Choć wiem że muszę żyć-nie potrafię
#1
Witam
6 marca tego roku straciłam moje maleństwo w 16 tygodniu, starałam się żyć normalnie nie myśleć, szukałam zajęcie, początkowo jak kładłam się spać zamykałam oczy i te chwile wracały jak bumerang, dotykałam brzucha i pytałam się jak to jest możliwe, że ono tam było a teraz tylko pustka. Wtedy płeć była nieznana, dziś odebrałam wyniki badań histopatologicznych, to była córeczka i wszystko wróciło, a minęło ponad 3 tygodnie, łzy same cisną się do oczu, wkurza mnie to że wszyscy wrócili do porządku dziennego, nawet mój partner, od tamtego dnia mi powtarzał że musi być silny za nas oboje, ale ja bym chciała żeby zapłakał ze mną. Dziś straciłabym także jego, przez to że zachował się oschle i obojętnie. Potem wyszedł, a ja siedzę pisze ten post i płaczę, bo gdy wyobrażam sobie moją śliczną córeczkę, nie potrafie inaczej.
Mam jeszcze dwoje dzieci i wiem że dla nich musze zyc dalej, ale nie potrafię. Sad
Odpowiedz
#2
Mycha wspolczuje Ci bardzo.. Może za wcześnie jeszcze żeby wrócić do normalnego życia , zajęć.. Daj sobie czas i się wyplacz a Twój parter być może tak przeżywa strate? Może zamknął to w środku?? Sciskam Cię mocno..
Odpowiedz
#3
Mycha - dla Twojej córeńki światełko [*] ...współczuję straty...
...wiem jak trudne jest \"żyć dalej\" kiedy wszystko w Tobie krzyczy i płacze... kiedy walczysz o każdy oddech i krok... kiedy z jednej strony masz świadomość, że musisz żyć dla swoich dzieci, że one Ciebie potrzebują... a z drugiej chciałabyś odejść z tym którego już nie ma... To rozdarcie jest obłędne...
Pisałaś na innym wątku, że brat również spodziewa się dziecka... Córka mojego brata urodzi się za miesiąc, moja miała urodzić się za dwa... Nie jestem w stanie się z nimi spotkać w te święta... nie wiem kiedy będę... Zawsze patrząc na nią będę myślała, że Małgosia tu powinna być właśnie taka... i zastanawiam się jak nie wpaść w obłęd... jak mam się z tym oswoić... i nie znam odpowiedzi... Sad
Odpowiedz
#4
Mycha - rozumiem cię dobrze. Mój mąż też jakby przeszedł nad tym do porządku dziennego. Więcej, on chce żebym ja zapomniała! Niby wiem że mówi tak z miłości, chce żebym tak nie cierpiała, a swoje uczucia chowa w sobie. Wiem że on też kocha naszego synka, przecież to on wybrał imię, zanim ja zaczęłam w ogóle o tym myśleć. Faceci też cierpią po takiej stracie tyle że inaczej niż my. Nasze cierpienie jest dla nich nie do wyobrażenia i do niezrozumienia (tak samo jak nie potrafią wyobrazić sobie bólu przy porodzie), żaden facet tego nie zrozumie. Rozumiemy to tylko My, kobiety które przez to przeszły.
Odpowiedz
#5
Wariuję, znęcam się nad innymi, wkurza mnie wszystko, te święta, to że wszyscy mówią że będzie dobrze dziś zamknęłam oczy i miałam dziwny sen, śniło mi się że byłam w ciąży z bliźniakami, lekarz kazał mi zrobić badania i przychodzic na wizytę co tydzień. Wszędzie dzieci, w snie w realu, ale w końcu mój partner chyba zrozumiał co jest we mnie, jest troskliwszy, ale też tego długo nie wytrzyma czasem wszystko odbija sie na na nim a ja juz nad tym nie panuje Sad
Odpowiedz
#6
Mycha, daj sobie czas,wiem, że łatwo się mówi, ale wiem co przechodzisz. I nie ma recepty lub cudownego środka na cierpienie.... tylko czas,czas -fakt nie uleczy, ale pozwoli oswoić się z bólem, pozbierać myśli. Nasi partnerzy nie wiedzą jak się zachować, jak wspierać, ale to nie znaczy że nie przeżywają, nie cierpią. Poprostu oni lubią działać,a tu nie mogą, są bezsilni i to ich dobija.
Dla Aniołka (*)
Odpowiedz
#7
Dzięki temu forum i tak jest lepiej, we wtorek idę do psychologa, może będzie jeszcze lepiej
Odpowiedz
#8
Wiem co czujesz, tez nie potrafie sie pogodzic z tym ze Wojtusia juz nie ma, z tym ze moj partner jakos sobie radzi, ze sie wscieka jak placze, ze wszyscy wkolo mowia ze jeszcze bede miec dziecko.... przeciez kolejne dziecko nie zastapi Wojtusia
Odpowiedz
#9
Mycha daj znać jak było na wizycie...
ja tez musze się wybrać po wsparcie (tylko, że nikt nie chce mi nikogo polecić), bo sama nie daje sobie rady... nie chce mi się żyć...
Mąż umie się smaić, rozmawiać... a ja nie... japotrzebuje ciszy... a słowa będzie dobrze, będziesz miała jeszcze dziecko, działaja na mnie jak płachta na byka...
Nic mi sie nie chce... tylko płaczę...

Trzymam za Was, za Nas kciuki...

[*] dla naszych Aniołków
Odpowiedz
#10
anno_karolino poszukaj u siebie w mieście albo w okolicy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie, w takim centrum znajdziesz dla siebie psychologa, wiem że polecony to zawsze inaczej niż od początku zaczynasz sie zwierzać komus obcemu bo o nim nic nie wiesz, ja też miałam takie pojecie, ale kiedy poszłam do centrum w całkiem innej sprawie zapytałam o psychologa, Pani zapisała mnie na wizyte i zobaczymy jak bedzie.
Podlizna wszyscy mówią to w dobrej wierze jeszcze w święta tego nie doceniałam wkurzało mnie ich podejście, ale kiedy sama zdałam sobie sprawę że sobie z tym nie poradzę to zaczęłam o siebie walczyć. Ja mojej córeczce nie nadałam nawet imienia,bo w dniu całego nieszczęścia nie wiedziałam jak była płeć, dowiedziałam sie dopiero 3 tygodnie później, postanowiłam ze pochówkiem zajmie się szpital, bo to było dla mnie zbyt silne przezycie, a może powinnam je pochować i łatwiej by było gdybym miała komu zapalić świeczkę gdy zrobi sie smutno i źle.
Odpowiedz
#11
Poszukam... poczekam jeszcze do środy, bo troche pracuję i w środe moim pacjentem będzie lekarz psychiatra, zapytam czy on może mi pomóc czy kogoś mi poleci...
Ja też postanowiłam, że pochówkiem zajmie sie szpital ... a teraz mam chyba do siebie żal, ze sama tego nie zrobiłam...Tak jak Ty Mycha może miałabym gdzie zapalic świeczkę... chociaż wtedy w szpitalu myslałam, że przeciez w domu mogę zapalic świeczkę i pomysleć... ale to nie to samo...
Odpowiedz
#12
Mycha, Anna Karolina, ja bede chowac Wojtusia sama bo szpital mi zaproponoal darmowa kremacje grupowa, bez mozliwosci odbioru prochow, chcialam zeby Wojtus mial swoje miejsce, chcialam zeby spoczol w Polsce, a teraz sie zastanawiam czy nie postawilam nam za wysoko poprzeczki,gdyby nie Marzewo chyba nawet nie wiedzialabym jak to ugryzc..
Rodzice i babcia zapalaja mu swieczke na grobie mojej prababci, bo wierza ze ona go teraz tuli tak jak mnie kiedys...
Odpowiedz
#13
Wczoraj wieczorem dostałam pierwszy okres, znów wszystko jak retrospekcja przeleciało mi przed oczami, tylko teraz nie boli fizycznie, po prostu zaczęła lecieć krew.
U mnie w mieście jest taki pomnik dla dzieci nienarodzonych, ja postanowiłam że jak już bedzie mi na prawde źle to pójde tam zapalic tą świeczkę, bo moja maleńka pewnie czuwa gdzieś nade mną wiem to Smile
Dziś wizyta u psychologa, jak sie okres skończy to do ginekologa i chyba na razie nie chce dzieci
Odpowiedz
#14
Mycha ja również straciłam moje drugie maleństwo w 16tc, pierwsze w 6tc. Ogromne wyrazy współczucia i dla twojego maluszka [*]. Mój parter zostawił mnie w zeszłą środę. Daj znać jak po wizycie u psychologa, ja również rozważam sesję z psychologiem.
Odpowiedz
#15
Powrót okresu rozstroił mnie na maksa i nie poszłam do psychologa Sad może to jeszcze nie ta chwila, choć pytanie kiedy będzie odpowiednia, mój partner stwierdził że w takim stanie wytrzyma ze mną moze tydzień może dwa i też nie wytrzyma, ale to dla mnie szczerze mówiąc żadna motywacja, jesli bedzie chciał to wcześniej czy póżniej odejdzie, a czy ja bedę miała na to wpływ, postanowiłam sobie że nie będę za nim ganiała prosiła, wielokrotnie udowodniłam mu swoją miłość juz nie mam na to sił. Jest ode mnie młodszy dlatego było do przewidzenia że nasze priorytety są inne, a jemu w końcu się znudzi.
Odpowiedz
#16
Mycha jednak mimo wszystko twój partner z tobą jest. Mój zawinął się i uciekł. Nie odzywa się, nie kontaktuje i wiem, że już nigdy się nie odezwie. Zresztą co miałaby powiedzieć \"przepraszam, że jestem tchórzem\". Kurcze czy tylko on ma prawo cierpieć, a ja mam nie mieć uczuć. To we mnie rosło życie, nasze maleństwa ;( Jedyne co mogę Ci poradzić to nie podchodź negatywnie do swojego partnera, on pewnie sam nie wie co ma teraz zrobić i jak cię pocieszyć. Mam nadzieję, że Wam się uda.
Odpowiedz
#17
Już się nie udało, po prostu dużo ostatnio myslałam i teraz wiem że juz nie chce z nim być, jest zwykłym dzieciakiem, który woli spedzac czas z ludźmi w swoim wieku, robi wszystko żeby uciec z domu, a ja siedze sama i po co mi taki facet, jestem porozklejana na milion kawałków, i tak jak wcześniej napisałam nie bedę za nim ganiać. Po prostu serce mi pęka kiedy pod pretekstem odprowadzenia mojego syna do szkoły idzie do mojego brata, a tam jego dziewczyna jak gdyby nigdy nic strzyże mu włosy, a on wraca do domu po 5 godzinach i głupio sie usmiecha. Mam dość, mi to sie dotknąc nie pozwolił choc proponowałam, wszędzie z nimi jeżdzi, wszystkie swoje sprawy załatwia z nimi, a ja siedzę w domu jak taka kura domowa, sprzątaczka praczka i opiekunka do dzieci. Mnie już to wszystko przerasta.
Odpowiedz
#18
Myślę, że powinnaś z nim o tym porozmawiać. Nie wiem jak on przeżywa Waszą stratę, ale wiem, że czasem mężczyźni wolą zapomnieć i dalej żyć. My niestety tak nie potrafimy, bo to w nas było życie. To my czułyśmy nudności, wszelkie zapachy, miałyśmy zachcianki, czułyśmy ruchy dziecka. To nasze ciało się zmieniało. Dlatego właśnie nam tak trudno godzić się ze stratą i przejść do porządku dziennego. Faktycznie niektórych związków nie warto ratować, zwłaszcza jeśli sama czujesz, że to nie jest to czego potrzebujesz. Partner powinien być dla Ciebie teraz oparciem, a nie sprawiać Ci przykrość. Może on sam nie wie co ma robić, może myśli, że jak się trochę wycofa ty szybciej wrócisz do równowagi. Trudno mi oceniać. Ale z własnego doświadczenia powiem Ci, że warto porozmawiać, dać sobie szansę. Ja tej szansy nie miałam, nie miałam możliwości rozmowy.
Odpowiedz
#19
Witajcie ponownie trochę mnie nie było ale musiałam się poskładać trochę, ostatecznie poradziłam sobie bez psychologa i bardzo się z tego cieszę że w końcu udało mi się wrócić do siebie.
Wczoraj potwierdziłam informację 7 tydzień ciąży i jest wszystko ok ale strach że wszystko się powtórzy jakoś cały czas mi towarzyszy, do tego mam wrażenie że mój partner też jest pełen obaw ale w bardzo dziwny sposób to okazuje po prostu jakby ze swoją radoscią chciał zaczekać az minie ten okres 16 feralnych tygodni, ale przecież trzeba je kochac od pierwszych chwil choćby nie wiem co sie działo lub miało stac.
Odpowiedz
#20
Mycha na rozmowy o obawach ciążowych zapraszamy do \"Rozmów o ciąży\", tam znajdziesz dziewczyny na tym samym etapie i z tymi samymi strachami
Odpowiedz
#21
Dziękuję Snopka Smile
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości