minęły trzy miesiące
Kochana jak się czujesz? Sad
Odpowiedz
Lepiej i gorzej, gorzej i lepiej. Tęsknię za Janką.
Bardzo lubię o niej myśleć, wyobrażam sobie, że tak ją poznaję. Dodaje mi to siły.

Nie mogę tylko poradzić sobie z myślą, że przeze mnie mój M jest nieszczęśliwy. Że wniosłam niepłodność, śmierć jego dzieci do naszego domu, wnosząc siebie.
Odpowiedz
Larwo w partnerstwie wszystko sie dzieli poza miloscia, bo gdy sie ja podzieli to sie mnozy.
Kochaj M. i nie badz dla siebie surowa.
Odpowiedz
(Sat, 24 Października 2015, 22:30:54)Larwa napisał(a): Nie mogę tylko poradzić sobie z myślą, że przeze mnie mój M jest nieszczęśliwy.

Chętnie bym Ci wybiła te głupoty z głowy. Tzn ja też oczywiście mam takie myśli... Ale z drugiej mam świadomość, że ta druga strona tak nie myśli. Może dlatego, że przez chwilę wydawało się, że to tylko On wnosi niepłodność i wiem jakie miałam do tego podejście?
Odpowiedz
Kochana ,jestem przekonana ,że Twój M nie obwinia Ciebie ,za to nieszczęście ,a prędzej nosi żal w sobie do Boga ,losu ... Rozumiesz?
To niesamowite ,że można tak mocno tęsknić, za  wyobrażeniem życia które straciłyśmy. Każda z nas zawsze ma iskierkę nadziei na coś co może wydawać się niemożliwe, więc pozostaje nam "raj" wyobrażni ...
Odpowiedz
(Mon, 26 Października 2015, 10:54:45)Esti85 napisał(a): Kochana ,jestem przekonana ,że Twój M nie obwinia Ciebie ,za to nieszczęście ,a prędzej nosi żal w sobie do Boga ,losu ... Rozumiesz?
To niesamowite ,że można tak mocno tęsknić, za  wyobrażeniem życia które straciłyśmy. Każda z nas zawsze ma iskierkę nadziei na coś co może wydawać się niemożliwe, więc pozostaje nam "raj" wyobrażni ...


"Tesknić, za wyobrażeniem życia, które straciłyśmy"- takie dosłowne, prawdziwe.. Nie umiem znaleźć piękniejszego określenia...
Odpowiedz
(*)
Odpowiedz
Janko, Januszko, tęsknię.
Cały świat mi poruszyło zmieniło przestawiło Twoje dotknięcie. 45 dni Twojej obecności. Nie muszę Cię nawet wspominać, bo jesteś już we mnie, wpisana, na zawsze.
Dziękuję, że jesteś, szczęście moje.
Odpowiedz
Hello darkness, my old friend,
I've come to talk with you again.

Janka, przepraszam, że dałam Ci umrzeć. Dziura po Tobie - drobince - jak studnia. Cisza mi towarzyszy, nie umiem jej przerwać.
Córciu, słoneczko. Nieba Ci tylko mogłam przychylić.
Odpowiedz
Nie dałaś, przecież nie było na to Twojej zgody.

Janko, ciocia pozdrawia i całuje
Odpowiedz
Tobie też chcę coś powiedzieć moim milczeniem. Chcę Ci powiedzieć, posłuchaj, że

Zgaś moje oczy: ja Cię widzieć mogę,
uszy zatrzaśnij: ja Ciebie usłyszę -
i ja do Ciebie bez nóg znajdę drogę
i bez ust krzyk mój cisnę w Twoją ciszę.
Ręce mi odrąb, a ja Cię pochwycę,
ja Cię pochwycę sercem jak ramieniem,
zawrzyj mi serce: mózgiem Cię zdobędę,
a skoro mózg mi wypalisz płomieniem,
ja na krwi mojej Ciebie nosić będę.
Odpowiedz
Odpowiedz
To jest miłość .
Odpowiedz
Czy można piękniej wyrazić miłość?
Odpowiedz
to jest w ogóle chyba najpiękniejsza miłość. Taka bezinteresowna. Kiedy człowiek wie, że nie ma szans na "spełnienie" czy wzajemność, że nie dostanie nic w zamian oprócz rozdzierającej tęsknoty. A mimo to kocha.
Odpowiedz
Synu, ile to już? 2 lata i 4 miesiące. I 5 dni.
Pamiętam, że jak się urodziłeś byłeś chudziutki. Mały. M wziął Cię na dłoń przez chwilę. Opowiadał mi o tym później miesiącami. "Trzymałem w rękach mojego martwego syna. Czułem jego ciężar na dłoni." Ważyłeś 375 gramów. 26 centymetrów. Byłeś martwy, kiedy Cię pierwszy raz zobaczyłam.
Pamiętam, pocałowałam Cię w czoło. Górną wargą, raz. Wspomnienie o Tobie mieszka na niej.
Pamiętam, dotykałam Cię z lękiem. Nie chciałam Ci sprawić bólu.
Zawinęli Cię w pieluszkę i zabrali, pozwoliłam im. Zaczęłam płakać dopiero, gdy zamknęły się za Tobą drzwi.
Przepraszam, że Cię nie uratowałam, przepraszam, że nie kochałam Cię mocniej, przepraszam, że Cię przeżyłam.

Znów nie chcę Cię żegnać. Nie odchodź, nie zabieraj mi ułudy Twojej obecności. Nie zostawiaj mnie, potrzebuję Cię. Nie, nigdy.
Odpowiedz
(*)
Odpowiedz
:"(
Odpowiedz
Sad
Odpowiedz
Dlaczego to wszystko musi być takie trudne. ..
Odpowiedz
Znienawidziłabym wszystkie drzwi, przerażeniem napełniałaby mnie cisza, anielskie in paradisum zawiodłoby mnie na skraj histerii. Jurku, Jureczku, Jerzyku, tak duży już chłopcze, zawsze gdy o Tobie myślę, a zważając na okoliczności, myślę zaskakująco często, dochodzę do rozpaczliwego wniosku, ze Ktoś się bardzo mocno pomylił. Myślę, ze tęsknisz, wszyscy Troje za sobą tęsknicie nieskończenie. Boli mnie to bardzo Larwo i choć w śmierci dzieci trudno znaleźć sens, Wasza rozłąka dotyka mnie szczególnie.

Zapalam pamięć dla Ciebie cichutki Chłopczyku, dla Ciebie Dzielna, Niezłomna Matko i dla Twojego M.
Odpowiedz
(*)
Odpowiedz
(*)
Odpowiedz
Jureczek zawsze bedzie w Tobie zyc . Nigdy nie zniknie,nigdy!
Odpowiedz
Dla Jureczka (*)
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości