minęły trzy miesiące
#76
Do zobaczenia, Kochanie. Będę czekać niecierpliwie, by Cię poznać. Jurek, zaopiekuj się siostrą. Będę Was oboje nosić w sercu, zawsze.

Mój świat się kończy - drugi raz. Ciekawa jestem, ile ma końców.
Odpowiedz
#77
Larwa tak bardzo mi przykro...
(*)
Odpowiedz
#78
...

..bo brak mi słów.

Tak bardzo mi przykro...
Odpowiedz
#79
Larwo tak bardzo Tobie kibicowałam, bardzo bardzo mi przykro Kochana Sad Sad Sad
Nie wiem co napisać, kolejna mała duszyczka poszła do Nieba... Sad Sad Sad

[*]- światełko dla Twojego Aniołka
Odpowiedz
#80
Larwa.... Sad
bardzo mi przykro....
Odpowiedz
#81
Dziękuję, dziewczyny.
Bardzo - bardzo potrzebuję wsparcia, a z mojego otoczenia właściwie nikt nie wiedział o tej ciąży, i chyba chcę, żeby tak zostało, więc potrzebuję Was.
Odpowiedz
#82
Bardzo mi przykro
Odpowiedz
#83
Bardzo mi przykro. Ja tydzień temu też pochowałam swoje maleństwo...
Odpowiedz
#84
Tak bardzo mi przykro, przytulam Cię z całego serca
Odpowiedz
#85
Bardzo mi przykro i współczuję Ci...
Dla Aniołka [*]
Odpowiedz
#86
Martuś bardzo Ci współczujemy, P tez sie zmartwił. Nie wiem co napisać, bo to co Ci się przytrafia jest zwyczajnie pozbawione sensu, za to nie zna litości i jest okrutne.
Odpowiedz
#87
Larwo jestem i przytulam.
Odpowiedz
#88
Larwo tak bardzo mi przykro Sad przytulam...
Odpowiedz
#89
Larwa tak bardzo mi przykro...
(*)
Odpowiedz
#90
Nie wiem, co napisać... Bardzo, bardzo zasmuciła mnie ta wiadomość o Twoim Dzieciątku. [*]
Odpowiedz
#91
Jestem, jeśli tylko potrzebujesz. I tu i w świecie realnym. Daj tylko znać.
Bardzo mi przykro Sad
Odpowiedz
#92
Tak bardzo mi przykro, kochana!!
(*) (*)
Odpowiedz
#93
Larwo tak bardzo mi przykro. Przytulam.

(*) dla Twojej Córeczki
Odpowiedz
#94
Larwo, tak mi przykro. Bardzo bym chciała, żeby to była pomyłka. Myślałam, jakie to czekanie musi być dla Was trudne i miałam wielką nadzieję, że skończy się szczęśliwie.
Twój M. i tak się przywiązał, prawda? Przed miłością trudno się obronić.
Nadaliście Córeczce imię?

Będę pamiętać o Was w modlitwie.
Odpowiedz
#95
Beniasz, bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. Współczuję Ci mocno.

Nazwaliśmy córeczkę. Janka, od Janiny. M się oczywiście przywiązał, chociaż to była od początku źle rozwijająca się ciąża. Bardzo mi go szkoda, znowu mu to robię Sad
Nie umiem sobie z tym poradzić. Gdyby nie ja, miałby już pewnie żywe dzieci. Takie życie mu daję - pełne krwi i śmierci.
Gdy mówię mu o tym, on już nie chce mnie słuchać. Powtarza mi tylko, że zdecydowałby się na ślub ze mną raz jeszcze, wiedząc dokładnie, jakie będziemy mieć życie. Co i tak nie zmienia faktu, że mam do siebie dużo żalu.
Dziękuję, że jesteście ze mną, dziewczyny.


Janko, Jasiu, Janeczko, witaj. Kocham Cię. Zostań jeszcze ze mną chociaż parę dni, proszę.
Odpowiedz
#96
Larwa nie myśl tak, zrobiłaś wszystko co mogłaś, a zrobiłaś bardzo dużo pokochałaś Janeczkę od momentu dwóch kreseczek...
Wiesz nigdy nikt nie wie co mu jest pisane... również to, czy M by miał zdrowe dzieci z kimś innym.
Jest z Tobą, kocha Ciebie, wspieracie się nawzajem... teraz zwłaszcza to będzie Wam potrzebne, żebyście nawzajem się wspierali.
M Cię bardzo kocha, Was kocha i nic tego nie zmieni...
Ja też miałam do siebie żal po kolejnej stracie, szalałam, krzyczałam, płakałam tyle było we mnie agresji...

Kochana jestem, wszystkie jesteśmy... nie jesteś sama :*

Przytulam Cię bardzo mocno...
Odpowiedz
#97
Larwa tak strasznie mi przykro Sad bardzo Ci wspolczuje.. Nie mow, ze gdyby nie Ty... Przeciez Ty sama nie wybralas takiej drogi, nie zdecydowalas o swoim losie. I Twoj M. o tym wie i jak piszesz, nie zamienilby Cie na zadna inna bo to Ciebie kocha.
Pamietaj, ze my tez tu jestesmy z Toba zawsze. Na nas mozesz liczyc.
Przytulam Cie mocno.
Dla Twoich dzieci (*)(*)
Odpowiedz
#98
Nie wiem co napisać. Posiedzę tu i pomilczę. Myślę o Was ciągle.
Odpowiedz
#99
Larwo bardzo mi przykro przytulam ,dla Twoich Aniołków (*) (*).
Odpowiedz
Larwo, Ty wiesz, że to nie Twoja wina. Zrobiłaś po ludzku wszystko, co mogłaś, żeby chronić Janeczkę - badania, konsultacje, leki...
A jeśli czujesz, że "zawiniło" Twoje ciało, chociaż prawdopodobnie wcale tak nie było, spróbuj na nie spojrzeć jak na ofiarę (schorzeń czy innych czynników zewnętrznych), a nie wroga. Bez względu na przyczynę nie da się jej przypisać Tobie jako osobie czy Twojemu ciału jako takiemu. Twoje ciało na pewno stara się wbrew przeciwnościom, na ile może, chronić Twoje dzieci.

Nie sprowadziłaś śmierci na swoje dzieci. Gdyby nie Ty, Twój mąż nie byłby tatą Jurka i Janki, jedynych i niepowtarzalnych, od początku otoczonych Waszą miłością, a teraz już - wierzę - Świętych w Niebie. Nic dziwnego, że Twój mąż nie żałuje życia z Tobą.
Jesteś wartością samą w sobie i wspaniałą Mamą dla swoich Dzieci, kochającą poza śmierć.

Ja też się przywiązałam zza monitora. I żal za gardło ściska.
Twoje łzy muszą być takie ciężkie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości