Maciuś.
#51
Dziękuję Megi Smile Jeszcze co do \"dziwnej radości\" to wtedy czułam potrzebę pochwalić się tym jaki piękny pomnik ma nasz syn.. tylko tym mogłam prawda? Ominęło mnie pokazywanie łóżeczek, ciuszków i pościeli koleżankom... Jedyne co miałam okazję dać tak na prawdę mojemu dziecku to ten nagrobek... Ale oczywiście nikt się nie zachwycał, tylko patrzyli na mnie jak na wariatkę.. W sumie się nie dziwię, nie wiedzieli pewnie za bardzo co powiedzieć i cóż... nawet z mojej perspektywy, to trochę zwariowane i wiem, że to dziwne. Tak samo jak to, że rozpłakałam się ze szczęścia i dumy dostając akt urodzenia.
Odpowiedz
#52
Dziś zapalam znicz szczególnie dla mojego 3 aniołka Sad

Pamiętam,że odeszłeś tylko szczegóły mi się zacierają.Wstyd mi,żal...Jaka byłaby ze mnie matka!!!!!
Przepraszam
Tęsknie
Kocham
Odpowiedz
#53
Anulaa najlepsza

Dla Twoich Aniołków [*] [*] [*] [*] [*]
Odpowiedz
#54
Dorota dzięki.
Dla Twojej Drużyny (*) (*) (*)
Odpowiedz
#55
Boże tyle łez wylewam za moimi dziecmi Sad Płacze,że ich nie mam przy sobie,że nie przytulę itp.I są w życiu takie chwilę,że ciesze się ,że są one w niebie,że jest im dobrze.Może wyda to się niektórym dziwne jak mogę tak myslec?! Ale jak widzę jakie są trudne relacje miedzy mną a moimi bracmi......Jest nas trójka a nie ma jednosci Sad

Chcę wierzyc ,że moja piątka trzyma się razem!!!
Kocham Was całym sercem!!!
Odpowiedz
#56
Tak mi się serce ściska i żołądek kurczy, gdy myślę, że tyle razy przez to przeszłaś... Ja nadal nie potrafię się pozbierać po pierwszym i mam nadzieję ostatnim takim wydarzeniu. W 2006r. zginął mój bardzo dobry przyjaciel. Niemal, że jak brat. Bardzo bardzo długo cierpiałam i krzyczałam: dlaczego?! Ale w tym roku poznałam też mojego męża... I tak czasem myślę, że może faktycznie... nic nie dzieje się bez przyczyny. Może musimy myśleć, że coś Bóg nie wiem... Że jakaś siła zabierając nam ukochane osoby nie robi tego bez ważnego powodu. Może takie właśnie wydarzenia mają nas wzmacniać. A może to po prostu jakiś test wiary?
Tak czy inaczej musimy być jakoś silne. Musimy postarać skupić się na myśli, że może faktycznie tak jest... lepiej?
Pozdrawiam Cię ciepło :*
Odpowiedz
#57
Aneta z tym testem wiary to coś jest na rzeczy.Ilekroc mam trudny czas to jakiś bunt we mnie się budzi.Miewam pretensje do Pana Boga gdzie jest skoro na to pozwala...
Tak trudno jest przyjmowac Jego wolę,zrozumiec ją,odczytac........Tyle niesprawiedliwości wkoło!!!!!
A my chcemy tylko byc rodzicami.Tylko a może aż?!?
Ściskam Cię!

Dla Kacperka (*)
Odpowiedz
#58
Anulaa dziekuje, ale mam tylko jednego Aniołka w niebie, Miki i Maciek to moje ziemskie dzieci, te 3 światelka niech bedą dla Michałka
Odpowiedz
#59
Dorota przepraszam za moją gafę,ale trudny mam teraz czas.....
Ucałuj Mikołajka i Maciusia Wink
Dla Michałka (*)
Odpowiedz
#60
Anulaa absolutnie sie nie gniewam.
Odpowiedz
#61
Byłam tak krótko dziś u Ciebie Sad Wstrętne komary nie dały pobyc dłużej!!!!

Dziś rozmawiałam z mężem,że nie wyobrażam sobie byc w ciąży,miec założony szew lub pessar,leżec całą ciąże plackiem i zastanawiac się czy to ukłucie w boku to coś złego?Czy będzie dobrze?Odliczac kolejny dzień,tydzień....Nie dam rady psychicznie ani fizycznie.Zapytał czy nie mogłabym się poświęcic?Czuje,że strach jest silniejszy niż chęc posiadania dziecka Sad
Czy kiedys się odważe????!!!!????
Odpowiedz
#62
Wraz z Twoim odejściem wiedziałam,że muszę w życiu coś zmienic.Zostawiłam pracę,która psychicznie mnie wykańczała,przez która kłóciłam się twoim tatą i która nie dawała mi satysfakcji.A teraz siedzę w domu,zakupy,pranie,gotowania itp.Odpoczęłam-tego mi trzeba byłoSmilePrzeglądam ogłoszenia z pracą,ale albo sklepy spożywcze albo wymagania z kosmosu.A tak naprawdę nie wiem co chciałabym zawodowo robic Sad Za stara,żeby się uczyc,za mało wiary w siebie,bez żadnego celu.....Czułam,że macierzyństwo to moja droga życiowa.Niestety nie dane mi było......Nie wiem co dalej........I tylko jeden plus widżę to to ,że w każdej chwili mogę pobiec do Ciebie zapalic znicz,bo nie pracuje i mam blisko.
Odpowiedz
#63
Anulaa - ja nie chciałam być w ciąży po trzeciej c. (w większości przeleżanej)... minęły niecałe dwa lata i znów postanowiliśmy się postarać o nasze marzenia... sporo poukładałam sobie w głowie... pewnie czas spowodował również to, że zapomniałam o najtrudniejszych chwilach... miałam w sobie mnóstwo wiary i nadziei... dużo spokojniejsza byłam bo poprzednia zakończyła się powodzeniem... wierzyłam, że dam radę z krwawieniami i plamieniami I trym. oraz leżeniem - bo wierzyłam, że na końcu czeka cudna \"nagroda\"... ale niestety przekonałam się jak to jest, kiedy Twoja wymarzona Nagroda odchodzi... Sad Poczułam się zawiedziona, oszukana... Sad Twojemu strachowi się zupełnie nie dziwię... życie w takim napięciu i wyczuleniu przez tyle miesięcy - w dodatku w uwiązaniu do łóżka, kiedy nie można zająć się pracą, żeby nie myśleć, kiedy nie można wyjść, spotkać się z kimś ot tak... na prawdę może zniszczyć... potrzeba do tego mnóstwo siły i determinacji... a Ty masz za sobą już bardzo dużo ciężkich doświadczeń... zawsze trzeba rozważyć czy podołam... niestety również brać pod uwagę co będzie, jeśli znów się nie uda i moje dziecko odejdzie... nie zakładać najgorszego... wierzyć... ale jednak zastanowić się co \'jeśli\'? (mój m się bardzo o to bał przed tymi staraniami... co jeśli znów się nie uda...życie niestety pozwoliło nam się przekonać Sad ) Ja mam teraz podobne dylematy... ktoś powie, że nie można porównywać - bo mam dwójkę dzieci na ziemi... ale to chyba nie zmienia strachu... to nie zmienia tego wsłuchiwania się.... to nie wymazuje świadomości, że dzieci umierają Sad i że nieszczęścia spotkać mogą również mnie (bo czasem myślimy, że dotykają tylko kogoś, ale nie nas...)
Daj sobie czas... nie zamykaj się na żadną drogę i możliwość... Życzę abyście znaleźli swoją drogę w życiu - jeśli takie jest Wasze marzenie - to i drogę do macierzyństwa... Trudne te nasze doświadczenia... Dużo sił!
Odpowiedz
#64
Megi gdybym miała te hmm 20 lat,to może stawiałbym na czas,że tylko kwestia czasu i wezmę się w garśc.
Gdzieś zagubiła się moja wiara w to,że będzie dobrze.........
Ale dziękuje za zrozumienie i wsparcie.Ściskam witualnie Wink
Odpowiedz
#65
Moja wiara \"będzie dobrze\" też ulotniła się... ciężko mi również w związku z innymi sprawami - bo moje zawiedzione zaufanie poszło po całej linii... i \"boję się\" tak wielu rzeczy... w tak wielu kwestiach...
Anulaa - możesz \'zdradzic\' ile masz lat?
Odpowiedz
#66
Magi nieco więcej od Ciebie Wink
Odpowiedz
#67
zapomniałam, że to widać... a Ty \'się\' ukryłaś Wink
Odpowiedz
#68
No tak trochę :oops:
A dlaczego pytałaś?
Odpowiedz
#69
Nie mogę słuchac o takich historiach!Kobieta urodziła pijane dziecko mały miał 4,5 promila :\'(
To ja tyle łez wylałam za moimi dziecmi,tyle razy podejmowałam walkę o bycie mamą,dbałam o siebie jak tylko umiałam a te,którym ciąża to pikuś chleją,cpają,dzwigają iw d...e mają życie,które noszą pod sercem!!!!!!!!!!!!!!!!!
Tylko tych niewinnych dzieciątek mi żal !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Odpowiedz
#70
Rozumiem Cię Anulaa, mnie ta informacja bardzo przygnębiła! Taka kobieta może mieć dzieci i mimo to skazuje je na śmierć lub chorobę! a ja bym swoje kochała najmocniej na świecie i nie dałby je skrzywdzić - a musiałam je stracić!!! to NIESPRAWIEDLIWE
Odpowiedz
#71
Anulaa - pytałam bo wspomniałaś o wieku tak, jakbyś już była na etapie \"ostatni dzwonek\"....

A co do tych historii... ja też nie mogę słuchać... Sad a jest ich tak wiele... kilka opowiadała mi dziś znajoma z pracy (pracowała dotychczas w domu dziecka...nawet nie będę przytaczać... tak straszne traktowanie dzieci...) ...i budzi się we mnie złość... i takie właśnie poczucie NIESPRAWIEDLIWOŚCI... i nigdy tego nie zrozumiem i nie zaakceptuję...
Odpowiedz
#72
Niesprawiedliwe to za mało!!!

A jeśli chodzi o wiek to tak się właśnie czuje Sad Moje rówieśniczki prowadzają dzieci do przedszkola lub szkoły a ja....U mnie wszystko przychodziło póżno.Pierwsze randki,dyskoteki,nawet wyjście za mąż Wink Ale na rodzenie dzieci jest pewien czas a u mnie już on chyba minoł..............
Odpowiedz
#73
Anula nie wiem, czy to wypada tutaj... ale... myśleliście z mężem o adopcji? Pytam, bo sama zawsze sobie powtarzam, że jeśli się okaże, że w moim wypadku problemem są moje geny... Badania niestety dopiero przeprowadzę w sierpniu - po 3 cyklach... zawsze sobie powtarzam, że tak wiele jest dzieci niechcianych, tak wiele niekochanych... tak wiele samotnych... więc może takie będzie nam dane mieć. I kochać je podwójnie. Może nie będzie miało naszych ust, ani oczu naszych mężów... ale będziemy miały dla kogo żyć, dla kogo walczyć dalej...
Odpowiedz
#74
Aneto już wcześniej pisałam o tym.Mąż zdecydowanie nie chce,ja raczej nie -więc odpada.
Odpowiedz
#75
Byliśmy wczoraj u kamieniarza.Ludzie jaki to biznes.U jednego pomnik może byc za ok.2000zł (ale nie podobał nam się) a ten wycenił nam na 4500zł + osobno miałabym załatwic do niego mały witrażyk to ok.500zł.Wię chyba sobie daruje Sad Zrobimy inny skromniejszy.Grunt,żebyśmy pamiętali o Maciusiu choc serce oddałoby się dla Niego.
Dziwię się tym którzy robią pomniki za 20, 30 tys.Widzielismy takie na cmentarzu.Gabarytowo jak dla dorosłego człowieka choc pochowane dzieci.Może rodzice robią z myślą o sobie kiedyś.Ale i tak uważam,że to przesada.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości