...przecież nie tak miało być...
#26
Tak dziś ciężko i źle bez Ciebie... łzy sama lecą... nie mam siły zabrać się do pracy, a inni tego ode mnie wymagają, nie mogą zrozumieć, że mi się nie chce....
Odpowiedz
#27
Dziś znowu jest taki ciężki dzień, Twój tato znowu wyjechał, ale tym razem na krótko... rano popłakałam się, bo tak mi smutno bez Ciebie, bez Was...
Kupiłam sobie Aniołka - łańcuszek z zawieszką, który będzie mi Ciebie przypominał, jest blisko serca... Miałam ochotę pójść na cmentarz, gdzie najprawdopodobniej spoczywasz, ale nie miałam siły, nie dałam rady... tak mi smutno...
Odpowiedz
#28
Bardzo dobrze Cię rozumiem..
U mnie mijają 4 miesiące ból nie mija. Ale wierzę,że mój synek jest bezpieczny w niebie wśród innych malych aniołków.
To tylko dodaje mi siłę.

Jestem z Tobą. Dla Twojego aniołka [*]
Odpowiedz
#29
Ach żeby był mozna cofnąć czas o te chociaż 4-5 tygodni... Może byś był jeszcze w moim brzuchu i mnie kopał...a tak jest tylko jedna wielka pustka...
Myslę o Tobie i na niczym innym nie mogę sie skupić, nie mam jak się zabrać...
Wczoraj zarezerwowałam wczasy w Ciechocinku, a dziś juz mi się nie chce nigdzie jechać...
Odpowiedz
#30
Byłam dziś u psychiatry. Nie wiem czy mi to spotkanie coś pomogło, nie czuję się lżej. Dostałam leki i 8.05 zaczynam psychoterapie, można ona mi pomoże zrozumieć to co się stało, odbudować moje ja, postawić na nogi...
Ciężko dzis jest...
Odpowiedz
#31
anno karolino, po wizycie u psychiatry, zwłaszcza jednej (poza tym, psychiatra jest od pomocy farmakologicznej oraz \"doraźnej terapii\"), nie można oczekiwać poprawy samopoczucia. Ale dostałaś leki, one pomogą myśleć \"trzeźwiej\", łatwiej. A psychoterapia poukładać wiele myśli. Ale to proces długotrwały, pewnie z pół roku potrwają sesje a jeszcze dłużej - dochodzenie do całkowitej, nowej równowagi. Ale jest to możliwe. Najważniejsze, że się odważyłaś sobie pomóc. Powodzenia.
Odpowiedz
#32
To już cztery tygodnie, jak coś zaczęło się dziać, a w nocy już Ciebie nie było we mnie... o 23.50 się urodziłeś, nawet nie zapłakałeś, bo pewnie jeszcze nie umiałeś... a ja czuję i widzę to jakby to było wczoraj...
Odpowiedz
#33
Why...Why/??? Dlaczego mi Ciebie zabrano??? Ja tak bardzo Ciebie chciałam??? A teraz została mi tylko pustka??? I jeszcze te wyniki... ropne zapalenia błon płodowych... Ci zrobiłam źle>?? Co zaniedbałam??? Nie radze sobie z tym poczuciem winy, nie umiem żyć bez Ciebie...Ale wiem, że muszę ... mijają cztery tygodnie, a ja nie znam odpowiedzi na pytanie dlaczego?? i pewnie nie poznam...
Odpowiedz
#34
przyszedles na świat za szybko i zaszybko odszedles... pozostawiajac wielki bol i pustke... tęsknie za Toba Kacperku...
Odpowiedz
#35
Dziś mija miesiąc od kiedy usłyszałam najgorsze słowa... zaczyna się proces poronny... one kraża mi po głowie cały czas... wtedy myslalam, ze to zly sen, jakis glupi zart... ale tak nie bylo o 23.50 odszedles naprawde... i juz Cie nie ma...
Odpowiedz
#36
Chciałam dziś spakwac pamiatki - test ciążowy, kartę ciąży, zdjęcia, film z USG, misia i ubranka i symbolicznie się pożegnać... ale nie dałam rady, nie chcę się z Tobą rozstawać, boję się...
Nie mamy grobka, nie odbieraliśmy ciałka, dziś się o to obwiniam i nie wiem czy to była dobra decyzja... wiec chcielismy pojechac na cmentarz na grob, gdzie chowaja dzieci martow urodzone z tego szpitala, w którym rodziłam, ale też nie dalam rade, balam sie, chce i nie chce tam pojechac... tak duzo mysli w glowie, wszstkie sprzeczne...

miesiac temu o tej porze skakales jeszcze w brzuchu, moze bronbiles sie pzed tymi skurczami, które mialam, moze slyszlaes, jak prosuilam, zebys jeszcze nie wychodzil, bo to jeszcze nie czas... Tak bardzo tęsknię za Tobą... chcialabym, zeby to wszystko bylo zlym snem, z którego sie obudze z duzym brzuszkiem i Ty w nim będziesz ...
Odpowiedz
#37
To już 5 tygodni bez Ciebie... a w piatek zaczynalibyśmy 27 tydzień...
Odpowiedz
#38
Cytat:[autor cytatu=anna_karolina]

Nie mamy grobka, nie odbieraliśmy ciałka, dziś się o to obwiniam i nie wiem czy to była dobra decyzja...

Aniu jeśli masz wątpliwości to zawsze możecie dowiedzieć się czy możecie zmienić jeszcze decyzję. Ja synka pochowałam miesiąc po poronieniu, w szpitalu nie robili problemów. Okazało się, że nie mają żadnych zasad postępowania i nic z takim pozostawionymi dziećmi nie robią dopóki ktoś kiedyś nie zdecyduje... Jeśli \"Twój\" szpital organizuje pochówki to pewnie też zbiorowe, raz na jakiś czas. Myślę, że jest jeszcze szansa jeśli na prawdę tego chcecie. Należy Wam się na ten cen zasiłek pogrzebowy, miejsca dla dzieci zwykle nie kosztują tyle co te dorosłe (nam pozwolili zupełnie za darmo pochować synka). To było coś niesamowitego, wielki przełom w żałobie dla mnie. Pomyślcie, jeśli żałujecie i na prawdę tego chcecie to warto.
Odpowiedz
#39
Mąż nie chce zmieniac decyzji, a ja??? Nie wiem... Chyba przez to, że teraz biore leki na stany depresyjne, mam inne spojrzenie na to wszystko... W głebi serca żałuję, że nie pochowalismy, ale z drugiej strony to tylko symbol, bo jego tam nie ma... chcę wierzyć, że jest na górze i czuwa nade mną... Świeczki palę w domu co środę lub cześciej jesli potrzebuję i myslę o nim, rozmawiam z nim.
jest ten grób zbiorowy, ale boje się na niego pójść, może jeszcze za wczesnie... tam będę mogła zapalić symboliczna lampke i znieść kwiaty lub na grobku dziecka mojej cioci postawimy Aniołka i tam będzie ten Nasz symbol...
Może kiedys jeszcze będę bardziej żałowac tej decyzji, ale chyba nie chcę jej zmianiać...
Odpowiedz
#40
Rozumiem i współczuje.Ja też nie pochowałam swojego 2 aniołka.Na tamten czas uważałam,że robię słusznie.Jak ochłonęłam a nie było to szybko to żałowałam.Nawet teraz zdarza mi się miec wątpliwości w słusznośc tej decyzji.Ale skoro szpital organizuje pochówek zbiorowy to pozostaje nam ufac,że ich ciałka zostały godnie potraktowane .
Pamiec jest najważniejsza!!!
Odpowiedz
#41
Znowu źle i pusto... Jak ja nie lubię środy!!!
Odpowiedz
#42
Cytat:[autor cytatu=anna_karolina]
ale z drugiej strony to tylko symbol, bo jego tam nie ma...

To raczej nie jest tak, że grób to tylko symbol. Jest jakiś powód dla którego we wszystkich chyba kulturach istnieje coś takiego jak obrządek pogrzebowy, w różnych miejscach wygląda różnie ale nie kończy się na kwestii praktycznej-czyli samego pochowania ciała. I ten \"rytuał\" na prawdę dużo daje w żałobie.. dopóki tego nie przeżyłam to nie rozumiałam. Po pogrzebie poczuliśmy ogromną ulgę, zrobiliśmy dla naszego dziecka wszystko co mogliśmy zrobić, pożegnaliśmy się i ... poczuliśmy spokój. Nadal bolało, ale było łatwiej.

Mimo to nie namawiam. Każdy musi sam do tego dojrzeć, czasem potrzeba czasu a niektórzy w ogóle nie potrzebują i też jest dobrze. W każdym razie bez względu na podjętą decyzję życzę Ci żebyś jej nie żałowała.
Odpowiedz
#43
Dziś taki dziwny dzień... Czuję pustkę i smutno mi bez Ciebie... Myslę o Tobie i nie umiem sie skupić na niczym innym... Tęsknię ...
Odpowiedz
#44
6 tygodni temu o tej porze leżałam juz na oddziale i walczyłam o Ciebie, a wieczorem odszedłeś, nie dałam rady...Znów pustka, smutek...
Tak jak czytałam w innych postach, żałoba jest jak spirala... OStatnie dwa tygodnie było już lepiej, już tyle nie płakałam (po lekach straciłam łzy), zaczęłam normalnie funkcjonować i nawet trochę pracować, myślenie nie sprawiało mi bólu, umiałam się uśmiechać i nawet wydawało mi się, że \"pogodziłam\" się juz z tym co się stało. Ale od kilku dni znów nic mi się nie chce, jest mi smutno i płaczę wieczorami, myślę cały czas o moim Synku i tak mi go brakuje, wstaje z łóźka bo muszę coś zrobić, coś załatwić, a mogłabym cały dzień przeleżeć i patrzeć w jeden punkt. Znowu tak ciężko, a zarazem pusto w środku...

Wczoraj przysnił mi się mój Kacperek jako Aniołek... Niebo było czyste, błękitne, miało taki ładny kolor, a na nim pojawił się ON w białym ubranku, taki malutki uśmiechniety i zaczął układać chmurki na kształt serca z napisem mamo i słac je w moim kierunku... Czy to znaczy, że czeka? tęskni? kocha? że jest mu tam dobrze? To był taki ładny sen, nie chciałam się budzić tylko cały czas na niego patrzeć...

Tęsknię, tak bardzo mi Ciebie brakuje... teraz pewnie bys już mocno kopał, wiercił się...a tak nic nie czuje...
Odpowiedz
#45
Coraz bliżej 23.50 i coraz wieksza pustka...
Odpowiedz
#46
Zamilkłam na jakiś czas ... zaczęłam psychoterapię, spotkania mam co dwa tygodnie...

Wczoraj byłam pierwszy raz po poronieniu u lekarza, a powinnam iść na kolejną wizytę kontrolną, zamiast mojego maleństwa na monitorze widziałam pusty brzuch i jajniki całe w pecherzykach, typowe PCO,... tak bardzo to zabolało, łzy same pociekły,... @ jak nie było tak nie ma, dostałam leki i znów pigułki anty a powinnam przyjmowac witaminy... Wszystko jest tak jak być nie powinno... znowu tak bardzo boli, smutno, źle i pusto...

Dzis mija osiem tygodni jak straciłam moje szczeście, mojego synka, a w piatek zaczynalibyśmy 30 tydzień... liczę dni kiedy nie jesteśmy razem i te, które byłyby i jaki byłbys już duży...
Odpowiedz
#47
Anno karolino doskonale wiem jak się czułaś idąc do lekarza.Serce podchodzi do gardła i morze łez samo tak jakoś leci....
Chciałabym dodac Ci otuchy,ale słów brakuje.Tak brakuje -może wydac to się dziwne.Poprostu jestem myślami blisko.

Pisz jak jest na tej psychoterapi.Mąż truje mi ,że może oboje powinniśmy skorzystac z tego,ale ja nie chce.

Dla Kacperka (*)
Odpowiedz
#48
Cytat:[autor cytatu=Anulaa]
Pisz jak jest na tej psychoterapi.Mąż truje mi ,że może oboje powinniśmy skorzystac z tego,ale ja nie chce.
Anulaa - dlaczego nie chcesz?? Możesz powiedzieć?
Odpowiedz
#49
Cytat:[autor cytatu=anna_karolina]
Wszystko jest tak jak być nie powinno... liczę dni kiedy nie jesteśmy razem i te, które byłyby i jaki byłbys już duży...
Dobrze znam to uczucie... i tłucze mi się to po głowie niemal nieustannie: \'nie tak miało być\' :roll:
Odpowiedz
#50
Dziś mijają dwa miesiące... Dwa miesiące temu rano siostra zawiozła mnie na ginekologiczną izbe przyjęć, tam usłyszałam najgorsze słowa, że trace swoje dziecko, że trzeba liczyć na cud i się modlić... A dziś to tego samego szpitala pojechałam oddać krew na wyniki. Niestety nie były to kolejne kontrolne wyniki w ciąży, tylko pierwsze wyniki po stracie mojego Kacperka...
Dziś nie widxziałam nikogo w tej izbie przyjęć, a dwa tygodnie temu siedziałam sama w poczekalni pełnej osób, czekałam, aż zawioza mnie na oddział, i cały czas przez łzy pytałam dlaczego TO mi się przytrafiło, jak to? Dlaczego??? Przecież nie mogę go stracić, nie mogę???Myslałam, że to sen, ale to nie był sen. Ryczałam w głos, a obcy ludzie na mnie patrzyli... Do popłudnia miałam jeszcze nadzieję, łudziłam się, że zdarzy się cud, że pęcherz się cofnie... ale wieczorem nadzieja prysła jak bańka mydlana...

O 23.50 Przyszedłeś na świat Kacperku i od razu zasnąłeś na wieki...

Czuje pustkę i ból...

Dziś kupiłam sobie figurkę Dzidziusia-Aniołka na dłoni... Palę świeczkę... łzy same dziś lecą...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości