, bo wedle mojej dotychczasowej wiedzy nie został ten mechanizm jeszcze wyjaśniony. A genetykiem jestemWink Ale nie szukałam najnowszych doniesień.
Możliwe, że wynika on z kilku odmiennych mechanizmów, różnych u różnych osób.
I generalnie - częściej obumierają płody męskie. Więc także nie zawsze ronienie chłopców znajduje wyjaśnienie w niemożności donoszenia tej płci. Czasem jest to przypadek, polegający na tym, że akurat pechowo jedna kobieta roni więcej niż 1 raz i akurat za każdym razem roni chłopca.
Odpowiedz
#19
No to fakt, ja nie piszę że mechanizm został wyjaśniony ale nazwa jest na pewno, bo kiedyś na bank ją znałam...wiem też, że są osoby które mają to stwierdzone...
Bardzo bym się zdziwiła gdyby płeć wyszła inna w obu przypadkach aczkolwiek rozumiem, że tak może też być, że po prostu mnie to nie dotyczy...
Odpowiedz
#20
Życzę Ci, żeby Twoje przeczucie się potwierdziłoSmile
Odpowiedz
#21
Masaiimara wolałabym chyba jednak nie mieć tego, bo wtedy jest zawsze 50 na 50 że się w ogóle urodzi, sami płci nie wybieramy...
Odpowiedz
#22
Ale ja mówię o przeczuciu co do płci.
Próby diagnozowania się w tym kierunku zostawiłabym na potem, potem. Najpierw sprawy łatwiejsze do zdiagnozowania.
Odpowiedz
#23
aaaa no tak, źle zrozumiałam Smile Cholera nie znam się na tych przeciwciałach, mam nadzieję, że dobrze im nazwy podam :/ 30 września mam wizytę u endo, przydałoby się mieć wyniki...
Odpowiedz
#24
a ja myślę,że Malinie chodzi o choroby uwarunkowane genetycznie zależne od płci jak np. hemofilia Marta ma dużo racji, jest za dużo niewiadomych by iść w tym kierunku i polecałabym zrobienie immunologii,która wykazyje wieksze prawdopodobneństwo wystąpienia. Takie jest moje zdanie. Przeciw ciała znajdziesz w wątkach o zespole antyfosfolipidowym.No niestety nie potrafię tak ładnie jak Marta przekierować na odpowiedni wątekSad
Odpowiedz
#25
Malinko, tak, myślałam o badaniach genetycznych dzieci.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości