nie chciałam żeby cierpiał....
#76
Joannokarolino, minął juz pewnie rok jak straciłaś synka. Jak się czujesz? Czy jest lżej? Czy wybaczyłaś sobie? Pytam, bo przeszłam przez to samo 2 miesiące temu i...jest ciężko...
Odpowiedz
#77
joannakarolina, hija, przeszłam to samo w listopadzie. czy możecie się do mnie odezwać? mój email jest w profilu.
Odpowiedz
#78
hija, tarta, współczuję. Przykro mi, że musiałyście przeżyć to samo, co ja....
Przed Wami trudny czas, wiele łez i już na zawsze inne życie....
U mnie minął rok.... aż rok i tylko.... wciąż sprzeczne uczucia mną targają, codziennie myślę o moim Synku. Generalnie żałuję podjętej decyzji, wiem, że okazałam się słaba...może wygodna, nie potrafiłam poddać się woli Boga. Żle mi z tym że to Ja musiałam wybierać, wolałabym chyba ie mieć wyboru...ale to gdybanie, które na zawsze pozostanie ze mną....
codziennie myślę i tęsknię, czasem śmieję się , czasem płaczę , wciąż pamiętam i Walczę dosłownie walczę o kolejny Żywy i Zdrowy Cud....

Pozdrawiam serdecznie życzę dużo sił. Jeśli mogę w czymś pomóc piszcie....
Odpowiedz
#79
Miałam ogromną nadzieję, że następnym razem jak tu zajrzę podzielę się z Wami radosną nowiną.... kolejny raz się myliłam....
tydzień temu straciłam moje drugie dziecko...Natalkę..... to był 9 tydzień, początek, ale serduszko już nie biło od 6t2d..... we wtorek miałam łyżeczkowanie.....
jest mi bardzo źle, choć stratę córeczki przeżywam inaczej.... to takie niesprawiedliwe... nie umiem się skupić... nie wiem co dalej z moim życie... po co żyć... jak żyć?
Odpowiedz
#80
Asiu, bardzo bardzo mi przykro Sad pozwalam sobie zapalić światełka dla Twoich Aniołków [*] [*]. Moje losy są bardzo podobne do Twoich, przy czym ja przed wyborem terminacji, stanęłam dwukrotnie. Zdaję sobie sprawę, że jesteś teraz bardzo zagubiona i pewnie nie rozumiesz dlaczego tak się dzieje i dlaczego los Cię tak doświadcza. Ja niestety nigdy nie odnalazłam odpowiedzi na te pytania i pewnie tak naprawdę ich nie ma.
Dużo sił dla Ciebie i Męża/Partnera. Jestem z Wami modlitwą i prośbą do Boga, by dał wam nadzieję, otuchę i zrozumienie.
Odpowiedz
#81
Asiu dla Twoich ANiołków [*][*] Chciałabym Ci życzyć, żebyś znalazła siłę do walki, do robienia badań, szukania przyczyny. życzę Ci z całego serca, żeby kolejna ciąża była szczęśliwa. Strasznie współczuję - nikt nie powinien przechodzić przez coś takiego...
Odpowiedz
#82
Dziękuję dziewczyny. Gizel współczuję Ci serdecznie, dwa razy być w takiej sytuacji to coś przerażącego..... jak sobie radzisz? Doczekałaś się już zdrowego Maluszka?Boże.... pomodlę się za Ciebie!! kiedyś myślałam, że dwa razy coś takiego nie ma prawa się zdarzyć.....
co do walk na przyszłość... sama nie wiem czy będę w stanie przeżyć kolejną ciążę,.... ale chcę bardzo Maleństwo. W tym tygodniu mam wizytę, zobaczymy co powie mi moja gin. ZE u Jasia był przypadkiem, błędem natura, zła statystyka podobno nas opadła..a teraz... może to po HSG miałam w cyklu w którym zaszłam... może przypadek... wyniki histopat będę miała za 2tyg, choć w szpitalu moja gin powiedziała, że pewnie niczego nie wykażą konkretnego... myślę że u mnie poza częstymi infekcjami (robiłam sporo badań już)problemem jest niestety głowa....
Odpowiedz
#83
Dziś mam gorszy dzień.... śmierć Natalki spowodowała ponowne przeżywanie śmierci Jaśka... nienawidzę się za to,co zrobiłam i za to że teraz tak mało myślę o Natusi.... z bólu mam ochotę gryźć ścianę.... dziś pomógł kieliszek alkoholu... czuję lekką błogość...wiem że nie tędy drogą, ale na razie nie ogarniam tego.... nie mam powodu żeby wstać z łóżka... nie potrafię odnaleźć siły by walczy, nie widzę sensu... mó M też ma gorszy dzień -powód praca... teraz jesteśmy jeszcze bliżej siebie... wczoraj urosło moje serce jak mi powiedział, że tez często myśli o naszych dzieciach... i zapewniał, że nasze Aniołki patrzą na nas z nieba....
Odpowiedz
#84
joannakarolina - w 100% rozumiem Twój stan. Dużo trudnych chwil przed Tobą. Mam nadzieję, że odnajdziesz w sobie siłę! Ja po trzech stratach (jedno poronienie samoistne, 2 x terminacja) jeszcze znalazłam w sobie nadzieję i są ze mną Ewelinka (5lat) i Sebuś (2 lata). Tak więc jeśli tylko czujesz, że jesteś w stanie podjąć ryzyko, to warto! Widzę, że masz duże oparcie w M. - a to bardzo ważne. Przepraszam, ale nie do końca zrozumiała \"problemem jest głowa\" chodzi o to, że nie dajesz rady psychicznie? Mi też było bardzo, bardzo ciężko, ale jak staraliśmy się o Ewelinkę, to w zasadzie bardziej byłam przekonana na to, że się nie uda, wiedziałam co mnie czeka. Na szczęście czekał na mnie cud i wierzę, że Ciebie również spotka.
Odpowiedz
#85
Dziękuję, kochana Gizel.... Ty tyle w życiu przeszłaś... wyczuwam od Ciebie taki ogromny spokój......obym tak ja Ty doczekała się jeszcze ziemskiego zdrowego Maluszka.... mam taka nadzieję, kiedyś .... i znalazłam w sobie taki spokój i ukojenie...
jeśli chodzi o problem z głową to miałam na myśli to że ja bardzo che i chciałam być w ciązy i prawdopodobnie nie mogłam zajść z powodu psychiki,,, zbyt dużego nakręcania się a w momentach kiedy luuzowałam, bo np...wiedziałąm zę mam bakterie albo teraz napewno się nie uda z med punktu widzenia to właśnie wtedy się udawało.... mam nadzieję ze w miarę scaliłam to sensownie.... ja zawsze chciałam, marzyłam o dziecku.... dzieci mnie lubią... jestem nauczycielką w przedszkolu.... może za bardzo się nakręcałam... a przecież \"wszystko ma swój czas...\"
Odpowiedz
#86
joannakarolina, dziewczyny - bardzo współczuję wam tego, że musiałyście stanąć przed takim wyborem. Jednak ten wątek bardzo mi pomógł. Straciłam moją Kropeczkę równo 3 tygodnie temu, serduszko przestało bić. Jednak o tym, że coś jest nie tak, dowiedzieliśmy się miesiąc wcześniej. Wady rozwijały się na tyle szybko, że zasugerowano nam rozważenie terminacji ciąży. Czas, kiedy się nad tym zastanawialiśmy był najgorszym w moim życiu. Bardzo się bałam, że z obawy o dręczące mnie w przyszłości sumienie skażę własne dziecko na krótkie, ale bardzo bolesne życie... Dlatego was podziwiam - za odwagę, za to, że byłyście naprawdę wspaniałymi Mamami.
Ja modliłam się bardzo o cud, o zdrowie dla mojego Maleństwa. Ale i o to, żeby Bóg nie stawiał mnie przed takim wyborem. To był dla mnie za ciężki krzyż do udźwignięcia... Moje maleństwo zasnęło... Mam nadzieję, że zanim zaczęło odczuwać ból. Tęsknię za Nią bardzo...
Nie jestem pewna, co zdecydowałabym ostatecznie, gdyby sprawy potoczyły się inaczej. Nie twierdzę też oczywiście, że każdą ciążę z wadami należy przerywać.... Mam nadzieję, że mnie rozumiecie, jeszcze ciężko mi ubierać w słowa mętlik, który mam w głowie.
Dzięki wam trochę lepiej zrozumiałam to, co mam teraz w głowie, te dręczące mnie myśli - z jednej strony wyrzuty sumienia, że w ogóle terminację rozważałam, z drugiej świadomości, że rozważałam ją słusznie...
Pozdrawiam was i życzę Wam dużo sił...
Odpowiedz
#87
Takie życie.... niektórzy jeżdżą mercedesem albo BMW a inni muszą dreptać boso...albo na kolanach walczyć....

wczoraj byłam na wizycie kontrolnej, fizycznie ok, dostałam szeroki pakiet badań, tzn gin stwierdziła, że chce się kompleksowo przyjrzeć mojej sytuacji, aby mieć pewność na przyszłość, by dobrze się przygotować do kolejne ciąży.... jestem już umówiona do poradni genetycznej, mamy mieć zbadanie kariotypy -wizyta na początku lipca, do tego badania na przeciwciała antyfosfolipidowe i toczniowe, i powtórka TSH i PRL za 2 tyg.... do czasu wyników mamy nie działać.... cieszę się , że działamy, badamy, ale jednocześnie boję się że okaże się coś poważnego.... zwyczajnie się boję
Odpowiedz
#88
Joannakarolina bardzo dobrze że się gruntownie przepadasz, trzymam za was kciuki i oby to nie było nic poważnego. Mi w badaniach nic nie wyszło ale dało mi to siłę do kolejnych prób, wierzyłam że wszystko ok i tym razem się uda. Mam nadzieję że i Ty znajdziesz w sobię tą siłę. Ściskam i zapalam (*) (*) dla Aniołków.
Odpowiedz
#89
Asiu, pamietam....
Niewiele potrafie napisac, po prostu nie umiem dobrac slow, ale w milczeniu towarzysze...
Odpowiedz
#90
Dużo siły Tobie życzę i wytrwałości.
Daj sobie czas (bardzo szybko biegnie), wykonaj badania a potem zadecydujecie co dalej.
Ja właśnie stoję na progu tej decyzji - zastosowałam się do wszystkich zaleceń tylko odwagi brak po dwóch (*) (*).
Odpowiedz
#91
Dziewczyny decyzję po stfatach są bardzo trudne - tez ogromnie sie bałam, ze spotka mnie to po raz kolejny.
Jeśli czujecie, ze macie siłę do walki - walczcie - bo WARTO.
życzę Wam abyscie doczekały sie cudu i wspieram myślami każdą z Was!
Odpowiedz
#92
Cytat:[autor cytatu=nacia]
Jeśli czujecie, ze macie siłę do walki - walczcie - bo WARTO.
Naciu, fajnie że to napisałaś, fajnie wiedzieć, że komuś z naszymi doświadczeniami się udało.
Odpowiedz
#93
Wczoraj wieczorem poczułam, że chciałabym być znów w ciąży... wcześniej panicznie się bałam... a to uczucie przyszło do mnie nagle... może to prezent od Moich Aniołków... boje się ...na razie musimy zrobić badania.. a ja swoją żałobę muszę przeżyć do końca...tzn ja i mój M...

Byłam dziś w kościele... gdy usłyszałam o Dniu Matki.. rozpłakałam się, a gdy była pieśni i Maryi -Matce -rozryczałam... potem byłam na cmentarzu....już mniej płakałam...
Odpowiedz
#94
Dzien Dziecka... jestem mama dwojki dzieci... dwoch Aniolkow.... nigdy nie pomyslalabym ze spotka mnie taki los.... jakze sie myliam... juz teraz niczego nie jestem pewna.. juz nie mowie nigdy...

Ogarnia mnie lek ze nie bedzie mi dane uslyszesc pplaczu dziecka.. tulic w ramionach zdrowe Malenstwo.

Bylam dzis na cmentarzu... tylko tyle moglam zrobic.. zamkast smiechu i gwaru lzy.. zamiast zabawek i lodow zapalony znicz....
Odpowiedz
#95
joannokarolino,
przykro mi, coraz częściej mam wrażenie, że macierzyństwo jest jakimś cudem nie do osiągniecia.

Jedno chcialam Ci doradzić, jeśli masz możliwość zbadaj genetycznie poroniony zarodek (choć teraz juz pewnie za późno, no i badanie sporo kosztuje). To jest podstawa, niestety lekarze nie informują o tym. 50% poronienien to wady chromosomalne. Prawda jest okrutna, jesli raz sie przytrafiła trisomia, masz zwiekszone ryzyko do zaburzeń w rozdziale chromosomów podczas mejozy. Niestety jestem przypadkiem potwierdzającym tą regułę. Histopatologia nic Ci nie da.

Smutny czas dla aniołkowych mam: 26 maj i 1 czerwca, życzę Ci sił.

Hija
Odpowiedz
#96
joannokarolino, myślę o Tobie i o tym jakie to wszystko musi być ciężkie... ludzie szukają w życiu nie wiadomo czego, gonią za karierą, pieniędzmi...a niektórzy pragną prostego szczęścia, czegoś co mogłoby wydawać się takie proste i naturalne...a jest takie trudne do osiągnięcia... życzę Ci z całego serca żebyś to szczęście znalazła, żeby przyszedł dla Ciebie ten dobry czas...
Odpowiedz
#97
Jasiu, Natalko... tak mi dziś żle... łzy płyną jak opętane.... czasem zastanawiam się jak ja żyję... jak daję radę... jak oddycham.... czuję się jakbym oglądała swoje życie z boku...bywają chwile że brak siły by żyć....
Odpowiedz
#98
joannakarolina (*) (*), dla Twoich Aniołków, mam nadzieje że znajdziesz w sobie siłę.
Odpowiedz
#99
joannokarolino łzy lecą same czytając twój post. Wszystkie chciałybyśmy żeby nasze maleństwa były z nami, nie obwiniaj się za swoją decyzję!!!!!!!!!!
Chciałabyś widzieć swoją kruszynkę cierpiąco i to bardzo ??? Jest teraz w Niebie i nie cierpi, spotkasz go po drugiej stronie w swoim czasie...... Teraz patrzy na ciebie z Nieba i nie chce żebyś się obwiniała.....
Choć łatwo napisać nie obwiniaj się.......serce mówi co innego.......
ale bądź dzielna i módl się za swojego Aniołka......
Dla Twojego Aniołka [*]
Odpowiedz
Dziękuję dziewczyny... trudny czas u mnie... w poniedziałek mamy wizytę w poradni genetycznej, stres robi swoje. Boję się bo generalnie nie jest nam łatwo zajść w ciąże..a do tego jak dojdą jakieś problemy, choroby to mnie to przeraża...no i ta niepewność, brak kompleksowej pomocy -chodzi mi o lekarzy, każda z nas przekonała się że musimy sam drążyć , pytać, walczyć o swoje. Na razie jestem zapisana do reumatologa na 25.07, w poniedziałek umówię się do hematologa, co dalej nie wiem....

W pracy zamieszanie, problemy, okazało się że z M miniemy się urlopami...normalnie popłakałam się w pracy jak się okazało- mimo iż dr mnie zapewniała, że będzie inaczej.... no cóż...czuję ie jak rozjechana żaba pomiędzy tym co jest tym czego chcę a tym czego inni ode mnie oczekują/
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości