minęły trzy miesiące
#51
Dziękuję, Esti.
Odpowiedz
#52
Ona, to chyba tak jest że raz jest lepiej, raz gorzej... Pamiętaj że tutaj zawsze znajdzie się ktoś kto Cię wysłucha. Mi długo towarzyszyły podobne emocje. Często osoby, które nie przeżyły tego co my nie są w stanie zrozumieć i ranią nas choć nie celowo... Ściskam Cię mocno.
Odpowiedz
#53
Minął już rok.
Od miesiąca redefiniuję moje życie, rzeczy które kiedyś były dla mnie kluczowe teraz są obojętne.
Skąd mam wiedzieć, co teraz będzie dla mnie ważne? Jak to znaleźć?
Muszę na nowo nauczyć się używać słów, na nowo je rozumieć. Bo co to znaczy będzie dobrze?
Muszę pogodzić się z tym, że istniejesz tylko we mnie, że jesteś tak naprawdę moim wyobrażeniem, bo nigdy Cię nie poznałam. A mimo to jesteś mi tak bliski, że czuję, jakbyś był bardziej rzeczywisty niż rzeczywistość Smile
Opowiem Ci, jak myślę o Tobie: myślę, że byłbyś/jesteś bardzo wrażliwy, delikatny. Uparty. Myślę, że byłbyś humanistą, szeroko pojętym. Że bardzo byś mnie, nawet w dorosłym życiu potrzebował, potrzebowałbyś mojej stałości. I że bym Cię parę razy mocno zawiodła. Czy wybaczyłbyś mi to?
Myślę, że byśmy się dogadali, i kochali zawsze, że dla Ciebie zrezygnowałabym z własnych racji. Zastanawiam się, jakby to było, gdybyś się wyprowadził, czy byś zniknął? Jak bym sobie dała z tym radę?

Żałuję, że nigdy nie wymkniesz się moim oczekiwaniom i nadziejom. Żałuję, że nigdy mnie nie zawiedziesz. Żałuję, że umarłeś.

Czuję, że jestem matką. Twoją matką. To przekonanie nie wynika niestety z uświęconego macieżyńskiego wysiłku, tylko z niemożliwej miłości do Ciebie. Niestety, tylko z niej.
Odpowiedz
#54
Marta...
Nie wiem co napisać...
Odpowiedz
#55
Kredka :-*
Odpowiedz
#56
ona 0922, już któryś raz wracam do Twojego wpisu, próbuję coś odpisać, ale nie wychodzi mi. Myślę o Tobie i Twoim Jurku. Ściskam Cię.
Odpowiedz
#57
Marta Wiesz, ja tez, nie wiem dlaczego, mam takie dokladne wyobrazenie tego, jaki moj Syn by byl, gdyby urodzil sie zywy. Jak toczyloby sie zycie z nim, ja nie planowalam przyszlosci, ona byla juz niejako wpisana, wryta we mnie, w nas.
Jednak....w ciagu jednego dnia rozmylo sie wszystko i mysl po mysli, ukladanka z tych wyobrazonych chwil rozsypala sie w drobny mak... moj Syn, jego obraz uchwycony na kilku zdjeciach i w sercu. w naszych sercach.
Wiem jak to boli, jakie to trudne byc jednoczesnie tak daleko i tak blisko.
I kiedy nie wiadomo w ktora strone wzniesie sie pagorek - czy jutro bedziemy sie wspinac czy swobodnie stoczymy sie z niego.

Na koniec tego trudnego miesiaca zycze Ci duzo sil na kolejne. Dni, tygodnie, miesiace, lata....

I zapalam swiatelko dla Jurka (*)
Odpowiedz
#58
ona przykro mi, że musisz przechodzić przez takie cierpienie.
Odpowiedz
#59
Dziękuję za wsparcie :*
Mam wrażenie, że muszę się pożegnać z Jurkiem. Muszę pozwolić mu odejść, żeby zacząć - móc zacząć - żyć dalej.
Czy miałyście kiedyś podobne myśli? Trochę się biję z myślami - z jednej strony to tak, jakbym go porzucała, unieważniała i przestała kochać. Z drugiej strony - ja naprawdę nigdy nie pozwoliłam mu odejść.
Potrzebuję rady. Co o tym myślicie?
Odpowiedz
#60
Lubię bawić się słowami, wybacz, przez to czasem nie mogę opędzić się od skojarzeń, jakie wywołują i powstrzymać od wypowiedzenia myśli znienacka, choć zwykle staram się trzymać język za zębami.
Czemu \"pozwolić odejść\" miałoby oznaczać \"opuścić\"? I czemu \"pozwolić odejść\" miałoby oznaczać \"zapomnieć\"? Czemu w ogóle miałoby być zdradą.
Zadałaś sobie mnóstwo pytań, jaki by był... A myślisz niekiedy, jaka Ty byś była, potem i potem, i potem jeszcze? Na przykład, jaką byłabyś teściową? Czy pozwoliłabyś odejść i czy to zobaczyłabyś jako te \"wszystkie pozostałe rzeczy\", które kojarzysz ze zdradzaniem ważności, uczuć i pamięci?
Twój syn rośnie wraz z Tobą. I właściwie już lubi trochę chadzać samopas. Co w tym karygodnego czy nienaturalnego, że czasem mu pozwolisz?
Odpowiedz
#61
Kochana są chwile kiedy mam lepszy czas, odnoszę wrażenie, że już pozwoliłam jej odejścć . To okres kiedy zaczynam sie zajmować rodziną i sobą , ale nadal czuję obecność mojej Małej zawsze ją bede kochać i nosić w sercu . Mój Aniaołek na pewno nie chce bym wciąż się umartwiała, zaniedbywała sie i innych. Mój Aniołek na pewno chce by jego mama żyła jak prawdziwy człowiek a nie jak \"zombi\". To czasem dodaje mi otuchy. Zawsze będe kochać moją Małą bo jak można zapomniec gdy sie kocha pierwszy raz , naprawdę matczynna miłość jest najwiekszym darem jakiego mogłam zaznać . W szpitalu poznałam kobietę która przed świętami BN straciła swojego syna , przez biurokracje niemogła go szybko pochować,pozostawił dwójkę dzieci , kochającą żonę. Owa pani zaczeła chorować i wylądowała na oddziale w którym przebywałam . Podzieliła się ze mną tą wstrząsającą historią, kończąc ją \"matka ze wszystkim sobie poradzi i wszystko przetrwa\".Kochaniutka jeśli czujesz sie na siłach wstawaj na równe nogi i żyj !!!! A jeśli przytłączą Cię znów myśli złe zajrzyj do mnie by móć razem płakać i wspominać .W naszych sercach nasze dzieci beda wiecznie zywe.
Odpowiedz
#62
Esti, dziękuję! Twoje słowa są takie pocieszające, jak Ty to robisz? Mam wrażenie, że naprawdę - naprawdę mnie rozumiesz i wspierasz, dziękuję.

Amelia - słusznie wyciągasz wnioski, fajnie zobaczyć własne słowa Twoimi oczami Smile
Odpowiedz
#63
Cieszę się , że mogłyśmy się tu poznać, Twoje wpisy również dodają mi otuchy w chwilach załamania. Dziękuję ,żę jesteś.
Odpowiedz
#64
Nie umiem powiedzieć słowem
nie słowem tęsknie
ale rękoma
zamykającymi przestrzeń
ale krwią
opływającą ręce
jesteś w moim tętnie
odkrzykującym do siebie
wiecznie pamiętającym
we mnie powstajesz
najgłębiej
i każdy oddech
który na mrozie krzepnie
przypomina że jesteś
że znów odszedłeś ode mnie.

To Poświatowska dla Ciebie. Żegnaj, kochanie :*
Odpowiedz
#65
Martuś...
Jak coś to jestem.
Dla Ciebie Jurku [*]
Odpowiedz
#66
:\'(
Odpowiedz
#67
W pierwszych dniach po stracie towarzyszyło mi to poczucie, nie wiem jak to nazwać, groteskowości? Makabryczności. Że moje życie jest makabryczną historią. O tańcu śmierci. O lekkich, nie pasujących do życia słowach, które, gdy stają się ciałem, nie pasują jeszcze bardziej. Uczucia, jakich nie ma, jakich nie powinno być.
Tak jest nadal.
Nadal - moje życie jest makabryczną historią. To, co ja sama myślę o sobie, jest krwawe. Widzę strach w oczach innych. Niezrozumienie. Nikt tego nie rozumie, nikt tego nie chwyta.
Takie moje małe marzenie się spełniło: zostawiłam sama siebie. Część mnie odeszła z Nim. I to jest koniec, tu jest kropka i nie ma nic dalej.
Nawet mimo tego, że - o ironio - jest coś dalej! Czy to się da pogodzić? Nie ma nic dalej, a jednak ja jestem dalej?
Odpowiedz
#68
Kochana ja też mam wrażenie iz nikt nie pojmuje moich potłuczonych myśli i nierozumie moich uczuć, nie jesteś osamotniona w swoich przemyśleniach. Wraz z moją córcią odeszła cześć mnie ,a tu pozostał tylko cień który nosi maskę , bo nalaży jakoś dalej żyć . Piszesz :"Nie ma nic dalej, a jednak ja jestem dalej? " Jesteśmy bo nasza droga jeszcze sie nie skończyła ,a gdy nadejdzie ten dzień gdy i nasza świeczka zgaśnie już zawsze będziemy z naszymi Maleństwami . Często myśle o Tobie ... Pozdrawiam ciepło.
Odpowiedz
#69
Dziś światło takie jesienne, jak wtedy. Cisza w powietrzu, jak wtedy.
Nie chodzę na cmentarz do mojego Syna, wiecie? Boję się, że położę się, tam przy grobie i umrę. Bo gdy już przychodzę do niego, zawsze mam na to ochotę. By nie zaprzeczać tej śmierci, która wygrała tamtej jesieni.
Dowiedziałam się dziś o nadchodzącej śmierci znajomego dziecka, i płaczę, tamtym płaczem, jakby jeszcze we mnie został. Może został?
Płaczę też, jak zawsze, z tesknoty za Synem, z żalu, że nigdy nie oddychał, choć tak irracjonalnie mocno czekałam na jego oddech.
Źle mi.
Odpowiedz
#70
Twoje słowa o Jurku zawsze bardzo do mnie trafiają i choć zostają w pamięci na długo nigdy nie potrafię znaleźć swoich, które byłyby...odpowiednie?-to nie to, raczej godne tej Pamięci i tego Bólu. Boję się, że Cię zranię.
Będę o Was myśleć.
Odpowiedz
#71
Dziękuję, Animatua.
Odpowiedz
#72
Ja nad grobem mijefo dzidziusia stoje 1,5miesiaca ,o polowe mniej niz Ty ale wiem ze nawet za rok bede stqc.skoro nikt mi go nie zwroci to lepszego czasu juz nie bedzie.chyba Cie rozumirm.u mnie tylko n poczatku przytulili i na tym dkonczylo sie,zamiataja to pod dywan i udaja ze nic sie nie stalo.a niektorzy potrzebuja rozmowy o tym. Wsxyscy tutaj moeia placz,krzycz i sie wyzyj.mi to nie pomaga ale Ty sprobuj .kazdy z nas jest inny moze Tobie to ulge przyniesie..
Odpowiedz
#73
Lalko-Jurek umarł we wrześniu 2013 r...
Odpowiedz
#74
Lalko, mi też nie pomagał i nie pomaga płacz i krzyk.
Pomagało, gdy ludzie pozwalali mi mówić. I przyznawali prosto - tak, to złe, co się stało.

To złe, Lalko. Okropnie mi przykro, że straciłaś dziecko.
Odpowiedz
#75
Kochana przykro mi . Straciłyśmy nasz dar , straciłyśmy przyszlosc ,a pustka pochłania wszystko co otacza. Wiem , ze Ci cieżko , pamietaj , ze myslami jestem blisko. Gdy jestem na cmentarzu zawsze wspominam Jurka, podczas zapalania znicza pod pomnikiem smutku.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości