nie chciałam żeby cierpiał....
#51
dziękuję za wsparcie... przyznam, że teraz nie wiem, jak podjęłam tą decyzję, skąd tyle we mnie odwagi, a może strachu? teraz wiem, że wolałabym nie wiedzieć wcześniej o chorobie Synka... nikt nie powinien żyć z taką świadomością.. nikt nie powinien stawać w obliczu takiej decyzji.. nikt nie powinien decydować o życiu...
Odpowiedz
#52
Myślę, że tak naprawdę nie zdecydowałaś o życiu Synka - z tego co piszesz lekarze nie dawali Mu szans na przeżycie, że to była tylko kwestia czasu.... Zrobiłaś co mogłaś, szukałaś możliwości leczenia i pomocy a medycyna była bezradna... Chciałaś żeby nie cierpiał, przyspieszyłaś tylko to co było nieuniknione... Dla mnie brak dokładnych informacji o chorobie Córeczki (skąd ta hipotrofia i małowodzie??) wcale nie był błogosławieństwem. Mam medyczne wykształcenie, więc męczyło mnie to tym bardziej, bo przecież nic nie dzieje się bez powodu a nie poddałam się proponowanej wcześniej z racji wieku amniopunkcji, bo nie chciałam ryzykować ewentualnego poronienia. Oprócz tego, że obwiniałam siebie za brak dołożenia należytych starań (może za mało badań, może zlekceważenie ewentualnych czynników ryzyka, może za mała dbałość o siebie w czasie ciąży itp.) często pojawiały się myśli, że to kara dla mnie za to, że za mało ją kochałam... Czwarta ciąża w sytuacji kiedy założyłam, że mam już rodzinę w komplecie, nie wywołała u mnie na początku euforii. A kiedy fakt ten zaakceptowałam i pokochałam kolejne Dziecko, ono ode mnie odeszło... Dopiero wyniki badań genetycznych uzmysłowiły mi z czasem, że tak naprawdę nic nie byłam w stanie zrobić, że tak było dla Niej lepiej... Ja tego nie czułam, ale pewnie każdy kolejny tydzień był dla Niej trudną walką...
Odpowiedz
#53
W takich sytuacjach nie powinno się siebie obwiniać.... a takie rzeczy nie powinny mieć miejsca...

nie ma nic gorszego na świecie jak widok cierpienia/ śmierć dziecka dla matki....
Odpowiedz
#54
hej autorko jak się czujesz??

u mnie dziś mijają 2 tyg po terminacji córci z ZE i czuję się strasznie .... i chciałabym wiedzieć czy z czasem to mija.. ten ból

mam nadzieję że jeszcze czasem tu zaglądasz... pozdrawiam ...
Odpowiedz
#55
joannakarolina jesteś bardzo silną, dzielną osóbką. to takie trudne decyzje. to wszystko jest takie trudne. światełko najjaśniejsze dla Twojego Aniołka (*)
Odpowiedz
#56
Minęło już 10 miesięcy... nie ma dnia żebym nie myślała o moim Synku.... prawie codziennie płaczę....mimo że pracuję normalnie, spotykam ludzi....ale wszystko jest inne...
nie mogę się pogodzić z moją decyzją....jestem zła na siebie że tak wybrałam jednocześnie przeraża mnie to że drugi raz pewnie zrobiła bym tak samo, jest we mnie pewne zło...egoizm... nie wiem...żle mi z tym że nie dałam szans Naszemu Maleństwu...a jednocześnie nie wyobrażam sobie jak bym miała czekać, żyć wiedząc że Jasiek cierpi, powoli umiera we mnie wraz z rosnącym brzuchem....
Chciałabym mieć jeszcze jedną szansę....choć jedną i cieszyć się zdrowym , żywym Bąbelkiem....

Marqareux...współczuję Ci ogromnie....przed Tobą trudny czas....3mam za Ciebie kciuki...wspieram....obyś miała oparcie w bliskich....
Chcesz wiedzieć czy mija ból.... w moim przypadku nie.... bywają dni całkiem znośne, bywają okropne...żuję normalnie...czasem się śmieję...ale wszsytko już jest inne.... czasem siedzą przy stole, w fotelu pijąc herbatę zawieszam się, wspominam, my ślę, płaczę jak bóbr...... i... ocieram łzy....życie toczy się dalej....

Pozdrawiam Cię serdecznie, życzę dużo sił.... mi pomogło takie miejsce jak to, oraz inne forum -dla aniołkowych mam, które były przed takim wyborem jak my.....
Odpowiedz
#57
Joannakarolina pamiętam Twoje pierwsze wpisy... To nie egoizm Tobą kierował, nie wmawiaj sobie tego. Spójrz na tytuł swojego wątku!
Minęło DOPIERO 10 miesięcy! Daj sobie czas...
Odpowiedz
#58
U mnie minął prawie miesiąc ...
z jednej strony wydaje mi się jak by to było wczoraj a z drugiej czuję się jak by minęło z pół roku ...
również nie ma chwili żebym nie myślała o niej i o tym co zrobiłam zastanawiam się jak by było gdybym zdecydowała się urodzić moją gwiazdeczke ...
ale też wiem jedno: To co spotkało Moją Córeczkę i Twojego Synka było/jest czymś okropnym i nie mogłam postąpić inaczej ...
dzieci z ZE rodzą się aby cierpieć a ja bym nie była w stanie pogodzić się z jej cierpieniem ... tym bardziej że miałam wybór...
i mimo że zastanawiam się jak by było gdyby to wiem że decyzja była słuszna mimo że tęsknie za nia tak samo jak pierwszego dnia...

Miałam nadzieję że z czasem uda mi się żyć tak jak wcześniej ale po twojej wypowiedzi widzę że to sie nigdy nie zmieni i muszę nauczyć się z tym wszystkim żyć...

dziekuję Ci bardzo za Twoją odpowiedz...
Ściskam mocno...
Odpowiedz
#59
Dziewczyny dziękuję za wsparcie.... dopiero 10 mies.... dopiero 25 lat.... a ja czuję że tyle przeszłam....doświadczyłam...

to wszsytko jest trudne, dodatkowego stresu i bólu dokłada problem z zajściem w ciąże...ciągle się coś dzieje...jakieś problemy, złe wyniki... czasem myśle, że nie mam siły mam dość.... i wtedy przypominam sobie jak było cudownie jak dowiedziałam się ze jestem w ciąży, rosnący brzuch....pierwsze ruchy.... i znów mam siłe by walczyć.... niestety walczyć... a chciałabym żeby było tak normalnie...jak u innych....co tu pisać Wy kochane rozumiecie mnie najlepiej.....

marqareux... nie chciałam Cię wystraszyć... i zdołować...każdy przeżywa to inaczej, zależy od charakeru, doświadczenia, osobowości, otoczenia.... znam dziewczyny, które przeyły to, co my, zdecydowały, tak jak my...i jedne są w depresji, inne optymistycznie patrzą w przód... jedno jest pewne, nic nie będzie takie jak przedtem, mamy pewne doświadczenie, pewne przeżycie, wiedzę i tę cholerną swiadomość, że nie kazde 9miesięcy jest szczesliwe...ale to od nas w dużej mierze zależy, jak nasze życie będzie wyglądać...czy będziemy wiecznie uciemiężone i nieszczesliwe, czy bedziemy cieszyc się nadchodzącymi dniami mając w sercu nasze Maleństwa, i te doświadczenia..... Nasze Anołki zawsze pozostaną w naszych sercach i myślach....
nikt nie da nam gwarancji, że w pewnym momencie się nie rozkleimy, wybuchniemy płaczem.... ja miewam momenty różne, kiedy wydaje mi się ze jestem bardzo silna... wydarza się coś co uświadamia mi moją słabość i przypomina mi cały ten ból..... przed świętami kupując prezenty dla chrześnic męża rozpłakałam się nagle w sklepie widząc taką matę dla półrocznego dziecka....dotarło do mnie że nasz Synek tyle by miał i pewnie na świeta wybieralibyśmy taki prezent dla Niego....niestety zostały tylko wsomnienia i pragnienie kolejnego Cudu...

przepraszam napisałam co czułam, myśli mam natłok, mam nadzieję ze zrozumiecie co napisałam....
Odpowiedz
#60
joannokarolino... niesamowicie Cię rozumiem. Przeczytałam Twoją historię - znów się rozpłakałam...

Niestety mnie również życie doświadczyło próbą wyboru... którego dokonałam. Jest mi okropnie przykro, że jest nas coraz więcej i więcej... i przykro mi, że musimy nieść ten krzyż. Bo tak jak piszesz, życie już nigdy nie będzie takie samo. Gdy rodziłam syna miałam 24 lata. Teraz mam 25, a czasami czuję się jakbym miałam 40, 50. Jestem taka zmęczona i przerażona tym wszystkim. Nasz Kacper miał się urodzić 10 sierpnia. W wigilię miałam moment słabości i wyłam przez godzinę z żalu i tęsknoty. Nagle tak się przeraziłam zbliżającym się widokiem syna kuzyna rozpakowującego wózek z klockami, który mi kupiliśmy... Wszystko jest inne. Teraz jest już lepiej, ale inaczej... zazdroszczę kobietom nieświadomości... niewiedzy, że są takie wypadki jak nasze.

Życzę powodzenia i trzymam kciuki za kolejny Cud... a dla Twojego Aniołka (*)
Odpowiedz
#61
To jesteśmy w tym samym wieku.. We trzy młode staruszki...
Joanno napisz na Oczekiwaniu (https://www.poronienie.pl/forum/showthread.php?tid=3025) jaki masz problem, jakie zrobiłaś badania. Mnóstwo tu kobiet z problemami, ale też z ogromną wiedzą. Może ktoś coś pomoże... Ja sama o ciążę z Gabrysiem wcale się nie starałam bo po prostu od razu się udało... a teraz już prawie 3,5 roku...
Odpowiedz
#62
Joannokarolino- nie wystraszyłas mnie dziekuję Ci za to że się odezwałaś
co do ciąży to ja narazie o tym nie myślę
co do wieku to również mam 25 lat a czuje się jak bym miała z 60 ....
Odpowiedz
#63
No proszę.. to już jest nas cztery. Może założymy jakiś klub \"starych malutkich\"...
Odpowiedz
#64
okropne jest to że w tak młodym wieku musimy przechodzić przez coś takiego Sad
Odpowiedz
#65
Czemu to wszystko musi być takie trudne...
Odpowiedz
#66
Snopka i ja moge do klubu dolaczyc. Moj przyjaciel zawsze mowi, ze ja w wieku 25 lat swoimi doswiadczeniami mogla bym obdzielic z 5 kobiet w srednim wieku a i tak calkiem sporo by jeszcze dla mnie zostalo.
Odpowiedz
#67
To może i ja tez... mam 26 lat i dużo przeżyć za sobą, też czuję się na przynajmniej 35.
Odpowiedz
#68
Cytat:[autor cytatu=amff2012]też czuję się na przynajmniej 35.
ten starszy o 10 lat zawsze jest już taaaaaaaaaaaaaki stary Wink
35 to jeszcze niewiele. 65 to już coś Wink
Odpowiedz
#69
A ja się czuję na 20 lat, tylko należy zgasić światło Wink
Nie myślcie tak dziewczyny, bo w pewnym momencie uwierzycie, że jesteście stare, zgrzybiałe, niepotrzebne. Nie spłycam tragedii ale...
Odpowiedz
#70
Cytat:[autor cytatu=PiBi]
Cytat:[autor cytatu=amff2012]też czuję się na przynajmniej 35.
ten starszy o 10 lat zawsze jest już taaaaaaaaaaaaaki stary Wink
35 to jeszcze niewiele. 65 to już coś Wink


Nie... nie mówie, że jak 35 to stara tylko starsza Wink
Odpowiedz
#71
Robi nam się mały off top.
Doświadczone i niedoświadczone, stare i młode, wzywam do porządku Smile
Odpowiedz
#72
Dopiero dzisiaj przeczytałam Twoją historię, myślę że mało osób przeszłoby obojętnie...
Bardzo Ciebie przepraszam za mój wtręt
Odpowiedz
#73
A ja jestem pośrodku też wieku, tak jakbym nigdzie nie byla, nie pasowała wcale. Jak slysze zwrot w swoim kierunku oj moje dziecko to czuje, ze to falszywy obraz, bo dzieci nie powinny miec takich doswiadczen.
Dziewczyny w piekny jestescie wieku same przeciez wiecie, ze to idealny wiek :-)
Zalozylam sobie, ze za 5 lat dopuszcze do siebie starosc a odmlodzic mnie moze tylko to co utracone.
Odpowiedz
#74
Witaj nie czuj sie winna zadne dziecko nie zasluguje na to aby cierpiec przeciez jest bezbronne. zycze ci duzo sil, zdrowia i spokoju aby przetrwac ten bol jaki tobie towarzyszy wiem ze to bardzo trudne... nie wiem co bym zrobila na twoim miejscu ale uwazam ze dobrze postapilas nikt nie zasluguje na cierpienie...
[*] dla Jasia
Odpowiedz
#75
nie sądziłam że kwestia wieku rozgrzeje tak dyskusje...hehe....

ja doskonale wiem, że wiek nie ma najmniejszego znaczenia...każdy wiek ma swoje prawa..i każdy ma tyle lat na ile się czuje.... ja napisałam tak bo tak czułam...ostatnio rozmawiałam nawet z taką znajomą i ona powiedziała, że wyczuwa, że mimo młodego wieku przeszłam wiele, coś ogromnie wstrząsającego....dało mi to do myślenia.... myślę, że jest dobrym obserwatorem...i sądzę,że w osobach , które utraciły Swoje Maleństwa- Aniołkowych Mamach widać ten smutek.....

kiedyś życie wydawało mi się inne, miałam jakieś plany- zamierzenia, jakies wizje co do wieku, czasu, łatwo mi było ocenia komentować i zarzekać się z łatwościa nigdy tego nie zrobię , nie powinno się tak robić....dziś wiem, że nie warto planować..... już nie oceniam... i nie mówię nigdy.... uczę się pokory.....
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości