Kiedy tracisz dziecko - Temat zbiorczy
Aniu jak chcesz to napisz do mnie maila k_zielinska@wp.pl
Odpowiedz
Widzę, że wszelkie sugestie zostają zignorowane, a autorefleksja zawodzi, zatem wprost już ode mnie - proszę nie robić tutaj miejsca "do wszystkiego" i omawiania sobie różności skacząc z zagadnienia na zagadnienie.

To temat grupujący posty, z których z różnych powodów nie powstały "pamiętnikowe" tematy indywidualne.
Mimo tego, że jest zbiorczy, znajduje się w sprecyzowanym co do zawartości dziale Moja Strata i nie oznacza pretekstu do pozaregulaminowego omijania podziału tematycznego Forum.

Do pisania o swojej stracie dłuższego niż kilka doraźnych wypowiedzi - należy założyć temat indywidualny w dziale Moja Strata.
Do umawiania i szukania osób i grup wsparcia, wymian kontaktów, namiarów na lekarzy itd. - należy wybrać odpowiednie tematy w dziale Grupy Wsparcia.
Do omawiania badań - należy wybrać odpowiednie tematy w dziale Zagadnienia Medyczne.

Posty stanowiące mieszankę powyższych zostaną stąd przeniesione, o ile ich treść umożliwia łatwe tematyczne rozdzielenie. W przeciwnym wypadku zostaną usunięte.


Mój post do późniejszego usunięcia lub przeniesienia.
Odpowiedz
Nie chciałam zajść w ciążę. Nie byłam na to gotowa. Ale stało się... Wraz z mijającymi dniami zaczytałam kochać istotę, która zaczynała rozwijać się we mnie. Otrzymałam ogromne wsparcie od partnera i pogodziłam się z myślą o posiadaniu dziecka. Pokochaliśmy tę istotkę. 3 miesiące później okazało się, że ona już się nie rozwija....
Czuję się okropnie... Milion pytań w głowie.. Może to dlatego, że na początku nie chciałam jej? ;//
Odpowiedz
Nie, to na pewno nie dlatego.
Współczuję serdecznie...
Odpowiedz
Paulaa, umierają dzieci i te długo wyczekiwane i te, które pojawiły się niespodziewanie. Strata równie wielka. Przykro mi, że dotknęła i Ciebie.
Odpowiedz
(Sat, 27 Kwietnia 2019, 22:09:11)wizardess napisał(a): Przyczyną śmierci najprawdopodobniej było przedwczesne odklejenie łożyska, być może wskutek nadciśnienia tętniczego, aczkolwiek teraz trudno jest wyrokować... to, że przeszłaś DIC może wskazywać na problemy z krzepnięciem, które też mogły mieć wpływ na przedwczesne oddzielenie łożyska. Aspiracja płynu oznacza, że po oddzieleniu łożyska dziecko oddychało wodami płodowymi zamiast powietrzem i płuca zostały nimi wypełnione. Była to bezpośrednia przyczyna śmierci Twojej córeczki, jednak po samych wynikach sekcji nie można stwierdzić co do tego zdarzenia doprowadziło. Wybroczyny podnasierdziowe i podopłucnowe to tak jakby "siniaki" powstałe pod błonami okrywającymi płuca i serce. Mogły powstać wskutek wysiłku, jaki dziecko podejmowało próbując oddychać po oddzieleniu łożyska.
Bardzo bardzo mi przykro, że spotkała Cię taka tragedia. Pisz, jeśli jeszcze w czymś możemy pomóc.
Dziękuję bardzo za wyczerpującą odpowiedź, w sposób który rozumiem.
Nie mogę sobie poradzić ze śmiercią dziecka... Była już tak blisko i zdrowa...

Trudno jest mi sobie wyobrazić jak strasznie musisz się czuć. Gdybyś potrzebowała porozmawiać - napisz wizardess@tlen.pl. ze śmiercią dziecka nigdy się nie ppgodzisz, jedynie nauczysz się z nią żyć, choć to życie nie będzie już takie samo. Przytulam mocno.
Odpowiedz
Dziękuję za każde Twoje dobro słowo!
Dziękuję za wszystko!
Odpowiedz
Monik bardzo mi przykro, że i Ciebie spotkała ta tragedia. Rozumiem co czujesz i przeżywasz bo w sierpniu 2018 straciłam synka w 33tc. Cała ciąża przebiegała wzorowo. . Ciężko pogodzić się ze śmiercią dziecka. Pozdrawiam Cię
Odpowiedz
Dziękuję! To takie trudne. Mój rozum wszystko rozumie, ale serce niczego nie ogarnia. Jak sobie poradziłaś? Bo ja boję się teraz o swoją wiarę, bo tak bardzo czekałam na Córeczkę. Mam syna 14 lat, ale w tym roku skończę 40 lat i tak bardzo chciałam, aby miał rodzeństwo. Byliśmy tacy szczęśliwi. Wszystko się tak ładnie układało. Mąż przyjął inaczej żałobę, umiał sobie wszystko wytłumaczyć. Syn przyjął postawę obojętną, mało teraz rozmawia. Bardziej przeżyli mój stan zdrowia po DICu, bo ledwo przeżyłam. Ale ja nie wiem jak przejść do rzeczywistości, bo moja Córka mogła być tuż obok. Mija już 7 tydzień bez Niej. A ja nie umiem żyć teraz, jestem taka nieszczęśliwa.
Odpowiedz
Mój Boże tak mi przykro... serce matki nie ogarnie, bo kocha dziecko bezwarunkowo... i syn i mąż przeżywają żałobę po swojemu. Taka strata i Twoja choroba to duży cios dla rodziny, oni też muszą sobie z tym poradzić Sad dobrze by było pomyśleć o terapii dla rodziców po stracie. Po takimciosie trudno się samemu podnieść. Skąd jesteś?
Odpowiedz
Kochana miałam identycznie tak jak Ty. Wiedziałam co się stało ale serce tak strasznie bolało. Ta tęsknota i myśli czy mogłam pomoć swojemu dziecku. Ja mam córkę 4 letnią. Od samego początku jej mówiłam co się stało ale ona jest jeszcze za mała , by to zrozumieć. U mnie za niedługo mija9 miesięcy. Jest czasami ciężko ale już pojawia się więcej tych lepszych dni niż tych gorszych dni pełnych żalu, smutku i płaczu. Da się już po mału oddychać. Chce spróbować na nowo zajść w ciąże ale strasznie się boję. Ciągle myślę czy zaryzykować. Kochana musisz przejść przez proces żałoby. Nie ma złotego środka jak ten czas przetrwać. Poprostu jeżeli masz taką potrzebę to płacz, krzycz. Może wizyta u psychologa Ci pomoże. Taka właśnie rozmowa mi dużo dała. Zrozumiałam, że to co się stało to nie moja wina. U mnie też podejrzewali, że to przez wysokie ciśnienie mój synek dostał obrzęku. Pierwszą ciąże na końcówce też miałam prowadzoną na dopegycie. Jeżeli będziesz chciała pogadać to pisz. Dla Twojej córeczki (*). Przytulam Cię
Odpowiedz
(Sun, 28 Kwietnia 2019, 11:02:43)wizardess napisał(a): Mój Boże tak mi przykro... serce matki nie ogarnie, bo kocha dziecko bezwarunkowo... i syn i mąż przeżywają żałobę po swojemu. Taka strata i Twoja choroba to duży cios dla rodziny, oni też muszą sobie z tym poradzić Sad dobrze by było pomyśleć o terapii dla rodziców po stracie. Po takimciosie trudno się samemu podnieść. Skąd jesteś?

Z mazowieckiego. Uczęszczamy na grupę wsparcia dla rodziców po stracie dziecka.

(Sun, 28 Kwietnia 2019, 11:14:03)Ania85 napisał(a): Kochana miałam identycznie tak jak Ty. Wiedziałam co się stało ale serce tak strasznie bolało. Ta tęsknota i myśli czy mogłam pomoć swojemu dziecku. Ja mam córkę 4 letnią. Od samego początku jej mówiłam co się stało ale ona jest jeszcze za mała , by to zrozumieć. U mnie za niedługo mija9 miesięcy. Jest czasami ciężko ale już pojawia się więcej tych lepszych dni niż tych gorszych dni pełnych żalu, smutku i płaczu. Da się już po mału oddychać. Chce spróbować na nowo zajść w ciąże ale strasznie się boję. Ciągle myślę czy zaryzykować. Kochana musisz przejść przez proces żałoby. Nie ma złotego środka jak ten czas przetrwać. Poprostu jeżeli masz taką potrzebę to płacz, krzycz. Może wizyta u psychologa Ci pomoże. Taka właśnie  rozmowa  mi dużo dała. Zrozumiałam, że to co się stało to nie moja wina. U mnie też podejrzewali, że to przez wysokie ciśnienie mój synek dostał obrzęku. Pierwszą ciąże na końcówce też miałam prowadzoną na dopegycie. Jeżeli będziesz chciała pogadać to pisz. Dla Twojej córeczki (*). Przytulam Cię
Dziękuję bardzo. Rozmowa z matkami, które przeżyły smierć dziecka nie umniejsza bólu, ale czuję się rozumiana. To takie ważne!
Odpowiedz
To ważne, by znaleźć właśnie wsparcie i zrozumienie w tych ciężkich dla nas chwilach. Mi właśnie najbardziej pomagają rozmowy z mamami, które też straciły swoje dzieci. Niestety w moim życiu po śmierci dziecka wiele osób poprostu odsunęło się ode mnie nie wiedząc co mają mi powiedzieć i jak się wobec mnie zachować. Również bliska rodzina mi nie pomogła. To smutne, że w społeczeństwie jesteśmy nie zrozumiane i nie zauważane. Dzięki różnym forum poznałam kobiety, ktore straciły dziecko lub dzieci i rozmowy z nimi mi strasznie pomogły wrócić jakoś do życia. Niektóre z nich zostały na nowo mamami tęczowych dzieci i to one dają mi nadzieję, że może i mi się uda. Kochana z czasem będzie lepiej. Nigdy nie zapomnimy o naszych aniołkach. Ta pamięć zawsze będzie żywa.
Odpowiedz
Odkąd moje ciało stało się trumną dla mojego dziecka ,
nie wierze już w przychylność losu.
Bóg zawsze był mi obcy
nie oczekiwałam otuchy
,od niewidzialnej ręki .
Ale wierzyłam w miłość , w nas, w życie
Błogosławiona naiwność
wiara w spzyjajacy traf
Dzis naga ,
odarta ze złudzeń ,
naznaczona śmiercią
Nie matka


Dzis nie doczekany 39 tc za 7 dni nic się nie zmieni , i nie wiem czemu płacze dzisiaj . Wiersz czekał i nigdy nie będzie gotowy jak ja
Odpowiedz
Naznaczona śmiercią - nadal matka.
Ja też nie byłam gotowa, nie wiem, czy można być gotowym. Rozumiem Twoje łzy.
Na nie-poród sprawiłam sobie masochistycznie tort i wieniec na Grób Dzieci Nienarodzonych, ale bez zielska, bo lubię same kwiaty, serce z kwiatów na nieutulony żal. Jak inaczej powiedzieć, że kocham.
Pamiętam ten ból i współczuję.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości