Ciąża obumarła, Poronienie zatrzymane, Indukcja farmakologiczna - Poronienie w domu
Bez zmian, krwawię trochę, ale głównie podczas oddawania moczu, gęstą krwią. Mniej więcej jak podczas okresu. Nadal nie ma skrzepów, chyba, że są na tyle małe, że ich nie zauważam, na pewno nie wielkości pięści. W tej chwili nic mnie nie boli. Po przeczytaniu postów poprosiłam siostrę, żeby została u mnie jeszcze 1 dzien, bo mój mąż jest w podróży służbowej.
Odpowiedz
Możesz uzupełnić chociaż orientacyjnie datę USG z pomiarem pęcherzyka, szpitala, tydzień ciąży itd.? Chodzi mi o punkt odniesienia upływu czasu do dzisiaj, bo teraz można się tylko domyślać.

To może być dopiero wstęp, a może szczątki roniłaś fragmentami. Z opisu nie wyglądały na duże, a autoliza robi dodatkowo swoje.
Odpowiedz
(Tue, 27 Listopada 2018, 10:22:42)Amelia napisał(a): Możesz uzupełnić chociaż orientacyjnie daty badań - kiedy były które wymiary, tydzień ciąży itd.?

Rozmiar pęcherzyka 5mm, 2.11, 7 tydz., beta 8k. Pęcherzyk 14mm, 21.11, 10tydz, beta 13k. Brak zarodka. 22.11 zaczęło mi się lekkie krwawienie, a mocniejsze 25.11. 

Przy okazji się zapytam - czy beta 0 oznacza, ze się całkowicie macica oczyściła? Ginekolog mi kazał zrobić badanie zanim przyjdę na kontrolę i zastanawiam się czy jakby przypadkiem było 0 to czy usg jest w ogóle potrzebne.
Odpowiedz
Zerowa beta jeszcze musi się utrzymać. To dobry znak, kiedy spada do poziomu nieciążowego, ale to jeszcze sprawy nie kończy z automatu. Z USG kontrolnego nie rezygnuj, zawsze warto je wykonać chociażby po paru dniach od zakończenia poronienia.
Nie od rzeczy byłoby próbować wyłapać szczątki pęcherzyka i zrobić badanie histopatologiczne albo genetyczne. Powtórne puste jajo to może nie być przypadek. Po pierwszym poronieniu miałaś zrobione?
Odpowiedz
Mialam histopatologiczne. Nie pamiętam dokładnie co było napisane w wynikach, ale w każdym razie nic przydatnego. Z tym, że lekarka mi teraz wprost powiedziała, że zazwyczaj przy łyżeczkowaniu nie ma wartościowych wyników, nie do końca wiem czy to kwestia tego szpitala czy ogólnie procesu badania próbek z łyżeczkowania. Spróbuję coś wyłapać, wysyłam też męża na posiew nasienia.
Odpowiedz
Z wyniku badania histopatologicznego rzadko można poznać przyczyny poronienia, to prawda. Z jednym wyjątkiem - gdy chodzi o zaśniad. A ten miewa coś wspólnego z pustym jajem płodowym, więc rezygnacja w ciemno z badania histopatologicznego niekoniecznie byłaby dobrym pomysłem przy poronieniu domowym, gdyby ryzyko zaśniadu było uzasadnione. Histopatologia to nie sprawa poronienia, tylko skontrolowania prawidłowości w budowie tkanek, także pod kątem nowotworowym. Szpital powinien je wykonać rutynowo, a to, że w opisie badania "nic nie ma", to jest wynik korzystny dla pacjentki, nawet gdy brak wyjaśnień ważnych dla nas z pozostałych "naszych" powodów.
Zaś badanie genetyczne przy powtórce może też mieć swoje znaczenie.
Złap, jeśli znajdziesz, potem się zastanowisz nad tym.
Odpowiedz
Dzieki wielkie za rady
Odpowiedz
Do badania histopatologicznego i zaśniadu odniosłam się tylko tak ogólnie, z powodu słów lekarki, żebyś rozumiała ich znaczenie. U Ciebie zaśniad raczej nie wchodzi w grę, bo masz niskie poziomy bety, w USG też nic niepokojącego pod tym kątem nie wspomnieli.

Mąż kiedy wraca? Zawsze lepiej nie być samemu.
Odpowiedz
Widzę, że znasz naturę ludzką, Bo oczywiście zaczęłam czytać o zaśniadzie i się martwićSmile ale masz racje, kilku lekarzy patrzyło na usg bardzo dokładnie i nie zauważyli nieprawidłowości. Na wszelki wypadek poprosiłam mamę, żeby przyjechała na kilka dni. W prawdzie moja teściowa mieszka ode mnie 10 min a moja mama 400km, ale teściowie nie najlepiej znieśli moje poprzednie poronienie, wiec teraz im nic nie mówię
Odpowiedz
(Tue, 27 Listopada 2018, 12:56:55)Esk napisał(a): teściowie nie najlepiej znieśli moje poprzednie poronienie, wiec teraz im nic nie mówię

Wpadli w rozpacz? Przepraszam, miewam mocno ironiczne poczucie humoru, ale już tak na poważnie - co masz na myśli mówiąc, że nie najlepiej znieśli Twoje poprzednie poronienie?
Odpowiedz
Opowiedzieli dziadkom, którzy wpadli w rozpaczSmile dziadkowie płakali przez następne kilka tygodni jak tylko mnie widzieli. Co do teściów to bardzo się przejmują i chyba powinnam powiedzieć, że ja nienajlepiej zniosłam codzienne telefony z pytaniami, radami i poleceniami kolejnych lekarzy. w sumie wychodzi, że to ja jestem niewdzięczna ale nie chce drugi raz przez to przechodzić
Odpowiedz
Nie jesteś niewdzięczna. Oni na pewno chcieli pomóc, ale Ty miałaś prawo, żeby w tamtym czasie nie chcieć telefonów, rad i namiarów do kolejnych specjalistów.
Może kiedyś przyjdzie czas, że będziesz chciała im powiedzieć. Jak się teraz czujesz?
Odpowiedz
(Tue, 27 Listopada 2018, 15:10:11)D asza napisał(a): Jak się teraz czujesz?

Jakby przechodziło - krwawię coraz mniej i nic mnie nie boli
Odpowiedz
Byłam dzisiaj na usg i niestety nie wszystko się oczyściło. Beta jest 43 wiec spadła przez 2 tyg mocno. Lekarz przypisał mi duphaston, kazał brać przez tydzień po czym odstawić i czekać na krwawienie. Mam nadzieję, że wszystko się oczyści z okresem.
Odpowiedz
Chcę bardzo podziękować Ameli za jest wpisy Heart 

Wczoraj przeszłam poronienie samoistne w domu z moim kochanym mężem . Cały wątek pomógł mi się przygotować do samoistnego poronienia jak i czasu oczekiwanie (nie był trauma i zdążyłam się pożegnać ).

Heart Amelio pomogła mi skupić się na podejściu zadaniowym.. Dziękuje z całego serca  Heart
To było jedno z najpiękniejszych doświadczeń jak i smutnych, niemniej bardzo jestem szczęśliwa ,ze nie byłam w szpitalu Big Grin
Odpowiedz
Star 
Witam, mam 32 lata. Od 3 lat starałam się zajść w ciążę. Laparoskopia 3 mies temu wykazala, że lewy jajowód całkowicie niedrożny, prawy drozny. Prawy jajnik został ponakłuwany. Zaszłam w ciążę w 2 cyklu. Ciąża bliźniacza dwukosmówkowa. W 7 tyg. Usg, brak bicia serca, 8 tydz. Potwierdzone usg. Szpital. Od 4 dni jestem w szpitalu. Podają mi cyrotec. Lekko plamie, ale brak poronienia. Dostałam już 10 tabletek cyrotec dopochwowo. Dzisiaj rano lekarz stwierdził, że popołudniu zabieg łyżeczkowania. Odmówiłam. Czekam na rozwój sytuacji. Lekarze zgodzili się., nawet proponowali wyjście do domu, ale boję się i wolę zostać w szpitalu. Jest mi ciężko. Nie wiem ile można jeszcze czekać. Czy ktoras z Was była w takiej sytuacji. Proszę o jakieś pocieszenie. Chcę byc mamą. Powinnam dużo chodzić, żeby poronienie w ko Cu nadeszlo? Na początku byłam totalnie w rozsypce. Ciąża była dla mnie wielka radością. Teraz martwię się że nie mogę poronic... To straszna sytuacja.
Odpowiedz
Ja na poronienie czekałam 11 dni po odstawieniu wszystkich leków podtrzymujacych ciąże, też plamilam zanim się wszystko zaczęło, granicznym czasem wg mojego ginekologa było 14 dni, wtedy wysłałby mnie na lyzeczkowanie. Jeśli jesteś w stanie czekać i zniesiesz to psychicznie to napewno warto poronic naturalnie, choc to czekanie pamiętam było dla mnie bardzo trudne.
Odpowiedz
Zosienko, podczas mojego drugiego poronienia mówiono mi, że można bezpiecznie czekać 14 dni. To było 5 lat temu, nie wiem niestety, jakie są aktualne wytyczne.
Odpowiedz
witam ponownie, spędziłam w szpitalu łącznie 9 dni. dostałam 15 dawek cytotecu i 1 dawkę żelu prepidil - nic, zero reakcji. Zdecydowałam się na zabieg. w domu jestem prawie 2 tygodnie. Na początku krwawiłam mocno, z czasem krwawienie zmalało, teraz już tylko brązowy śluz. Po 8 dniach od zabiegu zrobiłam betęHCG wynik to 289,13. Moja ginekolog sie zmartwiła. Powiedziała, że dość dużo. Na USG wyszło, że mam endometrium 14mm. dzisiaj 13 dzien po zabiegu znowu zrobiłam betę, czekam na wynik. Martwię się.
Chciałabym tylko przekazać wszystkim forumowiczkom, że jednak cytotec nie działa na wszystkich.
Na internecie szukałam też wcześniej informacji na jak długo dostanę L4, ja dostałam na cały miesiąc.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości