Brak ciałka a obowiązki wobec dziecka, zbawienie dzieci nienarodzonych/nieochrzczonych
#1
Witam, od czasu poronienia męczy mnie pewien temat, a nie znalazłam nigdzie odpowiedzi na moje pytanie.
Otóż poroniłam w 10 tygodniu (wiek dziecka 6tc), niestety jestem pewna, że ciałko mojego Maleństwa wpadło do ubikacji i w tym szoku nawet nie starałam się go w jakikolwiek sposób uratować. Potem pomyślałam, że przecież spodziewałam się, że może wypaść więc mogłam podłożyć jakąś miseczkę. Niestety ta refleksja przyszła po... No cóż widocznie tak miało być. Teraz pojawia się moja wątpliwość, co teraz powinnam zrobić. Pogrzebu nie będzie można odprawić, bo tkanek dziecka w badaniu histopatologicznym zapewne nie będzie, nie starałam się również o żadne zasiłki, macierzyńskie i odszkodowania. Mogę co prawda zrobić symboliczny grób, zająć się opuszczonym grobem dziecka, ale czy mam jakieś moralne obowiązki, czy może religijne obowiązki wynikające z obowiązku \"umarłych grzebać\". Czytałam wiele wypowiedzi na temat tego co dzieje się z duszą nienarodzonego, niochrzczonego dziecka, i wynika z nich, że mamy nadzieję, że te dzieci doświadczają zbawienia, tak jakby były ochrzczone, ale tak naprawdę jest to tajemnica. Dlatego też, czy powinnam się modlić za dziecko, odprawić nabożeństwo...? Te moje pytania może brzmią dość sucho, bez emocji i chęci uczczenia ciała i troski o duszę mojego Maleństwa, ale chyba zagubiłam się w gąszczu czytanych przeze mnie wypowiedzi i nie wiem co mam teraz zrobić, a nie chciałabym, by przez moje zaniedbanie Maleństwo nie osiągnęło życia wiecznego.
proszę o odpowiedź.
Odpowiedz
#2
neciaczek wiem, że księża raczej nie odprawiają takich nabożeństw właśnie dlatego, że dziecko nie miało okazji zgrzeszyć więc \"przebłaganie\" za grzechy nie jest konieczne. Grzech pierworodny został zmyty przez samo pragnienie chrztu, czyli fakt że zamierzaliście ochrzcić dziecko.
Odpowiedz
#3
jest tak jak pisze Snopka, po stracie rozmawiałam z księdzem... nasze dzieci są zbawione i możemy modlić się za ich wstawiennictwem...
Odpowiedz
#4
neciaczku, pochowanie ciała człowieka w ziemi nie zawsze jest możliwe (np. w przypadku katastrof na morzu). I nie zamyka to człowiekowi drogi zbawienia.

Dokument, który mówi o nadziei zbawienia dzieci zmarłych przed chrztem znajdziesz tutaj To jest oficjalna i obowiązująca wykładania Stolicy Apostolskiej.

Może rozmowa z kapłanem uspokoiłaby Twoje niepokoje?
Odpowiedz
#5
Mnie ten dokument dobił. Wątpliwości rozwiała stopniowo osobista modlitwa, rozważanie tego, że Bóg jest miłością. Jeżeli ja kocham swoje dzieci, to co dopiero On. Ale to ja. Ja mam problem z autorytetami.

Neciaczek, jeżeli myślisz o nabożeństwie, to jest nabożeństwo Chrztu pragnienia, do osobistego odmawiania, ale można pewnie poprosić mądrego księdza, żeby się tymi słowami pomodlił z rodzicami. Jeżeli będziesz potrzebować, to mogę przesłać Ci tekst katolicki i protestancki (według mnie o wiele lepszy). Przygotowałam dla swoich dzieci kompilację tych dwóch tekstów, ale wreszcie nie odmówiliśmy tej modlitwy z mężem.

Jestem spokojna o los Twojego Maleństwa.
Odpowiedz
#6
Niezmiennie intryguje mnie, skąd się mogą w ogóle u ludzi brać wątpliwości co do tego, czy bozia wpuści ich dziecko do nieba, czy nie wpuści.


Czy Bóg potrzebuje Waszych rytuałów?
Ja nie mam wątpliwości, że nie. *

Czego i Wam życzę. Wink

Kredka: Idefiks usunęłam zdecydowaną treść Twojego wpisu. Zastanów się proszę, czy forma jaką przyjąłeś jest na miejscu. Postaraj się napisać to w sposób, który nikogo nie urazi. Jestem pewna, że się da... Bo sama jako osoba niewierząca wyrażam tutaj swoje zdanie, zwykle odmienne od reszty.
Odpowiedz
#7
No dobrze... Może i trochę \"pojechałem po bandzie\"... Spróbuję inaczej, jeśli to też usuniesz, to trudno - uznam, że tak trzeba aby nie sprawiło to komuś dodatkowego i niepotrzebnego bólu. A może to po prostu raczej temat na inny wątek...

Otóż moim zdaniem Kościół Katolicki ma na sumieniu każdą kobietę, którą po poronieniu dręczą wątpliwości, co do losów duszy jej zmarłego dziecka.
Żaden ksiądz głoszący Słowo Boże w pełni zgodnie z doktryną Kościoła Katolickiego nie ma prawa zapewniać nikogo o tym, że np. dusza jego dziecka na pewno pójdzie do nieba.
Doktryna mówi: nie wiemy. pozostaje nam jedynie ufać w Boże Miłosierdzie i modlić się.

Kościół łapie w ten sposób w pułapkę ludzi i uzależnia ich od siebie - bo skoro modlić się, to przecież tylko za pośrednictwem Kościoła. Takie postępowanie wobec ludzi, którzy stracili swoje dziecko, a nie zdążyli go ochrzcić, jest zwykłą niegodziwością. Kościół stoi w potężnym, logicznym, \"rozkroku\", bo z jednej strony głosi, że boże miłosierdzie jest nieskończone, a z drugiej strony stwierdzenie tego faktu o nieskończoności bożego miłosierdzia nie pozwala Kościołowi mieć pewności nawet w sytuacji tak oczywistej jak docelowe miejsce dla duszy dziecka poronionego. Jednocześnie - o dziwo! - Kościół nie ma najmniejszych wątpliwości np. co do losów pośmiertnych ludzi, którzy z Kościoła wystąpili. To przecież oczywiste, że będą potępieni, o ile przed śmiercią się nie \"nawrócą\"...

Mi jest po prostu żal rodziców, którzy, nie dostrzegając, jakiej manipulacji poddaje ich Kościół, w całym tym nieszczęściu zupełnie niepotrzebnie dręczą się jeszcze dodatkowo wątpliwościami, czy aby na pewno ich dziecko będzie zbawione.

Powtórzę jeszcze raz - dla mnie jest naprawdę zagadką, jak można wierzyć w nieskończone miłosierdzie Boga i jednocześnie głosić, że w kwestii zbawienia nic nie jest pewne, nawet w przypadku duszy niewinnego, poronionego dziecka.
Odpowiedz
#8
Idefix teolog :roll:

Nie traktuj ludzi jak idiotów. Bóg jest nie zgłębioną istotą i żaden człowiek, ani nawet Kościół Katolicki nie jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie wątpliwości, jakie kryje ludzkie serce. I każdy myślący kapłan Ci to powie.

Więcej pokoju Ci życzę... Jad zatruwa spokój duszy.
Odpowiedz
#9
Nie może mieć pewności, bo nie jest miłosierdziem Bożym Wink prosta sprawa Wink \"dziś widzę niejasno\".
Odpowiedz
#10
Cytat:[autor cytatu=Izyda]
Nie traktuj ludzi jak idiotów. Bóg jest nie zgłębioną istotą i żaden człowiek, ani nawet Kościół Katolicki nie jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie wątpliwości, jakie kryje ludzkie serce. I każdy myślący kapłan Ci to powie.
Ale twoim zdaniem tylko kapłanom wolno myśleć, czy owieczki też czasem mogą przynajmniej próbować? Wink
Odpowiedz
#11
Gdybym nie myślała, nie wierzyłabym w Boga. :mrgreen:
Odpowiedz
#12
Cytat:[autor cytatu=idefiks]
Cytat:[autor cytatu=Izyda]
Nie traktuj ludzi jak idiotów. Bóg jest nie zgłębioną istotą i żaden człowiek, ani nawet Kościół Katolicki nie jest w stanie odpowiedzieć na wszystkie wątpliwości, jakie kryje ludzkie serce. I każdy myślący kapłan Ci to powie.
Ale twoim zdaniem tylko kapłanom wolno myśleć, czy owieczki też czasem mogą przynajmniej próbować? Wink
a co ma piernik do wiatraka? Confusedhock:
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości