nie chciałam żeby cierpiał....
Joasiu... zmroziło mnie. Okropnie mi przykro.
Odpowiedz
Boże, coś niewyobrażalnego. Bardzo, bardzo mi przykro.
Odpowiedz
Mi również bardzo przykro. Naprawdę. Nie ma właściwych słów i absolutnie żadne nie przyniosą ukojenia.
Odpowiedz
Straszne.
Bardzo współczuję. Tobie, Waszym małym dzieciom. Brak słów.
Odpowiedz
Boże, jaka straszna wiadomość. Współczuję serdecznie.
Odpowiedz
To straszne, tak bardzo mi przykro.
Odpowiedz
Bardzo mi przykro Sad
Odpowiedz
Joanno, życzę Ci mnóstwo wsparcia w tym potwornym czasie. Nie wyobrażam sobie nawet, co czujesz. Przytulam wirtualnie.
Odpowiedz
Mi także jest bardzo przykro z powodu Twojej straty.
Sad
Odpowiedz
Gdyby nie dzieci leżałabym obok mojego A.
Dzieci nadają rytm dnia, ramy dnia i bycia. Starszaki bardzo przeżywa... Aż serce się kraje... B. Jest twardzielka po tacie... Ale dusi w środku, w sobie wszystko, najmłodszy Dziobek ma 11 miesięcy... Staje w oknie i wolą Tata....

A ja mam ochotę krzyczeć... Chwilami. Nie wierzę, że to wydarzyło się naprawdę... Tak bardzo mi żal nas wszystkich.
Odpowiedz
Ja tez nie wierzę. Codziennie o Was myślę. Są dzieci, jest cel, ale to i tak jest straszne i ponad siły, a i rozum objąć nie chce tej tragedii.
Dużo, dużo wsparcia od innych na pewno sie przyda, A o przyszłości to nawet mi trudno myśleć, wiec pewnie lepiej skupić się na tu i teraz.
5 lat temu w mojej rodzinie wydarzyła się podobna tragedia, utopił sie tata niespełna 5 letnich bliźniaków. 5 lat pózniej dzieci zdają sie funkcjonować normalnie, nie wiem czy pamiętają tatę, ich mama wciąż potrzebuje dużo wsparcia. Chyba wszyscy zyją po prostu „ zadaniowo”.
Życzę Wam znalezienia kiedyś choćby kruchej równowagi.
Odpowiedz
Krzycz, jeśli masz tylko okazję i możliwość, żeby gdzieś iść i pokrzyczeć - skorzystaj i krzycz. Bardzo Ci współczuję.
Odpowiedz
Mnie też się serce kraje. Tak mi przykro, że Twój Mąż, Tata Waszej gromadki nie stanie w drzwiach. Nie ogarniam śmierci ani cierpienia.
Kilka tygodni temu miałam okazję krzyczeć do utraty głosu za moją zmarłą niewidzialną dziewczynką. Pomogło na kilka godzin.
Odpowiedz
Dziękuję.
Mam realna pomoc bliskich. Otaczają mnie wspaniali ludzie. Co mnie buduje a jednocześnie wnerwia, że są Oni a nie ma już Jego. Działam bardzo zadaniowo,bez tego było by szalenie trudno. Dodatkowo staram trzymać się w rydzach, bo KP. Gdyby nie to chyba bym wciąż piła.... Tak myślę. 


Nie wierzę,ze tak porostu ma Go nie być, nie będzie już nigdy. 
Ból zwiększa fakt, że zginął drastycznie. Rozszarpany, uderzony, spinuewierany na naszych oczach moich i dzieci. 
Ach, Boze... Dlaczego? Przygarnij Jego zbolale serce. Maryjo ukochaj, przytul mojego A.
Odpowiedz
Od nagłej i niespodzianej śmierci zachowaj nas Panie...

Nigdy nie jest dobry czas na smierć, a taki horror to...to tak straszne, ze aż absurdalne, nierealne.
Nie dziwię się, każdy chciałby w jakikolwiek sposób uciec od takiej, z dnia na dzień zastanej, nowej rzeczywistości.
Odpowiedz
Wielka tragedia, Joanno. Niezmiennie ogromnie mi przykro, nie ma słów na to, co Was spotkało. Obiecuję modlitwy i swoje łzy ofiarowywać i za Was, za Twojego A.
Odpowiedz
Joasiu, nie umiem wyrazić, jak mi przykro z powodu Twojej/Waszej tragedii. Wielki żal. Najstraszniejsza jest ta nieodwracalność zdarzeń. Nic się już nie da zrobić, nic zmienić. Nie znajduję słów...
Odpowiedz
Ogromna tragedia.Przeczytałam dzisiaj w nocy i cały czas o Tobie , o Was myślę.Współczuję bardzo ...
Odpowiedz
Tak, to straszne. Słowa i widok, sposób reakcji obcych, czy też znajomych ludzi jeszcze bardzie urzeczywistnia nasz ból.
Wszystkim żal małych dzieci, mnie (bo zostałam sama, z teściami w starszym wieku, z budową nowego domu, z działalnością męża) a tak mało osób mówi o A. Może się boją, a może nie widzą tego, że teraz najważniejszy jest On, by pozostał w naszej pamięci, by był otoczony ogromem modlitwy. Modlitwa i msza są najważniejsze, tak myślę zwłaszcza że nagła i niespodziewana śmierć się pojawiła, w ogólnie niepojednanym czasie. Co mnie boli.
Żal mi wszystkich zmarnowanych chwil... Pogoni, niektórych słów...
Odpowiedz
Joasiu, tak trudno jest towarzyszyć drugiej osobie w jej bólu, trudno znaleźć właściwe słowa, gdy żadne słowa nie umniejszą bólu. Człowiek nie wie, co powiedzieć, o co zapytać, żeby nie sprawić dodatkowej przykrości. Czy chciałabyś opowiedzieć nam o Twoim A.?
Odpowiedz
Miłość Go ocali.
Ten, którego kochają, zostanie zbawiony, mówił ks. Twardowski.
Będzie w Waszych dzieciach. W Twoim sercu. W Twoich wspomnieniach. Blisko i daleko jednocześnie.

Boli mnie serce, gdy to wszystko piszę, bo to takie nic.
Odpowiedz
Bardzo Ci współczuję Joasiu. Brakuje mi słów, tak bardzo mi przykro.
Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie...
Odpowiedz
Nie wiem zupełnie, co mogłabym napisać....
Jakie to wszystko pokrętne... Te chwile, które nam umykają, te słowa niewypowiedziane. Tak bardzo chciałoby się cofnąć czas... A ta wszechogarniająca niemoc Sad

Asiu, jestem. Będę pamiętać w modlitwie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości