Może to pomoże
#1
Kochane Dziewczyny,
Chcę się z Wami podzielić pewną prostą myślą, która do mnie dość mocno przemówiła. Być może słyszałyście o zakładzie Pascala. Jeśli nie, to możecie jego opis znaleźć tu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Zak%C5%82ad_Pascala.

Parafrazując ten zakład doszłam do wniosku, że nie opłaca się wierzyć, że będzie źle. Bardziej się opłaca wierzyć, że będzie dobrze, bo w tym zakładzie zawsze wygrywamy.
Jeśli uwierzymy, że nasza ciąża zakończy się szczęśliwym porodem, to całą ciążę będziemy spokojniejsze. Jeśli coś złego się wydarzy po drodze, to przynajmniej będziemy wiedziały, że negatywnym myśleniem nie wpłynęłyśmy na to co się stało. A poza tym nasze ciało będzie nam wdzięczne, że nie umęczyłyśmy go zgryzotami. A jeśli wszystko zakończy się dobrze, to wygrana jest podwójna. Co ja gadam! Wtedy wygrana jest tysiąckrotna.

Nigdy się nie poddawajmy!
Odpowiedz
#2
https://www.youtube.com/watch?v=oJesLj9iDz0&list=P
https://www.youtube.com/watch?v=ggD6I6HYvzo
Odpowiedz
#3
https://www.youtube.com/watch?v=5qMc1IG5YHY
Odpowiedz
#4
449.refleksje psychologiczne

Czasem nawet, jeśli nie pamiętamy snu, to wciąż po przebudzeniu czujemy uczucia, które przeżywaliśmy we śnie.

Jak wiadomo, uczucia nie są ani dobre ani złe - są informacją dla nas. Informują nas np.
o tym, jaka relacja wiąże nas z danym człowiekiem-na podstawie tego, czy budzi w nas miłe czy niemiłe uczucia możemy dowiedzieć się, kim jest dla nas ten człowiek, czy nas szanuje i czy chcemy, lub czy powinniśmy mieć z nim dalej do czynienia, jakie potrzeby mamy niezaspokojone itp. Dużo możemy się dowiedzieć o sobie, o swoich relacjach, o innych, na podstawie uczuć, które przeżywamy lub widzimy, że inni przeżywają...

W ciągu dnia często nie dopuszczamy pewnych uczuć do siebie, gdyż są zbyt trudne i mechanizmy obronne blokują je - spychają do podświadomości. W czasie snu podświadomość ma możliwość oczyścić się, w sposób bezpieczny dla człowieka, ominąć mechanizmy obronne i przeżyć uczucia tak, aby człowiek nie doznał krzywdy.

W czasie snu podświadomość, jak dziecko rysuje przed nami symboliczne - niewinne obrazki, tylko po to byśmy mogli przeżyć takie niemiłe uczucia jak: lęk przed autorytetem, przed odrzuceniem, przed odczuciami seksualnymi, przed agresją itd, wstyd, nienawiść, tęsknotę. Często sen pozwala nam zaspokoić różne potrzeby np. potrzebę własnej wartości, bezpieczeństwa itp.

Uczucia są prawdziwe i dają nam informację o nas, jednak obrazki we śnie są symboliczne - dlatego po przebudzeniu możemy spróbować poszukać w sobie odpowiedzi na pytania m.in. kto lub co kiedyś budziło w nas takie uczucia np. lęku przed odrzuceniem, może to być osoba z teraźniejszości, choć najczęściej są to rodzice i inne osoby z naszego dzieciństwa - ukryte pod symbolami różnych postaci ze snu.

Uczucia niemiłe skumulowane w podświadomości - których nie zlokalizowaliśmy źródła, czyli osób, sytuacji powodujących ich zepchnięcie w podświadomość - często uaktywniają się, gdy spotyka nas podobna sytuacja lub osoba do tej, która nastąpiła wcześniej, najczęściej w dzieciństwie.

Dlatego nasza reakcja na tę nową sytuację lub osobę jest czasami taka silna, gdyż opiera się o uczucia, które już w sobie mamy ukryte i dodaje takie same uczucia - kumuluje je. Takie same uczucia kumulują się, nigdy nie znikają, nie rozpływają się...zawsze jeśli się kończą tzn. że albo zostały przeżyte do końca-wypaliły się albo zostały zepchnięte do podświadomości.

Jeśli przeżyliśmy jakieś uczucia, potrzeby, podczas snu i je pamiętamy po przebudzeniu, to warto się zastanowić, kto je w nas budził dawniej-może w dzieciństwie. To ważna informacja dla nas.

Dużo ważniejsza niż znajdowanie symbolicznego znaczenia postaci ze snu - w tym możemy się pomylić. Uczucia natomiast nigdy nie wprowadzają nas w błąd...Jeśli coś przeżywamy we śnie tzn. że to uczucie w nas jest i wyszło w czasie snu, po to abyśmy bezpiecznie mogli je przeżyć. Jeśli zrozumiemy o czym nas to uczucie informuje, to nasz sukces.

Tak samo możemy obserwować swoje uczucia w ciągu dnia. Jeśli jakieś silne się pojawia-zbyt silne i nieadekwatne do sytuacji, to możemy spróbować znaleźć odpowiedź na pytanie - co lub kto wywoływało w nas dawniej takie uczucia.

Dlaczego to takie ważne?
Dzieje się tak, ponieważ znalezienie przyczyny powoduje wypalanie się tych niemiłych, skumulowanych w podświadomości uczuć. W związku z tym następne doświadczenia takich samych niemiłych uczuć, nie będą już nieświadome i tak silne.

Znając przyczynę możemy zrozumieć źródło niemiłych uczuć, ich siły i zastanowić się np. nad naszymi uczuciami z dzieciństwa - czym były spowodowane, czy jako dziecko dobrze i adekwatnie zrozumieliśmy daną sytuację, czy obiektywnie widzieliśmy tamtą osobę. Często bowiem dzieci wszystko wyolbrzymiają, gdyż nie mają jeszcze dostatecznie rozwiniętej psychiki.

Niestety uczucia zapisują się w nas już od dziecka i nie mamy na to wpływu, co trafia do naszej podświadomości. Jest to automatyczny mechanizm obronny. Mamy jednak wpływ na to jak, jako dorosłe osoby, interpretujemy nasze obecne uczucia - nawet jeśli jest to wybuch uczuć z przeszłości, pod wpływem podobnego bodźca obecnego w teraźniejszości.

Nie musimy działać pod wpływem uczuć. Każde uczucie to informacja, nie nakaz do działania. Co zrobimy z uczuciami, to zależy od nas - czy wprowadzimy je w czyn, czy nie.

Na tym polega bycie dorosłym m.in., na kontrolowaniu niemiłych uczuć abyśmy pod ich wpływem nie zrobili krzywdy sobie lub innym. Aby uczucia nie przejęły kontroli nad naszym rozumem, to rozum musi je zrozumieć i pozwolić im bezpiecznie się wypalić np. czując gniew można konstruktywnie go wyrazić w wysiłku fizycznym np. w sprzątaniu lub na siłowni. Można też tworzyć poezję, malarstwo itd. To także konstruktywne - nie czyniące krzywdy sobie ani innym ludziom - wyrażanie uczuć. Chodzi o konstruktywne wypalanie niemiłych uczuć, aby one nie przejęły kontroli nad naszym rozumem.

Jeśli jednak pomimo naszych konstruktywnych działań-aby wypalić niemiłe uczucia, one wciąż się pojawiają, oznacza to, że albo bodźcem do nich jest toksyczna sytuacja lub osoba niszcząca nas. Wtedy naszym działaniem jest odcięcie się od takiej sytuacji lub osoby, dla naszego zdrowia psychicznego. Bo jeśli źródło niemiłych uczuć tkwi w teraźniejszości, a nie w przeszłości to wystarczy zmienić teraźniejszość, aby niemiłe uczucia zniknęły.

Oczywiście kryzysy zdarzają się w każdej relacji, jednak jeśli nie ma współpracy drugiej strony, to czasem trzeba uciec od kogoś, dla własnego dobra. Pamiętajmy, że jesteśmy odpowiedzialni przede wszystkim za samych siebie, za nasze własne zdrowie psychiczne i życie.

Oczywiście samoobserwacja i interpretacja swoich uczuć wymaga wysiłku oraz wprawy. Jednak warto. Wtedy bowiem człowiek nie działa impulsywnie pod wpływem uczuć. Pamiętamy, że w człowieku są odruchy na uczucia np. na uczucie lęku - odruch ucieczki albo walki.

Wydaje się, że tylko racjonalizacja uczuć, zrozumienie ich przesłania i informacji, którą chcą nam o nas przekazać, jest celowa. Lepiej poznać siebie i odpowiadać sobie na pytania np. dlaczego takie uczucie się teraz pojawiło? co ono mi mówi o mnie? co ono mi mówi o relacji z osobą, która budzi we mnie takie uczucia? kto podobne uczucia we mnie budził w dzieciństwie? jakie potrzeby chcę zaspokoić poprzez takie uczucia? można wtedy bardziej świadomie przyjmować świat swoich uczuć, mniej spychać je w podświadomość i potem za jakiś czas nie być narażonym na erupcję, która może spowodować spustoszenie w naszych relacjach z innymi lub obniżenie poczucia własnej wartości.

Znalezienie przyczyny powoduje wypalanie się tych niemiłych, skumulowanych w podświadomości uczuć. W związku z tym następne bodźce już nie będą przywoływać tych nieświadomych, silnych uczuć, bo one się już wypaliły. Nasze przeżywanie rzeczywistości, relacji z innymi, będzie bardziej adekwatne i prawdziwe, jeśli wypracujemy w sobie nawyk konstruktywnego przeżywania naszych uczuć. To my i wyłącznie my jesteśmy odpowiedzialni za to co zrobimy z naszymi uczuciami, zarówno niemiłymi jak i miłymi. Również nie każde miłe uczucie warte jest tego aby je podtrzymywać...uczucia powinny służyć wartościom np. miłość, przyjemność służą wartości jaką jest trwałość relacji małżeńskiej, uczucie agresji może służyć obronie własnych granic psychicznych.

Znalezienie przyczyny to nie tylko wiedza rozumu na temat kto, co i dlaczego wywołał, i zatrzymanie się na tym. Znalezienie przyczyny to także odkrycie jakie z naszych potrzeb nie zostały zaspokojone i próba zaspokojenia zamiast np. rodziców w dzieciństwie, którzy nie dali nam poczucia bezpieczeństwa, teraz my sami jesteśmy dla siebie rodzicami, którzy patrzą na siebie z czułością, miłością, troską i zaspokajają swoje potrzeby. Takie podejście do samego siebie z wyrozumiałością, przebaczeniem, jest trudne. Trzeba się tego uczyć, trzeba uwierzyć, że zasługujemy na takie właśnie traktowanie nas przez nas samych i przez innych.

Uczucia informują nas o naszych niezaspokojonych potrzebach, które czekają abyśmy my - w zastępstwie naszych rodziców, którzy już tego nie zrobią - sami zatroszczyli się o siebie, bo jesteśmy dorośli i odpowiedzialni przed Bogiem, przede wszystkim za samych siebie i swoje życie...

Bóg nas kocha, Bóg nam przebaczył - czy my jesteśmy więksi od Boga, że dajemy sobie prawo aby siebie nie kochać? aby sobie nie przebaczać?...raczej starajmy się naśladować Boga w naszym stosunku do samych siebie, a przestańmy się w końcu tak kurczowo trzymać nieprawdziwego obrazu naszej osoby - który wmawia nam diabeł...

szanujmy siebie, bo Bóg nas szanuje - z całą gamą naszych uczuć, z naszym powolnym dojrzewaniem do człowieczeństwa, w upadkach i powstawaniu...

I bardzo ważna rzecz - uczucia ze swej natury nie są czymś trwałym. Można je podtrzymywać - myśląc nieustannie o bodźcu, który je wywołał np. oglądając w kółko zdjęcia lub wspominając. Można też je zagłuszać - w różny sposób - co nie jest zbyt zdrowe...Można też je konstruktywnie wypalać - jak już wspomniałam wyżej np. przez poezję.

Można też zastępować jedne uczucia np. nieprzyjemne, innymi - przyjemnymi, robić to świadomie - dla higieny psychicznej i zdrowia psychicznego...wystarczy zmienić bodziec, wystarczy skupić myśli na innym bodźcu...

JEŚLI PRZEZ DŁUŻSZY CZAS BĘDZIEMY WSPIERAĆ SWOJĄ PSYCHIKĘ I OTACZAĆ SIĘ BODŹCAMI WYWOŁUJĄCYMI MIŁE UCZUCIA,
UCZUCIA NIEMIŁE SIĘ WYCISZĄ

takie są fakty - spróbuj, a przekonasz się, że to prawda...

Oczywiście najpierw trzeba konstruktywnie wyrazić niemiłe uczucia. A dopiero potem otaczać się bodźcami powodującymi miłe uczucia. Nigdy odwrotnie-gdyż bez wyrażenia niemiłych uczuć, szukanie bodźców powodujących miłe uczucia - to właśnie zagłuszanie, spychanie w podświadomość niemiłych uczuć - co nigdy nie kończy się dobrze, bo wcześniej czy później takie uczucia niemiłe wracają...

Nie jest dobrze uparcie trwać przy bodźcach powodujących niemiłe uczucia - można się wpędzić w depresję, a nawet w samobójstwo...

dbaj o siebie Kochany Czytelniku!
bo jesteś tego wart Wink

http://www.niedziela.pl/artykul/84082/nd...lych-uczuc

więcej moich wyrażonych uczuć i myśli na blogu www.wierszeireny.bloblo.pl
Odpowiedz
#5
Na pożegnanie zostawiam Wam do przemyślenia dwa artykuły - zwłaszcza dla tych osób, które są na tym forum od wielu lat...

http://psychologia.wieszjak.polki.pl/dep...oblem.html

\"Zbytnie koncentrowanie się na przeszłości może prowadzić do negatywnych konsekwencji w codziennym życiu. Analizowanie godzinami przeszłych zdarzeń, opowiadanie tylko o minionych sprawach, przeglądanie wyłącznie starych fotografii może wskazywać, że osoba jest zorientowana tylko na przeszłość. Istnieją tutaj dwa niebezpieczeństwa. Jedno wynika z koncentrowania się przede wszystkim na przeszłości negatywnej i rozpamiętywanie wszystkich bolesnych zdarzeń i traum, które nam się przydarzyły lub które – za sprawą procesu rekonstrukcji – przywołujemy do życia...Ruminacja to psychologiczne określenie na natrętne myślenie dotyczące określonego tematu. Oczywiście, samo intensywne myślenia, zwłaszcza w kontekście problemu, który trzeba rozwiązać, jest jak najbardziej potrzebne. Jednak w ruminacji dołącza się do tego uporczywość procesu myślowego, drobiazgowa analiza oraz brak możliwości przejścia do etapu syntezy i znalezienia ostatecznego rozwiązania, które kończyłoby proces refleksji (np. „w przyszłości podejmę bardziej przemyślane działania” albo „nie warto się nad tym więcej zastanawiać, bo nic to chwilowo nie zmieni”). U podstaw ruminacji leży funkcja adaptacyjna (zastanawiamy się nad tym, co nie jest w porządku i co można by było zmienić), ale nadmierne myślenie ma wpływ negatywny, zwłaszcza na nastrój i ogólne samopoczucie. „Czasem trzeba przejść od myślenia do działania, zająć się dręczącą sprawą. Czasem nie da się już nic więcej zrobić i przychodzi czas na akceptację rzeczywistości. Czasem zaś, wrażliwość emocjonalna danego człowieka jest tak duża, że obsesyjnie myśli nad każdą drobnostką.” – mówi psycholog, Joanna Boj. Owa wrażliwość emocjonalna skłania niektórych do postrzegania siebie jako osób o dużym wglądzie i skłonności do introspekcji. Tymczasem przy bliższym zbadaniu procesu myślowego okazuje się, że są to bardzo niszczące i demotywujące ruminacje. Zdaniem Ricka Hansona, neuropsychologa, introspekcja jest procesem produktywnym, w odróżnieniu od ruminacji, która jest negatywistyczna i bardzo karząca. I o ile również same retrospekcje, czyli refleksje dotyczące przeszłości, są naturalnymi i potrzebnymi procesami wewnętrznymi, o tyle rozpamiętywanie przeszłości i „przeżuwanie” przeszłych zdarzeń skutkuje negatywnymi konsekwencjami dla nas samych, może bowiem odbierać radość z przeżywania chwili obecnej, obniżać samoocenę, więzić w roli ofiary, nie dawać możliwości przepracowania poczucia winy, zamykać drogę do wybaczenia innym pewnych zachowań, a także prowadzić do nasilania się zaburzeń lękowych i depresji.

Trzeba jeszcze nadmienić, że ciągłe rozpamiętywanie przeszłości wyrabia nawyk takiego zachowania. W związku z czym wydarzenia i ludzie, których już dawno nie ma w naszym życiu, cały czas – przy naszym współudziale – są w nim obecni. To my dajemy im prawo głosu w podejmowaniu decyzji. Oczywiście, jeśli nawyk taki wyrabialiśmy przez lata, nie możemy oczekiwać, że z dnia na dzień zmienimy lub pozbędziemy się go, wyrabiając sobie zdrowsze zachowania. Warto jednak przyjrzeć się bliżej takim nawykom (które sprawiają, że bardziej żyjemy w przeszłości niż w teraźniejszość).\"

z http://igorrotberg.com/tag/ruminacje/

\"Na pewno nie zmienimy tego, co się zdarzyło, ale możemy zmienić naszą historię, którą opowiadamy na ten temat, na taką, która będzie pomagać nam, która będzie nas wspierać i umacniać.\"
Odpowiedz
#6
https://www.youtube.com/watch?v=BzE-7agw...Ea&index=1
MOC W SŁABOŚCI o Adam Szustak

pytania - co daje posiadanie dziecka? co daje dziecko? co daje bycie matką? co daje bycie ojcem?
lub co by mi dało posiadanie dziecka - w moich oczach? w oczach innych?

a jeśli to posiadanie dziecka, bycie matką, ojcem \"to ma twojego serca nie zmienić i cię nie uruchomić do miłości, to po co ci to?\"
w końcu Bóg zna mnie lepiej i wie, czy posiadanie dziecka uruchomiłoby miłość w moim sercu...

\"co chcesz zrobić z tym, że nie będziesz cierpiał?\" - co chcę zrobić z tym, że już będę matką - do czego to mi będzie służyło? jaką potrzebę będzie zaspokajać? czy na pewno chodzi mi o to aby kochać kogoś bezinteresownie? czy o zaspokojenie własnych potrzeb? jakich? może Bóg wie, co ja bym zrobiła, gdybym posiadała dziecko - jak to budowałoby moją pychę...lub coś innego we mnie - czego Bóg we mnie nie chce...

nigdy nie myślałam w ten sposób - że Bóg dopuścił abym poroniła, bo bycie matką nie uruchomiłoby we mnie miłości...a co? nie wiem, jest tyle patologicznych rodziców na świecie - dlaczego miałabym uważać, że ja nie będę patologiczną matką - na jakiej podstawie? prędzej bym pomyślała, że Bóg bierze dziecko do siebie, zanim ono stanie się przestępcą lub że zabrał je aby przestępcą nigdy się nie stało...

a jednak wg konferencji 3 z wtorku, która zrobiła na mnie największe wrażenie - to o mnie chodzi, nie o dziecko...to we mnie posiadanie dziecka, bycie matką, nie uruchomiłoby miłości...teraz kocham lub wydaje mi się, że kocham, bo poroniłam...a co byłoby gdybym urodziła np. niepełnosprawne dziecko, które do końca życia wymagałoby opieki? czy to uruchomiłoby w moim sercu miłość do dziecka, do Boga, do męża...czy w innych - mężu, teściach taka miłość by się uruchomiła? Bóg wie wszystko...ja nie...chwała Panu, uwielbiam Cię Boże, że zabrałeś to dziecko do siebie i przebaczyłeś mi ten brak miłości - zanim on zaistniał, zanim tym brakiem miłości skrzywdziłam moje dziecko...dziękuję...

jak by wyglądał mój dialog z Panem Jezusem?
Pan Jezus - czy chciałabyś mieć dziecko?
Ja - nie umiem kochać bezwarunkowo...NIE MAM MIŁOŚCI W SOBIE SAMEJ - to, co we mnie jest, nie jest miłością...
Pan Jezus - zabieram twoje dziecko do nieba i uzdrawiam cię, abyś umiała kochać swoje dziecko, które jest w niebie - bezwarunkowo je kochać...bez względu na jego zdrowie, bez względu na wygląd jego ciała, bez względu na cierpienie jakie ci sprawi jego brak...bez względu na innych ludzi, którzy o nim zapomną...bez względu na wszystko...uzdrawiam cię - kochaj...
Ja - dziękuję i uwielbiam Cię, Panie Jezu, za prawdę dobrze zrobiłeś - uruchomiłeś moje serce z kamienia ...stało się sercem z ciała...
Odpowiedz
#7
Prezent na Dzień Dziecka Utraconego

https://www.youtube.com/watch?v=QaX2ieIKt9A
\"Ja nie umieram\"

s. Teresa Cecylia - \"W większości rodzice oddawali te dzieci ze łzami, z bólem, a bardzo często z wielkim buntem...\"

s. Miriam - \"Nie wiedzieli jak mnie powstrzymać, jak mnie zatrzymać w domu.
Najtrudniejsze właśnie dla nich było to, że więcej do nich nie wrócę...\"

s. Agnieszka - \"...symbolizuje wyłączną przynależność do Boga\"

s. Katarzyna - \"...najlepszą cząstkę wybrała\"

s. Maria - \"Nasi rodzice zawsze przeżywają bardzo, że nie mogą się z nami spotykać bezpośrednio.
Ale jednak jest to sprawa czasu. Po upływie jakimś czasu...oni też otrzymują łaskę powołania.
My - łaskę, żeby wstąpić...a oni łaskę tego, żeby przyjąć powołanie swojego dziecka...
Później te relacje nasze przenoszą się na inną płaszczyznę...te kontakty zaczynają nabierać takiego bardziej wewnętrznego wymiaru...
oni sami mają różne pytania dotyczące Boga, modlitwy...można też pomagać im w przeżywaniu ich własnego życia wewnętrznego.\"

Nasze Święte DZIECI w Niebie bądźcie pozdrowione! Uwielbiajcie Boga, też w imieniu waszych rodziców i rodzin! Módlcie się za nami!
Odpowiedz
#8
BARDZO WAŻNE - DUCHY ŚMIERCI - MODLITWY O OCZYSZCZENIE ŁONA - TRZEBA PROSIĆ O TO KSIĘDZA....

POSŁUCHAJCIE OD 1.10.42 - \"Poronienie - tutaj nie ma winy morderstwa, ale tak samo są duchy śmierci - bo ktoś umarł - dzieciątko. I są modlitwy. Dawniej Kościół miał takie specjalne modlitwy o oczyszczenie łona.\"

https://www.youtube.com/watch?v=PQ9vE8Km...w330ktRqgO

Duchowe zerwanie z przeszłością- ks. Piotr Glas, egzorcysta
Odpowiedz
#9
Konferencja 5 - furtki, przez które wchodzi zły
https://www.youtube.com/watch?v=qvMg2Qm2zVI
1/6 Neal Lozano - Sesja \"modlitwa uwolnienia\"
https://www.youtube.com/watch?v=LdMr-r-YGVA
2/6 Neal Lozano - Sesja \"modlitwa uwolnienia\"
https://www.youtube.com/watch?v=jKRMf7_6MZE
3/6 Neal Lozano - Sesja \"modlitwa uwolnienia\"
https://www.youtube.com/watch?v=C7LaMdopvF4
4/6 Neal Lozano - Sesja \"modlitwa uwolnienia\"
https://www.youtube.com/watch?v=-7PwoRyCgdc
5/6 Neal Lozano - Sesja \"modlitwa uwolnienia\"
https://www.youtube.com/watch?v=CkCDpgi0BRE
6/6 Neal Lozano - Sesja \"modlitwa uwolnienia\"

na końcu modlitwa o uwolnienie...
Odpowiedz
#10
https://www.youtube.com/watch?v=G1y3JutFT54#t=17
Nabożeństwo uzdrowienia i uwolnienia z Wojownikiem Maryi - ks. Dominikiem Chmielewskim

http://chrystuskrol.esanok.pl/rekolekcjo...mielewski/
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości