Kiedy tracisz dziecko - Temat zbiorczy
#76
agucha- właśnie zobaczyłam, że straciłaś swoje maleństwo dwa dni po mnie. Jak sobie radzisz? U mnie jest bardzo ciążko. Nie potrafię odnaleźć się w tej stuacji. Myślałam, że jestem silniejsza, jednak w tym momencie nie mogę myśleć o niczym innym jak o maleństwie.
Odpowiedz
#77
Ja wiem ze Wojtus byl jeden m jedyny w swoim rodzaju, weim ze o ile mi sie uda zostac matka zywego dzieciaczka to Wojtus bedzie duzym bratem, ale jak na razie wmawiam sama sobie ze bede go mogla jeszcze raz zobaczyc....
Odpowiedz
#78
slojma
Kiedy dowiedziałam się że serduszko maleństwa już nie bije moją pierwszą reakcją był histeryczny płacz. Później byłam w takim szoku, że temat wywoływania poronienia i zabiegu uciekł na dalszy plan, wręcz do tego stopnia, że czułam jakby to mnie nie dotyczyło. Dotarło do mnie dopiero jak wracałam do domu ze szpitala. Jest paskudnie, strasznie, okropnie...chyba wiesz jak, choć pewnie przechodzimy to trochę inaczej.
Mam wrażenie, że nie daję rady, zachowuję się jak na automatycznym pilocie, zwyczajnie wykonuję zajęcia, które muszę, ale podobnie jak u Ciebie moje myśli krążą wokół moich aniołków. Każdy zapach, który odrzucał mnie w ciąży teraz wywołuje u mnie płacz i wspomnienia. Strasznie tęsknię za naszymi aniołkami. Mam potrzebę rozmawiania o tym co się stało, ale rodzina ucina zawsze temat stwierdzeniem \"wszystko będzie dobrze, musi minąć trochę czasu.\" Boję się, że tak będzie zawsze, wiem na pewno, że nigdy o Nich nie zapomnę. Mój mąż powtarza mi że jestem silna i że razem damy radę to przetrwać... Zastanawiam się nad tymi słowami i chyba ma rację bo przecież żyjemy, JAKOŚ TAM, ale jednak funkcjonujemy. Myślę, że zwyczajnie musimy się wypłakać tak długo jak będziemy miały potrzebę. Musimy znaleźć zajęcie, które odciągnie nas od rozpamiętywania, bólu i tęsknoty.
Odpowiedz
#79
agucha- mam bardzo podobne uczucia. Dzisiaj pojechałam do moich koni by chodź na chwilę zapomnieć o całym świecie. Jednak mimo wszystko moje myśli krążyły wokół moich \"smoków\". Potem pojechałam do supermarketu i przeszłam koło \"smyka\" i wybuchłam płaczem. Nie wiem jak sobie z tą stratą poradzić. Moja rodzina również mi nie pomaga, tak jak Twoja mówi \"musi minąć czas, zobaczysz będzie dobrze\". Kurcze ale nie jest dobrze mam ochotę krzyczeć. Obwiniam się, że mogłam wcześniej pojechać do szpitala, że może gdybym zamiast wierzyć naiwnie lekarzowi trafiła od razu na pogotowie moje drugie maleństwo by żyło. Nie wiem czy kiedyś cokolwiek będzie w stanie ukoić mój ból. Mój partner mnie zostawił. Super, że masz oparcie w mężu. Życzę Ci z całego serca wszystkiego dobrego. Jakbyś mnie potrzebowała jestem (może to głupie bo zupełnie się nie znamy, jednak ze względu na podobny czas straty dziecka, czuję, że możesz mnie rozumieć). [*] dla aniołków
Odpowiedz
#80
slojma
tulę Cię gorąco i z całego serca jestem z Tobą. Nie wyobrażam sobie co działo by się ze mną w tej chwili gdyby nie mój mąż. Jesteś naprawdę silną kobietą i wierzę, że obu nam uda się to wszystko przetrwać.
Dziś odebrałam wyniki badań histo.-pat. myślałam, że dowiemy się dlaczego przestało bić serduszko. Jestem w szoku i nie wiem czy to ktoś sobie ze mnie robi jaja czy o co chodzi... na wyniku pisze, że byłam w ciąży i poroniłam-przecież to było oczywiste. Żaden z lekarzy w szpitalu nie jest mi wstanie powiedzieć jakie badania mam zrobić i jakie ewentualnie leczenie podjąć żeby kolejna ciąża nie zakończyła się tak samo. Już nie wiem co mam ze sobą zrobić jestem coraz bardziej zdenerwowana i załamana tą sytuacją.
Dobrze, że wychodzisz z domu-konie to cudowne zwierzęta. Ja też pomału zaczynam spacery z moimi piesami. Małymi kroczkami byle do przodu.
Odpowiedz
#81
agucha, informacje na Twoim wyniku, choć wiem że rozczarowujące, są normalne. Zwykle otrzymujemy bardzo podobny opis - stanu faktycznego, czyli jakie tkanki znaleziono i w jakim stanie. Badanie histo-patologiczne poza przypadkami zaśniadu groniastego z reguły nie przynosi odpowiedzi na pytanie, jaka była przyczyna poronienia. Szczerzę mówić, nie taki jest jego cel.

W kwestii tego, jakie badania zrobić, żeby znaleźć ewentualną przyczynę, najlepiej rozmawiać ze swoim lekarzem prowadzącym. Zna Cię lepiej. Poza tym - brak wskazówek ze strony lekarzy w szpitalu wynika też pewnie z tego, że wg ministerialnych wytycznych szuka się przyczyny poronień nawracających, czyli po 3 stracie. W praktyce - często po 2. Zatem po pierwszym poronieniu często przyjmuje się, że to przypadek i nie ma po co szukać. Choć nie zawsze jest to prawda. Bo to pierwsze albo... pierwsze z 3. Niestety...

Listę podstawowych badań, jakie można po stracie zrobić znajdziesz na naszej stronie. Ale jeśli masz zaufanego lekarza, warto żeby on Cię w tym pokierował. Badania są kosztowne i nierefundowane, nie zawsze warto robić wszystko od razu. Czasem jeden wynik wskaże na zasadność robienia badań a jakimś konkretnym kierunku.
Powodzenia.
Odpowiedz
#82
masaiimara
dziękuję za informacje.
W moim przypadku jest to już 2 poronienie, myślałam, że uzyskam jakiś konkretny wynik z tych badań. Jestem już umówiona na wizytę do lekarza (ponoć dobry lekarz i zna się na problemach z ciążą). Moja Pani doktor niestety mnie zawiodła, jak się okazało w szpitalu, zapomniała mnie poinformować o kilku sprawach dotyczących maleństwa. Nie wiem czy miało to wpływ na zły przebieg ciąży bo tego mi nikt wprost nie powiedział, nie mam chyba siły na to żeby kogoś obwiniać.
Odpowiedz
#83
Powodzenia zatem z nowym lekarzem. Skoro zna się na ciążach zagrożonych, to wierzę, że pokieruje Cię z badaniami. Trzymam kciuki!
Odpowiedz
#84
Witam,
chciałam się przywitać, ....
11 marca 2013 urodziłam dziewczynkę, zmarła.....
urodziła się w 40 tygodniu
Kinga 57cm, 2780 waga
jest ślicznym Aniołkiem :*
minął już miesiąc odkąd naszej córeczki nie ma Sad

Chciałam opowiedzieć Wam moją smutną historię, która boliSad

Dziewięć miesięcy minęło doskonale, badania w porządku, samopoczucie super, wszystko jak w bajce. Niedziela wieczór, ból, regularne skurcze co 3 min, jedziemy do szpitala, by przywitać naszego wyczekiwanego Skarba. Izba przyjęć, po badaniu okazało się, że mam zaledwie 2 cm rozwarcie. Lekarka powiedziała, że to jeszcze potrwa by było pełne rozwarcie, była to moja pierwsza ciąża. Ból był już nie do zniesienia. Wzięto mnie ponownie na badanie i mam pełne rozwarcie, bóle parte, rodzę.... Zielone wody płodowe, dla mnie szok, mąż, jest przy mnie cały ten czas, coś się dzieje, panika, rodzę.... Położna krzyczy.... Urodziłam Kingę, położna położyła mi ją na piersi, maleństwo nie płacze..... Zbiegli się lekarze, panika, reanimacja, mąż nie mógł na to patrzeć wyszedł z gabinetu... czułam, że jest coś nie tak, mała nie płacze, nie oddycha, jest taka mała i bezbronna a my nic nie możemy zrobić. Rodziłam krótko, położna nie wzięła tego pod uwagę, że tak szybko urodzę, urodziłam na izbie przyjęć... Aniołek zmarł po 20 minutach reanimacji.
Byłam w szoku, mąż płakał, ja płakałam.
Dzisiaj też płaczę...
Nikt nie spodziewał się takiego rozwiązania.
Nie znamy przyczyny śmierci, mam nadzieję, że ją poznamy.
Odpowiedz
#85
maskaaa, bardzo, bardzo Ci współczujęSad Dla Twojej Maleńkiej [*]
Odpowiedz
#86
szukałam forum na którym będę mogła podzielić się naszą tragedią, która nas spotkała.
Znalazłam.
Ciężko jest żyć z taką pustką w sercu.
Bardzo współczuję wszystkim tym, którzy stracili dzieci Sad
Odpowiedz
#87
maskaaa Sad tak bardzo mi przykro! ...współczuję!...
u nas mija właśnie 7 tygodni... i ja płaczę nadal... :\'(
Odpowiedz
#88
Witam, dołączam do WasSad Wczoraj minął miesiąc od kiedy się dowiedziałam, że serduszko mojego dzieciątka przestało bić... Był 8 tydzień...
Czytam to forum od miesiąca, ale dopiero dziś odważyłam się napisać. Nawet nie wiecie jak bardzo Wasze wypowiedzi pomagają mi przejść moją żałobę...
Odpowiedz
#89
masaiimara, megi22, bardzo Wam dziękuję,
od miesiąca borykam się z bólem,
mąż bardzo mnie wspiera,
jednak potrzebuję pogadać z kobietami, które przeżyły to co ja.

Wczoraj Kinga skończyłaby miesiąc......
Odpowiedz
#90
Maskaaa dla Twojej Kinguni [*]
Odpowiedz
#91
dziękuję [*]
Odpowiedz
#92
Zagladalam na forum juz kilka razy ale dzis juz postanowilam napisac... wlasnie dzis stracilam kolejna ciaze druga w tym roku...Sad doskonale znam to uczucie kiedy siedzisz w poczekalni wsrod szczesliwych przyszlych rodzicow a ty czekasz na zabieg... bol lagodnieje z czasem ale wciaz sie tli gdzies w srodku. 3 dni tem widzialam serdszko a dzis tylko usg, karta ciazy i czekanie juz tylko zostala nadzieja ze tym razem objdzie sie bez szpitala
Odpowiedz
#93
kooll, bardzo Ci współczuję. Tak wiele bólu w tak krótkim czasie Sad Dużo sił.
Odpowiedz
#94
Dziekuje tym razem jestem juz chyba silniejsza, albo poprostu jeszcze to do mnie do konca nie dotarlo.;(
Odpowiedz
#95
kooll z każdym dniem będziesz silniejsza. Bardzo współczuję Ci straty maluszka Sad
[*]
Odpowiedz
#96
juz sama nie wiem czy sil mi starcza na to wszystko ... dzis chyba przyszedl kryzys Sad masakaaa dziekje za slowa otuchy chociaz sama sobie nie wyobrazam co Ty musialas przejsc.... <3
Odpowiedz
#97
kooll, pamietam jej twarz po porodzie i w dniu w którym zobaczylam ja ostatni raz w trumience :-( slicznie wygladala i tak Ja zapamietałam :-) bylo mi dane zobaczyc Ją i pozegnac sie z Kinią. Gdy widze kobiety w ciaży, przypominam sobie jak to było, a było to tak niedawno, gdy widze te małe kruszynki z rodzicami serce mi krwawi:-( Jednak wiem, ze musze się trzymać i nie załamywać. Kinie mam w sercu i uśmiecham sie na samą myśl, gdy mi sie przypomina mój Aniołek. Myśle o niej cały czas i bardzo tęsknie za nią. :-(

Polecam Ci ksiazke pt. Dziecko, które odwrociło się na pięcie
ryczałam czytając ją, jednak pomogła mi złagodzić ból.

wierze w to, że bedzie mi dane urodzić dziecko ktore nie zrobi mi takiego psikusa jak Kinia.

Krooll jestem myślami z Tobą i wierze, ze uda nam się i bedziemy miały jeszcze nie jedną nieprzespaną noc przez nasze żywe i wyczekiwane maleństwa :-*
Odpowiedz
#98
Od poronienia,12tzdyien,minelo 10 miesiec .Nie moge chodzic.Widze wozki ,dzieci,kobiety w ciazy.Placze po nocach.Maz ma mnie dosyc.Co robic? Nie daje rady
Odpowiedz
#99
ewa1, przykro mi z powodu Twojego maleństwa [*]

Płacz jest bardzo wskazany, oczyszcza i pomaga w bólu. Mi pomogła rozmowa z mężem o moim bólu. Nie jestem wylewną osobą, też płakałam i mąż nie wiedział dlaczego skoro przed chwilą uśmiechałam się. Bardzo trudno było mi przyznać się, że płaczę z powodu naszej córci Sad. Gdy to zrobiłam ulżyło mi i jemu, bo wiedział dlaczego płaczę. On i tak wiedział, jednak chciał to usłyszeć ode mnie.

Może watro pogadać z mężem i wyjaśnić Mu, że Ty bardzo cierpisz i potrzebujesz wypłakać się, Jego przytulenia...
Po stracie mojego dziecka minęły nie całe dwa miesiące. Rozumiem Cie, co czujesz, gdy widzisz matki z dziećmi, czy kobiety z brzuszkiem. Ten widok mnie boli Sad jednak myślę, że same będziemy szczęśliwymi matkami naszych ziemskich dzieci Smile
Odpowiedz
\"Dzieci nie powinny umierać. Koniec historii.\"

Po tych słowach zaczęłam płakać jak bóbr - znów. Po 15 minutach doczytałam do końca... Jakie to trafione... w samo sedno... Przychodzi moment, że czuję chwilę szczęście, a potem gasi je ogromny kamień bólu i cierpienia... Tak się nie powinno dziać. To się nie powinno zdarzać... Już zawsze, do końca życia będę miała syna... na cmentarzu. Bez zabawek, bez wózka, bez kaftaników, bez czapeczek z uszkami... Bez uśmiechu i ogników w oczkach. Nikt, kto tego nie przeżył - nie zrozumie.

ewa1 przeczytałam w jednym artykule, żeby jeśli nie masz komu dziennie o tym mówić, starać się przez 15 minut dziennie opisywać swoje uczucia i płakać jeśli tylko nam to ułatwia wylewanie bólu. Robić to tak długo, aż ból będzie do zniesienia. Bo on nie zniknie - tylko musimy nauczyć się z nim żyć.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości